Reklama

Podwójne powołanie

Z lekarzem oddziału paliatywnego, s. Karoliną Bujakowską ze Zgromadzenia Służebniczek Najświętszej Maryi Panny, o jej podwójnym powołaniu, rozmawia ks. Paweł Gabara.

Niedziela łódzka 5/2023, str. I

Archiwum prywatne siostry

S. Karolina Bujakowska

S. Karolina Bujakowska

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Ks. Paweł Gabara: Mam przed sobą siostrę zakonną, która wcześniej ukończyła studia medyczne i jest obecnie pracującym lekarzem. Które z powołań zrodziło się wcześniej?

S. Karolina Bujakowska: Myślę, że oba powołania zrodziły się mniej więcej w podobnym czasie. Będąc w 8 klasie szkoły podstawowej, zapragnęłam być lekarzem, wówczas też postanowiłam pójść do liceum do klasy biologiczno-chemicznej. W tym samym czasie jeździłam na oazy, codziennie rano przed szkołą uczestniczyłam we Mszy św., bez której nie wyobrażałam sobie dnia. Mimo że moi rodzice uczestniczyli w Eucharystii tylko w niedzielę, ja czułam w sercu jakieś przynaglenie, by być z Jezusem i przyjmować Go codziennie w Komunii św. Będąc na pieszej pielgrzymce po pierwszej klasie liceum na Jasnej Górze, podczas nocnego czuwania, poczułam w sobie pragnienie całkowitego przynależenia do Jezusa i obiecałam Mu, że cała będę dla Niego. Jednak Pan Jezus musiał prawie 19 lat czekać, aż zrealizuję swoją obietnicę. Przez ten czas skończyłam szkołę średnią, studia medyczne, pracowałam w szpitalu na oddziale chorób wewnętrznych i ukończyłam specjalizację w tej dziedzinie. W tym czasie przeżyłam dwie wielkie miłości i myślałam o założeniu rodziny. Jednak czułam w sercu dziwną pustkę, której nic nie było w stanie wypełnić. A Pan Jezus cierpliwie czekał… W pewnym momencie poprosiłam Jezusa o konkretny znak, na który czekałam zaledwie tydzień. Jak już się upewniłam, zgłosiłam się do Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP NP.

Czy łatwo być lekarzem w habicie zakonnym? Jak Siostrę odbierają pacjenci, którzy wchodzą do gabinetu i widzą osobę konsekrowaną?

Jestem różnie postrzegana jako lekarz i siostra zakonna. Zdarzyło mi się, że pacjent podważał moje kompetencje jako lekarza zaraz po wejściu do gabinetu, widząc mnie w stroju zakonnym. Po krótkiej rozmowie, jego nastawienie się zmieniło. Jednak doświadczam, że w habicie zakonnym częściej budzę zaufanie jako lekarz, niż gdy byłam jeszcze doktorem w fartuchu. Bycie osobą konsekrowaną pomaga mi w leczeniu chorych, w kontakcie z ich rodzinami. Po powrocie do przychodni, w której pracowałam bezpośrednio przed wstąpieniem do zakonu, moi pacjenci przychodząc na wizytę, pytali mnie: „A gdzie doktor Bujakowska?”. Musiałam czasem długo się nagimnastykować, aby udowodnić im, że to ja wróciłam, ale w innej odsłonie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Czy od lekarza księdza lub osoby konsekrowanej wymaga się czegoś więcej?

Oczywiście, ludzie widząc osobę konsekrowaną, już oczekują czegoś więcej – lepszego traktowania, zrozumienia, zauważenia, większej ofiarności, modlitwy i skuteczniejszego leczenia. Wydaje mi się jednak, że to bardziej ja wymagam od siebie więcej, bo jako osoba konsekrowana, czyli oddana na wyłączność Bogu, chciałabym, żeby każda moja czynność, myśl, słowo przynosiły Jemu chwałę, były godne tego, kim jestem.

Reklama

A jak Siostrę, jako lekarza, odbierają koledzy i koleżanki lekarze?

Ci, z którymi pracowałam przed zakonem, traktują mnie podobnie jak wcześniej. Natomiast ci, których dopiero poznaję, w pierwszym kontakcie odnoszą się do mnie z rezerwą. Nie wiedzą, jak się zwracać, czego mogą ode mnie oczekiwać, są w lekkim stresie. Staram się zawsze być sobą, myślę, że to skraca dystans i po czasie widzą mnie jako zwykłego człowieka, lekarza.

Pracuje Siostra na oddziale paliatywnym szpitala im. św. Jana Bożego w Łodzi. Praca pośród osób terminalnie chorych jest wyjątkowo trudna. Jak Siostrze, w jej wypełnianiu, pomaga indywidualna relacja z Jezusem?

Tak, pracuję na oddziale paliatywnym, który ma swoją specyfikę. Głównym celem naszej pracy jest poprawienie komfortu życia, uśmierzanie bólu oraz innych dolegliwości u chorych, którzy nie mają szans na całkowite wyleczenie, a często są u kresu życia. Praca ta polega na towarzyszeniu nie tylko choremu, ale i jego rodzinie, często nieprzygotowanej do tego, co może się wydarzyć. Ludzie zawsze oczekują od lekarza, że wyleczy ich z choroby, a ja mogę tylko uśmierzyć ból, duszność i po prostu z nimi być, pomodlić się, pomóc w pożegnaniu z najbliższymi, duchowo ich wspierać. Czasem udaje się uporządkować relacje rodzinne, np. poprzez zawarcie ślubu kościelnego, co dokonywało się na oddziale nawet w czasie pandemii, pojednać najbliższych ze sobą po wieloletnim skłóceniu. Jezus daje mi światło, umacnia wewnętrznie, gdy sama zmagam się z tym, że już nic więcej nie mogę zrobić jako lekarz. Ta relacja z Bogiem pomaga mi nabrać dystansu i uniknąć wypalenia. To Jezus jest Panem życia, a nie ja, jako lekarz. Ja mogę być tylko marnym narzędziem w Jego ręku.

Czy zgodzi się Siostra ze stwierdzeniem, że największym bólem, jaki niekiedy przeżywają chorzy, nie jest ich ból fizyczny, ale ten związany z samotnością, tzn. z brakiem przy nich ich najbliższych?

Niestety, w mojej pracy tego często doświadczam, że ból opanowany, duszności nie ma, a pacjent dalej cierpi, bo brakuje mu najbliższych. W dzisiejszym świecie często rodzina nie ma czasu i cierpliwości do swoich chorych. Staramy się uwrażliwić rodzinę na wyjątkowość tego czasu ostatnich dni, tygodni czy miesięcy, które pozostały naszym podopiecznym i ich najbliższym. Często najlepszym lekarstwem byłoby spędzenie tego czasu we własnym domu. Aktualnie dużą trudnością jest czas obostrzeń sanitarnych, kiedy my jako lekarze, musimy wydzielać czas odwiedzin dla rodzin, co jest naszym wielkim bólem. Buduję się postawą rodzin, które są codziennie i towarzyszą bliskim do końca. Niektórzy bardzo by chcieli zabrać w ostatnich dniach swoich chorych do domu, lecz nie zawsze jest to niemożliwe.

S. Karolina Bujakowskaukończyła studia medyczne, pracuje na oddziale paliatywnym w łodzkim szpitalu

2023-01-24 11:07

Oceń: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Predykcje wyborcze. Krajobraz po trzęsieniu ziemi

2026-07-27 14:59

[ TEMATY ]

polityka

predykcja

predykcje

Adobe Stock

Nasza prognoza z 11 lipca nosiła tytuł „U progu wielkiej zmiany”. Nie minęły dwa tygodnie i nastąpił wstrząs, który przewidywaliśmy. Działania kierownictwa PiS uruchomiły bowiem lawinę, której skutki są przełomowe. Po niemal ćwierćwieczu dominacji na polskiej scenie politycznej Platformy (Koalicji) Obywatelskiej i PiS, ujrzeliśmy właśnie koniec tej epoki.

Nie jest naszym zadaniem rozważanie, dlaczego Jarosław Kaczyński postanowił zdemontować Prawo i Sprawiedliwość, ale widać wyraźnie, że ten ruch zmieni także obecną KO. Oto bowiem KO traci przeciwnika, który określał całkowicie sens jej istnienia. Obie formacje były niczym bracia syjamscy – jedna nie może egzystować bez drugiej. Załamanie PiS, oznacza również w perspektywie najbliższych miesięcy, stopniowe osłabienie KO. I podobnie jak na początku XXI wieku wkroczyliśmy w fazę kształtowania się na nowo polskiej sceny politycznej, a wybory w 2027 roku (a może jednak wcześniej), będą podstawowym czynnikiem formującym.
CZYTAJ DALEJ

Nowenna do św. Marty o pomoc w sprawach trudnych

[ TEMATY ]

nowenna

św. Marta

Adobe Stock

Jezus i św. Marta

Jezus i św. Marta

Święta Marto, przyjaciółko Jezusa, kobieto wiary i ufności, patronko spraw trudnych i po ludzku beznadziejnych, przychodzimy do Ciebie z naszymi troskami, lękami i cierpieniami. Ty doświadczyłaś bólu po śmierci brata Łazarza, a jednocześnie usłyszałaś z ust Chrystusa słowa: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem”. Wstawiaj się za nami, abyśmy nawet w najciemniejszych chwilach nie tracili nadziei i ufali Bożej miłości.

CZYTAJ DALEJ

Kolejna tragedia w Nigerii, co najmniej 30 ofiar śmiertelnych

2026-07-28 16:17

[ TEMATY ]

terroryzm

Nigeria

Vatican Media

W nocy z niedzieli na poniedziałek doszło do zbrojnego ataku na społeczność Naridon w północno-środkowej części Nigerii. Wśród ofiar znalazło się również 8 dzieci. Mieszkańcy skarżą się na opóźnienia w udzielaniu pomocy oraz brak sił bezpieczeństwa, podczas gdy spirala przemocy, która od lat dotyka rozległe obszary tego afrykańskiego kraju, nadal się nasila.

Nowa tragedia wstrząsa Nigerią, której mieszkańcy nadal doświadczają przemocy. Co najmniej 30 osób, w tym 8 dzieci, zginęło w nocy z niedzieli na poniedziałek podczas zbrojnego ataku na wioskę Naridon, położoną w okręgu administracyjnym Kauru, w stanie Kaduna, w środkowo-północnej części kraju. Kilka innych osób zostało rannych, niektóre znajdują się w stanie krytycznym, a dziesiątki domów i sklepów zostało podpalonych.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję