W drugiej połowie września wałbrzyskie Hospicjum im. św. Jana Pawła II odwiedziła Marie Elisabeth, małżonka księcia Bolka von Pless, wnuka ostatnich właścicieli zamku Książ księżnej Daisy i księcia Jana Henryka XV.
Od lewej Renata Wierzbicka, księżna Elisabeth, Mateusz Mykytyszyn – rzecznik prasowy Zamku Książ, baronówna Johanna von Stauffenberg i jej córka Marie Stander
Księżnej towarzyszyły należące do najbliższej rodziny baronówna Johanna von Stauffenberg i jej 18-letnia córka Marie Stander. Ze względu na wprowadzone w hospicjum ograniczenia, które wykluczają odwiedziny u chorych z powodu pandemii, goście nie zostali oprowadzeni po placówce, co było w zwyczaju przy podejmowaniu delegacji, które interesują się funkcjonowaniem wałbrzyskiego hospicjum.
O hospicjum i Watykanie
W zamian panie zostały zaproszone do sali konferencyjnej im. śp. Lidii Łukasik (pomysłodawczyni stworzenia opieki paliatywnej w regionie wałbrzyskim), gdzie zostały zapoznane z historią powstania hospicjum i tym, jak na co dzień, przebiega opieka nad chorymi w placówce stacjonarnej oraz drugiej, równie ważnej części, jaką jest pomoc udzielana w ramach hospicjum domowego, o czym opowiadały gościom dr Teresa Nowak oraz prezes zarządu wałbrzyskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Opieki Paliatywnej Renata Wierzbicka. – W tych dniach koncentrujemy nasze siły na zakupie nowoczesnego ultrasonografu, który jest właśnie testowany. Liczymy, że po pierwsze ułatwi nam on diagnozy, po drugie przyczyni się do zachowania większego bezpieczeństwa chorych – powiedziała pani prezes.
W dalszej rozmowie goście dowiedzieli się, jak placówka pozyskuje sponsorów i jakie organizuje akcje charytatywne. Księżna i jej towarzyszki obejrzały również najciekawsze fotografie, przyniesione do sali konferencyjnej, które na co dzień wiszą na ścianach korytarzy. Były wśród nich zdjęcia zrobione na ubiegłorocznej, czerwcowej pielgrzymce wolontariuszy hospicjum do Watykanu, której celem było spotkanie z papieżem Franciszkiem na placu św. Piotra. To właśnie wtedy Ojciec Święty, gdy przechodził obok delegacji przybyłych z całego świata, zatrzymał się przy pacjencie z wałbrzyskiego hospicjum, co zostało uwiecznione na zdjęciu.
Serwetki na szydełku
Wielką ciekawość i podziw księżnej Elisabeth i pozostałych pań wywołały przyniesione specjalnie na spotkanie, zrobione na szydełku serwetki, które wykonał jeden z pacjentów hospicjum, a które po wykrochmaleniu zostaną oprawione w ramki i dołączą do ściennej galerii fotografii. Serwetki spodobały się księżnej, o czym doniesiono choremu, który za pośrednictwem prezes Wierzbickiej zadeklarował z dumą, że następną zrobi dla księżnej wedle wskazanego przez nią wzoru, z czego księżna bardzo się ucieszyła.
Podczas pożegnania z panią doktor i prezes wałbrzyskiego hospicjum księżna Elisabeth i towarzyszące jej panie podkreśliły, że są pod wielkim wrażeniem profesjonalizmu placówki oraz stworzonej w tym domu atmosfery pełnej miłości i serdeczności. Panie złożyły pacjentom hospicjum życzenia wielu sił w ich walce z chorobą. Zapewniły, że spotkanie było interesujące i wzruszające dla nich, i długo będą o nim pamiętać.
Sosnowieckie Hospicjum im. św. Tomasz Apostoła istnieje od ponad 22 lat. Stale się rozwija tak, by zapewnić godną opiekę na najwyższym poziomie. Gdy jedni stają wprost przy łóżku chorego, by dźwigać z nim ciężar choroby, inni na różne sposoby wspomagają ich wysiłki, by hospicjum mogło obejmować swoją opieką coraz większą liczbę podopiecznych.
– Nasze działania obejmują świadczenia lekarskie, pielęgniarskie, rehabilitacyjne, wsparcie socjalne, psychologiczne i duchowe. Realizujemy je przy udziale Funduszu Zdrowia oraz środków unijnych. Jednak bez wsparcia całego społeczeństwa nie byłoby to możliwe w tak szerokim zakresie. W minionym roku z pomocy skorzystało łącznie 1300 osób. Naszym celem jest, w miarę naszych możliwości, stałe diagnozowanie potrzeb lokalnych, umożliwianie osobom chorym, starszym, niepełnosprawnym codzienną egzystencję, a ich rodzinom, służąc wsparciem merytorycznym, psychologicznym i duchowym, pomagamy w lepszym radzeniu sobie z problemami opiekuńczymi – wyjaśnia Małgorzata Czapla, prezes hospicjum.
Centrum Monitoringu Chrystianofobii Fidei Defensor
Jest zawiadomienie do prokuratury w sprawie profanacji krzyży w trakcie koncertu w Chwałkowie. Lokalni wierni i księża organizują modlitwy ekspiacyjne.
O sprawie pisaliśmy tutaj: Płonące krzyże podczas koncertu za pieniądze podatników! Czy w Polsce można już bezkarnie deptać świętości?
Organizatorzy festiwalu muzyki death-metalowej w Chwałkowie odcięli się od aktu profanacji, a zespół przekonywał, że nie chciał nikogo obrazić. Muzycy zadeklarowali jednak, że zrobiliby to jeszcze raz.
Dziś rozpoczęliśmy piesze pielgrzymowanie od miejsca stygmatów św. Franciszka w La Vernie do miejsca śmierci w Asyżu. Rozpoczął się trud pielgrzymowania pod różnym względem, ale w tym czasie umocnieniem jest słowo Boże i świadomość tego, że tymi drogami, którymi podążamy i miejsca, które odwiedzamy - ponad 800 lat temu mógł przemierzać św. Franciszek wraz ze swoimi uczniami.
Idąc do franciszkańskiego sanktuarium w La Vernie należy przemierzać wysoko w górę. Niby z miejscowości wydaje się, że to jest blisko, bo w linii prostej 700 metrów, a drogą samochodową dobrych 15 minut. Rozpoczęcie pielgrzymki było dobrą okazją do poszerzenia wiedzy o Biedaczynie z Asyżu. Postać znana, lubiana, a jednak historia jego życia i momenty, w których nie miał łatwo, zawsze kruszą serce. Gdy wejdzie się na plac przykościelny, oczom pielgrzyma ukazuje się piękny widok gór. Idąc jednak blisko sanktuarium można odnaleźć malowidła ukazujące życie św. Franciszka, na różnych etapach życia, zaczynając od dnia narodzin, przez rozpoczęcie drogi wierności Chrystusowi, spotkanie z sułtanem, czy właśnie na końcu, przy ostatnim malowidle wchodzi się do kaplicy stygmatów. W trakcie poznawania lub przypominania sobie życia tego świętego, można wejść przez niewielki portal - ale jakby do nowej rzeczywistości. Przejście z budynku do miejsca, gdzie widzi się surowe skały, a które św. Franciszek porównał do rozdartej na dwie części zasłony przybytku, gdy Chrystus umierał na krzyżu. Surowe rozdarte skały, drzewa, chłód powietrza i wejście do groty, gdzie Franciszek został dotknięty przez Boga. W czasie, kiedy jego wspólnota była w kryzysie, bo przecież, jak podają historia, został odsunięty od wspólnoty, był już u kresu swojego życia, czy też zaczyna doskwierać mu ślepota - po ludzku był w mocnym kryzysie, a mimo to otrzymuje od Pana Boga stygmaty. W kaplicy stygmatów modliliśmy się o dobre owoce naszego pielgrzymowania, a po błogosławieństwie ruszyliśmy w drogę. Szlak szybko zweryfikował siły pielgrzymów. Jedno z pierwszych podejść zza Chiusi Della Verna były mocną próbą. Ten moment można porównać do pierwszego czytania od proroka Ozeasza, w którym Bóg pragnie przeorać serce człowieka i chce, aby zburzył ołtarz nie jemu wybudowany. Takie momenty są świetna okazją do wyjścia ze strefy komfortu i zmierzenia się w nową rzeczywistością, przed którą stawia człowieka Opatrzność Boża. I pomyśleć że tego typu drogami przechadzali się tacy wielcy święci jak Franciszek z Asyżu i jego bracia.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.