Podczas dyskotekowego wieczoru Paris Hilton wydała 310 tys. euro. Byłam wtedy jednym z jej gości – wyznaje A. Golędzinowska. Pieniądze, które jako modelka warszawianka zarabiała, dla wielu to zupełny kosmos. Piękna dziewczyna miała pełną świadomość swojej urody i potrafiła z niej zrobić właściwy użytek. Poznawała i rozkochiwała bogatych mężczyzn, chodziła dla największych projektantów, umiejętnie potrafiła rozbudzać zainteresowanie mediów swoją osobą. – Miałam wszystko, pieniądze, najlepsze ciuchy, przystojnych facetów, weekendy w modnych kurortach, ale nie doznawałam miłości – twierdziła.
Reklama
Jako modelka od podszewki poznała ciemną stronę zawodowego sukcesu. Widziała jak dziewczyny „wypożycza się” lukratywnym klientom. Przypatrywała się jak kokaina pogrąża elitę profesjonalnych modelek. – Przestałam wciągać działki, gdy zobaczyłam, jak znajomi chłopaka, z którym chodziłam, wykorzystali do tego celu książkę z podobizną Jana Pawła II. Zobaczyłam wtedy ich głupie miny, takie małpie twarze i przestraszyłam się tego, że ja też tak wyglądam – wspominała. Pomoc w walce z nałogiem, w odpowiednim czasie udzielił modelce św. o. Pio, który ukazał się jej przed łóżkiem. – Mój pies obudził mnie głośnym szczekaniem. Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam wpatrującego się we mnie mężczyznę z brodą. Jego wzrok mówił: „czas na zmiany”. Dopiero w Medjugorje rozpoznałam w tej postaci o. Pio – zaznacza Golędzinowska. Po zerwaniu z nałogiem, ale i pracą modelki, rozpoczęła pracę dla włoskiej telewizji. Wtedy też poznała siostrzeńca Silvio Berlusconiego, z którym się zaręczyła.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Kolejnym etapem w jej życiu było otrzymanie zlecenia na napisanie autobiograficznej książki. Miały się w niej zawrzeć nie tylko historie zawodowe, ale i traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa, (jako 10-latka została wykorzystana przez konkubenta swej matki), oraz epizod związany ze sprzedażą do domu publicznego, w którym pośredniczyła polska agencja modelek. Warunkiem wydania autobiografii był pobyt autorki w Medjugorje, który jak się okazało był początkiem jej religijnego nawrócenia.
Na zakończenie swojej opowieści Golędzinowska podkreślała konieczność życia w czystości i zachowania wierności przykazaniu miłości. – Szatan przerobił to przykazanie na swoją modę. „Miłujcie się nawzajem”, z kim chcecie, kiedy chcecie i w ilu chcecie. Nie zważajcie na nic. Bylebyście tylko byli szczęśliwi. Gdy jednak miłość nie mówi językiem oddania, wtedy jej miejsce zajmuje śmierć – wyjaśniała modelka. To właśnie dlatego, jak podkreśliła, założyła we Włoszech Ruch Czystych Serc, do którego już w pierwszym tygodniu zapisało się 500 młodych ludzi. Obecnie – z dumą w głosie wyjawiła inicjatorka – jest ich 9 tys. – Współczesny świat daje do zrozumienia, że rzeczy normalne takimi nie są. Jak dziewczyna czy chłopak powie znajomym, że chodzi do kościoła lub odmawia Różaniec, to brzmi to tak, jakby z ich ust wyszło jakieś przekleństwo. Zupełnie przeciwnie odbiera się ludzie, którzy bez ogródek przyznają się do palenia jouintów. Wszystko staje na głowie. Obecnie mamy coraz piękniejsze domy, coraz lepsze auta, a mimo to ludzie coraz bardziej oddalają się od siebie. Rozwodów i separacji jest więcej niż kiedykolwiek, a cierpią z tego tytułu dzieci – stwierdziła modelka.
Na koniec życzyła wszystkim, aby podczas ostatecznego spotkania z Bogiem każdy z obecnych mógł twierdząco odpowiedzieć na cztery proste pytania: dałeś Mi coś do jedzenia? do picia? okryłeś Mnie?, czy mnie odwiedziłeś? Tak, tak, tak, tak …