Odpuszczenie grzechów, jak wiadomo, zyskujemy w sakramencie pokuty i pojednania. Najlepiej byłoby więc chwilę przed odejściem z tego świata świadomie i dobrze wyspowiadać się. Ale wiadomo również, że większość z nas takiej szansy mieć raczej nie będzie. Co zatem robić w sytuacji, gdy człowiek wie, że za chwilę przyjdzie mu się pożegnać z tym światem, i jest również świadomy, że jego sumienie obciążają grzechy?
Reklama
W takich sytuacjach ratunkiem może być żal doskonały. Gładzi grzechy powszednie, lekkie, a w niektórych przypadkach także grzechy ciężkie, śmiertelne. Jest możliwy przynajmniej w teorii, bo w praktyce, znając naszą, ludzką, duchową kondycję - trudno osiągalny. Na czym polega? Krótko wyraża go strzelisty akt skruchy, którego zwykle uczy się każde dziecko podczas przygotowania do I Komunii św.: „Ach żałuję za me złości jedynie dla Twej miłości. Bądź miłościw mnie, grzesznemu, całym sercem skruszonemu”. To więc żal, którego motorem jest miłość, a nie np. strach przed karą, która słusznie należy się nam za grzechy, czy umiłowanie prawdy lub wstręt do fałszu. Nawet gdyby jednak udało nam się wzbudzić doskonały akt żalu, to pozostaje jeszcze jeden warunek do spełnienia, aby uzyskać od Pana Boga odpuszczenie grzechów ciężkich. Jak przypomina katechizm Kościoła, musi być z nim złączone „mocne postanowienie” przystąpienia do spowiedzi św., gdy tylko stanie się to możliwe. Gdyby więc przeszkoda w przystąpieniu do kratek konfesjonału ustała, człowiek powinien jak najszybciej przystąpić do spowiedzi i wyznać przed kapłanem te grzechy, za które żałował.
Wcześniej należałoby może jeszcze wspomnieć o czymś, co w nauce Kościoła jest nazywane „radykalnym oczyszczeniem”, czyli zgładzeniem absolutnie wszystkich grzechów. Są dwa takie sposoby, które na oścież otwierają bramę do nieba.
Pierwszy to chrzest. Wiadomo powszechnie, że gładzi wszystkie grzechy: pierworodny, lekkie oraz ciężkie. Przyjmujemy go jednak tylko raz w życiu, i to zazwyczaj w wieku niemowlęcym. Jest jeszcze możliwy drugi, nieco inny chrzest. Chrzest krwi. Tak czasem nazywa się śmierć męczeńską. Dlaczego ma taką moc? Bo jak przypomina katechizm - „jest najwyższym świadectwem złożonym prawdzie wiary”. To z racji tego radykalnego oczyszczenia, jakie dokonuje się w męczeństwie, w procesie beatyfikacyjnym nie jest wymagany cud za wstawiennictwem kandydata na ołtarze. Męczeńska śmierć na oścież otwiera bramy do nieba. Sama przez siebie gładzi grzechy oraz znosi wszystkie kary, które się za nie należą.
Życie w łasce
Reklama
Wszystko powyższe to sytuacje wyjątkowe. Nikomu nie życzymy, aby znalazł się w takiej sytuacji, w której świadomy nieodpuszczonych grzechów staje w obliczu śmierci. Nasza niedoskonałość sprawia, że trudno być pewnym doskonałości wzbudzonego w chwili zagrożenia aktu żalu. Zresztą prawdopodobnie chrześcijanin, który rzadko korzysta z sakramentu pokuty, w chwili zagrożenia życia nawet nie pomyśli o kwestii żalu. Najpewniejszą drogą jest ciągłe życie w przyjaźni z Bogiem, a w przypadku popełnienia grzechu ciężkiego - jak najszybsze skorzystanie ze zwyczajnej drogi przywrócenia stanu łaski uświęcającej, czyli z sakramentu pokuty. Trzeba więc żyć tak, jakby śmierć miała nastąpić w każdej chwili, i w każdym momencie być gotowym do spotkania z Bogiem.
Ostatnie przebaczenie
„Chrześcijanin, który łączy własną śmierć ze śmiercią Jezusa, widzi śmierć jako przyjście do Niego i jako wejście do życia wiecznego. Gdy Kościół po raz ostatni wypowiedział nad umierającym chrześcijaninem słowa przebaczenia i rozgrzeszenia Chrystusa, gdy naznaczył go po raz ostatni umacniającym namaszczeniem i w Wiatyku dał mu Chrystusa jako pokarm na drogę, mówi do niego ze spokojną pewnością:
«Duszo chrześcijańska, zejdź z tego świata w imię Boga Ojca wszechmogącego, który cię stworzył; w imię Jezusa Chrystusa, Syna Boga żywego, który za ciebie cierpiał; w imię Ducha Świętego, który na ciebie zstąpił. Obyś dzisiaj spoczęła w pokoju i zamieszkała na świętym Syjonie z Najświętszą Boga Rodzicielką, Maryją Dziewicą, ze świętym Józefem i wszystkimi Aniołami i Świętymi Bożymi...»” (KKK 1020).
„Podwoje wiary” (por. Dz 14, 27) są dla nas zawsze otwarte. Wiodą one do życia w komunii z Bogiem i pozwalają wejść do Jego Kościoła. Próg ten można przekroczyć, kiedy głoszone jest Słowo Boże, a serce poddaje się kształtowaniu przez łaskę, która przemienia. Przekroczenie tych podwoi oznacza wyruszenie w drogę, która trwa całe życie (Benedykt XVI, list apostolski „Porta fidei”, 1)
Listem apostolskim „Porta fidei” Benedykt XVI ogłosił Rok Wiary, który rozpoczął się 11 października, w 50. rocznicę otwarcia Soboru Watykańskiego II. Jest to szczególny okres formacji duchowej dla całej wspólnoty kościelnej, oparty na refleksji i odkrywaniu na nowo sensu oraz istoty wiary.
W odniesieniu, zwłaszcza do laikatu, istotnym zadaniem będzie lektura tekstów posoborowej spuścizny, które nie utraciły ani wartości, ani blasku i nadal są busolą dla wyznawania prawdziwej wiary, a także poprawnej jej interpretacji, jak i do Katechizmu Kościoła Katolickiego. Wsłuchanie się w głos Soboru „…jest dla Kościoła drogą do rozpoznania sposobów, jakie mogą dać znaczącą odpowiedź na wielkie przemiany społeczne i kulturowe naszych czasów” (Benedykt XVI - przemówienie do Konferencji Episkopatu Włoch, 24 maja 2012 r.). Racjonalizm naukowy zabiegający o dominację we współczesnym świecie, uznaje siebie za miarę postępowania, uwalniając się od wszelkich norm moralnych. Tym samym Bóg jest usuwany z horyzontów współczesnych społeczeństw, a brak otwarcia się na transcedencję prowadzi do kryzysów duchowych i moralnych. Chrześcijanie świeccy są powołani mocą sakramentu chrztu św. do ukazywania Słowa Prawdy, jakie pozostawił nam - wiernym w swoim depozycie Jezus Chrystus i jak naucza Sobór Watykański II „…tajemnicę Jego, choć pod osłoną, wiernie przecież w świecie objawiać, póki się ona na koniec w pełnym świetle nie ujawni…” (Konstytucja dogmatyczna o Kościele „Lumen gentium”, 8).
Ocena dotychczasowych metod głoszenia Ewangelii przez wspólnotę laikatu nieuchronnie prowadzi do konieczności odpowiedzi na pytanie, jakie Sobór sam sobie postawił w fazie przygotowań do rozpoczęcia obrad: „Kościele, co powiesz o sobie samym?”. Dla współczesnego świata Bóg staje się Nieznajomym, a Jezus bywa postrzegany już tylko jako postać historyczna i dlatego też działalność misyjna świeckich w codziennym życiu nie będzie możliwa bez odnowy naszej wiary oraz doskonalenia się w modlitwie. Powrót do głębokiego doświadczania Boga wydaje się być jedną z dróg do pozyskania ludzi dla Ewangelii. Pozyskanie łaski wiary dla tych wszystkich, których droga życiowa rozminęła się z nauczaniem Chrystusowym, daje im nadzieję kształtowania dalszej ludzkiej egzystencji w oparciu na radykalne nowości Zmartwychwstania, a „wiara, która działa przez miłość i działanie staje się nowym kryterium myślenia i działania, które przemienia całe życie człowieka…” („Porta fidei”, 6). Ludzie żyjący Bogiem mają obowiązek nie tylko głoszenia Go w świecie, ale i winni być podatni na Jego łaskę poprzez intensywne, własne życie modlitewne. Poprzez doskonalenie własnej wiary, będącej przecież darem bezcennym, będzie można pomóc innym spotkać Chrystusa, który jest Drogą, Prawdą i Życiem.
Rolą Kościoła, bez względu na jakość przemian w świecie, jest realizacja zadań, które głosił papież Paweł VI „… dosięgać i jakby przewracać kryteria oceny, hierarchię dóbr, postawy i nawyki myślowe, bodźce postępowania i modele życiowe rodzaju ludzkiego, które stoją w sprzeczności ze słowem Bożym i planem zbawczym…” (Paweł VI, Adhortacja apostolska „Evangelii nuntiandi”, 19).
Misja świeckich na czas Roku Wiary to pomoc w otwieraniu serc i umysłu na tego Boga, który poszukuje także tych, którzy Go nie znają lub w wyniku chaosu i zawirowań myślowych od Niego odeszli. Z Rokiem Wiary nierozerwalnie jest związane dzieło nowej ewangelizacji, zainicjowane przez bł. Jana Pawła II, który powiedział: „… ewangelizacja nowego tysiąclecia musi nawiązać do nauki Soboru Watykańskiego II…” (homilia, Mogiła, 9 czerwca 1979 r.). W proteście mieszkańców Nowej Huty wobec polityki ateistycznej władz PRL, które planowały stworzyć miasto bez Boga, Papież dostrzegł początek swego zamysłu duszpasterskiego określanego jako „nowa ewangelizacja”. Samo jednak postawienie krzyża, a następnie budowa świątyni, jak to miało miejsce w Nowej Hucie oraz i innych miastach polskich, nie jest wypełnieniem pełnych wymogów nowoewangelizacyjnych. „… Zbudowaliście kościoły. Wypełnijcie życie swoje Ewangelią…” (Mogiła, 9 czerwca 1979 r.). Aktywny udział laikatu w procesie nowej ewangelizacji oraz owocne przeżywanie Roku Wiary winno być połączone z zadaniami formacyjnymi. Jednym z nich jest powrót do ustawicznego studiowania Katechizmu Kościoła Katolickiego, który jest cenną pomocą w pełnym poznawaniu treści wiary i w prowadzeniu ku spotkaniu z Chrystusem, albowiem: „…Katechizm stanowi trwały zapis wielu sposobów, w jakie Kościół medytował nad wiarą i rozwijał nauczanie, aby dać wiernym pewność w ich życiu wiary…” („Porta fidei”, 11).
Człowiek żyjący z dala od Kościoła Chrystusowego czy tego chce, czy też nie, jest nieustannie poszukiwany przez Stwórcę, który jest jedynym gwarantem ludzkiego szczęścia. Ponowne przyjęcie do swego życia nauczania ewangelicznego, to nic innego, jak powrót do przyjaźni z Chrystusem, jedynym gwarantem naszego życia wiecznego. Misyjnym zadaniem laikatu jest więc pomoc każdemu człowiekowi zagubionemu w wierze, aby dosięgnęła go Prawda i pochwycił go Bóg w czasach „… głębokiego kryzysu wiary, który dotknął wielu ludzi’’ („Porta fidei”, 2).
Francuzi ponownie odkrywają znaczenie Cudownego Medalika. W ubiegłym roku odnotowano rekordową liczbę wiernych, którzy odwiedzili w Paryżu kaplicę przy Rue du Bac, gdzie w 1830 r. św. Katarzynie Labouré objawiła się Matka Boża. W sumie w 2025 r. modliły się tam niemal 3 mln osób. Tym samym, ta niepozorna kaplica stała się jednym z najchętniej odwiedzanych miejsc we francuskiej stolicy.
Kaplica Cudownego Medalika to nie kościół, ale klasztorna kaplica w macierzystym domu Sióstr Miłosierdzia, zgromadzenia założonego przez św. Wincentego a Paolo i św. Ludwikę de Marillac. To właśnie tam w 1830 r. nowicjuszce św. Katarzynie Labouré trzykrotnie objawiła się Matka Boża i powierzyła jej misję rozpowszechniania cudownego medalika z wizerunkiem Maryi Niepokalanej. Matka Boża obiecała, że wszyscy, którzy Jej zaufają i będą go nosić, otrzymają wiele łask.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.