Reklama

Do Polski nam najbliżej

Niedziela Ogólnopolska 28/2012, str. 20

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

KS. MAREK ŁUCZAK: - Chadecja węgierska jest bardzo aktywna na arenie międzynarodowej. László Surján objął niedawno urząd wiceprzewodniczącego komisji odpowiedzialnej za kontakty z Kościołami oraz wspólnotami wyznaniowymi i światopoglądowymi w ramach Unii Europejskiej. Jakie to ma znaczenie?

Reklama

JÁNOS LATORCAI: - Na początku chciałbym wyrazić wdzięczność tygodnikowi "Niedziela" za zainteresowanie sprawami węgierskimi. Jeśli chodzi o dialog z Kościołami, dostrzegamy tu wielką szansę, ale jest to też wielka odpowiedzialność. Ostatnio nasiliła się ona w związku z kryzysem wartości, z którym boryka się cała Europa. Świadczy o nim fakt, że z Konstytucji Unii Europejskiej zostały wyrzucone jakiekolwiek słowa odnoszące się do Boga. Dla nas był to jawny sygnał, że dzisiejsza Europa swojej tożsamości nie buduje na fundamentach chrześcijańskich, co utwierdza nas w przekonaniu, że konieczna jest dzisiaj nowa ewangelizacja. Nie ma naszej zgody na twierdzenie, że religia jest jedynie sprawą prywatną człowieka. Prawdą jest, że można o religii mówić w kategoriach sprawy prywatnej, ale pamiętajmy, że religia jest też jednym z najważniejszych elementów organizujących życie społeczności. Trudno więc zgodzić się z tezą, coraz częściej tu i ówdzie powtarzaną, że należy odizolować Kościół od państwa. Niektóre Kościoły zbyt mocno przejmują się takim twierdzeniem i rezygnują z wypowiadania się na tematy polityczne. Ja się z tym nie zgadzam i nasza chadecja także się z tym nie zgadza. Przecież funkcjonowanie państwa pozbawione wsparcia ze strony Kościoła byłoby połowiczne. Kościoły spełniają pewne zadania niezbędne także z punktu widzenia państwa. Wspólną płaszczyzną dla obydwu organizmów na pewno jest szkolnictwo czy opieka socjalna. Z realizacją tych zadań wiążą się określone wysiłki, więc jako politycy walczymy, by Kościoły otrzymały na tej płaszczyźnie pełne wsparcie ze strony państwa. Zabiegi nasze mają miejsce zarówno na szczeblu krajowym, jak i unijnym. W ramach działań wspomnianej komisji chcemy wprowadzać w życie zasady katolickiej nauki społecznej Kościoła.

- Co decyduje o sile chadecji na Węgrzech?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- Z chadecją różnie bywało w naszym kraju. Padliśmy ofiarą niemałej agresji ze strony ugrupowań liberalnych, a wcześniej komunistycznych. Społeczeństwo poddawane było wieloletniemu praniu mózgów. Także po upadku komunizmu doszli do głosu dawni agenci, którzy zaszyli się w naszych szeregach, by dyskryminować chrześcijańską doktrynę w polityce. Skutkiem tych działań był upadek chadecji w kształtującym się po nowemu systemie demokratycznym. Kiedy próbowaliśmy oczyścić szeregi i doprowadzić do większej klarowności na scenie politycznej, stworzono alternatywną partię chadecką, by zwrócić ją przeciwko nam. To z kolei doprowadziło do wizerunkowej porażki, gdyż walczące ze sobą partie, które odnoszą się do wartości chrześcijańskich, są pośmiewiskiem i kompromitują się wzajemnie. Doszło do tego, że w 1997 r. musieliśmy rozwiązać partię chadecką, a jej restauracja nastąpiła dopiero w 2002 r. Od tego czasu bardzo mocno współpracujemy z partią Fidesz.

- Jednym z owoców tej współpracy jest Konstytucja Węgierska...

Reklama

- O ile w Konstytucji Europejskiej nie było miejsca dla Boga, o tyle nasz dokument podstawowy rozpoczyna się od preambuły. Drugą tezą kardynalną jest zasada, że podstawą naszego społeczeństwa jest rodzina, co ważne - definiowana jako związek mężczyzny i kobiety. Najważniejszym zaś celem małżeństwa jest zrodzenie potomków, którzy zabezpieczą naszą przyszłość. W myśl nauczania Jana Pawła II uwzględniliśmy w Konstytucji świętość życia ludzkiego, które zaczyna się od poczęcia i trwa aż do naturalnej śmierci, przez co wykluczyliśmy aborcję i eutanazję. Gdybyśmy nie walczyli o uwzględnienie tych wartości, nie moglibyśmy się nazywać chrześcijańskimi demokratami. Na tym przecież m.in. polega tożsamość chrześcijańska.

- Czy w tej chrześcijańskiej postawie nie widzicie źródeł ostracyzmu wobec Węgier ze strony niektórych instytucji unijnych?

- Na pewno jest to jeden z powodów zaatakowania nas na arenie międzynarodowej. Do tego faktu należy chyba dodać opodatkowanie banków, co zostało potraktowane jako dotknięcie czułego punktu społeczności międzynarodowej. Przez takie uregulowania naruszyliśmy dotychczasowy porządek, w którym niektórzy mogli być nietykalni. Tymczasem nasza filozofia jest prosta: ciężary związane z kryzysem mają być rozłożone sprawiedliwie, na wszystkich, a nie tylko na najbiedniejszych.
Do czynników, za które obrywa się nam na europejskich salonach, należy dołączyć naszą narodową proweniencję, którą z przekonaniem akcentujemy. Niezależnie więc od tendencji mających na celu rozmycie poczucia narodowej tożsamości, stanowczo opowiadamy się za uwzględnieniem naszych korzeni kulturowych. Nie boimy się też powtarzać, że pojęcie narodu węgierskiego jest bardzo związane z chrześcijaństwem, bo zdecydowała o tym długa historia.

- W takich poglądach niewątpliwie odsłania się pole do współpracy polsko-węgierskiej.

Reklama

- Z krajów całej Europy najbliżej jest nam do Polski. Decyduje o tym wspólnota dziejów, ale przede wszystkim wzajemna solidarność. Kiedy jeden kraj był w tarapatach, mógł liczyć na drugiego. Z nadzieją patrzymy na Polskę. Wierzymy, że sekularyzacja nie zbierze tu żniwa podobnego do tego, jakie wydarzyło się na Węgrzech.

- Jaki jest cel spotkania parlamentarzystów węgierskich i polskich?

- Jest to pierwsze nasze oficjalne spotkanie z Komisją Sejmową. Już wiele razy mieliśmy sposobność spotkać się przy innych okazjach, ale ta rozmowa jest wyjątkowo otwarta i szczera. Dodatkową satysfakcję daje fakt, że nasze kontakty rozpoczęliśmy w Częstochowie, na Jasnej Górze. Rozmawiamy nie tylko o sprawach węgierskich czy polskich, ale również europejskich, a celem tego spotkania są nie tylko rozmowy, lecz przede wszystkim wypracowanie wspólnej strategii działania. Zastanawiamy się nad przyszłością Europy, w której nie chcemy być marginalizowani - a możemy to osiągnąć tylko razem.

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rozważania na niedzielę: Bóg odsłania nasze słabości, by pokazać swoją łaskę

2026-10-09 12:33

[ TEMATY ]

rozważania

ks. Marek Studenski

Materiał prasowy

„To ja, tata. Nic pilnego. Chciałem tylko usłyszeć twój głos”. Syn odsłuchał te wiadomości dopiero po śmierci ojca. Wcześniej zostawiał je na później. Co sprawia, że tak łatwo znajdujemy czas na pilne sprawy, a tak trudno na kogoś, kto po prostu chce z nami być?

W Ewangelii o uczcie weselnej jest coś, co nie daje mi spokoju. Zaproszeni odmawiają przyjścia, a niektórzy zabijają posłańców. Dlaczego zaproszenie do radości wywołuje aż taki sprzeciw? Czy czasem najbardziej boimy się spotkania, podczas którego moglibyśmy zobaczyć prawdę o sobie?
CZYTAJ DALEJ

Kolejne dzwony kościelne będą musiały zamilknąć? W Gdyni protest i zbiórka podpisów

2026-10-03 21:47

[ TEMATY ]

Gdynia

dzwony

Parafia pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni

Rada Parafialna oraz mieszkańcy związani z parafią Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni sprzeciwiają się działaniom, które mogłyby doprowadzić do ograniczenia funkcjonowania kościelnego dzwonu „Redemptor Hominis”. W stanowisku skierowanym do prezydent Gdyni podkreślają jego religijne, historyczne i społeczne znaczenie. „Nie wyobrażamy sobie sytuacji, w której głos naszego dzwonu miałby zamilknąć!” – piszą.

Jak informuje parafia, wobec proboszcza, Prezydent Miasta Gdyni rozpoczęła procedurę urzędniczą dotyczącą dzwonu, który od lat jest częścią życia tej parafii i lokalnej społeczności. Dzwon rozbrzmiewa zaledwie dwa razy dziennie – o godz. 12:00 i 16:15 – przez około 2 minuty. To element tradycji, który towarzyszy mieszkańcom od pokoleń. A jednak okazuje się, że nawet tak krótki dźwięk może komuś przeszkadzać. Po zebraniu jak największej liczby podpisów ksiądz proboszcz złoży ten dokument w UM Gdyni.
CZYTAJ DALEJ

Lionel Messi: bez Boga nigdy nie doszedłbym tak daleko

2026-10-10 19:45

[ TEMATY ]

świadectwo

Lionel Messi

Marta Książek

Mural w dzielnicy Wynwood w Miami

Mural w dzielnicy Wynwood w Miami

Po zakończeniu kariery w reprezentacji Argentyny gwiazda futbolu Lionel Messi po raz kolejny podkreślił swoją wiarę w Boga. „Chciałbym grać dla Argentyny na zawsze. Ale wiem, że podjąłem właściwą decyzję. Zawsze dziękuję Bogu, ponieważ bez Jego woli nigdy nie dotarłbym tam, gdzie jestem dzisiaj” - powiedział 39-latek w wywiadzie dla amerykańskiego portalu Diario AS.

W swoim poście na Instagramie po ostatnim meczu międzynarodowym, rozegranym 7 października, Messi wyraźnie podziękował Bogu za „Jego prowadzenie i Jego wolę”. Bez Niego „nawet nie śniłby” o swoim sukcesie, napisał w poście, który zebrał 25 milionów polubień.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję