Jan Maria Jackowski Dziennikarz, pisarz - eseista i publicysta, autor 10 książek i ponad 900 artykułów z zakresu problematyki artystyczno-kulturalnej, społecznej i politycznej, mediów, historii idei oraz zagadnień cywilizacyjnych, opublikowanych w 35 t
Trwają prace nad zwiększeniem kontroli obywateli przez władzę. Pod pretekstem dostosowania naszych standardów do decyzji Rady Europejskiej, dotyczących zwalczania przestępczości, przygotowano projekt ustawy, który ułatwi pozyskiwanie za pośrednictwem policji i służb specjalnych danych o polskich obywatelach obcym państwom. Przy okazji - zarządzane przez PO Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji „wrzuciło” do projektu poszerzenie specjalnych uprawnień dla policji i służb specjalnych na użytek rządzących Polską. Te zapisy dobrze oddają intencje władzy. Tak więc będzie można bez decyzji sądu podsłuchiwać obywateli, kontrolować korespondencję tradycyjną i elektroniczną, badać stan majątkowy. Jeżeli zamierzenia rządu zatwierdzi parlament, to policja będzie mogła bez ograniczeń i kontroli sądu stosować środki operacyjne, podsłuch, a także uzyskiwać dostęp do danych chronionych tajemnicą bankową, ubezpieczeniową, giełdową czy podatkowo-skarbową.
Trudno nie zauważyć, że partia rządząca zachowuje się obłudnie. Z jednej strony na użytek propagandowy jej prominentni przedstawiciele mówią o wolnościach obywatelskich, w tym o wolności słowa oraz standardach ochrony danych osobowych i prywatności, z drugiej - ich czyny przeczą deklaracjom. Fundacji „Lux Veritatis”, właścicielowi Telewizji Trwam, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, w której osoby kojarzone z PO mają dużo do powiedzenia, odmówiono koncesji na nadawanie cyfrowe, co zwiększyłoby zasięg tej stacji i jej dostępność. W ten sposób dyskryminowane jest medium o charakterze katolickim, które jako jedyne obszernie transmitowało Światowe Dni Młodzieży, i dyskryminowani są katoliccy odbiorcy, którym ogranicza się dostęp do przekazu religijnego. Niedawno przeciwko właścicielowi portalu krytycznemu wobec prezydenta Komorowskiego użyto w sposób brutalny służb specjalnych. Funkcjonariusze ABW wtargnęli do jego mieszkania o godz. 6 i zarekwirowali sprzęt komputerowy. Styl i sposób działania wyraźnie miał na celu zastraszenie autora strony AntyKomor. Nie jest to działanie odosobnione, bo rząd nieustannie próbuje w trybie administracyjnym cenzurować cyberprzestrzeń. Od dwóch lat trwa lansowanie w różnych formach i przy różnych okazjach pomysłu stworzenia specjalnego rejestru stron www w Internecie i specjalnych procedur kontrolowania ich zawartości. Do pacyfikacji kibiców, którzy ośmielili się na transparentach wyrazić swoją ocenę działań rządu, został użyty cały aparat państwa. Zamiast rozwiązywać problemy państwa, władze zajęły się zamykaniem stadionów. Powstała nawet przyśpiewka: „Każdy Polak wie, kto populista jest./ Zamknął stadiony już, nie wybudował dróg,/ To premier Donald Tusk”…
Są kolejne pomysły, np. nowe dowody osobiste, które umożliwią zakodowanie całego szeregu informacji. Jeżeli nastąpi integracja informacji uzyskanych oraz gromadzonych przez administracje i służby specjalne, to na kanwie systemu PESEL 2 powstanie jedna superbaza danych o wszystkich Polakach. Jeżeli ktoś będzie miał dostęp do systemu, wystarczy kliknąć i będzie wiedział o nas więcej, niż my sami wiemy. Czy mają zatem rację eksperci, którzy przestrzegają, że czekające nas zmiany to praktyki rodem z Orwella? W każdych czasach i w każdym systemie aktualna jest bowiem zasada: kto ma informację, ten ma władzę. Wszechstronna wiedza o obywatelach znakomicie umożliwia sterowanie społeczeństwem i bardzo łatwo może być wykorzystywana przeciwko ludziom.
Jesienią wszystko trochę zwalnia. Dni są krótsze, szybciej robi się ciemno, częściej zostajemy w domu. Mamy też więcej okazji, żeby sięgnąć po telefon, włączyć kolejny serial albo bez przerwy przeglądać media społecznościowe. Może więc jesień jest dobrym momentem, żeby trochę inaczej poukładać swój dzień. Nie chodzi o wielkie postanowienia ani o to, żeby nagle zmienić całe swoje życie. Czasem wystarczy kilka minut ciszy, fragment Ewangelii albo różaniec odmówiony bez pośpiechu.
Do czytania Biblii łatwo wracać z myślą, że trzeba mieć dużo czasu. Tymczasem nie zawsze tak jest. Można przeczytać jeden fragment Ewangelii, zatrzymać się przy jednym zdaniu i zastanowić się, co właściwie mówi ono do mnie. Co jest w nim ważnego? Czy przypomina mi o czymś, z czym właśnie się zmagam? A może pokazuje mi coś, czego wcześniej nie zauważałem?
Hiob odpowiada przyjaciołom zdaniem, które wyprzedza Pawła o wieki: „jakże człowiek może być przed Bogiem sprawiedliwy?” To pytanie procesowej rozpaczy. Cały rozdział dziewiąty jest zbudowany na obrazie niemożliwego procesu z Bogiem: „gdyby się ktoś z Nim prawował, nie odpowie raz jeden na tysiąc”. Hiob chciałby pozwać Boga przed trybunał, i natychmiast widzi absurd własnego pozwu. Strona przeciwna jest zarazem sędzią, a „któż Mu powie: Co czynisz?” Środek perykopy to hymn o potędze Stwórcy, włożony w usta cierpiącego. Bóg przenosi góry, wstrząsa ziemią, rozkazuje słońcu, „sam rozciąga niebiosa, kroczy po morskich głębinach”, czyni Niedźwiedzicę i Oriona. Hiob nie wątpi w moc Boga ani na chwilę. Jego dramat polega na tym, że moc widzi, a sprawiedliwości dostrzec nie może. „Choćbym miał słuszność, nie odpowiem, o litość będę błagał przeciwnika”. To jedna z najciemniejszych i najuczciwszych modlitw Starego Testamentu, wiara, która nie rozumie, a nie przestaje się zwracać do Tego, którego nie rozumie. Księga Hioba nie daje w tym miejscu odpowiedzi i liturgia też jej nie wymusza. Odpowiedź przyjdzie na końcu księgi w teofanii, a ostatecznie w Chrystusie, w którym Bóg sam stanął po stronie oskarżonego człowieka. Hieronim, dzisiejszy patron, który przełożył i tę księgę, wiedział z własnego niespokojnego życia, że z Bogiem się nie wygrywa procesu. Z Bogiem się wytrwa. Jego betlejemska grota, gdzie przez dziesięciolecia zmagał się ze słowem, tekstami i sobą samym, jest komentarzem do Hioba. Prawować się z Bogiem wolno, byle nie wypuścić Go z rąk.
Podczas audiencji w 1934 roku Pius XI polecił Sheenowi, aby studiował Karola Marksa i komunizm, obnażając jego zwodnicze twierdzenia w wykładach i wystąpieniach. „Mów o komunizmie przy każdej sposobności i nigdy nie przestawaj ostrzegać Amerykanów o jego niebezpieczeństwach” – miał usłyszeć wtedy od Ojca Świętego. Ten wierny duchowny zastosował się sumiennie do życzenia papieskiego. Podjął studia nad Marksem, Leninem, Stalinem oraz innymi komunistami i bolszewikami. Czytał i mówił w różnych językach, toteż w mniej znanych pismach Marksa znajdował najróżniejsze nieprzetłumaczone jeszcze rodzynki i udostępniał je światu. Dla przykładu, wydobył z pism twórcy marksizmu znamienne zdanie napisane po francusku: „Komunizm zaczyna się tam, gdzie zaczyna się ateizm”.
Marks „tak samo jak nienawidził Boga, nienawidził tych, którzy posiadali jakąś własność” – tłumaczył Sheen. „Aby zrozumieć komunistyczną ideę prawdy, musimy zastąpić Boga filozofią komunizmu; innymi słowy: ostatecznym źródłem prawdy jest ich Partia, która stanowi owoc filozofii Marksa i Engelsa”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.