Po upublicznieniu opracowania ministra Jerzego Millera nie wiemy nic nowego na temat katastrofy. Oparł się wyraźnie na raporcie MAK pani Anodiny. Jego autorzy nie sięgnęli do kluczowego dla wyjaśnienia tej sprawy badania wraku, nie zweryfikowali zawartości czarnych skrzynek i nie dokonali własnych badań związanych z ekshumacją zwłok ofiar. Czerpią natomiast dużymi garściami z niewiarygodnych materiałów rosyjskich, dlatego powtarzają w istocie tezy komisji Anodiny. Poza jedną kwestią: minister Miller i za nim premier Tusk podtrzymują oskarżenia pod adresem prezydenta, że to on odpowiada za to, że nie wybrano lotniska zapasowego, że to pilot zdecydował o lądowaniu w Smoleńsku, a nie wskazał lotniska zapasowego. To nieprawda, są na to szczegółowe argumenty.
Jeżeli przebieg lotu był taki, jak wskazuje opracowanie ministra Millera, jeżeli są źli piloci, źle przygotowana załoga - to kto jest za to odpowiedzialny? Ktoś nie podejmował odpowiednich decyzji albo podejmował złe decyzje, łącznie z nagłą zmianą załogi samolotu z prezydentem na pokładzie. Premier Tusk, dymisjonując Bogdana Klicha, w rzeczywistości chowa się za swoim ministrem. Komisją kierował minister Miller, współodpowiedzialny za okoliczności lotu. Nadzorował BOR, który odpowiadał za sprawdzenie lotu. Gdyby funkcjonariusze BOR byli wcześniej na lotnisku w Smoleńsku i zobaczyli, jak wygląda, a potem napisali odpowiedni raport, nigdy prezydent Kaczyński nie poleciałby na to lotnisko... Jednak bezpośrednią odpowiedzialność ponoszą Rosjanie, o czym niewiele mówi się w raporcie Millera. Opracowanie przyznaje, że kontrolerzy wprowadzili w błąd pilotów, ale zrobili jeszcze więcej: wciągnęli samolot w pułapkę, wydając komendę tłumaczoną wcześniej jako „lądowanie warunkowe”. W rzeczywistości komenda ta brzmiała: „kontynuuj lądowanie”.
Opracowanie zostało napisane zgodnie z tym, co minister Jerzy Miller zapowiedział kilka miesięcy temu, że ma Polaków bardziej boleć. Rzeczywiście, po tym opracowaniu wielu z nas bardziej boli. Miała być wina Polaków, to pół roku temu zapowiedział minister Miller. I teraz też w swoim opracowaniu zrzucił całą winę na Polaków. Ale podejmując te działania, dokonał parę zaskakujących, nawet jak na niego, przeinaczeń, np. stwierdził, że bez systemu ILS nie można „lądować w automacie”, a także ustalił, że do czasu uderzenia w ziemię wszystkie systemy Tu-154 M były sprawne. Otóż nie były, są na to dowody.
Dzisiejsze odrodzenie wiary we Francji to iskra, która jasno świeci, bo nasz świat jest pogrążony w ciemności – mówi Vatican News rektor katedry Notre-Dame, który jutro w murach tej odbudowanej po pożarze świątyni będzie podejmował Leona XIV. Podkreśla, że Francja jest krajem misyjnym, lecz chrześcijanie wiedzą, że ich wiara to skarb, którym nigdy nie przestaną się dzielić.
Ks. Olivier Ribadeau Dumas zastrzega, że chrześcijaństwo nigdy nie miało we Francji ani w żadnym innym kraju złotej ery. Dziś rzeczywiście mamy do czynienia z odrodzeniem wiary. Jest ono niczym iskra, która jasno świeci, bo nasz świat jest pogrążony w ciemnościach. Katolicy z radością świadczą o swej wierze, bo wiedzą, że ludzie tego naprawdę potrzebują, szukają punktów odniesienia w swoim życiu, chcą w istocie by miłość, którą głosi Chrystus stała się fundamentem ich życia.
Na terenie Opactwa Benedyktynek w Jarosławiu doszło do ataku nożownika. Pięć osób rannych zostało przewiezionych do szpitala. Trzech księży jest w stanie zagrażającym życiu. Sprawca ataku został zatrzymany.
Zgłoszenie o ataku nożownika na terenie Opactwa Benedyktynek na ul. Benedyktyńskiej w Jarosławiu policjanci otrzymali dziś ok. 9.30. Na miejscu zatrzymany został 31-letni obywatel Ukrainy, który ranił nożem 5 osób - czterech mężczyzn i kobietę. Poszkodowani zostali trzej księża i 2 osoby świeckie. Wszyscy ranni trafili do szpitala.
W Górzycy, która dawniej była stolicą diecezji lubuskiej, rozpoczęły się dwudniowe uroczystości związane z jubileuszem 750-lecia przeniesienia siedziby biskupstwa lubuskiego z Lebus do Górzycy. Dziś ich głównym punktem była Msza św. pod przewodnictwem bp. Adriana Puta, który dokonał ponownej konsekracji kościoła parafialnego po gruntownym remoncie.
Wydarzenie pod hasłem „Śladami biskupów lubuskich – 750 lat historii pogranicza” rozpoczęło się w sobotę 26 września festiwalem historyczno-kulturalnym na placu przy kościele w Górzycy. Głównym punktem pierwszego dnia uroczystości była Msza św. pod przewodnictwem bp. Adriana Puta, który dokonał ponownej konsekracji kościoła parafialnego po gruntownym remoncie. - Spotykamy się nie tylko po to, aby dokonać poświęcenia odnowionego kościoła, spotykamy się w miejscu, która ma za sobą bardzo długą historię wiary. Historię, która sięga początków diecezji lubuskiej - historię katedry, biskupów, pielgrzymów i modlitwy przed wizerunkiem Matki Bożej. A jednocześnie jesteśmy tutaj jako ludzie XXI wieku, którzy otrzymali ten kościół od poprzednich pokoleń i chcą go przekazać następnym – mówił na początku homilii biskup pomocniczy diecezji zielonogórsko-gorzowskiej.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.