Reklama

Samotność 60+

Opowieść o samotności zasłyszana w niedawny zimowy wieczór. Zwierzenie osoby, której nikt o osamotnienie nie posądzał. W naszej świadomości tkwi bowiem głęboko przeświadczenie, że nieodłączną cechą starości jest życie w pojedynkę

Niedziela Ogólnopolska 12/2011, str. 39-40

GRAZIAKO/Niedziela

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Boczny tor

- Pięć lat temu zmarł mój mąż. Dorosłe dzieci i wnuki od dawna mają swoje życie. Odwiedzały nas regularnie, ale rzadko. Ten system dobrze działał za życia męża. Gdy zostałam sama, nie umiem, zwyczajnie nie potrafię przyzwyczaić się do ciszy czterech ścian, do samotnych zakupów, spacerów, chodzenia do lekarza. Do tych wszystkich dawniej niezauważalnych drobiazgów, które robiło się wspólnie. Zamęczam więc dzieci. Jak tylko poczuję się gorzej, stawiam ich na nogi. Dzwonię pod byle pretekstem kilka razy dziennie. Nieustannie proszę o załatwienie mi jakiejś sprawy, kupienie czegoś. Mieszkamy kawałek od siebie, czyli są to alarmy, które zmieniają im często cały plan dnia. Potem mam wyrzuty sumienia, głupio mi, zdaję sobie sprawę, że jak stanie się coś naprawdę, mogą już tak szybko nie przyjechać.
Wreszcie zdecydowałam się na rozmowę z najstarszą córką i na wylanie swoich żali. Rodzicom mojej generacji niezwykle trudno przyznać się, że sobie z czymś nie radzą. Ale przemogłam się. Przygotowałam sobie przemowę, żeby się nie popłakać, nie popadać w jakieś histerie. Córka jest mądrą kobietą, doświadczoną przez życie, matką i żoną. Dobrze sobie czasem uprzytomnić tę prawdę - nasze dzieci mogą być mądrzejsze od nas, rodziców... Wiele nam ta rozmowa dała.

Życie obok życia

Reklama

Anna Potasiuk jest pielęgniarką środowiskową. Od lat pracuje z osobami starszymi. O samotności wie sporo, bo widuje ją codziennie. Sporo także może opowiedzieć historii o ludziach, którzy samotność oswoili, i tych, którzy się jej nie poddali.
- Samotność osób starszych jest społecznym problemem. Pojawia się, gdy odchodzi ktoś bliski. Odchodzi do Boga, ale bywa też, że porzuca rodzinę. Po drugie - dzieci. Usamodzielnione już dzieci. Mieszkają oddzielnie, wiodą własne, często bardzo intensywne życie. Zapracowani, zagonieni, sfrustrowani, wpadają na niedzielny obiad, na święta, czasem na najlepszą w świecie maminą szarlotkę. I to wszystko.
Znacznie maleje wśród seniorów także chęć podtrzymywania dawnych znajomości. Zostają w praktyce te powierzchowne - sąsiedzkie, z osiedlowego sklepu, z kościoła. Ludzie zamykają się w domach, lękając się wyjść za próg, bo chuligani, bo wiatr, bo śliska ulica, bo ciśnienie złe, bo w stawach łupie. Ich przyjaciele, często rówieśnicy, zachowują się podobnie, i tak oto koło się zamyka.
Depresja wśród osób starszych, przejawiająca się w stwierdzeniach typu: „Nikomu już nie jestem potrzebny(a)”, jest coraz częstsza. Niwelowanie jej lub zmniejszanie jest możliwe, ale wymaga dobrej woli zarówno osób starszych, jak i ich bliskich.
- Młodzi nie mają złych intencji. To życie ich tak gna - tłumaczy Anna Potasiuk. - Ludziom starszym natomiast czas płynie inaczej - jakby się naciągał, wydłużał. Moi podopieczni nieustannie czekają na telefon, na dzwonek do drzwi. A jak już ktoś obieca, że zajrzy, to nie ruszą się z domu. To czekanie... - ono najpierw rodzi irytację, potem smutek. Dzieci i wnuki powinny mieć świadomość, że oprócz pomocy w zakupach, sprzątania, załatwienia wizyty u specjalisty, podwiezienia, trzeba czasem przyjść i posiedzieć. Pogadać, powspominać, zapytać o sprawy, które załatwiane w rytmie: „Co mamie potrzeba?”, coś tacie kupić?” nie zmieszczą się. Niech nam się mama wypłacze, niech tata ponarzeka, niech powiedzą nam, co sądzą o naszym życiu, a nawet o sytuacji na świecie, jeśli mają takie aspiracje.
- Samotność jest moim drugim imieniem. Czasem przez kilka dni nie słyszę swojego głosu. Nie mam do kogo otworzyć ust. A gadać do siebie nie będę. Jeszcze się przyzwyczaję i potem chodzi taki dziadek po ulicach i monologuje jak psychicznie chorzy - napisał na forum internetowym starszy człowiek. Nikt nie skomentował jego wpisu.
Współczesność marginalizuje osoby starsze, spycha w niebyt, w jakąś niszę. Ich dramat jest powolny i cichy. Rozgrywa się w czterech ścianach, na kurczącej się życiowej przestrzeni. Znajoma pani „w pewnym wieku” mawia, że starzy ludzie płowieją, stają się przeźroczyści. Gdy dzwoni się na pogotowie, pytają, ile masz lat, i wysyłają karetkę w drugiej kolejności. Jak się nie widzi, nie słyszy, to się nie współczuje, nie ma się wyrzutów sumienia.
- Dzieci matki staruszki, która włożyła głowę do piekarnika, rozpaczały po pogrzebie, że nie upilnowały. Wpadały na zmianę po kilka minut dziennie. W zasadzie codziennie ktoś u niej był. Nie zauważyły, że matka przestała się odzywać, że godzinami gapiła się w okno. Wzywały lekarza, wynajęły na kilka godzin w tygodniu pielęgniarkę, ale nie wpadło im do głowy, że staruszkę zjada samotność. Nie miały nawyku wspólnego bycia, rozmowy... - opowiada Anna Potasiuk.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Uniwersytet czy chór parafialny?

Reklama

Po drugie - osoby starsze muszą bywać w świecie. Nawet jak łupie w kościach, nawet jak się nie chce. Mobilizować do tej aktywności powinni najbliżsi. I to jak najwcześniej. Tutaj ogromne pole działania ma Kościół, bo seniorzy lgną do niego. Rozmaite duszpasterstwa, a szczególnie te dla „młodych duchem”, są świetnym pomysłem - w grupie takiej mieszają się osoby młode ze starszymi. Przykładem może być Stowarzyszenie Osób Niepełnosprawnych „Betel”.
- Starsi szybko łapią wiatr w żagle, wystarczy ich tylko pchnąć w dobrą stronę. Jedna z moich podopiecznych, emerytowana polonistka, została poproszona przez księdza przy okazji kolędy o pomoc w parafialnej świetlicy. Nie miała szczególnej ochoty, ale uznała, że księdzu głupio odmówić. I tak oto elegancka dama, dawna profesorka w elitarnym liceum, z czasem znalazła radość w uczeniu pisania nie najładniej pachnące dzieci ulicy, a dorosłym z liceum wieczorowego czytywała Mickiewicza. Z salki przykościelnej trafiła wprost na Uniwersytet Trzeciego Wieku. Znalazła nowych przyjaciół, o co w tym wieku trudno. Spotykają się teraz na wykładach, na kawkach, jeżdżą na wycieczki, urządzają wieczornice. Słyszałam, że zmobilizowała przyjaciółkę do śpiewania w parafialnym chórze. Obie panie odżyły…
Inna, uwielbiająca dzieci babcia dorosłych wnuków zaproponowała zapracowanym sąsiadom bezpłatną opiekę nad ich dzieciakami. Kilka godzin w tygodniu, na które czekają i starsza pani, i maluchy. W mojej parafii ksiądz proboszcz puścił wici do kilku zaufanych rodzin, że zacna starsza pani zaopiekuje się dzieckiem, pomoże w lekcjach, poczyta. Za niewielką odpłatnością, bo chce dorobić do emerytury. Świetny pomysł. Zgłosiło się kilka osób, bo wystarczyła rekomendacja księdza.

Dzieci, weźcie się za rodziców!

Starsi to często skarbnice wiedzy i cierpliwości, ale trzeba ich z tej norki osamotnienia jakoś wywabić. Przecież starsza osoba przestraszy się i uzna, że to nie dla niej, jeśli będziemy namawiać ją nieustannie do pójścia np. do stowarzyszenia seniorów, do osiedlowej świetlicy. Nikogo nie zna, nie wie, jak się zachować, zacznie szukać wymówek, słowem - odmówi. Małe kroczki, oto sposób.
- Córka jednej z moich pań pojechała ze swoją mamą na wycieczkę ze stowarzyszenia działkowiczów - opowiada Anna Potasiuk. - I już więcej nic nie musiała robić. Przemęczyła się jeden dzień, śpiewając z seniorami piosenki z lat 50., ale teraz z ulgą patrzy na matkę, w której życiu znalazło się miejsce na coś własnego - działkowicze spotykają się przez cały rok, nie tylko w sezonie - o czym wcześniej nie wiedziały. Dziadek, znawca psich ras, jest wolontariuszem w azylu dla bezpańskich psów - poszedł tam, bo wnuk poprosił go o pomoc. Inny starszy pan, inżynier, składa teraz modele samolotów w osiedlowym kółku modelarskim. Kopalnią pomysłów są Uniwersytety Trzeciego Wieku - można tam realizować się w najróżniejszy sposób. Kwestią podstawową jest nie tyle stan zdrowia, ile przełamanie się osoby starszej, przełamanie granic wewnętrznych, które nie udaje się bez wsparcia ze strony najbliższych.

Pamiętajmy o tym...

Jednak pojawił się jeden komentarz na internetowym forum. Współodczuwający:
- Brakuje mi drugiego człowieka. Nie ludzi, nie grupy, ale pojedynczej osoby, która miałaby dla mnie czas. Zwyczajnie, posiedzieć. Zrobiłbym herbaty…

2011-12-31 00:00

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Komunikat biskupa siedleckiego Kazimierza Gurdy zachęcający do honorowego oddawania krwi

2026-07-09 08:39

[ TEMATY ]

krwiodawstwo

komunikat

Adobe Stock

Chrystus uczy nas miłości wobec drugiego człowieka, która wyraża się nie tylko w słowach, ale przede wszystkim w konkretnych czynach. Jednym z nich jest honorowe oddawanie krwi – daru tak bardzo potrzebnego, którego nie można wyprodukować ani niczym zastąpić.
CZYTAJ DALEJ

Św. Benedykt patronem jednej z sal konferencyjnych w Parlamencie Europejskim

2026-07-08 20:13

[ TEMATY ]

św. Benedykt

commons.wikimedia.org

W Parlamencie Europejskim w Strasburgu nadano jednej z sal konferencyjnych imię świętego Benedykta. Poinformowała o tym grupa parlamentarna Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR). Sala jest wykorzystywana głównie do ich spotkań. Nadanie jej nazwy postulowała grupa, w skład której wchodzą posłowie Prawa i Sprawiedliwości (PiS) oraz włoskiej organizacji Braci Włoskich (Fratelli d'Italia). Nazwiska wybitnych Europejczyków nosi wiele pomieszczeń w Parlamencie Europejskim.

Według EKR, nazwa ma przypominać Europie o jej chrześcijańskich korzeniach. „Benedykt jest duchowym ojcem Europy” - powiedział Nicola Procaccini, współprzewodniczący grupy EKR. Podkreślił, że nadanie imienia wpisuje się również w proces, który rodzina polityczna rozpoczęła w 2024 roku w Subiaco we Włoszech, jednym z miejsc działalności św. Benedykta.
CZYTAJ DALEJ

„Idziemy, bo jeżeli ja będę lepszy, to lepszy będzie świat” – lipcowe pielgrzymowanie na Jasną Górę

2026-07-09 19:52

[ TEMATY ]

Jasna Góra

pielgrzymowanie

#Pielgrzymka

Maria Kopacka-Fornal

Przez te kilka lub kilkanaście dni obowiązuje ich Dziesięć Przykazań, regulamin pielgrzymkowy, zasady ruchu drogowego i zakaz… narzekania. Mimo szybkiego tempa życia, zaawansowanych technologii, wciąż wielu Polaków, ale nie tylko, wybiera rekolekcje w drodze na Jasną Górę. To życie w rytmie kroków czy obracanych rowerowych kół, zdania się na gościnność innych czy łaskę i niełaskę pogody. - Idziemy, bo jeżeli ja będę lepszy, to lepszy będzie świat - motywują pątnicy pielgrzymkowy trud.

Duże, diecezjalne docierać będą już na lipcowy odpust Matki Bożej z Góry Karmel - 15 lipca. Jest to pierwszy wakacyjny tzw. szczyt pielgrzymkowy przypadający 14 lipca. Swój cel osiągną wtedy Piesza Pielgrzymka Arch. Przemyskiej i Piesza Pielgrzymka Poznańska, przyjdą też m.in. Kliszczacy z parafii św. Marii Magdaleny z Trzebuni w arch. krakowskiej. Dzień wcześniej dotrą pątnicy z Piotrkowa Trybunalskiego.Natomiast 10 lipca cel osiągnie 227. lat Piesza Pielgrzymka Kalwaryjsko-Lanckorońska, 12 lipca Piesza Pielgrzymka organizowana przez Duszpasterstwo Rolników Diec. Zielonogórsko-Gorzowskiej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję