Reklama

Sól ziemi

Hodowla dzieci

Niedziela Ogólnopolska 9/2011, str. 39

Jan Maria Jackowski
Dziennikarz, pisarz - eseista i publicysta, autor 10 książek i ponad 900 artykułów z zakresu problematyki artystyczno-kulturalnej, społecznej i politycznej, mediów, historii idei oraz zagadnień cywilizacyjnych, opublikowanych w 35 t

Jan Maria Jackowski<br>Dziennikarz, pisarz - eseista i publicysta, autor 10 książek i ponad 900 artykułów z zakresu problematyki artystyczno-kulturalnej, społecznej i politycznej, mediów, historii idei oraz zagadnień cywilizacyjnych, opublikowanych w 35 t

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W atmosferze „propagandy sukcesu” została uchwalona tzw. ustawa żłobkowa. Nie dano w niej kobiecie wyboru, by mogła - co dla większości kobiet byłoby znacznie lepszym rozwiązaniem - sama opiekować się malutkim dzieckiem i nie była z tego tytułu dyskryminowana społecznie i ekonomicznie, np. przez niezaliczanie okresów wychowania dzieci przez kobiety wcześniej niezatrudnione do okresów składkowych w systemie ubezpieczenia emerytalnego. Opieka nad własnym dzieckiem jest dla wielu kobiet najważniejszym zadaniem w tym okresie ich życia, a przy tym jest to najlepsze rozwiązanie dla dziecka w pierwszych trzech latach jego życia, o czym mówią nawet „postępowi” psychologowie. W okresie tym do właściwego rozwoju dziecko najbardziej bowiem potrzebuje obecności i troskliwej opieki mamy. Narzucono natomiast system upaństwowienia wychowania, znany z czasów PRL, czyli hodowli niemowlaków przez placówki opiekuńczo-wychowawcze.
Ustawa jest kosztowna ekonomicznie. Często jedno miejsce w żłobku kosztuje gminę (a więc wszystkich mieszkańców gminy płacących w niej podatki) znacznie więcej niż zarobi w tym czasie pracująca poza domem matka. Dlatego lepiej i znacznie taniej byłoby np. przyznać matkom dzieci w wieku do lat trzech wynagrodzenie z tytułu wychowywania dziecka, w wysokości co najmniej najniższego miesięcznego wynagrodzenia, tj. 1386 zł miesięcznie. Jednak nie o zdrowy rozsądek tu chodzi, ale o ideologię. Ustawa jest pokłosiem alarmistycznej w tonie informacji, że Polska jest na szarym końcu Europy, jeśli chodzi o dostępność do żłobków i przedszkoli.
Problemem jest, że Polska i oficjalne instytucje europejskie w kwestiach związanych z rodziną są zainfekowane radykalną odmianą ideologii równouprawnienia kulturowego (gender), która jest pokłosiem inspirowanego marksizmem lewicującego feminizmu. W świetle tej ideologii kobiety są uciemiężone przez społeczeństwo i dlatego wyzwoleniem dla kobiet ma być praca zawodowa i pełna wymienialność - we wszystkich przejawach i aspektach życia - ról mężczyzny i kobiety. Zamiast komplementarności, czyli ubogacającego uzupełniania odmienności płci oraz ról matki i ojca, ma być ujednolicanie i standaryzowanie społecznych, kulturowych i ekonomicznych ról kobiety i mężczyzny.
Tymczasem, jak wskazują badania, większość kobiet chce się realizować jako żony i matki, a dopiero w następnej kolejności łączyć macierzyństwo z osobistą realizacją w przestrzeni społecznej. Dlatego państwo powinno stwarzać kobiecie możliwość wyboru, a nie narzucać jej jako obowiązujący model ekonomiczny przymus pracy. Przy czym należy podkreślić, że kobieta pracująca wcale nie jest efektem feminizmu, a jedynie feminizm ma ideologicznie uzasadnić i stanowić alibi dla faktu, że praca zawodowa kobiet wynika z realiów ekonomicznych. Najzwyczajniej pensja pracującego mężczyzny nie wystarcza już na utrzymanie rodziny. To w imię „wyzwolenia” kobiet, a właściwie ekonomicznej eksploatacji ich samych oraz ich rodzin, w obowiązujących w Unii Europejskiej strategiach i dokumentach bardzo intensywnie zaleca się zwiększenie liczby pracujących zawodowo kobiet.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2011-12-31 00:00

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nie potępiać znaczy zostawić Bogu ostatnie słowo

2026-02-12 11:35

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Modlitwa z Dn 9 należy do klasycznych modlitw pokutnych Biblii. Powstaje w realiach wygnania, gdy utrata ziemi i świątyni rodzi pytania o winę i o sens historii. W tej części księgi autor wraca do hebrajskiego, aby modlitwa brzmiała językiem Pisma. Pierwsze zdanie przywołuje formułę z Tory: „Panie, Boże wielki i straszliwy”, wierny wobec tych, którzy Go miłują. Daniel nie zatrzymuje się na pochwałach. Wprowadza serię czasowników: „zgrzeszyliśmy, popełniliśmy nieprawość, zbłądziliśmy, zbuntowaliśmy się, odstąpiliśmy”. W hebrajskim stoją tu różne rdzenie, aby nazwać winę bez zmiękczania. Uderza liczba mnoga. Modlący się włącza siebie w odpowiedzialność ludu, także elit: królów, książąt i ojców. Zdanie „Tobie, Panie, sprawiedliwość, a nam wstyd na twarzy” oddaje hebrajskie bōšet pānîm i opisuje sytuację publicznej kompromitacji. „Sprawiedliwość” Boga oznacza tu Jego prawość także w sądzie. Daniel nie przerzuca winy na Babilon ani na okoliczności. Nazywa główną przyczynę klęski. Jest nią brak słuchania proroków i nieposłuszeństwo wobec Prawa. Zwraca uwagę określenie proroków jako „Twoich sług”. Słowo Boga przychodzi przez konkretne osoby, a odrzucenie ich nauki rani wspólnotę. Potem wypowiada zdanie kluczowe: „do Pana Boga naszego należy miłosierdzie i przebaczenie”. W hebrajskim stoją tu liczby mnogie: ha-raḥamîm i ha-seliḥot, jakby tekst mówił o obfitości daru. Dzisiejsza modlitwa nie buduje argumentu z własnych zasług. Ona opiera się na tym, kim jest Bóg. Tekst uczy modlitwy, która łączy prawdę o grzechu z ufnością w przebaczenie.
CZYTAJ DALEJ

Rozważania na niedzielę: Obraz, którego bali się Niemcy. Dlaczego?

2026-02-27 08:20

[ TEMATY ]

rozważania

ks. Marek Studenski

Mat.prasowy

Ten polski obraz okazał się „strategiczny”. Uznali dzieło sztuki za tak groźne, że wyznaczono za nie nagrodę wartą fortunę - i grozili śmiercią za samo ukrywanie. Na szczęście obraz został zwinięty w rulon, przewieziona w tajemnicy i zakopany tak, by nikt go nie znalazł. Dlaczego? Bo nawet wrogowie wiedzieli, że pewne obrazy podnoszą naród z kolan.

I właśnie od tego przechodzę do Góry Tabor. Jezus też daje swoim uczniom „obraz”, po to, by umieli przejść przez noc krzyża. Nie na pokaz. Nie dla sensacji. Dla wierności.
CZYTAJ DALEJ

Dar miłości - Jezus

2026-03-02 09:19

[ TEMATY ]

rekolekcje

ks. Marek Dziewiecki

Mat.prasowy

W kolejnej części naszych rekolekcji wielkopostnych wchodzimy w samo serce tajemnicy grzechu.

Po odkryciu, jak bezwarunkowo kocha nas Bóg, pytamy dziś: co my robimy z Jego miłością? Już od czasów Adama i Ewy widać, że człowiek potrafi lekceważyć Boga i krzywdzić samego siebie. To spotkanie pomoże nam zrozumieć różnicę między krzywdą, winą moralną a grzechem oraz odkryć, że grzech to nie „obraza Boga”, lecz dramat miłości, którą odrzucamy. Wielki Post to szansa, by przestać krzywdzić i zacząć naprawdę kochać.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję