Reklama

Orkiestra z misją

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Nagrali blisko dwieście płyt. Występowali pod batutą najwybitniejszych dyrygentów. Z najznakomitszymi wirtuozami i solistami. Grali na wszystkich kontynentach w najbardziej prestiżowych salach koncertowych. Ale też na łące i dworcach kolejowych. Zagrali blisko sto prawykonań. Wylansowali kilkunastu kompozytorów, mających dziś światową renomę. Otrzymali ponad trzydzieści nagród krajowych i zagranicznych. To wszystko w ciągu siedemdziesięciu pięciu lat orkiestry niegdyś - tylko radiowej. Później - wielkiej. Dziś - narodowej.

Pierwszy koncert

Reklama

„[…] za podwójnymi, oszklonymi drzwiami przesłoniętymi ciężką kotarą - gra pod niezawodną batutą dyr. Fitelberga nowa orkiestra. Gra po raz pierwszy przed otwartym mikrofonem […]. Skupione, pobladłe z emocji twarze muzyków. Oczy wpatrzone w dyrygenta. Instrumenty jakby związane niewidzialnymi nićmi z pałeczką p. Fitelberga. Cała Polska słucha […]. Koncert skończony. Muzycy odkładają instrumenty. Połowa z nich opuszcza miejsca i otacza kapelmistrza. Krzyżują się radosne słowa i spojrzenia. Bo wszyscy już teraz wiedzą, że nowa orkiestra zdała celująco swój trudny egzamin […]. Egzamin, do którego przygotowywała się przez dni... osiem”. *
Tak po koncercie antenowym 2 kwietnia 1935 r. pisał recenzent podpisujący się J. P. Tego wieczoru radiosłuchacze mogli wysłuchać Wariacji B-dur na temat „La ci darem la mano” na fortepian i orkiestrę op. 2 oraz Fantazji A-dur na fortepian i orkiestrę op. 3 Fryderyka Chopina. Ale droga do powstania Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, w której skład wchodziło początkowo ponad pięćdziesięciu wybitnych muzyków, nie była tak prosta. Zanim dali ów koncert, przeszli przez sito trudnych eliminacji. Później ćwiczyli przez pół roku po kilkanaście godzin dziennie. Wciąż też o sobie dawał znać światowy kryzys gospodarczy. Wielu oburzało się na organizowanie w Warszawie kolejnej, wysoko opłacanej orkiestry symfonicznej. Innych rozsierdzało angażowanie do niej najwybitniejszych muzyków z pozostałych krajowych orkiestr. Jednak założyciel orkiestry, a zarazem wybitny dyrygent - Grzegorz Fitelberg z uporem powtarzał: „Bez własnej orkiestry […] dalszy rozwój pracy muzycznej Polskiego Radia jest nie do pomyślenia. Bylibyśmy teatrem bez zespołu, jakimś dziwolągiem, usiłującym tworzyć wartości artystyczne i utrzymywać linię programową przy pomocy… gościnnych występów. Musimy całemu krajowi i światu pokazać cały nasz dorobek muzyczny, do czego właśnie radio jest powołane, mając w tym kierunku najdalej istniejące możliwości [...]. Poziom ten jest bez własnej orkiestry nie do osiągnięcia”.
Tak wysokiego poziomu oczekiwań w żaden sposób nie mogła zaspokoić istniejąca już od kilku lat orkiestra radiowa. Grała ona zazwyczaj muzykę rozrywkową, rodem z teatrów ogródkowych, na niskim poziomie wykonawczym. Wprawdzie występowali w niej niepośledni muzycy, lecz utwory dla radia grali bez przygotowania. Koncerty transmitowane na żywo niejednokrotnie więc miały wiele błędów.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

… radiowa

Reklama

Nie o takiej orkiestrze marzył Grzegorz Fitelberg. Ten niegdyś uczeń Zygmunta Noskowskiego, a wówczas już blisko sześćdziesięcioletni wybitny skrzypek i kompozytor, znany był też jako dyrygent orkiestr w Moskwie i Wiedniu, a przede wszystkim orkiestry Filharmonii Narodowej. Bardzo mu więc zależało, aby transmisje polskiej muzyki szły na cały świat w najdoskonalszym wykonaniu. Cały świat miał poznawać i podziwiać najwyższej jakości polskie utwory. I tak też się stało. Po skompletowaniu orkiestry, dzięki wybitnym zdolnościom dyrygenckim i umiejętnościom organizatorskim Fitelberga, Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia zaczęła konkurować z krajowymi filharmoniami. Szczególnie z Narodową. Jak się okazało - z ogromną korzyścią dla kompozytorów. Dla Grzegorza Fitelberga działalność orkiestry była wypełnianiem misji. Jednym zaś z jej trzech zasadniczych celów było przedstawienie rodakom dorobku kompozytorów światowych. Dzieł rodakom nieomal nieznanym. Trzem zaborcom bowiem zupełnie nie zależało na podnoszeniu kultury Polaków. Więc i muzyka światowych kompozytorów nie trafiała do sal koncertowych. Drugim założeniem Fitelberga było pokazanie światu dotychczasowego dorobku kompozytorskiego polskich twórców. Trzecim zaś - inspirowanie ich do twórczości i lansowanie dotychczas nieznanych dzieł na arenie międzynarodowej. I ta Fitelbergowska idea przyświeca orkiestrze do dziś. - On ciągle szukał, co nowego jest w polskiej muzyce symfonicznej - opowiada Joanna Wnuk-Nazarowa, obecna dyrektor naczelna i programowa Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia. - Widywał się i bardzo regularnie korespondował z Szymanowskim. Poprawiał mu partytury, bo Szymanowski miał czasem wątpliwości, czy wszystko jest dobrze zorkiestrowane.
Do dziś można zobaczyć na niektórych utworach Szymanowskiego poprawki Fitelberga. Zaraz po wojnie Fitelberg słał pisma do Lutosławskiego czy Grażyny Bacewicz, zachęcając ich do komponowania. Zamawiał u nich utwory. Zachowała się korespondencja, w której wręcz prosił wielu młodych kompozytorów o nowe. Bo przecież wiadomo, że zarówno kiedyś jak i obecnie orkiestry symfoniczne wzbraniają się przed nowinkami. Wolą grać klasykę. Były i są pod presją sprzedaży biletów. Ale u Fitelberga takich kłopotów nie było. Orkiestra była utrzymywana przez radio i mogła sobie zaplanować nieznane dotąd kompozycje.
Te cztery lata do wybuchu wojny to pasmo sukcesów, powiększonej już o trzydziestu kolejnych znakomitych muzyków, Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia. To fenomenalne przyjęcie przez publiczność podczas Koncertów Wawelskich w 1936 r. Wówczas to właśnie orkiestra gra radiowe prawykonanie „Poematu żałobnego” Bolesława Woytowicza, poświęconego Józefowi Piłsudskiemu oraz prawykonanie „Harnasiów” Karola Szymanowskiego. Kolejne lata to kolejne prawykonania polskich kompozytorów. Także obcych, którzy dotychczas nigdzie nie mieli możliwości zaprezentowania swoich utworów. Od 1936 r. Fitelberg rozpoczął też cotygodniowe koncerty w warszawskiej sali „Roma”, które niemal od razu zdobyły duży rozgłos. Miarą tego było zdobycie w 1937 r., zarówno przez dyrygenta, jak i jego orkiestrę, złotych medali w konkursie orkiestr i dyrygentów, zorganizowanym podczas Światowej Wystawy w Paryżu.

... wielka

Czas wojny Grzegorz Fitelberg spędził w Argentynie, Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Do Polski powrócił w 1947 r. Wprawdzie orkiestra już z końcem marca 1945 r. dała swój pierwszy koncert, lecz w składzie znacznie uszczuplonym przez wojnę. I nie w zburzonej Warszawie, ale w katowickiej rozgłośni radiowej, oddanej do użytku jeszcze przed wojną. W tamtym czasie była to najnowocześniejsza rozgłośnia radiowa w Polsce. Wraz z tym pierwszym koncertem orkiestra została uznana za jedyną reprezentacyjną orkiestrę radiową. I tak pozostało do dziś. Do przyjazdu założyciela orkiestry kierował nią Witold Rowicki. Dwa lata później, już pod kierownictwem Grzegorza Fitelberga, orkiestra została przemianowana na Wielką Orkiestrę Symfoniczną Polskiego Radia.
Podobnie jak przed wojną, również tuż po niej na pulpit dyrygencki powracają zarówno polskie kompozycje, jak i utwory zagranicznych twórców. Pod batutą Fitelberga debiutuje swoimi kompozycjami wybitna skrzypaczka i kompozytorka Grażyna Bacewicz. Na wykonanie każdego utworu może liczyć Witold Lutosławski. Śmierć Grzegorza Fitelberga w 1953 r. nie doprowadziła do rozpadu czy dekompozycji orkiestry. Zadbał o to sam jej twórca, który jeszcze przed śmiercią wyznaczył na swojego następcę młodego dyrygenta - Jana Krenza, który prowadził orkiestrę do licznych sukcesów przez czternaście lat.
Kolejni dyrygenci Wielkiej Orkiestry Symfonicznej, od 1968 r. nie tylko radia, ale i telewizji, to kolejne wybitne postaci na światowej scenie muzycznej, m.in.: Jacek Kaspszyk, Jerzy Maksymiuk, Krzysztof Penderecki, Tadeusz Strugała. Muzycy Wielkiej Orkiestry występowali również pod gościnną batutą światowej sławy kilkudziesięciu dyrygentów, m.in.: Davida Amosa, Maurizio Beniniego, Leonarda Bernsteina, Emina Chaczaturiana. Orkiestra jest też ciągle zapraszana do najbardziej ekskluzywnych sal koncertowych na świecie, m.in.: Carnegie Hall w Nowym Jorku, St. David’s Hall w Cardiff, Teatro Regio w Turynie, Filharmonii w Kolonii czy Monachium.

... narodowa

Z orkiestrą, oprócz wybitnych wykonań, związane są przedsięwzięcia muzyczne inicjowane w kraju. Należą do nich nie tylko wielotygodniowe czy wielomiesięczne tournée po świecie z polską muzyką, ale też zaznajamianie słuchaczy z całością kompozytorskiego dorobku wybranego muzyka - zarówno wieków minionych, jak i współczesnych: Henryka Mikołaja Góreckiego, Krzysztofa Pendereckiego czy Wojciecha Kilara. Na sześćdziesięciolecie ucieczki Wojciecha Kilara z okupowanego przez Sowietów Lwowa orkiestra zorganizowała tournée z muzyką kompozytora pod wspólnym tytułem: „Pociąg do muzyki Kilara”. - W 2004 r. pojechaliśmy do Lwowa specjalnie wynajętym pociągiem, który zamienił potem podwozie na szerokie tory - opowiada Joanna Wnuk-Nazarowa. - Graliśmy w katedrze polskiej we Lwowie „Missa pro pace”. Wracając, prezentowaliśmy muzykę Kilara na wszystkich stacjach kolejowych, gdzie zatrzymywał się z matką podczas ucieczki. W Medyce graliśmy na łące nieopodal torów zamienianych z wąskich na szerokie.
To właśnie tam wyszedł do nas ksiądz proboszcz z całą wsią. Po raz pierwszy byli na koncercie symfonicznym granym na żywo. Przyszli do nas z miodem. Później graliśmy na dworcu w Rzeszowie, bo tam Kilar spędził pierwsze lata. Następnie graliśmy „Exodus” w Krakowie, gdzie jakiś czas mieszkał. Następnie pojechaliśmy na Jasną Górę, z którą Wojciech Kilar, jako człowiek głęboko religijny, jest bardzo mocno związany. Tam graliśmy jego utwory sakralne. Ten „Pociąg do muzyki Kilara” był niezwykle ciekawym doświadczeniem. Zapisaliśmy na DVD koncert z katedry lwowskiej. I na tym filmie widać, jak jest ona niezwykle piękna. Ta ciemna zazwyczaj katedra była po raz pierwszy rozświetlona dla celów telewizyjnych i dzięki temu widać freski pomieszczone na plafonach: sceny z życia Maryi.
Orkiestra nadal za swój misyjny obowiązek uważa prezentację dorobku młodych polskich kompozytorów. Nie tylko podczas „Warszawskiej jesieni”, ale również na organizowanym przez Narodową Orkiestrę Symfoniczną Polskiego Radia „Festiwalu prawykonań - Polska muzyka najnowsza”, gdzie, m.in. Justyna Kowalska, Paweł Mykietyn, Karol Nepalski czy Aleksander Nowak, mają możliwość po raz pierwszy prezentować swoje dzieła. - Chcemy pokazać, co kompozytorzy mają dzisiaj do zaproponowania. Bo o ile nasi uznani twórcy nie mają problemów z prawykonaniem swojego dzieła, o tyle młodsi koledzy mają z tym kłopot.
I to duży - wyjaśnia dyrektor orkiestry. - Jak ktoś napisze utwór na wielką orkiestrę symfoniczną, to musi znaleźć taką, która by go wykonała. Odkąd prawa autorskie są obwarowane także dla kompozytorów, to okazuje się, że kij ma dwa końce. Filharmonie mówią, że nie stać ich na granie współczesnej muzyki, bo trzeba płacić tantiemy twórcom, a przecież nie wiadomo, jak dzieło zostanie przyjęte. I powstaje błędne koło. Oni nie grają, bo tantiemy za drogo kosztują. Twórcy zaś nie dostają tantiem i nie mają z czego żyć. A nie mogą się ich zrzec, bo nie pozwala na to prawo. Imają się więc różnych zajęć, by móc tworzyć. Bywa, że ze szkodą dla swojej twórczości. Na szczęście, państwo wspiera młodych twórców i nasza orkiestra podejmuje się grania również ich kompozycji.
W 2005 r. Wielka Orkiestra Polskiego Radia i Telewizji została przemianowana na „Narodową”. Jej najbliższe plany to wielkie tournée statkiem z utworami Chopina, a także muzyków skandynawskich po krajach północnoeuropejskich. Potem trasa koncertowa odbędzie się szlakiem podróży Chopina, którą odbył w latach 40. XIX wieku z Francji do Londynu. Orkiestra zaprezentuje podczas tego wyjazdu m.in. dzieła wybitnego polskiego kompozytora Romana Maciejewskiego. W Polsce niemal nieznanego, zmarłego w Göteborgu w 1998 r.

* Cytaty pochodzą z: Leon Markiewicz, „Wielka Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia”

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bojanice. Przed ks. Marcinem Mazurem nowe zadanie

2026-08-24 11:57

[ TEMATY ]

Matka Boża Częstochowska

bp Marek Mendyk

strażacy

odpust parafialny

Bojanice

ks. Marcin Mazur

kapelan strażaków

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Ks. Marcin Mazur – kapelan powiatowy straży pożarnej powiatu świdnickiego

Ks. Marcin Mazur – kapelan powiatowy straży pożarnej powiatu świdnickiego

Wszystko zaczęło się od odpustowej modlitwy przed wizerunkiem Jasnogórskiej Pani. Jednak zanim uroczystość w Bojanicach dobiegła końca, padły słowa, których miejscowy proboszcz i jego parafianie długo nie zapomną.

Parafia Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej w Bojanicach przeżywała 23 sierpnia odpust parafialny. Uroczystej Eucharystii przewodniczył bp Marek Mendyk. Wraz z nim przy ołtarzu stanęli: proboszcz ks. Marcin Mazur, o. Samuel Karwacki – nowy pauliński proboszcz parafii św. Józefa Oblubieńca w Świdnicy, ks. Łukasz Trzeciak, dyrektor Wydziału Gospodarczego Świdnickiej Kurii Biskupiej oraz ks. Bogdan Deroń, wieloletni proboszcz parafii w Lutomii Dolnej.
CZYTAJ DALEJ

Bp Lityński do katechetów: wyzwania współczesnej katechezy wzywają nas do większego wysiłku duchowego

2026-08-25 16:04

[ TEMATY ]

diecezja zielonogórsko‑gorzowska

Rejonowe Dni Katechetyczne

Karolina Krasowska

Sierpniowe rejonowe dni katechetyczne, Kościół Ducha Świętego w Zielonej Górze

Sierpniowe rejonowe dni katechetyczne, Kościół Ducha Świętego w Zielonej Górze

"Wpływ zmian społecznych na katechezę i duszpasterstwo" – to temat sierpniowych rejonowych dni katechetycznych, które odbywają się w trzech ośrodkach diecezji. Drugie ze spotkań odbyło się 25 sierpnia w kościele pw. Ducha Świętego w Zielonej Górze.

Spotkanie rozpoczęło się Mszą św. pod przewodnictwem bp. Adriana Puta. Homilię wygłosił pasterz diecezji bp Tadeusz Lityński, który podziękował katechetom za miniony rok pracy. - Spotykamy się na progu Nowego Roku Szkolnego, aby prosić Ducha Świętego o asystencję i światło, ale też o dar miłości do tych, którzy są powierzeni naszej pieczy. Korzystam z okazji, aby podziękować za miniony czas i Wasz wkład w życie Kościoła Diecezjalnego, za świadectwo wiary – mówił pasterz diecezji do uczestników spotkania. Nawiązując do Drugiego Listu św. Pawła Apostoła do Tesaloniczan zauważył, że prawdziwe oczekiwanie chrześcijan na powtórne przyjście Jezusa ma polegać na na wrażliwości na codzienne przyjścia Pana, na przeżywaniu codziennych zadań w postawie przylgnięcia do Bożej miłości - Apostoł poucza dziś nas wszystkich, że prawdziwe oczekiwanie na przyjście Pana to codzienność, w której wykorzystujemy poszczególne, nawet najmniejsze szanse, by Jego miłość się stawała. Myślę drodzy, że to ważna lekcja dla nas wszystkich, gdy stajemy u progu kolejnego roku katechetycznego. Bóg wiedząc już dziś, do jakich zadań i ludzi nas posyła, prosi, abyśmy właśnie w takiej perspektywie przeżywali każdą chwilę życia – umiejąc zobaczyć przychodzącego w niej Boga – kontynuował bp Lityński. Dodał, że każde powołanie, a nim jest też przecież bycie katechetą, powinno wyrastać z takiej postawy – oczekiwania – otwarcia serca, oczu na te chwile, w których Bóg przychodzi, w których On się staje! - Przyjście Pana to nie tylko chwila naszej śmierci czy paruzji, ale codzienność, bo jak sam Jezus obiecał: „Nie zostawiam was sierotami: przyjdę do Was” – i to się dokonuje! - mówił biskup.
CZYTAJ DALEJ

„Ku nawróceniu serc naszych” - komunikat Bpa. Tadeusza Lityńskiego

2026-08-26 11:25

[ TEMATY ]

ekologia

Konferencj Episkopatu Polski

pixabay.com

Wszyscy możemy przyczyniać się przez modlitwę do przemieniania siebie i świata – podkreślił przewodniczący Zespołu KEP ds. Ekologii bp Tadeusz Lityński z okazji Światowego Dnia Modlitw o Ochronę Świata Stworzonego. Dzień ten obchodzony jest w Kościele katolickim 1 września.

W duchu wdzięczności przyjmujemy orędzie Ojca Świętego Leona XIV na XI Światowy Dzień Modlitw o Ochronę Świata Stworzonego. Jest ono w swojej treści gorącą zachętą i wezwaniem do przemiany naszych serc. Wszelkie wojny, brak poszanowania życia i dzieła stworzenia stanowi skutek braku Bożej miłości w życiu człowieka. Dlatego podejmijmy duchowy wysiłek w tym szczególnym „Czasie dla stworzenia”. Zanurzmy się indywidualnie, ale i w naszych wspólnotach parafialnych w modlitwę i zadumę prowadzącą do nawrócenia. W orędziu Papież nawiązuje do istniejących konfliktów, wojen, ich wyniszczających skutków i wskazuje na wielką potrzebę starań na rzecz pokoju. Fakt, że Światowy Dzień Modlitw rozpoczyna się 1 września, ze względu na historię naszej Ojczyzny, tym bardziej się w nie wsłuchujemy i bierzemy do serca. Wszyscy możemy przyczyniać się przez modlitwę do przemieniania siebie i świta. Zachęcam, aby w naszych wspólnotach parafialnych, organizacjach, ruchach zastanowić się w jaki sposób praktycznie możemy w swoim środowisku, otoczeniu odpowiedzieć na apel Ojca Świętego. Nie bądźmy tylko słuchaczami. Spotkajmy się wspólnie na Eucharystii, odprawmy z tej okazji stosowne nabożeństwa. Sprawmy, abyśmy 4 października, w dniu wspomnienia świętego Franciszka, kończąc ten szczególny czas nie stali przed Bogiem Ojcem Stworzycielem bez przyniesionego daru naszych modlitw. Całym sercem zachęcam do pochylenia się nad słowem Ojca Świętego skierowanym do nas w obecnym orędziu.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję