Reklama

Ze świata

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Komentarz

W Niemczech niedziela obroniona

Reklama

Niedziele i dni świąteczne muszą pozostać dniami refleksji duchowej oraz odpoczynku. Kto tak stwierdził? Niemiecki Trybunał Konstytucyjny. W jakiej sprawie? Zakupów w niedziele. Sędziowie zdecydowali, że władze Berlina będą musiały ograniczyć swobodę handlu w niedziele.
Na naszym podwórku tego typu argumentacja jest wyśmiewana i kwitowana wymownym mrugnięciem oka, który oznacza nie najlepszą kondycję psychiczną osobnika, który chciałby posługiwać się nimi w „poważnej dyskusji”. Co tam duchowa refleksja! Co tam konieczność odpoczynku! Liczą się interesy sieci handlowych, wpływy do budżetu, konsumpcja, zatrudnienie itd. Żeby nie było nieporozumień: to też argumenty ważne, ale nie tylko one.
W tej konkretnej niemieckiej sprawie uderza jeszcze coś innego. Trudno mi sobie wyobrazić tego typu decyzję z analogicznym uzasadnieniem w naszym kraju. Obawiam się, że naszym mędrcom przez gardło podobne zdanie by nie przeszło, że człowiekowi potrzebny jest odpoczynek i czas na duchową refleksję, którą, zdaniem niemieckich profesorów prawa, zabija pogoń z koszykiem między półkami sklepu. Prawdopodobnie decyzja niemieckiego Trybunału nie spotkała się z gromkimi oklaskami publiki, którą w jakiś sposób ograniczono. Tyle że dla jej dobra. Takiej odwagi i prawdziwej troski o obywatela można życzyć polskim elitom. Bo ludziom to na pewno wyjdzie na dobre.
Ks. Paweł Rozpiątkowski

AFRYKA

Kościół znajduje się na pierwszej linii walki z AIDS. Instytucje katolickie zapewniają pomoc jednej czwartej wszystkich zakażonych HIV na świecie. W Afryce, gdzie żyje najwięcej chorych na AIDS, odsetek ten zdecydowanie wzrasta. Szacuje się, że Kościół obejmuje tam opieką medyczną aż 40 proc. wszystkich zakażonych. Dane te opublikowano w związku ze Światowym Dniem Walki z AIDS.
Przy okazji ujawniono, że tylko co trzecia osoba zakażona wirusem HIV i chora na AIDS otrzymała należną opiekę, a spośród nich po dwóch latach leczeniu podlega jedynie 60 proc. Na ten aspekt niewystarczającej pomocy zwraca uwagę w specjalnym liście Sympozjum Konferencji Biskupich Afryki i Madagaskaru (SECAM). Biskupi przypominają, że mimo optymistycznych prognoz niektórych światowych organizacji, HIV i AIDS wcale nie zanikają. Kryzys gospodarczy nie ułatwia też walki z chorobą. Wielu bowiem głodujących czy ubogich zaczyna traktować prostytucję jako sposób zarobkowania, co ułatwia szerzenie się pandemii.
W Afryce działa ponad tysiąc kościelnych szpitali i 5 tys. ambulatoriów pomagających nosicielom HIV. Dla przykładu - w Kenii prawie połowa programów walki z AIDS prowadzona jest przez Kościół. Katolickie organizacje przypominają zarazem, że problemu AIDS nie da się wyeliminować jedynie przez rozdawanie prezerwatyw, trzeba wychowania do odpowiedzialności, wstrzemięźliwości i wierności małżeńskiej.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

ludzie

Emerytowany przewodniczący Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia kard. Javier Lozano Barragán uważa, że homoseksualiści i transseksualiści nie wejdą do królestwa Niebieskiego, a pigułkę aborcyjną porównać można do broni palnej. Rozmawiał o tym z włoskim portalem „Pontifex”, zaznaczając, że „każda aborcja, jako zabicie ludzkiego życia, jest zbrodnią i zasługuje na karę”.
Meksykański hierarcha podkreślił, że życie jest święte i nietykalne, i nikomu nie wolno nim manipulować, ponieważ jest darem Bożym. „Można to porównać do sytuacji, gdy ktoś kupuje w sklepie rewolwer - powiedział. - Wychodząc ze sklepu, staje się potencjalnie niebezpieczny, może bowiem przekształcić się w mordercę, jeśli źle go użyje. Pozostaje jednak potencjalnym kryminalistą, do momentu, gdy użyje rewolweru. Kto dopuszcza się aborcji, nie jest potencjalnym, lecz faktycznym zabójcą, gdyż zabija. Dlatego postępowanie kogoś, kto praktykuje aborcję, jest niewątpliwie groźniejsze od postępowania tego, kto kupuje rewolwer w sklepie z bronią”.

KUBA

Szukając alternatywnych metod medialnych w warunkach komunistycznego reżimu, kubański Kościół postanowił otworzyć własny blog (creerencuba.org). Nosi on nazwę „Wierzymy w Kubę”. Obecność Kubańczyków w blogosferze stale rośnie, choć tylko nieliczni z 12 mln mieszkańców wyspy mają dostęp do Internetu. Aby mieć go w domu, trzeba otrzymać specjalne pozwolenie, które udzielane jest bardzo rzadko. Niektórzy korzystają z Internetu w pracy. Inni czynią to w hotelach, gdzie pobierane są za to horrendalne opłaty - rzędu 10 dolarów za godzinę. O liberalizację mediów i sieci upominał się niedawno na Kubie przedstawiciel Watykanu - abp Claudio Maria Celli. Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu zachęcał też kubański Kościół, by szukał nowych szans właśnie w Internecie.

KRÓTKO

Barack Obama wyznaczył nowe kierunki operacji w Afganistanie. Pod Hindukuszem ma się pojawić w 2010 r. 30 tys. dodatkowych żołnierzy. Będą chronili główne miasta i szlaki komunikacyjne oraz ćwiczyli afgańskie siły bezpieczeństwa. „Jeśli wszystko pójdzie dobrze”, wycofywanie wojsk zacznie się w 2011 r.

Senat stanu Nowy Jork ostatecznie odrzucił projekt ustawy legalizującej małżeństwa par homoseksualnych. Po dyskusji przekonanie, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny, a nie dwóch osób tej samej płci, wyraziło 38 senatorów. Małżeństwa homoseksualistów poparło 24 przedstawicieli Senatu.

Nowy skład Komisji Europejskiej to sukces Francji - komentują obserwatorzy ekipę José Manuela Barroso. W cieniu znalazły się Niemcy. Za przegranych można też uważać Brytyjczyków.

Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze sprawdza, czy kosowskie państwo powstało zgodnie z prawem. Trybunał zajął się tym na wniosek Serbii. Swoją opinię na temat Kosowa wygłosiło w Hadze 29 państw, a władze kolejnych 36 przesłały swoje opinie na piśmie.

Socjalistyczny rząd Hiszpanii próbuje wykorzystać wyrok Trybunału w Strasburgu do pozbycia się krzyży z hiszpańskich szkół. Z wnioskiem o przeniesienie na hiszpański grunt orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wystąpiła na forum parlamentarnej Komisji Oświaty partia lewicowych separatystów Katalonii (ERC). Poparli ją socjaliści premiera José Luisa Zapatero.

Po raz pierwszy awarii uległ w powietrzu największy pasażerski samolot świata A380. Należący do Air France olbrzym musiał zawrócić tuż po starcie z Nowego Jorku. Usterka dotyczyła komputera. Po wylądowaniu szybko usterkę usunięto i samolot mógł lecieć do Paryża.

W Monachium rozpoczął się proces Johna Demianiuka, oskarżonego o współudział w wymordowaniu prawie 30 tys. Żydów w obozie w Sobiborze. Relacjonując proces, niemiecka publiczna telewizja ZDF użyła określenia „Polski obóz zagłady w Sobiborze”. Sprostowała po interwencji ambasady polskiej, ale wobec dziennikarzy przygotowujących ten materiał nie wyciągnięto żadnych konsekwencji.

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Gdy ksiądz po kolędzie chodzi

Kolęda to coś więcej niż tradycyjna wizyta duszpasterska – to moment, który łączy pokolenia, codzienność z duchowością, a czasem nawet odmienne światy. To okazja, by na chwilę się zatrzymać, porozmawiać, zastanowić się nad sensem i siłą wspólnoty.

Tradycja kolędy, czyli wizyty duszpasterskiej, ma swoje korzenie zarówno w Biblii, jak i w kulturze starożytnej. Jej geneza biblijna nawiązuje do opisu rozesłania uczniów przez Jezusa, a słowa wypowiadane podczas wizyty: „Pokój temu domowi”, mają swoje źródło w Ewangelii. Z kolei odpowiedź domowników: „I wszystkim jego mieszkańcom”, podkreśla symboliczny charakter tego spotkania. Najdawniejsze ślady tej tradycji sięgają jednak starożytności, kiedy to termin calendae (kalendy) oznaczał pierwszy dzień miesiąca. W czasach przed reformą kalendarza rzymskiego, która została przeprowadzona w 45 r. przed Chr., kalendy styczniowe rozpoczynały nowy rok. Był to czas uroczystych obchodów, w których szczególną rolę odgrywały odwiedziny w domach bliskich, wymiana życzeń oraz wręczanie drobnych podarunków. Te starożytne zwyczaje, przenikając do kultury chrześcijańskiej, stworzyły fundament dla współczesnego obrzędu kolędy, który do dziś łączy duchowy wymiar z elementami wspólnoty i tradycji.
CZYTAJ DALEJ

Błogosławiona augustianka

Nauczyła się czytać i pisać, dopiero gdy wstąpiła do klasztoru. Była mistyczką, otrzymała dar łez i ekstaz. Upominała papieża Aleksandra VI.

Giovanna Negroni, znana wszystkim jako Nina, pochodziła z bardzo biednej, wieśniaczej rodziny Zanina i Giacominy Negroni. W Żywotach świętych z 1937 r. czytamy: „Rodzice jej, ludzie pobożni i cnotliwi, byli tak ubodzy, że nie mogli Weroniki posyłać do szkoły, tak że nie nauczyła się czytać ani pisać. Nie przeszkadzało jej to jednak nauczyć się od rodziców cnotliwości i gorącej miłości Pana Boga”. Nina zapragnęła życia zakonnego. W wieku 18 lat zapukała do drzwi surowego mediolańskiego klasztoru Sióstr Augustianek św. Marty, ale jej nie przyjęto. Giovanna Negroni nie zrezygnowała jednak ze swoich marzeń. W 1466 r., już jako 22-letnia dziewczyna, wstąpiła do klasztoru, gdzie pozostała do śmierci. Po przyjęciu otrzymała imię Weronika i powierzono jej najprostsze zadania. Opiekowała się portiernią, ogrodem i kurnikiem. Dla Weroniki najważniejsze były sprawy Boże i zjednoczenie się z Oblubieńcem. Dużo się modliła, podejmowała posty i pokutę. Została mistyczką. W kontemplacji osiągnęła taki stopień zaawansowania, że otrzymała dar łez, a nawet ekstaz. Otrzymała również dar proroctwa i czytania w ludzkich sercach. Bardzo intensywnie odczuwała swój stan jako grzeszny. Często rozważała Mękę Pańską. Gdy ze względu na jej słabe zdrowie proszono ją, by się oszczędzała, mówiła: „Chcę pracować, póki mam czas”. Ilekroć rozmyślała nad życiem Chrystusa i Jego cierpieniami, otrzymywała mistyczne wizje. Dopiero w klasztorze nauczyła się czytać i pisać. „Przez modlitwę i rozmyślanie rosła w niej znajomość rzeczy Boskich i w cnotach wielkie czyniła postępy” – czytamy w Żywotach świętych.
CZYTAJ DALEJ

Krzyże w szkole w Kielnie były ściagane już wcześniej. Nowe fakty

2026-01-13 21:39

[ TEMATY ]

krzyż

Adobe Stock

W jednej ze szkół podstawowych w Kielnie doszło do serii zdarzeń, które poruszyły lokalną wspólnotę wierzących. Uczniowie, pragnący obecności krzyża w swojej sali lekcyjnej, napotkali na zdecydowany opór ze strony jednej z nauczycielek. Historia ta, choć bolesna, staje się pytaniem o granice szacunku dla sacrum w przestrzeni publicznej.

Z relacji rodziców wynika, że obecność krzyża w sali lekcyjnej klasy 7a była dla uczniów sprawą fundamentalną. Już na początku września dzieci zauważyły, że tradycyjny, drewniany krzyż, który wisiał obok godła państwowego, zniknął. Uczniowie nie pozostali bierni – dzięki uprzejmości szkolnej woźnej pozyskali inny poświęcony krzyż i przywrócili go na należne mu miejsce.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję