Reklama

Nieobliczalność

Niedziela Ogólnopolska 42/2008, str. 27

Ewa Polak-Pałkiewicz
Publicystka, autorka wywiadu rzeki z Janem Olszewskim pt. „Prosto w oczy” oraz tomu publicystyki „Kobieta z twarzą”

Ewa Polak-Pałkiewicz<br>Publicystka, autorka wywiadu rzeki z Janem Olszewskim pt. „Prosto w oczy” oraz tomu publicystyki „Kobieta z twarzą”

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dlaczego Duńczycy mogą otaczać swoje małe schludne domki żywopłotami róż - wszyscy jak jeden mąż - a u nas w Polsce, co posesja, to nowy pomysł. Sąsiad ma zieloną siatkę? U mnie będą szczerzyć się poczciwe sztachety. Pan z naprzeciwka ogrodził się kamiennym murem? Ja zrobię kute „esy floresy” zapatrzone w Młodą Polskę. I tak już w Polsce jest. Zagadka polskich płotów powinna dać wiele do myślenia politykom. Zwłaszcza tym, którzy marzą, by i w naszej ojczyźnie było tak jak w całej globalnej wiosce. Czyli: wszystko na jedno kopyto.
Delektujemy się tymi samymi wiadomościami, przeżywamy wzloty i upadki bohaterów seriali, jemy to, do czego zachęca nas reklama. Posłusznie uczymy się nowego światowego języka, Business English, który wystarczy, by wyrazić całą zawiłość myślenia. A tu - masz babo placek! Koncepcja estetyczna własnego domu i otoczenia obserwowana w Polsce wyraża najprecyzyjniej to, czego tak bali się i tak nienawidzili nasi wrogowie: Polacy nie dadzą się podporządkować, Polacy to skrajni indywidualiści. To spadek po „pańskiej Polsce”. Rzeczpospolita szlachecka, choćbyś rąbał i siekał na kawałki całą materialną substancję, która po niej pozostała, żyje.
Towarzysz Stalin mawiał, że w Polsce nie będzie socjalizmu, dopóki nie wytrzebi się kultury szlacheckiej. I rzeczywiście, chłopom, choć mieli ciężko, dano spokój, inteligencję zdziesiątkowano i próbowano skorumpować, robotników uczynić swoim bezwolnym narzędziem, natomiast ziemiaństwu nie podarowano. To, co niosła ze sobą kultura ich domów rodzinnych, było prawdziwie groźne. Rozkradziono więc im wszystko i odebrano prawo do osiedlania się na terenie powiatu, w którym mieszkali. Ich dzieciom nie pozwalano zdobywać wykształcenia. Tysiące ziemian zmuszono do emigracji. Po dworach pozostały zgliszcza i zaorane pod PGR fundamenty. I co? Spójrzmy dziś na Polskę z lotu ptaka. Gdzie okiem sięgnąć, wszędzie dworki. Zgoda, większość to dość nieudane kopie sporządzone naprędce, bez możliwości odwołania się do pierwowzoru. To zaledwie mgliste wspomnienie po czymś, czego już nie ma i co się niedokładnie pamięta. Ale nie zmienia to faktu, że małe białe domy przykryte czterospadowym dachem, z gankiem wspartym na kolumienkach, którymi usiane są podmiejskie - a i coraz częściej - typowo rolnicze okolice, to ucieleśnione marzenie o polskości. O tym, by w niej zamieszkać. Dwór nie istniał bez towarzystwa drzew, które dopiero na stare lata tworzyły z nim tę niepowtarzalną całość, która utrwaliła się w polskiej pamięci pod postacią symbolu. Tak pisał Melchior Wańkowicz w „Zielu na kraterze” (opisujac peregrynacje z córkami na Kresy): „No i jak zwykle - fanfara drzew. Starodrzewu. Znaczy - dwór. A to rów, a to rojst, a to grobla - przed tym czubem drzew. Kiedyśmy wreszcie dokocoławali, ku podwieczorkowi było. Wlokąc czarny ukośny cień po drodze przysypującej złocistym piaskiem, wpadliśmy w nawilgłą zatęchłość alei, w kałużę chlupkę, kochaną, niewyschłą w tym tunelu w upał największy i wypęczniliśmy się pod dwór drewniany, rozłożysty, naklapły w tej oazie zielonej jak narośl, jak część przedziwactw, które ze swego łona wypiera ziemia”.
Wańkowicz widział już wtedy, w latach 30. XX wieku, schyłek świata swojego dzieciństwa. Ale czas, jaki nastał, czas zanegowania naszej przeszłości w skali całego kraju i wszystkich jego mieszkańców i stworzenia, w opustoszałe po dawnej kulturze miejsce, „całkiem nowego projektu” - i dziś to słowo staje się modne, jako element nieszczęsnej nowomowy popularyzowanej m.in. w szkołach i na uczelniach - i wdrażanie go na siłę na setkach tysięcy placów „socjalistycznych budów”, które wszystkie były pozbawione kośćca, czyli rozsądku, myśli, zaplecza, niczym ludowe wycinanki doklejone do obcego im otoczenia, przyniósł niemożliwe do wyobrażenia sobie spustoszenie. Właśnie - pustkę. Pustkę, którą trzeba znowu czymś zapełnić.
Nie da się zbudować niczego trwałego na obcej kulturowo glebie. A kultura duchowa jest trwalsza, niż zakładali towarzysze radzieccy. Trwalsza niż wyobrażali sobie obłąkani niemieccy twórcy teorii rasy. Dlatego też nie powiedzie się kolejny „projekt” przebudowy polskiej duszy na modłę, tym razem, liberalną, choć wiadomo o wspólnych materialistycznych korzeniach jednego i drugiego systemu. Bo cóż się okazuje? Miały być puste kościoły, a są pełne. Media miały przemawiać jednym głosem, a tu coraz to mężniej poczynają sobie katolicy z ich fortecą toruńską, która broni się jak oblężony Zbaraż. Broni ich, stanowiąc wyłom, wręcz modelowy w obowiązującym, w myśl „projektu”, myśleniu stadnym. I znów wypada wrócić do płotów. Kontemplując niesłychaną inwencję ich właścicieli, stawiających je w zgodnym przeświadczeniu, że trzeba łatwo je od siebie odróżnić, i nigdy się nie pomylić - są więc swoiste, jak ich właściciele - warto wyciągnąć trochę szersze wnioski. Panowie, to wszystko już było...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Irak: kard. Sako opuszcza Bagdad i przenosi się do Kurdystanu

2026-04-10 16:12

[ TEMATY ]

Irak

Kard. Sako

Bagdad

@Vatican Media

kard. Louis Raphaël I Sako

kard. Louis Raphaël I Sako

„Moja rezygnacja nie jest końcem świata; jest nowym początkiem, by głębiej i w ciszy przeżywać moją konsekrację oraz służyć z pokorą i dyskretnie” - napisał kard. Louis Raphaël Sako w pożegnalnym orędziu wydanym na rozpoczęte wczoraj w Rzymie obrady Synodu Biskupów Katolickiego Kościoła Chaldejskiego, który wybierze jego następcę. Niespełna 78-letni hierarcha złożył rezygnacje z urzędu patriarchy, którą 10 marca przyjął papież Leon XIV.

Ogłaszając swoją przeprowadzkę z Bagdadu do seminarium w Ankawie na przedmieściach Irbilu, w irackim Kurdystanie, wyraził wdzięczność Bogu za wszystkie łaski, którymi go obdarzył, i za tych, którzy byli mu „szczerze bliscy” podczas jego posługi jako patriarchy w latach 2013-2026. Podziękował również tym, którzy wyrazili zaniepokojenie jego rezygnacją - „patriarchom, kardynałom, biskupom, kapłanom i ludziom wszystkich wyznań”.
CZYTAJ DALEJ

Moskwa i Kijów ogłaszają zawieszenie broni na czas Wielkanocy

2026-04-10 11:52

Karol Porwich/Niedziela/Pixabay

Na okres prawosławnej Wielkanocy Rosja i Ukraina ogłosiły 30-godzinne zawieszenie broni w trwającej między nimi wojnie. Według przywódców obu państw — Władimira Putina i Wołodymyra Zełenskiego — rozejm ma obowiązywać od godziny 16:00 czasu lokalnego w sobotę do północy w niedzielę. W tym czasie wierni Kościołów prawosławnego i greckokatolickiego w obu krajach będą obchodzić Wielkanoc.

Kreml poinformował w czwartek późnym wieczorem, że decyzję o wstrzymaniu działań wojennych na wszystkich frontach podjął Władimir Putin, wydając odpowiednie polecenia ministrowi obrony Andriejowi Biełousowowi oraz szefowi Sztabu Generalnego Walerijowi Gierasimowowi. Jednocześnie zaznaczono, że wojska muszą pozostawać w gotowości na wypadek „potencjalnych prowokacji” ze strony przeciwnika.
CZYTAJ DALEJ

Leszek Ojrzyński, trener Zagłębia Lubin: Gdy wychodzi na boisko, wykonuje znak krzyża, prosząc, by nikomu nic się nie stało

2026-04-10 21:23

[ TEMATY ]

piłka nożna

świadectwo

PAP/Adam Warżawa

Trener KGHM Zagłębia Lubin Leszek Ojrzyński

Trener KGHM Zagłębia Lubin Leszek Ojrzyński

W ubiegłym sezonie udało mu się utrzymać Zagłębie Lubin w Ekstraklasie, a teraz jego zespół jest rewelacją rozgrywek. Szkoleniowiec udzielił wywiadu portalowi Sport.pl. To ważna rozmowa, bo Ojrzyński mówi w niej nie tylko o piłce nożnej, ale również o Bogu, pielgrzymkach i stracie najbliższych osób - czytamy na weszlo.pl.

Ojrzyński opowiada dziennikarzom Sport.pl o pielgrzymce z Krakowa do Kalwarii Zebrzydowskiej, kiedy w ciągu jednej nocy pokonał ponad 42 km. Ale zdarzały mu się też dużo dłuższe dystanse. Kiedyś w sześć dni przeszedł 223 km do hiszpańskiego Santiago de Compostela. To słynna droga św. Jakuba.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję