Reklama

Lubiąż promieniuje

Zespół klasztorny w Lubiążu na Dolnym Śląsku jest jednym z najciekawszych i jednocześnie najmniej znanych zabytków barokowych w tej części Europy. Jest większy od Wawelu i warszawskiego Zamku Królewskiego. Taki zabytek musi promieniować na całą okolicę

Niedziela Ogólnopolska 29/2008, str. 32-33

Witold Dudziński

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Historia, ta nauczycielka życia, mówi Dorocie Gołąb, że mieszka w miejscu niezwykłym. Dlatego stworzyła w internecie stronę na temat Lubiąża. - Zaczęło się coś u nas dziać, trzeba pokazać ludziom, że warto zboczyć z drogi do Wrocławia, przyjechać tu i zatrzymać się na chwilę -mówi pani Dorota.
Jeszcze kilkanaście lat temu ta perła baroku umieszczona na brzegu Odry, kilkadziesiąt kilometrów od Wrocławia i Legnicy, była wstydliwie ukrywana przed ludźmi. Trudno bowiem nie wstydzić się skandalicznej dewastacji, do której doszło tu w czasach PRL. Najpierw, gdy przez kilka lat stacjonowała tu Armia Sowiecka, i potem, gdy obiekt długo nie miał prawowitego właściciela.
Dziś, martwy do niedawna, klasztor coraz bardziej promieniuje na okolicę, a szczególnie na ludzi, którzy organizują plenerowe imprezy, wystawy, zawody sportowe, zakładają małe firmy hodowle. Wreszcie czują się u siebie.

Tajemnicze, niezbadane dzieje

Przed dziesięcioma laty wydarzeniem było uroczyste udostępnienie dla zwiedzających wspaniałej Sali Książęcej w Pałacu Opatów, gdzie wielki olejny plafon uwiecznia m.in. piastowskiego księcia śląskiego Bolesława I Wysokiego, wnuka Bolesława Krzywoustego, fundatora pierwszego klasztoru w Lubiążu w 1163 r.
Jednak początki znanych dziejów miejscowości sięgają przełomu X i XI wieku, kiedy to w miejscu obecnego klasztoru powstał gród broniący przeprawy przez Odrę. Uległ zniszczeniu w 1108 r., podczas najazdu na Śląsk cesarza Henryka V. Przypuszczalnie na jego miejscu założono klasztor benedyktyński. Miejsce Benedyktynów wkrótce zajęli Cystersi, którzy zorganizowali filie klasztoru w podkrakowskiej Mogile oraz w Krzeszowie, Henrykowie i Kamieńcu Ząbkowickim. W 1220 r. papież Honoriusz III powierzył opatom lubiąskim opiekę nad klasztorem Cysterek w Trzebnicy. Od tego czasu Śląsk stał się jednym z centrów działalności zakonu. Gdy w 1201 r. zmarł Bolesław Wysoki, pochowano go w kościele klasztornym w Lubiążu, który stał się odtąd książęcym mauzoleum śląskich Piastów.
Po upadku w czasie wojen husyckich klasztor odrodził się w XVII i XVIII wieku. Powstał Pałac Opatów, browar, piekarnia i zabudowania gospodarcze. Powstała również wspaniała Sala Książęca, a także biblioteka, jadalnia opata, refektarz i ok. 300 innych pomieszczeń ozdobionych pracami mistrzów, m.in. Michaela Willmanna, nazywanego śląskim Rembrandtem. Jednak przyłączenie Śląska do Prus w XVIII wieku zakończyło okres świetności klasztoru, który został zsekularyzowany. Wywieziono stąd wówczas kilkaset płócien.
Najbardziej chyba tajemnicze i niezbadane do końca dzieje Lubiąża rozpoczęły się jednak w latach 30. XX wieku. Klasztor zamieniono na fabrykę zbrojeniową, a potem na supertajny obiekt badawczy. Prowadzono tu najpewniej prace nad udoskonalaniem systemów radarowych.
Po wojnie niektóre zabytki, m.in. obrazy Willmanna, trafiły do warszawskich muzeów i kościołów. Wyposażenie ocalałe po hitlerowcach zniszczyli sowieccy żołnierze, którzy urządzili tu lazaret. Po ich wyjeździe przez lata w Lubiążu mieściła się Centralna Składnica Księgarska, a nawet magazyn wytwórni filmowej.

Lubiaz.pl

Informacje o okolicy można znaleźć na stronach internetowych stworzonych przez miłośników Lubiąża, w tym Dorotę Gołąb. Pomógł jej kolega informatyk. - On wiedział, „jak”, ja wiedziałam, „co” - mówi pani Dorota. Jej strona została dostrzeżona: otrzymała cenioną przez internautów nagrodę Srebrnego Feliksa. - Chcemy pokazać ludziom, że jest po co tu przyjechać.
Spora w tym zasługa Fundacji Lubiąż z siedzibą we Wrocławiu. Jej założycielami byli wojewoda wrocławski, zakłady pracy, a także osoby prywatne. Fundacja przejęła budynki klasztoru i otrzymała w wieczystą dzierżawę grunt w jego obrębie. Przez kilka lat trwało porządkowanie obiektu i przygotowania do remontu. Jego koszt oszacowano na ok. 10 mln dolarów. Dziś wiadomo, że to niska wycena. Ale i takich pieniędzy nie ma skąd wziąć. - Każdy, kto tu przyjedzie, widzi, ile jest do zrobienia - mówią w Fundacji. Dlatego remont postępuje wolno.
Najbardziej reprezentacyjne pomieszczenie -wspomnianą Salę Książęcą, pełniącą niegdyś funkcję sali balowej i koncertowej - można już podziwiać. Według zgodnych ocen, ma niewiele sobie równych w całej Europie. Jej wystrój powstał w pierwszej połowie XVIII wieku. Wielkie malowidło plafonu (300 m2!), z apoteozą wiary katolickiej, należy do największych obrazów olejnych sztuki europejskiej.
Cykl 10 płócien olejnych, umieszczonych w stiukowych obramowaniach, przedstawia sceny z życia Elżbiety Krystyny Brunszwickiej, żony cesarza Karola VI. Całości dopełniają posągi cesarzy z dynastii Habsburgów oraz barwna marmoryzacja ścian i detali. Tego, przebywając w okolicy, nie można nie zobaczyć. Ale wciąż niewielu o tym wie.

Co najlepsze od Cystersów

Lubiąż stara się przyciągać imprezami organizowanymi obok dawnego klasztoru. W maju odbywa się Pałacowe Korso Kwiatowe. Wystawom roślin towarzyszą kiermasze i występy zespołów. W lipcu organizowany jest kilkudniowy Slot Art Festival - międzynarodowy zlot młodzieży. Wystawy i koncerty połączone są z warsztatami artystycznymi.
Co roku odbywają się również Dni Lubiąża, bieg szlakiem Cystersów, wyścigi rowerowe, festiwal muzyki elektronicznej Tunnel Elektrolity, a także Piknik Cysterski, podczas którego można zobaczyć pokaz średniowiecznych strojów i walki rycerskie. Jest też - jak brzmi reklama imprezy - „to, co najlepsze od Cystersów: piwo, miód, ryby, chleb i warzywa”.
Imprezy połączone są zwykle z udostępnieniem turystom całego klasztoru. Właśnie wtedy można także obejrzeć na co dzień niedostępne jego części, np. kościół czy wirydarz. Warto do nich zajrzeć, choć np. klasztorny kościół to na razie tylko skorupa. Nie oparł się Sowietom. Wydzierali z niego, co się tylko dało. Nie ocalał żaden z 25 ołtarzy. Sowieci spalili je w piecach. Podobny los spotkał ambonę. Podłogę zerwano, szukając skarbów. Szczątki zmarłych opatów wywleczono z trumien. Przez wiele lat po wojnie kościół niszczał.

Obiekt z marzeń

Kiedyś klasztor odzyska świetność - tego Fundacja Lubiąż jest pewna. Kiedy - nie wiadomo, bo sponsorzy są ostatnio mniej hojni. Jednak oczami wyobraźni można już w dawnym klasztorze zobaczyć centrum konferencyjno-turystyczne i reprezentacyjne, z hotelem, salami konferencyjnymi i wystawienniczymi, restauracjami, kawiarniami, basenem, boiskiem i kortami… Na razie w jednej z sal stoi makieta obiektu z marzeń. I działa na wyobraźnię.
- Zastanawiam się, od czego to zależy, że pałac w Książu ożył, a klasztor w Lubiążu prawdziwe ożywienie ma dopiero przed sobą - mówi Dorota Gołąb. Tak czy siak, choć bez konkretnych pieniędzy niewiele się zdziała, w Lubiążu zakasali rękawy, a ludzka inicjatywa ma często moc sprawczą. Tym, którzy mają władzę i pieniądze, warto uzmysłowić, że nad Odrą pod Wrocławiem jest perła, która wymaga oprawy.
Ważne, że ruch wokół klasztoru promieniuje na okolicę. Ktoś założył gospodarstwo agroturystyczne, ktoś - zakład fotograficzny, ktoś inny - szkółkę językową. Ktoś - bar, ktoś - sklep, ktoś inny - aptekę. Dawną stylową stodołę zaadaptowano na restaurację. „Karczma cysterska” serwuje jadło w swojskiej atmosferze. Modne stało się - nie tylko w najbliższej okolicy - organizowanie tu różnych imprez, a także wesel.

Frontem do Odry

Maciej Nejman - starosta wołowski, działacz Stowarzyszenia Lubiąż - przekonuje, że najbardziej zależy mu na tym, żeby klasztor i miejscowość nie istniały obok siebie, lecz stały się jednym zintegrowanym organizmem.
- Po to m.in. zaczęliśmy tworzyć ekomuzeum -zespół rozproszonych obiektów, tworzących żywą kolekcję, która ma pokazać walory przyrodnicze i kulturowe oraz dorobek mieszkańców okolicy - mówi Maciej Nejman. W ramach Ekomuzeum Cysterskiego wyznaczono ścieżkę przyrodniczą i historyczną, inwentaryzuje się to, co warto pokazać. Bo Lubiąż to nie tylko klasztor. Godne zwrócenia uwagi są zabytkowe zabudowania szpitala psychiatrycznego i kościół św. Walentego, położony na wzgórzu.
Warto wybrać się ścieżką historyczną wiodącą do urokliwego Lasku św. Jadwigi Śląskiej.
W nieodległej Trzebnicy w 1202 r. Jadwiga z pomocą męża założyła klasztor Cysterek, w którym spędziła ostatnie lata życia. Słynęła z pobożności, miłosierdzia i dobroczynności. Opiekowała się chorymi, biednymi i więźniami. Była fundatorką wielu szpitali i przytułków.
W lasku stoi Studnia św. Jadwigi. Według legendy, woda w tym miejscu wytrysnęła za sprawą Jadwigi przechodzącej tu po drodze z Trzebnicy do klasztoru w Lubiążu i ma ozdrowieńczą moc. Stowarzyszenie zamierza odbudować znajdujące się niegdyś w lasku kapliczki, postawione w XVI wieku ku czci św. Jadwigi. Plan odbudowy już jest.
Ścieżka przyrodnicza wiedzie przez piękny rezerwat Odrzyska w załomie Odry, z widokiem na jej starorzecze. - Chcielibyśmy odzyskać Odrę dla okolicy. Przez lata jakbyśmy byli od niej odwróceni - mówi Maciej Nejman.
Stąd m.in. pomysł na pole biwakowe nad rzeką, gdzie mogą zatrzymywać się uczestnicy spływów kajakowych. Z roku na rok są one coraz bardziej popularne. Stowarzyszenie Nejmana chciałoby zachęcić kajakarzy do zatrzymania się tu, zwiedzenia klasztoru i całej okolicy. Jest co oglądać.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zmarł ks. prof. Tadeusz Reroń

2026-03-14 14:25

Adobe Stock

Kapłan ten zmarł 13 marca 2026 r. w wieku 75 lat życia i 50 lat kapłaństwa.

Ksiądz Tadeusz Stanisław Reroń urodził się 8 maja 1950 roku we Wrocławiu. Święcenia kapłańskie przyjął w 1975 roku z rąk bpa Wincentego Urbana i został skierowany jako wikariusz do parafii śś. Apostołów Piotra i Pawła w Strzegomiu [1975-1984], a następnie jako wikariusz do katedry pw. św. Jana Chrzciciela we Wrocławiu [1984- 1985]. W 1985 roku został skierowany na studia specjalistyczne na KUL w zakresie teologii moralnej. Po powrocie ze studiów, w 1989 roku został mianowany duszpasterzem akademickim w Centralnym Ośrodku Duszpasterstwa Akademickiego (CODA) „Czwórka” we Wrocławiu [1989 -1994]. Z kolei od 1995 roku był duszpasterzem akademickim w CODA „Maciejówka” we Wrocławiu. Pełnił tę posługę do 2000 roku. W kolejnych latach prowadził szeroką działalność duszpastersko - naukową, angażując się także w organizację wydarzeń kościelnych, komisje archidiecezjalne oraz pracę z ludźmi nauki i środowiskiem akademickim. Równolegle rozwijał karierę naukową w Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu jako teolog moralista i specjalista w dziedzinie bioetyki, pełniąc funkcje dydaktyczne, kierownicze i naukowe oraz uzyskując habilitację. Jest autorem licznych publikacji naukowych, uczestnikiem międzynarodowych środowisk teologicznych oraz aktywnym członkiem wielu krajowych i zagranicznych stowarzyszeń naukowych.
CZYTAJ DALEJ

Popiersie Chrystusa w rzymskiej bazylice zidentyfikowano jako dzieło Michała Anioła

2026-03-15 11:49

[ TEMATY ]

Watykan

Michał Anioł

Autorstwa Peter1936F /pl.wikipedia.org

Popiersie Chrystusa przypisywane Michałowi Aniołowi we wnętrzu Bazyliki św. Agnieszki za Murami w Rzymie

Popiersie Chrystusa przypisywane Michałowi Aniołowi we wnętrzu Bazyliki św. Agnieszki za Murami w Rzymie

W Bazylice św. Agnieszki za Murami przy Via Nomentana w Rzymie, po wiekach niepewności, oficjalnie przypisano Michałowi Aniołowi Buonarrotiemu autorstwo marmurowego popiersia przedstawiającego Chrystusa jako Zbawiciela , poinformował katolicki portal „Aleteia”. Dzieło to już na początku XIX wieku przypisywano Michałowi Aniołowi, jednak przez prawie 200 lat popadło w zapomnienie.

Valentina Salerno przez lata prowadziła badania archiwalne. Salerno nie jest historyczką sztuki, lecz opiera swoją pracę wyłącznie na dokumentach notarialnych, spisach inwentarza i korespondencji z ostatnich lat życia Michała Anioła. Dlatego nie opiera się na analizach stylistycznych, lecz na podstawie dokumentów odtworzyła drogę, jaką przeszło dzieło sztuki. Świadczą one o systemie, dzięki któremu dziedzictwo Michała Anioła było chronione przez jego uczniów i instytucje religijne.
CZYTAJ DALEJ

Bp M. Marczak: Bóg może nas uwolnić z niewidzenia!

2026-03-15 14:30

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Paweł Kłys

Kościół stacyjny Matki Boskiej Bolesnej w Łodzi

Kościół stacyjny Matki Boskiej Bolesnej w Łodzi

Ostatnia liturgia stacyjna III tygodnia Wielkiego Postu, której przewodniczył biskup Marek Marczak, celebrowana była w kościele pw. Matki Boskiej Bolesnej w Łodzi, gdzie posługuję duszpasterską pełnią ojcowie pasjoniści.

Odwołując się do znaczenia IV niedzieli wielkopostnej łódzki pasterz zauważył, że - gromadzimy się w kościele stacyjnym, w pielgrzymce wiary, którą od kilkunastu już lat Kościół Łódzki, podejmuje, aby pomagać wszystkim, którzy chcą uczestniczyć w tych spotkaniach, w Eucharystiach, w rozważaniach, także w jałmużnie, w drodze do świąt wielkanocnych. Dzisiejszy wieczór to już Msza święta z niedzieli - z czwartej niedzieli Wielkiego Postu, niedzieli nazwanej laetare. To łacińskie słowo oznacza cieszcie się - stąd też kolor szat liturgicznych różowy, w zależności od odcienia może wzbudzać u niektórych lekki uśmiech. Niedziela laetare, czwarta niedziela Wielkiego Postu, wzywa do tego, żeby się cieszyć. Jak to jest, że Kościół w tym okresie wzywa do pokuty, do modlitwy, do postu, do czynów pokutnych, ale w jedną z niedziel mówi cieszcie się i przypomina o tym, że Wielki Post zmierza do świąt Wielkiej Nocy, do świąt radości, świąt zmartwychwstania pańskiego. Ta niedziela może być nam potrzebna chociażby z tego powodu, że jeśli na serio podejmujemy różnego rodzaju wyrzeczenia, posty, bierzemy udział w nabożeństwach takich jak droga krzyżowa czy gorzkie żale, to istnieje pewne niebezpieczeństwo, że bardzo zapatrzymy się w same akty pokutne zapominając do czego one tak naprawdę służą, do czego nas prowadzą - tłumaczył hierarcha.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję