Reklama

Uczniowie pytają

Niedziela Ogólnopolska 9/2008, str. 25

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ks. Zbigniew Suchy: - Księże Arcybiskupie, noszę w zanadrzu kilka istotnych pytań, które nasuwa życie, a w nim i kontakt z ludźmi. Zacznę od ostatnio opublikowanego sondażu przeprowadzonego przez Gallup International Association. Sondaż przeprowadzono w 60 krajach na grupie 62 tys. respondentów. Periodyk, z którego zaczerpnąłem tę wiadomość, nie przytacza pytań stawianych respondentom, ujawnia tylko wyniki odpowiedzi na pytanie o zaufanie wobec biskupów. Średnia całego sondażu ukazuje 27-procentowe poparcie, z tym że w Polsce to poparcie sięga... no właśnie, jak Ksiądz Arcybiskup myśli?

Reklama

Abp Józef Michalik: - Rozumiem, że to chwyt redaktorski, mający na celu wzbudzenie czytelniczej ciekawości. Nie będę bawił się w zgaduj-zgadulę, bo ksiądz czy biskup cieszy się 100-procentowym zaufaniem u wierzącego człowieka, który klęka u kratek konfesjonału, wierząc, że dozna odpuszczenia wyznanych grzechów, zaś Kościół to nie instytucja podlegająca ocenom statystycznym jak jakieś określonego resortu przedsiębiorstwo. To żywy organizm, w którym nawet jeden człowiek ma znaczenie i jego zdanie czy potrzebę trzeba uwzględnić, a negatywna opinia jakiejś grupy nie determinuje żywotności tegoż Kościoła. Sondaż z pytaniem np. o aborcję przeprowadzony w określonej grupie feministek może mieć bardzo wysoki procent poparcia. Ale to nie znaczy, że Kościół musi natychmiast zmieniać swoją postawę, której przecież zmienić nie może. Podobnie jest z tym pytaniem. Proszę spytać 100 penitentów oczekujących na spowiedź w Wielki Piątek albo 200 tys. pielgrzymów modlących się na Jasnej Górze, a będzie Ksiądz Redaktor miał 99% poparcia, a nawet utożsamiania się z Kościołem i biskupami. Sondaże i ankietowe odpowiedzi trzeba znać, ale wnioski z nich należy wyciągać szeroko - dla siebie, ale także na temat tych, którzy je przeprowadzają oraz nagłaśniają! Jeżeli w konkretnym przypadku to poparcie nie jest zbyt wysokie, to wcale nie znaczy, że mamy rozwiązywać Konferencję Episkopatu.

- Korzystając ze wspomnianego sondażu, powiem, że to poparcie sięga dziewięciu procent. Jest to o jeden procent mniej niż w Holandii i o dwa - niż w Niemczech.

- Sondażowo może to rzeczywiście zaskakiwać, ale nie pastoralnie. Kościół, jak Chrystus, bywa znakiem, któremu sprzeciwiać się będą. Czym innym jest bowiem zaufanie do biskupa jako nauczyciela wiary, szafarza sakramentów, znawcy Pisma Świętego i teologii, a czym innym zaufanie do biskupa jako kierowcy samochodu czy pilota. W tym ostatnim przypadku wybrałbym samolot prowadzony przez doświadczonego pilota i to raczej świeckiego. To nie jest rola biskupa, podobnie zresztą jak nie jest jego domeną polityka w sensie osobistego angażowania się po stronie ludzi czy partii.

- Teraz Ksiądz Arcybiskup zaskakuje!

- Nie, nie mam takich intencji. Zakładając, że sondaż jest rzetelny, to tylko potwierdza sytuację Kościoła w Polsce. I ten niski procent to nie wina nieudolności biskupów, ale skutek owej żywotności Kościoła, polegającej na tym, że być może stawiamy zbyt radykalne żądania wierności Ewangelii, przeciwni jesteśmy bowiem aborcji, eutanazji, poczęciu „in vitro”, a może i skutek tego, że nie popieramy „jedynie słusznej linii”, jaką proponują tzw. otwarte środowiska, albo też tego, że nie mamy jasnej preferencji politycznej (na szczęście!). Na pewno także dlatego, że jesteśmy za mało święci, za słabo zjednoczeni z Chrystusem i że dla jednych jesteśmy za starzy, dla innych za młodzi, zbyt surowi lub zbyt tolerancyjni. Najważniejsze jest, żebyśmy dzięki takim sondażom stawali się bardziej pokorni, bardziej Jezusowi i zawsze bliscy ludziom tak często upokarzanym.
Sytuacji Kościoła w Polsce nie można rozpatrywać incydentalnie, a tak to się w tej chwili czyni. Wspólnoty Kościoła nie tworzą ludzie dziś czy jutra, tylko ludzie wielu pokoleń. Będę może nawet nieco uporczywie, ale konsekwentnie wracał do czasów minionych. Ta sama ankieta przeprowadzona trzydzieści lat temu dawałaby nam wielką satysfakcję. Wówczas wręcz domagano się od nas stawania w pierwszym szeregu. Kościół to wezwanie podjął. Świątynie i salki parafialne stały się miejscem odzyskiwania tożsamości Polaków. Państwo odbierało im tę tożsamość choćby tylko przez to, że utrudniało normalną realizację tej potrzeby duchowej, jaką dla każdego człowieka jest świat jego aksjologii. Poranionego człowieka nie pyta się o przeszłość, nie prowadzi przed Najświętszy Sakrament na długie godziny adoracji. Takiemu człowiekowi daje się to, co nieodzowne, czego oczekuje - szacunek, zrozumienie jego tragedii czy dramatu, możliwość realizowania się w darach i talentach, jakie posiada. Czyniliśmy to przez wiele lat. Wspierał nas w tym Ojciec Święty Jan Paweł II, także swoimi podpowiedziami, podczas papieskich pielgrzymek. Kiedy przyszedł czas wolności, świątynie nie mogły już pełnić dotychczasowej roli. Trzeba było pozwolić tym ludziom odejść do miejsc i środowisk, które były ich naturalnym etosem życia. W prezbiterium pozostawiono miejsce Jezusowi, bo artyści, publicyści, poeci i politycy mieli już możliwość realizowania się w swoim naturalnym środowisku, jakim jest chociażby teatr, gazeta czy sejm i samorząd.
Z ambon zaczął płynąć głos Jezusowej Dobrej Nowiny, która niesie ze sobą nie tylko słowa pocieszenia, ale także pouczenia, nakazu, wymagań, a nawet słowa sądu. Tamta sytuacja sprawiła, że należało to czynić nawet jakby intensywniej, odrabiając miniony czas. To się zaczęło nie podobać. Żeby za dużo się nie rozwodzić, proponuję, aby w ramach spotkań w małych grupach obejrzeć i posłuchać homilii Ojca Świętego wygłoszonej 3 czerwca 1991 r. na lotnisku w Kielcach. Kiedy Jan Paweł II bronił życia nienarodzonych, gdy mocnym głosem upominał tych, którzy rozbijają wspólnoty rodzinne, promując liberalizm i rozwody, na lotnisku zapanowała złowroga cisza, którą potęgował mocny wówczas wiatr. Już wtedy pomyślałem, że oto stanęliśmy na trudnej drodze, która nie przysporzy nam sondażowych punktów, ale która jest nieodzowna. Jak widać - przewidywania były trafne. I stało się to, co się stać musiało, pierwszymi i najbardziej zaciętymi krytykami Kościoła są ci ludzie, którzy w nim nigdy naprawdę nie byli, mimo że gościli w jego murach, walcząc o swoje, często słuszne ideały.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Panie! Daj nam sił, byśmy przynosili owoce naszego nawracania się na miłość!

2026-10-01 08:11

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pixabay.com

Bóg oczekuje jedynie od człowieka, aby przynosił owoce nawrócenia, owoce miłości i pracy, owoce przyjaźni i modlitwy, by był pracowity w swoim życiu. To najważniejsze, czego oczekuje od człowieka Bóg. Daje mu wiele, obdarza go swoją łaską, przychodzi mu z pomocą w każdej sytuacji, czekając w zamian na – nawet minimalne – owoce jego działań.

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: «Posłuchajcie innej przypowieści. Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznie, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy, zobaczywszy syna, mówili do siebie: „To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc przybędzie właściciel winnicy, co uczyni z owymi rolnikami?» Rzekli Mu: «Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze». Jezus im rzekł: «Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: „Ten właśnie kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach”. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce». Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć».
CZYTAJ DALEJ

Winnica pozostaje winnicą Pana, zmieniają się dzierżawcy

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Julia Czernik/Niedziela

Pieśń o winnicy zaczyna się jak liryka miłosna: „chcę zaśpiewać memu Przyjacielowi pieśń o Jego miłości ku swojej winnicy”. Prorok występuje jak pieśniarz na uczcie, i słuchacze zapewne przyklaskują, nie przeczuwając, że pieśń jest pułapką. Przyjaciel uczynił dla winnicy wszystko. Żyzne zbocze, okopanie, oczyszczenie z kamieni, szlachetna winorośl (hebr. sorek), wieża strażnicza, tłocznia. Po stronie właściciela nie brakło niczego. Oczekiwanie było zasadne. „A ona wydała cierpkie jagody”. Wtedy pieśń zmienia gatunek i staje się mową procesową: „teraz więc, o mieszkańcy Jeruzalem i mężowie z Judy, rozsądźcie, proszę, między Mną a winnicą moją”. Bóg czyni słuchaczy sędziami we własnej sprawie, dokładnie tak, jak Natan uczynił sędzią Dawida, a Jezus uczyni arcykapłanów (zob. glossę na 27 IX). Wyrok, który słuchacze muszą wydać, spada na nich samych, bo pointa odsłania tożsamość stron: „winnicą Pana Zastępów jest dom Izraela, a ludzie z Judy szczepem Jego wybranym”. Hebrajski oryginał zamyka oskarżenie grą słów nieprzetłumaczalną, a doskonałą: Bóg „oczekiwał mišpat (prawa), a oto mispach (rozlew krwi); oczekiwał sedaqa (sprawiedliwości), a oto seaqa (krzyk uciśnionych)”. Między prawem a bezprawiem jest różnica jednej głoski. Tak blisko siebie leżą w ludzkich dziejach. Zapowiedź kary jest odwróceniem wszystkich dobrodziejstw. Rozebrany mur, zdeptana ziemia, cierń i oset, chmurom zakazano deszczu. Winnica pozostawiona sobie samej to najcichsza z kar. Bóg przestaje przeszkadzać skutkom. Pieśń Izajasza stanie się w ustach Jezusa osnową dzisiejszej przypowieści o rolnikach. Różnica będzie znamienna. U Izajasza zawodzi winnica, u Jezusa dzierżawcy. Winnica, lud Boży, pozostaje dobra. Sąd przenosi się na tych, którym ją powierzono.
CZYTAJ DALEJ

Nie żyje siostra Anastazja. Jej przepisy kulinarne kochały miliony Polaków

2026-10-04 12:18

[ TEMATY ]

śmierć

Zgromadzenie Córek Bożej Miłości

Dziś nad ranem w wieku 76 lat zmarła siostra Anastazja Pustelnik, najsłynniejsza kucharka w Polsce i autorka bestsellerowych poradników kulinarnych - informuje portal deon.pl.

Przez lata zjednywała czytelników prostotą, sercem oraz bezinteresowną życzliwością, a jej książki rozeszły się w imponującym nakładzie ponad czterech milionów egzemplarzy. Dla milionów Polaków pozostanie postacią, która przypomniała wartość wspólnego świętowania i budowania rodzinnych więzi przy stole - dodaje deon.pl.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję