Reklama

Zakazana pielgrzymka

Niedziela Ogólnopolska 33/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Mija 40. rocznica od czasu, gdy 6 sierpnia 1963 r., wbrew zakazom ówczesnych władz PRL, wyruszyła 247. Warszawska Pielgrzymka Piesza na Jasną Górę. Nie z własnego wyboru ani z własnej decyzji byłem jej kierownikiem. Zawsze tę funkcję pełnił przeor klasztoru i rektor kościoła Paulinów pw. Świętego Ducha. Tym razem było inaczej.
Pamiętam doskonale atmosferę napięcia i dziesiątki znaków zapytania. Sytuacja była bardzo złożona i niebezpieczna wielopłaszczyznowo. To był czas przygniatającego przemocą komunizmu, dysponującego pełną gamą środków zastraszania, bezwzględności i urozmaiconych form administracyjnego ucisku, dotkliwych kar, a wśród nich często stosowanego ograniczania wolności lub wymuszania kolaboracji. Ówczesne władze nie stroniły też od stosowania i egzekwowania środków finansowych. Jeszcze wtedy nie budzono fałszywych iluzji o socjalizmie z ludzką twarzą. Nadal wszechstronnie panoszył się nieludzki system walki klas z aparatem ucisku o zbrojnym ramieniu klasy panującej dzięki sowieckim bagnetom i mechanizmom NKWD w wydaniu Urzędu Bezpieczeństwa, z budzącym grozę więzieniem śledczo-wykonawczym przy ul. Rakowieckiej w Warszawie, z ponurą i straszną atmosferą Pałacu Mostowskich - siedziby UB.
W takim klimacie zastraszenia zebrali się przełożeni zakonni w klasztorze przy ul. Długiej 3 w Warszawie. Przybył także ówczesny generał Zakonu, wieloletni kierownik i przewodnik Warszawskiej Pielgrzymki - o. Ludwik Nowak. Było duże napięcie i oczekiwanie. Od czasu wydania przez władze komunistyczne Dekretu o Zgromadzeniach trzeba było uzyskać pozwolenie na to "pielgrzymkowe zgromadzenie". Od wielu lat władze administracyjne stosowały obligatoryjnie dręczycielski schemat. Metodycznie zwlekano z wyrażeniem zgody niemal do ostatnich chwil dnia poprzedzającego wydarzenie, zwykle udzielano jej dopiero wieczorem. Przy tym zwiększał się repertuar wymogów i zastrzeżeń, spiętrzających uciążliwości i niepewności. Z roku na rok stawało się czymś bardzo oczywistym, że komuniści zmierzają do definitywnego zlikwidowania naszej pielgrzymki, tak jak się to już stało z setkami pielgrzymek w Polsce. W tym czasie pozostały jeszcze niezlikwidowane cztery lub pięć - m.in. łódzka, z Piotrkowa Trybunalskiego i bodajże z Opola oraz z niezbyt odległego Miedźna.
Warszawska Pielgrzymka Piesza tym razem znalazła się na głównym celowniku do odstrzału. Oficjalnym uzasadnieniem, a ewidentnym pretekstem stała się "epidemia" czarnej ospy z kilkoma przypadkami we Wrocławiu. Żądano natychmiastowego szczepienia uczestników pielgrzymki z pełnym wykazem osób. Było to żądanie zarówno absurdalne, jak i niewykonalne. Szczepionka powodowała gorączkę, a tym samym gruntowną niedyspozycyjność człowieka do podjęcia wyczerpującego trudu i wysiłków 9-dniowego marszu. Było także rzeczą niemożliwą technicznie wykonanie zastrzyków surowicy kilkunastu tysiącom ludzi w przededniu wyruszenia w drogę. Prawdziwym jednak elementem prowokacji było żądanie podania władzom administracyjnym listy uczestników, z pełną informacją dotyczącą miejsca zamieszkania. W tamtych warunkach oznaczało to wydanie wyroków skazujących nawet na utratę pracy lub inne bardzo dotkliwe następstwa, stosownie do decyzji Urzędu Bezpieczeństwa.
W późnych godzinach wieczornych, przy udziale wspomnianego już generała Zakonu - o. Ludwika Nowaka oraz o. Tadeusza Kubika - ówczesnego przeora klasztoru, zapadła decyzja o wyruszeniu pielgrzymki. Ustalono, że o. Tadeusz, ze względu na inwigilację władz i pełniony urząd, musi zostać w domu, ale rzeszy pątników nie można zostawić samych. Z racji moich funkcji w klasztorze, obowiązek "bycia z ludźmi" przypadł mnie. Pamiętam, jak dramatyczną i zdeterminowaną postawę przyjął o. Ludwik Nowak, zalecając zdjęcie habitu, by "zniknąć" wśród ludzi i jednocześnie być z nimi i dla nich. Trzeba bowiem wejść w ówczesny klimat dyscypliny kościelnej, surowo zakazującej duchownym ukazywania się w tzw. stroju świeckim. Pamiętam również bardzo troskliwą postawę o. Tadeusza Kubika, który zaopatrzył mnie na drogę. Do końca życia będę nosił w sercu wdzięczne wspomnienia, jak dyskretnie "wpadał" na trasie pielgrzymki, wspomagając na różne sposoby i zachęcając do wytrwania.
Do moich obowiązków jako kierownika tej wyjątkowej pielgrzymki należało przede wszystkim codzienne poranne sprawowanie Eucharystii, ogłaszanie godzin wymarszu pielgrzymki, informowanie o punktach zatrzymania, noclegu oraz cała troska duszpasterska w drodze. Także kontakty z księżmi proboszczami oraz wchodzenie w wydarzenia i w sytuacje związane z pielgrzymką. Ogromną pomocą był mi Jacek Pajor, student z Warszawy. Nosił tubę, czuwał nad ogólnym porządkiem w drodze, nawołując przede wszystkim do tworzenia zwartej kolumny. Skupienie wszystkich pątników w jednej, mocno zjednoczonej grupie było istotnym elementem zabezpieczającym przed wyłuskiwaniem poszczególnych osób, legitymowaniem ich i zastraszaniem przez milicję.
Bardzo budującym i pokrzepiającym zjawiskiem była dojrzałość i czujność pątników. Ujawniła się ogromna solidarność, cementowana miłością bliźniego, życzliwością, duchem ofiary i modlitwy. Godna podziwu okazała się także liturgiczna dojrzałość i sprawność laikatu. Jedynym aktem posługi kapłańskiej, którego laikat nie mógł spełniać, było służenie sakramentem pokuty w drodze i sprawowanie Eucharystii z udzielaniem Komunii św. Wielkim szokiem było dla mnie zdumiewające zjawisko strachu wśród księży. W Tarczynie podczas Mszy św. 7 sierpnia wspomagał mnie przy udzielaniu Komunii św. tylko ks. Władysław Petecki. Na cywilny strój przywdział komżę i stułę, sprawując posługę kapłańską. Ten widok kapłana utkwił mi żywo w pamięci. Było w tym wiele piękna, odwagi i prawdy. W następnych dniach "budzili się" inni odważni. Już tak źle nie było. W tej płaszczyźnie wpisały się jeszcze inne zachowania. Wszechpanujący strach sprawiał, że na noclegach - przede wszystkim w Tarczynie i, o ile pamiętam, także w Mogielnicy - na plebaniach pozostali jedynie: o. Józef Płatek, ks. Władysław Petecki, br. Michał Feldman i przywołujący tutaj te relacje. Nie do wymazania pozostaje w mej pamięci także inny fakt, również wyrastający na strachu i lęku, a objawiający się uderzającą absencją w pierwszych dniach pielgrzymki, a rozkwitającym "bohaterstwem" w miarę zbliżania się do Jasnej Góry, aż do ostentacyjnego wpadania w objęcia kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski, i bycia uznanym za bohatera pokonującego tyle niebezpieczeństw i wykazującego niezwykłą wprost odwagę. W tym spektaklu już nie uczestniczyłem.
Po powrocie do Warszawy rozpoczął się inny, bolesny etap - konsekwencji "za nieposłuszeństwo władzy ludowej", którego pierwszym przystankiem był Pałac Mostowskich.
Dziś dziękuję Bogu przez pośrednictwo najpokorniejszej i wiernej Służebnicy Pańskiej, mojej Pani Jasnogórskiej i Matki naszego Pana, za to bogate i niepowtarzalne doświadczenie pątnicze sprzed 40 lat. Modlę się, aby zmarłym uczestnikom tamtej pielgrzymki dał Bóg życie wieczne, a żywym - swoje umocnienie i pocieszenie. Nielicznym zaś lub tylko niektórym niech Pan podaruje uzdrowienie i przebaczenie, głównie za krzywdzące sądy i wypowiedzi.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Atak nożownika w szkole w Ostrołęce. Co najmniej siedem osób rannych

2026-10-07 12:08

[ TEMATY ]

atak nożownika

Adobe Stock

W Zespole Szkół Zawodowych w Ostrołęce doszło w środę do ataku nożownika. Osiem osób zostało rannych. 19-letni napastnik został zatrzymany. To uczeń tej szkoły.

Jakub Z., który zaatakował kolegów i nauczycieli ZSZ nr 4 niebezpiecznym narzędziem, ranił osiem osób: dwóch nauczycieli, czterech uczniów i dwie osoby postronne. 19-latek dokonał samookaleczenia. Został zatrzymany - powiedziała PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce prok. Elżbieta Edyta Łukasiewicz. 
CZYTAJ DALEJ

Oświadczenie biskupa bielsko-żywieckiego Romana Pindla po kolejnym spotkaniu z ks. Józefem Zborkiem

2026-10-05 21:15

[ TEMATY ]

bp Roman Pindel

biskup Roman Pindel

M.K.

Biskup bielsko-żywiecki spotkał się z ks. Józefem Zborkiem, odwołanym z urzędu proboszcza parafii św. Wawrzyńca w Grojcu.

Ksiądz Józef Zborek został odwołany z urzędu proboszcza związku z bardzo poważnymi nadużyciami wypełnianiu tej funkcji. Szczegółów nie mogę powiedzieć ze względu na ochronę prywatności księdza Józefa. On sam może poinformować, kto zapyta. Watykańska dykasteria do spraw duchowieństwa zbadała i potwierdziła moją decyzję, podkreślając wagę tej sprawy, ostatecznie decyzję potwierdził Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej.
CZYTAJ DALEJ

Wrocławska szkoła włączyła się w światową akcję różańcową

2026-10-07 15:29

Vatican Media

Ponad milion dzieci na całym świecie zjednoczyło się na modlitwie różańcowej w intencji pokoju. W akcję „Milion Dzieci Modli się na Różańcu” włączyła się również Niepubliczna Szkoła Podstawowa Sióstr Salezjanek im. św. Jana Pawła II we Wrocławiu.

Modlitwa była odpowiedzią na dramat konfliktów zbrojnych, szczególnie sytuacji w Libanie, ale także świadectwem wiary najmłodszych, którzy chcą mieć swój udział w budowaniu pokoju. O idei przedsięwzięcia opowiedział Mateusz Diduszko, przedstawiciel organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie. – Akcja „Milion Dzieci Modli się na Różańcu” jest akcją, która, jak nazwa wskazuje, gromadzi dzieci na modlitwie różańcowej, ale przede wszystkim na modlitwie o pokój. Dzisiaj modliliśmy się we wrocławskim biurze w Szkole Sióstr Salezjanek przy ul. Franciszkańskiej wraz z dziećmi i całą społecznością szkolną o pokój na świecie. Szczególnie pamiętamy o Libanie, ale modlimy się także o nawrócenie serc tych, którzy prowadzą wojny, abyśmy nie musieli się zabijać i prowadzić kolejnych konfliktów – mówił Mateusz Diduszko z organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie, który wskazał też źródło inspiracji dla tej inicjatywy. – Akcja wzięła się z myśli św. Ojca Pio, który powiedział, że kiedy milion dzieci będzie modlić się na różańcu, świat się zmieni. Chcemy iść za tą myślą i ją urzeczywistniać.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję