Reklama

Pro i contra

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Afera starachowicka

Reklama

Od tygodnia mnożą się materiały prasowe na temat tak kompromitującej postkomunistów z SLD afery starachowickiej. 4 lipca Anna Marszałek pisała na łamach Rzeczpospolitej, w tekście Poseł SLD uprzedził o akcji policji, m.in.: "Z policyjnego podsłuchu wynika, że poseł SLD Andrzej Jagiełło zadzwonił do jednego ze starachowickich samorządowców i ostrzegł go przed planowaną akcją Centralnego Biura Śledczego. Powoływał się przy tym na informacje od Zbigniewa Sobotki, wiceszefa MSWiA, nadzorującego policję".
W dzień po ujawnieniu tych tak szokujących informacji przez Rzeczpospolitą Wojciech Cieśla pisał w tekście Policja słucha SLD (Gazeta Wyborcza z 5-6 lipca), iż w efekcie skandalu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji minister Krzysztof Janik został odwołany z urlopu, a jego zastępca Zbigniew Janik wysłany na urlop. Według autora: "Prokuratura, policja i MSWiA przez cały dzień nie potrafiły wczoraj odpowiedzieć na pytania: «Dlaczego meldunek o przecieku, w którym pojawiało się nazwisko Sobotki, trafił do samego Sobotki? Dlaczego prokuratura tak długo zwlekała z przesłuchaniem posła i wiceministra?». Starosta, którego ostrzegł poseł Andrzej Jagieło, od trzech miesięcy siedzi w areszcie".
7 lipca Rzeczpospolita przynosi kolejne szokujące informacje kompromitujące władze SLD. Według tekstu Anny Marszałek pt. Co wiedział premier: "Przez ponad trzy miesiące rząd i SLD nie reagowały na informacje o przecieku w tzw. sprawie starachowickiej. Minister Krzysztof Janik nie wszczął postępowania wyjaśniającego. Premier Leszek Miller o sprawie dowiedział się dwa tygodnie przed publikacją Rz, ale nie zawiesił ani nie urlopował Zbigniewa Sobotki. Mimo że wiadomość mogła dotrzeć do przestępców od wiceszefa MSWiA Zbigniewa Sobotki, w dalszym ciągu nadzorował on policję (...). - Dlaczego nie zrobił pan nic, by prokuratura szybko wyjaśniła sprawę? - zapytała Monika Olejnik. - Nie chciałem być posądzony o wywieranie presji na organa prokuratury - tłumaczył premier". Rzeczywiście, dość szczególne wyjaśnienie w przypadku tak wielkiej afery!
Kolejny dzień - 8 lipca przyniósł dalsze szokujące informacje o skali przestępstwa zarzucanego posłowi z SLD. W Gazecie Wyborczej z tego dnia Paweł Wroński i para innych autorów tekstu Chłopcy z ferajny pisali: "Poseł SLD Andrzej Jagiełło zdradził policjantów, którzy z narażeniem życia przeprowadzali akcję przeciwko starachowickiemu gangowi - twierdzi prokuratura". Autorzy informowali również, że zdymisjonowano dwóch doradców wiceministra Z. Sobotki: Józefa Semika i Romana Kurnika, odpowiedzialnych za kontrolę cywilną w policji. Według tekstu Anny Marszałek pt. Przeciek zagrażał życiu policjantów (Rzeczpospolita z 8 lipca): "- To była zdrada - powiedział wprost Kazimierz Olejnik, zastępca prokuratora generalnego. - Mogło być zagrożone życie policjantów, którzy dokładnie tego dnia, działając «pod przykryciem», mieli dokonać zakupów kontrolowanych broni i narkotyków". Tegoż 8 lipca Nasz Dziennik przyniósł wywiad Mikołaja Wójcika z byłym ministrem spraw wewnętrznych i administracji, wicemarszałkiem Sejmiku Województwa Pomorskiego - Markiem Biernackim pt. Informacja pochodziła z ministerstwa. B. minister powiedział m.in.: "W Polsce mamy do czynienia z mafią polityczną, i to w wymiarze klasycznym. Z jednej strony grupa przestępcza, w której uczestniczy starosta czy przedstawiciele miejscowej policji, a z drugiej osłaniający go nawet w momencie aresztowania poseł partii rządzącej. Co więcej, potem okazuje się, że poseł wie o działaniach Centralnego Biura Śledczego, a tę wiedzę mógł uzyskać tylko od swoich kolegów politycznych. Poseł nie ma informacji od kolegów w policji, ale od polityków, w tym przypadku z najwyższych kręgów MSWiA". B. minister Biernacki zaakcentował przy tym jedną szczególnie ważną sprawę, to, że: "twórcą SLD-owskiej «strategii bezpieczeństwa» są Sobotka i jego doradcy. To on tak naprawdę rządzi w resorcie, jest pretorianinem Leszka Millera. Nie dziwne więc, że Cezar go broni. A «tajemniczy doradcy» ministra Sobotki czy nawet on sam po prostu nie wiedzieli, że podsłuch jest założony. Pamiętajmy, że mówimy o ludziach, którzy nie tak dawno bawili się w najlepsze w restauracji Belvedere wraz z podejrzanym o zabójstwo generała Marka Papały Edwardem M.".
Z kolei Anna Marszałek w tekście Kto naprawdę rządzi policją (Rzeczpospolita z 9 lipca) pisze szerzej o zdymisjonowanych doradcach wiceministra Sobotki: J. Semiku i R. Kurniku. Okazuje się, że będący ostatnio doradcą wicemnistra Sobotki Roman Kurnik był w latach 80. szefem kadr Służby Bezpieczeństwa, w czasach gdy MSW kierował generał Kiszczak. Później był dyrektorem Departamentu Kadr w policji, wreszcie zastępcą szefa policji M. Papały. Po wygraniu wyborów przez AWS Kurnik przeszedł do biznesu. Według autorki z Rzeczpospolitej, to właśnie na imieninach Kurnika "pojawił się Edward Mazur, biznesman z Chicago zatrzymany w związku ze sprawą zabójstwa Papały i wypuszczony w niejasnych okolicznościach".
W związku z wciąż niewyjaśnioną sprawą zabójstwa komendanta policji M. Papały odsyłam do bardzo interesującego artykułu Piotra Kudzi i Grzegorza Pawelczyka pt. Towarzystwo mafia (Wprost z 13 lipca). Cytuje się tam m.in. rozmowę ze wspomnianym E. Mazurem, który twierdzi, że "został celowo wrobiony w sprawę zabójstwa generała Papały".
Kolejne informacje na temat afery starachowickiej przynosi Gazeta Wyborcza z 9 lipca w tekście Wojciecha Czuchnowskiego i Janusza Kędrackiego pt. Ludzie z basenu. Autorzy piszą m. in.: "Fałszowanie wyborów, kupowanie głosów, obsadzanie stanowisk swoimi ludźmi. Takich metod miał używać poseł Andrzej Jagiełło z SLD, budując w Starachowicach prywatne imperium swoje i kolegów. Kierownictwo Sojuszu od dwóch lat dokładnie o wszystkim wiedziało. Nie zrobiło nic".

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Kolejne afery z udziałem SLD-owców

Nawet w postkomunistycznej Trybunie, związanej z SLD, pojawiają się teksty na temat ciemnych sprawek ludzi z lewicy. W niepodpisanym tekście Bez immunitetu. Lewi ludzie lewicy (Trybuna z 9 lipca) pisze się, że: "Prokuratura okręgowa w Łomży ogłosiła o wystąpieniu, za pośrednictwem Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku, z wnioskiem do ministra sprawiedliwości o uchylenie immunitetu senatorowi SLD Sergiuszowi Plewie, który spowodował kolizję po pijanemu. Wrocławska prokuratura wystąpiła do ministra sprawiedliwości - prokuratora generalnego o uchylenie immunitetu senatorowi SLD Zbigniewowi Gołąbkowi z Radomia". Sprawę tego ostatniego szerzej omawia Marek Kalita w korespondencji z Radomia pt. Namawiał do przestępstwa (Nasz Dziennik z 9 lipca). Według autora: "Politykowi Sojuszu zarzucono utrudnianie prowadzenia śledztwa, w którym jednym z podejrzanych jest jego starszy syn. Zbigniew Gołąbek próbował prawdopodobnie namówić biegłego do sfałszowania ekspertyzy".

Afery mnożą się

Ostatnie miesiące mogą być nazwane rekordowymi miesiącami afer, dosłownie jakby się otwarł nagle cały worek z aferami. Np. w Super Expressie z 24 czerwca czytamy o kolejnej aferze w tekście Piotra Sieńki pt. Ordynacka wydoiła FSO. Ludzie z grupy trzymającej władzę rządzą gigantycznymi pieniędzmi. Według autora: "Tysiące pracowników FSO trafią na bruk, bez odprawy. W majestacie prawa, za cichym przyzwoleniem ministrów rządu Leszka Millera firma ta straciła właśnie od 200 do 400 milionów zł. Do kogo trafiły te pieniądze? Do grupy «trzymającej władzę» - ludzi ze sławetnego stowarzyszenia Ordynacka". Z kolei Marek Kęskrawiec pisze w tekście pt. Jak zarobić na agenturze (nr z 6 lipca), iż: "Wysocy rangą funkcjonariusze policji wyłudzali pieniądze przeznaczone dla tajnych informatorów". W łódzkim dodatku Gazety Wyborczej z 27 czerwca czytamy tekst Marcina Stelmasiaka pt. Szef gangu? o tym, iż: "Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała Mirosława Marcisza (SLD) - jeszcze do ubiegłego tygodnia wicewojewodę łódzkiego (...). Nieoficjalnie ustaliliśmy, że prokuratura ma postawić byłemu wojewodzie zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestępczą (...)".

Pryskają prounijne mity

Brak miejsca nie pozwala na szersze przedstawienie prawdziwego zalewu informacji o niekorzystnych dla nas sprawach w stosunkach z Unią Europejską. Jak widać, wraz z wygraną euroentuzjastów w referendum uznano, że nie można już dłużej trzymać embarga wobec spraw niezbyt korzystnie mówiących o naszych stosunkach z UE. Teraz, rychło w czas, dziennikarze uznali, że trzeba zacząć przygotowywać Polaków do różnych nieuchronnych wyrzeczeń. I tak np. Jędrzej Bielecki w korespondencji z Brukseli pod wymownym tytułem: Rolnikom grozi nierówna konkurencja (Rzeczpospolita z 20 czerwca) informuje: "Jeśli Polska nie wprowadzi w terminie systemu IACS, polscy rolnicy staną do nierównej konkurencji z zachodnimi (...). Na 300 dni przed przystąpieniem Polski do Unii żaden z dwóch milionów właścicieli gospodarstw rolnych nie został zarejestrowany w systemie kontroli produkcji żywności IACS - alarmuje komisja (...). 1 maja 2004 r. znikną cła na import żywności z krajów «15». Polscy rolnicy staną do konkurencji z unijnymi farmerami. Jeśli w przyszłym roku będą pozbawieni dopłat, mogą stracić na rzecz zachodnich konkurentów istotną część krajowego rynku". Tenże Jędrzej Bielecki pisze w korespondencji z Brukseli pt. Reforma niekorzystna dla Polski (Rzeczpospolita z 25 czerwca), iż: "Wydajność polskiego rolnictwa może zostać zamrożona na niskim poziomie w wyniku reformy Wspólnej Polityki Rolnej (CAP), którą mają ustalić spotykający się dziś z Luksemburgu ministrowie «25» (...).
Z kolei Marzanna Stychlerz-Kłucińska pisze w Tygodniku Solidarność z 27 czerwca w tekście pt. Trudna akcesja. Polscy dyplomaci ukrywają stan naszych przygotowań do integracji, iż: "Kolejne alarmy płynące z Brukseli o naszych opóźnieniach w dostosowaniu prawa do norm unijnych i przecieki informacji o prawdziwych kosztach naszego członkostwa skłaniają do przyznania racji tym umiarkowanym eurosceptykom, którzy twierdzili, że z akcesją do Unii Europejskiej należałoby jeszcze trochę poczekać". Niepokojące informacje zawiera również tekst Wiesławy Moczydłowskiej w Gazecie Prawnej z 7 lipca pt. Czy wiemy, do czego dostosowujemy. Prawo unijne. Złe tłumaczenie dyrektyw. Autorka pisze m. in.: "Trudno tworzyć dobre prawo, jeśli podstawą jego dostosowania do przepisów unijnych są źle tłumaczone dyrektywy".

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rozważanie o naszym życiu i o naszych uczynkach

[ TEMATY ]

homilia

rozważania

Adobe Stock

Rozważania do Ewangelii Mt 25, 31-46.

Poniedziałek, 23 lutego. Dzień Powszedni.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV w rzymskiej parafii apeluje o pomoc odrzuconym

2026-02-22 09:53

[ TEMATY ]

Leon XIV

Vatican Media

Do ponownego odkrycia w Wielkim Poście wyzwalającej mocy sakramentu Chrztu świętego wezwał Papież Leon XIV podczas wizyty w parafii Najświętszego Serca Jezusa, położonej niedaleko stacji Termini. Zaapelował, by poprzez wolny wybór miłości bliźniego nadal podejmować wysiłek pracy na rzecz ludzi usuniętych na margines – bezdomnych, migrantów, zmuszanych do prostytucji i handlu narkotykami – którzy w tym regionie Rzymu mieszają się z beztroskimi turystami.

Papież nawiązał w homilii do czytań niedzielnych i zawartych w nich obrazów pokazujących dramat wolności. Pierwsi ludzie stają się uwiedzeni przez szatana iluzją stania się jak Bóg. Z kolei Ewangelia – jak powiedział Papież „zdaje się odpowiadać na ten odwieczny dylemat: czy mogę w pełni zrealizować swoje życie, mówiąc Bogu ‘tak’? A może, aby być wolnym i szczęśliwym, muszę się od Niego uwolnić?”
CZYTAJ DALEJ

"Claret" – Inspirująca opowieść o wierze i misji w burzliwych czasach. Recenzja Grzegorza Kasjaniuka

2026-02-23 10:06

[ TEMATY ]

film

Rafael

Materiał prasowy

Film "Claret" (znany również jako "Slaves and Kings") z 2021 roku w reżyserii Pablo Moreno to wręcz hagiograficzna biografia św. Antoniego Marii Clareta, założyciela Zgromadzenia Misjonarzy Synów Niepokalanego Serca Maryi, powszechnie zwanych klaretynami. Hiszpańska produkcja nie tylko oddaje hołd jednemu z największych misjonarzy XIX wieku, ale także przypomina o sile wiary w obliczu prześladowań. Jako miłośnik filmów historycznych i religijnych, gorąco polecam ten obraz każdemu, kto szuka inspiracji i głębszego zrozumienia walki Kościoła w burzliwej historii Hiszpanii. To nie jest tylko biografia – to lekcja odwagi i oddania, która współgra z dzisiejszymi wyzwaniami.

Centralnym elementem filmu jest misyjny charakter św. Clareta, ukazany z niezwykłą autentycznością. Antonio Reyes ( min. „Grand Hotel” ) w roli głównej wciela się w postać kapłana, który porzuca wygodne życie, by głosić Ewangelię wśród ubogich i zniewolonych. Widzimy go w akcji na Kubie, gdzie jako arcybiskup Santiago walczy z niewolnictwem, przywołując prawo hiszpańskie i kościelne, by chronić godność człowieka. Jego misja to nie abstrakcyjne kazania, ale konkretne działania: opieka nad rannymi wrogami politycznymi, zakładanie zgromadzeń i publikowanie pism, które niosą nadzieję. Film podkreśla, jak Claret unikał materializmu i polityki, skupiając się na duchowej wolności – to przesłanie, które dziś, w erze konsumpcjonizmu, brzmi wyjątkowo aktualnie i motywująco.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję