Reklama

Pro i contra

Niedziela Ogólnopolska 47/2002

il. Beata Karaś

il. Beata Karaś

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

"Polityka" o klęsce SLD

Reklama

Zawiodły wszelkie próby L. Millera i jego partyjnych kolegów, usiłujących pomniejszyć rozmiary wyborczej klęski SLD, a nawet perorować o sukcesie Sojuszu. Nawet w postkomunistycznej prasie coraz częściej i coraz wyraźniej pisze się o wyborczej klęsce SLD. Oto, co napisała na ten temat w postkomunistycznej Polityce z 16 listopada Janina Paradowska w tekście pt. Pospolite ruszenie przeciw SLD: "Tak złej politycznej passy Sojusz Lewicy Demokratycznej nie miał od lat. W bezpośrednich wyborach na stanowiska prezydentów miast lewica poniosła oczywistą klęskę. Padły najbardziej dotychczas czerwone twierdze - Łódź, Bydgoszcz, Włocławek, Radom, Zielona Góra. Kandydaci SLD przegrywali nawet tam, gdzie po I turze prowadzili ze znaczną przewagą nad konkurentami, jak choćby w Bydgoszczy (...). Nie jest pocieszeniem fakt, że w Krakowie ciężko wywalczył zwycięstwo popierany przez SLD Jacek Majchrowski, który w istocie był kandydatem ponad podziałami, popartym także przez część obozu dawnej Solidarności. Kandydatom koalicji SLD-UP nie pomogła gigantyczna kampania propagandowa, w którą zaangażował się cały rząd z premierem na czele. W Zielonej Górze w ciągu minionego tygodnia był premier, byli ministrowie i nawet marszałek Sejmu, a mimo to kandydat przegrał. Nie pomogło faworyzowanie kandydatów lewicy przez telewizję publiczną (kto ma telewizję, ten przegrywa wybory - to znów aktualne hasło). SLD może powoływać się na wygranie całych wyborów, na zdobycie wielu miejsc w radach miast i w sejmikach. Ale tak naprawdę ów zwycięzca wyborów okazuje się ich największym przegranym. W wyborach do sejmików wojewódzkich koalicja SLD-UP nie przekroczyła 25 proc. zdobytych głosów - co jest najgorszym wynikiem od 1993 r. - a dość dużą liczbę mandatów zawdzięcza ordynacji wyborczej (małe okręgi i system d´Hondta).
Leszek Miller od kilku dni głosi wyborczy sukces swej partii, licząc mandaty zdobyte w sejmikach. Nie zmienia to faktu, że w ciągu jednego roku koalicja SLD-UP straciła prawie 14 proc. wyborców. Dla szefa SLD jest to dzwonek alarmowy, zwłaszcza że na ten wynik nakładają się słabe notowania rządu i premiera osobiście. Sojusz zawiódł nadmiernie rozbudzone nadzieje, nie okazał się sprawny w rządzeniu, nie ma w swych szeregach indywidualności zdolnych przekonać do siebie wyborców. Partia aparatu okazała się partią aparatu zbyt zrutynizowanego i mało twórczego, a po zwycięstwie w wyborach parlamentarnych zaczęła tonąć w konfliktach i grzęznąć w zbyt pospiesznym biegu po stanowiska. Zjednoczona prawica odniosła w bezpośrednich wyborach burmistrzów i prezydentów efektowne zwycięstwo (...)".
Szczególnie sromotną klęskę poniósł SLD w starym bastionie Millera - Łodzi, i to pomimo iż premier Miller wiele razy odwiedzał Łódź przed wyborami, starając się maksymalnie zaangażować w poparcie dla SLD-owskiego kandydata. Ba, posunął się nawet do wymownego ostrzeżenia "że nie wyobraża sobie współpracy z innym prezydentem niż Jagiełło" (wg Wioletty Gnacikowskiej i Piotra Wesołowskiego: Łódź, Kropiwnicki, czyli anty-Miller, Gazeta Wyborcza, 13 listopada). Autorzy tekstu w GW akcentują, że obok klęski SLD-owskiego kandydata w samej Łodzi SLD poniosło druzgocącą klęskę w całym województwie łódzkim. Sojuszowi nie udało się uzyskać stanowiska prezydenta w ani jednym mieście tego województwa. Prawdziwy pogrom! Mnożą się złośliwe komentarze - gdziekolwiek Miller pojechał, tam lewica przegrywała; jego wizyty to był "pocałunek śmierci" dla SLD-owskich kandydatów! Podobnie nie pomogło osobiste poparcie Aleksandra Kwaśniewskiego udzielone kandydatom SLD we Wrocławiu i w Szczecinie, ani Jolanty Kwaśniewskiej we Wrocławiu (p. Kwaśniewska sfotografowała się z kandydatką SLD Lidią Geringer d´Oedenberg).

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

SLD-owski przekręt w Płocku

Wielokrotnie przestrzegałem (m.in. w poprzedniej Niedzieli) przed groźbą przekrętów wyborczych w ostatnich wyborach. I wykrakałem! Poza różnymi nieprawidłowościami wyborczymi mniejszego stylu doszło do próby fałszerstwa wyborczego na wielką skalę, które mogło diametralnie zmienić wynik wyborów na prezydenta w Płocku. Fałszerzami okazali się ludzie z postkomunistycznego SLD.
Oszustwa próbował dokonać pracownik ratusza przy dotychczasowym SLD-owskim prezydencie Płocka Wojciechu Hetkowskim przez dodanie o 300 głosów więcej niż zapisano w protokole. Fałszujący był członkiem SLD, a jego fałszerstwo zmieniłoby wynik wyborów. Prezydentem został Mirosław Milewski z PiS-u, z zaledwie 208 gło-sami przewagi nad SLD-owskim konkurentem. Gdyby oszustwo się powiodło, wygrałby kandydat z SLD na prezydenta miasta. Ten kandydat, dotychczasowy prezydent Płocka, stanowczo odciął się od próby oszustwa, twierdząc, że to "fatalny zbieg okoliczności", a on w ogóle nie zna tego SLD-owskiego pracownika ratusza (wg Hetkowskiego, w ratuszu pracują dziesiątki osób i nie wszystkich spośród nich zna). Przypomnijmy przy okazji, że Hetkowski, b. szef wojewódzki ZSMP, był w latach 1985-91 wiceprezydentem Płocka, od 1998 r. przewodniczącym rady miasta, od 2001 r. - prezydentem Płocka.
Oto, co napisano na temat SLD-owskiej próby przekrętu wyborczego w Płocku na łamach Życia z 12 listopada w tekście pt. Głosy na lewo: "(...) Podczas głosowania w Komisji Obwodowej nr 8 w Płocku prawdopodobnie doszło do wyborczego fałszerstwa - w protokole zostało zapisanych o 300 kart więcej, niż wydano ich wyborcom. Dodatkowe głosy były oddane na Wojciecha Hetkowskiego, obecnego prezydenta Płocka i kandydata SLD-UP na kolejną kadencję. Prokuratura Rejonowa w Płocku wszczęła już śledztwo w sprawie domniemanego fałszerstwa. - Po zakończeniu głosowania dostarczono nam protokół, w którym podano liczbę 811 kart wyjętych z urny. Członkowie komisji twierdzą natomiast, że kart tych było 511 - mówił w nocy z niedzieli na poniedziałek wiceszef Miejskiej Komisji Wyborczej w Płocku Wojciech Perecki. Fałszerstwo mogło wpłynąć na wynik wyborów, ponieważ różnica w liczbie zdobytych głosów między kandydatami była minimalna. Według wyników ogłoszonych wczoraj przez MKW, prezydentem miasta został Mirosław Mirecki (PiS), który zyskał tylko 208 głosów więcej niż jego konkurent. To oznacza różnicę o wysokości 0,85%.
Policja około północy zatrzymała samochód przewożący podejrzane protokoły".
Nowe dane na temat bezczelnej próby fałszerstwa wyborczego w Płocku przyniósł publikowany w Gazecie Wyborczej z 13 listopada tekst Agnieszki Ciesiulskiej i Huberta Woźniaka pt. Głosy znikąd w Płocku. Pisano tam m.in. tak: "(...) zaczęła rosnąć przewaga Milewskiego (kontrkandydata wobec SLD - J. R. N.). Do końca nie było pewności, kto zwycięży. Wszyscy niecierpliwie czekali na protokół z ostatniej obwodowej komisji wyborczej z ul. Miodowej. Tam właśnie według prokuratury doszło do fałszerstwa. Gdy komisja podliczyła głosy, wygrywał Hetkowski, ale ze zbyt małą przewagą, by zapewnić sobie zwycięstwo w całym mieście. Wiceprzewodnicząca komisji i jeden z członków, oboje z SLD, namówili więc pięć innych osób z komisji do podpisania pięciu protokołów in blanco. Jak powiedział nam zastępca prokuratora rejonowego Jan Sadowski, dwójka ta pojechała następnie ze wszystkimi dokumentami do płockiej siedziby SLD, gdzie był sztab wyborczy Sojuszu. Tam jeden z podpisanych in blanco protokołów został wypełniony tak, że kandydatowi SLD przybyło 300 głosów - akurat tyle, by zapewnić mu wygraną. Sfałszowany dokument odniesiono do Miejskiej Komisji Wyborczej.
Całe oszustwo nie wydałoby się, gdyby nie czujność jednego z mężów zaufania PiS, który znał wcześniej wynik z komisji z ul. Miodowej, więc zdziwiło go to, co było w protokole. Jednocześnie zniknął gdzieś członek komisji z Miodowej Tomasz G. Działacze PiS znaleźli go na Starówce i wezwali policję, która zażądała pokazania, co Tomasz G. ma w samochodzie. Znaleziono tam oryginalny protokół, karty do głosowania oraz fragmenty list z nazwiskami i podpisami wyborców. Prokuratura wczoraj postawiła zarzuty wiceprzewodniczącej komisji Janinie M. i Tomaszowi G., członkowi tej komisji - podejrzani są o sfałszowanie protokołów wyborczych. Jackowi K., mężowi zaufania w komisji przy Miodowej, postawiono zarzut namawiania do przestępstwa (...). Skandal wyborczy poważnie naruszył reputację SLD w Płocku".

Czy aresztują b. prezydenta Płocka?

Najostrzejsze uwagi na temat afery z przekrętem SLD-owskim w Płocku ukazały się na łamach Życia Warszawy z 13 listopada. Marcin Przewoźniak pisał w artykule pt. Czy prezydent Płocka pójdzie siedzieć?: "SLD postanowił wygrać wybory prezydenckie w Płocku za wszelką cenę. Nawet fałszując ich wyniki. Po tym incydencie urzędujący prezydent miasta Wojciech Hetkowski nie dość, że odchodzi w niesławie, to jeszcze może zostać oskarżony o kierowanie tymi działaniami".
Życie przytacza również bardzo ciekawe informacje na temat fałszerstwa, uzyskane od posła PiS-u Wojciecha Jasińskiego, który "przyczynił się do ujawnienia afery".
"Rozmawiałem z zatrzymanym jeszcze przed przybyciem policji. Powiedział, że do SLD wstąpił dla chleba, żeby utrzymać pracę w urzędzie miasta. Opowiedział, w jaki sposób zmylił innych członków komisji, żeby znaleźć się z podpisanymi in blanco protokołami w siedzibie SLD i tam dopisać 300 głosów Hetkowskiemu. Przyznał też, że na zebraniach SLD padało przed wyborami hasło: fałszować, gdzie się da! - relacjonuje poseł Jasiński".
Życie zacytowało w tej sprawie wyjaśnienie sekretarza generalnego SLD Marka Dyducha. Powiedział on m.in.: "Osobiście wstydzę się za takie zachowanie. Jeszcze dziś zlecę krajowemu sądowi partyjnemu zbadanie tej sprawy. Jeśli zarzuty się potwierdzą, wyciągniemy wnioski i surowe konsekwencje, i wykluczymy te osoby z partii. Jestem pewien, że to była lokalna inicjatywa nieodpowiedzialnych działaczy SLD. Mam nadzieję, że prezydent Hetkowski nie miał z tym nic wspólnego, gdyby okazało się inaczej, także i jego wykluczymy z naszych szeregów. Zdecydowanie odcinamy się od takich zachowań".
Na takim tle tym bardziej groteskowo brzmią żałosne próby wytłumaczenia całej sprawy przez b. prezydenta Płocka Wojciecha Hetkowskiego. We wspomnianym numerze Życia w tekście pt. To prowokacja zacytowano taką oto wypowiedź przegranego prezydenta Hetkowskiego:
"W kręgu naszych przeciwników politycznych dominuje pogląd, że to wszystko przekręty SLD. Z kolei w SLD uważają, że to prowokacja PiS. Skąd nagle o godz. 23.00 znaleźli się tam ludzie z kamerami, świetnie poinformowani o sprawie? Przykro mi tylko, że w tym wszystkim znalazło się moje nazwisko".

2002-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Maryja dłonią kieruje wzrok patrzącego ku Synowi

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Bożena Sztajner/Niedziela

Uosobiona Mądrość, która w Księdze Przysłów woła na rozstajach dróg, opowiada w tym fragmencie własną genealogię: „Pan mnie zrodził jako początek swej mocy, przed dziełami swymi, od pradawna”. Hebrajski czasownik qanah dopuszcza kilka znaczeń - nabyć, zrodzić, stworzyć; Septuaginta wybrała ektisen, „stworzył”, i to greckie brzmienie stało się w IV wieku orężem arian przeciw współwieczności Syna. Atanazy odpowiadał, rozróżniając porządki: odwieczne zrodzenie Mądrości i jej „stworzenie” w ekonomii Wcielenia - spór o jeden czasownik z Prz 8 wymusił precyzję nicejskiego wyznania wiary. Mądrość była przy Bogu przed otchłaniami, źródłami i górami, a przy dziele stworzenia stała u Jego boku jako amon - słowo tłumaczone dwojako: „mistrzyni” budująca świat albo „wychowanka” bawiąca się przed Ojcem; oba odczytania podtrzymuje sam tekst, mówiący o Mądrości „igrającej” na okręgu ziemi, której „radością jest przebywać z synami ludzkimi”. Stworzenie nie jest u swych podstaw koniecznością ani walką - jest grą miłującej Mądrości. Nowy Testament rozpozna w tych zdaniach rysy Chrystusa, „Pierworodnego wobec każdego stworzenia”, w którym wszystko zostało stworzone (Kol 1,15-17; por. J 1,1-3). Liturgia maryjna czyta ten tekst od wieków, a tradycja nazwała Maryję Stolicą Mądrości - Sedes Sapientiae: Tą, w której odwieczna Mądrość zamieszkała cieleśnie i z której przyjęła ludzkie oblicze. Końcowe błogosławieństwo - „szczęśliwy człowiek, który mnie słucha, czuwając codziennie u moich drzwi” - opisuje zarazem Jej postawę i program dla czcicieli: codzienna, wierna bliskość wobec Mądrości, która „znajduje życie”.
CZYTAJ DALEJ

Taktyka Matki Bożej

Jasna Góra to miejsce ewangelizacji i nawrócenia, ale również jest to nasza, polska, Kana Galilejska, dlatego można się tutaj zwracać za pośrednictwem Maryi we wszelkich sprawach doczesnych. Jeśli prośba będzie zgodna z wolą Bożą, Maryja wyprosi potrzebną łaskę – mówi o. Melchior Królik, jasnogórski archiwista, autor zapisów w Jasnogórskiej księdze cudów i łask.

Paulin od kilkudziesięciu lat dokumentuje nadzwyczajne uzdrowienia i nawrócenia, które dokonują się za przyczyną Matki Bożej Częstochowskiej. Tych świadectw uzbierało się już 45 tomów. – To tylko cuda, które zostały zgłoszone, a to zaledwie niewielki odsetek – podkreśla zakonnik. Jasnogórski archiwista często przekonuje się o prawdziwości słów Jana Pawła II: „Gdziekolwiek obecna jest Maryja, tam obfituje łaska i tam dokonuje się uzdrowienie ciała i duszy człowieka”. – Ojciec Święty powiedział, że obraz jasnogórski nie tylko wyobraża Maryję, ale Ją uobecnia – wskazuje o. Królik. Nie ma więc wątpliwości, dlaczego w duchowej stolicy Polski Maryja wyprasza tak wiele cudów również w naszych czasach.
CZYTAJ DALEJ

Odpowiedź na szczerą potrzebę wiernych. Matka Boża Częstochowska już w Świdnicy

2026-08-26 20:26

[ TEMATY ]

Świdnica

Peregrynacja Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej

Hubert Gościmski

Do katedry Cudowny Obraz wnieśli biskupi świdniccy wraz z ks. kan. Marcinem Gęsikowskim, proboszczem.

Do katedry Cudowny Obraz wnieśli biskupi świdniccy wraz z ks. kan. Marcinem Gęsikowskim, proboszczem.

Inauguracja Peregrynacji Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej poruszyła diecezję. W czwartkowe późne popołudnie na świdnickim rynku tłumy oczekiwały przybycia Królowej Polski.

Modlitewne czuwanie rozpoczęło się chwilę przed godziną 19:00. W centrum diecezji licznie zgromadzili się wierni: przedstawiciele parafii i pocztów sztandarowych, Bractwo Świętego Józefa i Bractwo Krzyża Świętego, Zakon Rycerzy Chrystusa i Świątyni Jerozolimskiej oraz Zakon Rycerski Grobu Świętego w Jerozolimie czy osoby życia konsekrowanego. Towarzyszyli im kapłani, proboszczowie, księża kanonicy oraz biskupi.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję