Reklama

30 lat minęło...

Niedziela częstochowska 18/2002

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Agnieszka Raczyńska-lorek: - Jest Ksiądz Prałat pierwszym w dziejach tej wspólnoty duszpasterzem, animatorem życia duchowego, budowniczym świątyni, plebanii oraz Domu Parafialnego. Minęło sporo czasu... Jak dzisiaj wspomina Ksiądz wydarzenia sprzed 30 lat?

Ks. Prał. Jan Duda: - Teren parafii na Borowym Polu, które jest jedną z dzielnic Zawiercia, został wydzielony z parafii macierzystej pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła rzeczywiście przed prawie 30 laty. Bp Stefan Bareła dekretem z 1972 r. powierzył mi funkcję wikariusza terenowego z zamiarem tworzenia w tej dzielnicy nowej wspólnoty. Początek mojej pracy rozpoczął się prowadzeniem katechezy w domu dziś już nieżyjących śp. Antoniego i Stanisławy Tylców, którzy dom ten ofiarowali na potrzeby parafii. Dwa lata później w porozumieniu z bp. Tadeuszem Szwagrzykiem rozpoczęliśmy odprawianie tutaj pierwszych nabożeństw. Powoli dobudowywaliśmy do domu państwa Tylców kaplicę. 10 marca 1981 r. bp Stefan Bareła erygował parafię, powierzając mi urząd proboszcza. Od tej pory dosłownie pełną parą ruszyły prace przy tworzeniu wspólnoty zarówno duchowej, jak i materialnej.

- Przy różnych okazjach przypomina Ksiądz Proboszcz swoim parafianom słowa bp. Miłosława Kołodziejczyka wypowiedziane podczas pamiętnej homilii w roku 1980 r.

- Rzeczywiście, gdyż są to słowa znamienne. Pozwolę je sobie zacytować: "Macie duszpasterza, przy którym powinniście stanąć i rozpocząć budowę kościoła duchowego. A kiedy rozpoczniecie tę pracę duchową, możecie przystąpić do budowy kościoła materialnego" . I taka też była kolejność. Jeszcze w czasie funkcjonowania wikariatu terenowego parafia doznała wielu Bożych łask, które scaliły całą wspólnotę. Wymienić w tym miejscu należy przede wszystkim nawiedzenie rodzin przez kopię Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej czy majowe, niezwykłe misje prowadzone przez sercanina - o. Czesława Blocha, który swymi płomiennymi kazaniami, osobowością, przykładem życia - dokonał prawdziwej rewolucji. Ludzie ożywili się, byli pełni zapału, gotowi zrobić wszystko dla parafii i Kościoła. Zryw był przeogromny, zaangażowanie niespotykane, wierni zostali przygotowani i natchnieni nowym duchem, który niemal nakazywał im wznoszenie własnego domu Bożego, w którym poczują się prawdziwą rodziną, wspólnotą wiary i miłości.

- 11 lipca 1982 r. do parafii przybył bp Franciszek Musiel, aby dokonać poświęcenia placu kościelnego oraz krzyża, który stoi do dziś. Po tej wizycie ruszyła budowa kościoła. Wzniesiony został w rekordowo szybkim czasie 1 roku...

- Do dzisiaj podziwiam ten niezwykły pęd ludzi, zapał i oddanie się bez reszty sprawie budowy. Nigdy nie było zbierania składek, przymuszania do zbiórek na pokrycie kosztów budowy. Wierni bardzo pragnęli mieć własny kościół, dlatego też sami pilnowali wszystkiego. Zakupiliśmy niezbędny materiał i rozpoczęliśmy kopanie fundamentów. Ludzie pracowali na trzy zmiany - od rana do nocy. Efekt był taki, że już w październiku zalewano pierwszy strop kościoła. Rosły mury. 24 października bp Stefan Bareła wmurował kamień węgielny i poświęcił nowo wybudowaną część świątyni. Pamiętam, że sprzyjała nam pogoda. 10 murarzy pracowało non stop aż do pierwszych śniegów. W 1983 r. przykryliśmy dach kościoła papą. A później to już wszystko było pierwsze - pierwsza, niezapomniana Pasterka w kościele bez światła, z folią w oknach; pierwszy ślub, Komunia św., pogrzeb, itd. Zapał wiernych nie ostygł. Cały czas trwały prace przy wykańczaniu kościoła. W ciągu półtora roku obok kościoła wybudowana została plebania oraz Dom Parafialny z przeznaczeniem na Katolickie Przedszkole.

- Bryła kościoła jest dość oryginalna, a jego mury kryją w sobie pewne symbole. Czy mógłby je Ksiądz Prałat przybliżyć naszym Czytelnikom?

- Świątynia została zaprojektowana przez tutejszego parafianina, mgr. inż. arch. Włodzimierza Domagałę. Siedem okien przypomina o siedmiu sakramentach świętych, a pięć belek stropowych, które rozchodzą się z jednego jej końca na całą świątynię, wskazuje na pięć przykazań kościelnych. Opatrzność Bożą, która czuwa nad wszystkim, symbolizuje duże okno na wschód.

- Wybrał Ksiądz Proboszcz dla swojej parafii wezwanie: św. Maksymilian Maria Kolbe. Jak zrodziła myśl, aby ten właśnie Święty patronował nowej wspólnocie?

- Sam się zastanawiam, skąd ten pomysł przed laty przyszedł mi do głowy, ale teraz czuję, że nic nie jest bez przyczyny i było to opatrznościowe. Zawsze zaciekawiała mnie ta postać, fascynowała duchowość, oddanie się człowiekowi, ciężka praca, przezwyciężenie oporów i zdobycie kawałka ziemi w Niepokalanowie, aby utworzyć ośrodek, który dziś jest słynny w Polsce i w Europie. Wierzę, że Święty Patron w czasach tworzenia wspólnoty pomagał nam, czuwał, wstawiał się za nami do Boga, ożywił wiarę, rozbudził miłość, sprawił, że razem, solidarnie zjednoczyliśmy się i zakończyliśmy dzieło budowy.

- Ostatnio w parafii na Borowym Polu gościli redaktorzy " Niedzieli" w ramach akcji prowadzonej przez Redakcję "«Niedziela» niedzieli". Jak wygląda czytelnictwo prasy katolickiej w tej wspólnocie i co przyniósł ten "niedzielny" dzień?

- Wieść o przyjeździe do naszej wspólnoty pracowników Niedzieli, którzy na Mszach św. przybliżali wiernym obraz tego katolickiego pisma, przyjąłem z wielką radością. Tego dnia rozeszły się wszystkie egzemplarze, jak również wiele publikacji, broszur, książek wydawanych przez Redakcję.

Ks. dr Zdzisław Wójcik na Mszach św. głosił homilie w nawiązaniu do czytania Pisma Świętego i lektury Niedzieli, która pragnie pomagać w pogłębianiu naszej wiedzy religijnej. W naszej parafii oprócz Niedzieli wierni nabywają jeszcze wiele innych pism katolickich, jak choćby: Rycerza Niepokalanej, Rycerzyka Niepokalanej, Promyczek Dobra czy Moje Pismo Tęcza. Ogólnie jednak czytelnictwo jest słabe. Co będzie po tej akcji - zobaczymy...

- Czy tego typu akcje są potrzebne?

- Są bardzo potrzebne, choćby ze względu na fakt, że uświadamiają wiernym, że nie tylko proboszcz zainteresowany jest Niedzielą, ale ludzie z samej Redakcji dają świadectwo, że jest to pismo na czasie i dla wszystkich. Niedziela przez takie akcje staje się czytelnikowi bliższa.

- Jak Ksiądz Prałat postrzega "Niedzielę"?

- Wszystko idzie z postępem, tak samo i Niedziela. Można w niej znaleźć wszystkie wiadomości nie tylko z życia religijnego, ale i społecznego, obejmuje swym zasięgiem cały świat. Do Niedzieli piszą nie tylko duchowni, ale i świeccy. Może być czytana nie tylko przez starszych, ale i przez dzieci i młodzież, bo to dla nich są przecież specjalne dodatki. Na swoich łamach zamieszcza rzetelne wiadomości, których nie da radio ani telewizja.

- Czy Ksiądz Prałat może określić się mianem "wiernego czytelnika «Niedzieli»"?

- Oczywiście, nie tylko przeglądam tytuły, ale czytam Niedzielę od początku jej istnienia.

- Dziękuję za rozmowę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2002-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zły porywa słowo tam, gdzie człowiek słucha jedynie uszami

[ TEMATY ]

rozważania

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Jeremiasz kieruje te słowa do ludu naznaczonego niewiernością. Mimo to Pan woła: „Wróćcie, synowie odstępni”. Hebrajskie szûb oznacza powrót całym życiem: ponowne wejście pod panowanie Boga. Obietnica zebrania „jednego z miasta i dwóch z rodu” wskazuje drogę Reszty. Odnowa zaczyna się skromnie: Pan gromadzi tych, którzy odpowiadają na wezwanie, choćby byli nieliczni. Dalej pojawia się obietnica pasterzy według serca Boga. Pasterz oznacza w Biblii przywódcę, sędziego i nauczyciela; lud potrzebuje przewodników, którzy karmią wiedzą i roztropnością. Prorok zapowiada jednak coś jeszcze większego. Arka Przymierza przestanie być ośrodkiem pamięci: nie będzie się o niej mówić z dawną tęsknotą ani nie sporządzi się nowej. To zapowiedź niezwykła - uwaga przenosi się ze świętego przedmiotu na samego Pana. Jerozolima stanie się „tronem Pana”, a narody będą się tam gromadzić. Odnowa Izraela otwiera się na ludy. Koniec fragmentu wskazuje przeszkodę zasadniczą: upór złego serca. Dlatego nawrócenie pozostaje konieczne. Bóg podnosi swój lud z ruiny. Zbiera go, daje mu pasterzy i prowadzi ku obecności głębszej niż dawne znaki.
CZYTAJ DALEJ

Świadectwo: pokonała nowotwór dzięki wstawiennictwu Carla Acutisa

Zawsze powtarzam, że choroba, na którą zachorowałam, przyniosła mi więcej dobrego niż złego – wyznaje María Dolores Rosique, kobieta, która w cudowny sposób zetknęła się z Carlem Acutisem.

Święty z internetu – jak nazywany jest Carlo Acutis – wciąż zadziwia świat, a ostatnio przypomniał o sobie dzięki cudownej interwencji z nieba, której doświadczyła pewna czterdziestoparoletnia Hiszpanka. Kobieta od dłuższego czasu czuła się źle. Miała problemy żołądkowe. Podejrzewała raka trzustki albo wątroby, udała się więc na gruntowne badania. USG i endoskopia niczego jednak nie wykazały, co uspokoiło Maríę Dolores na tyle, że postanowiła wyjechać z rodziną na niezapomnianą wycieczkę do Włoch. W 2022 r. udała się więc z mężem Pablem, trzema nastoletnimi córkami oraz siedmioletnim synem, by zwiedzać Toskanię, Rzym i Watykan. Były to wspaniałe dni – wycieczka będąca spełnieniem ich marzeń. Wystarczyła jednak jedna noc, by jak mówi María, „przejść od doznania bycia w raju do poczucia, że spadamy do piekła”. Tej jednej nocy kobieta poczuła się bardzo źle, problemy żołądkowe osiągnęły apogeum. Dla niej było już wiadome, że ma nowotwór. Późniejsze badania potwierdziły jej przeczucia. Rodzina miała w tym momencie dwie możliwości: albo natychmiast wracać do Hiszpanii, albo dotrwać do końca wycieczki. Zdecydowali się na to drugie.
CZYTAJ DALEJ

Polska szkoła znalazła się pod ścianą. 20 tysięcy wakatów i rozpaczliwe łatanie systemu

2026-07-24 19:51

[ TEMATY ]

korepetycje z oświaty

Andrzej Sosnowski

Red.

Andrzej Sosnowski

Andrzej Sosnowski

Do rozpoczęcia roku szkolnego pozostało niewiele czasu, a polskie szkoły stają przed jednym z najpoważniejszych kryzysów kadrowych od lat. Tysiące wakatów, dyrektorzy rozpaczliwie poszukujący nauczycieli, ratowanie sytuacji emerytami i rosnąca liczba zgód na zatrudnianie osób bez pełnych kwalifikacji – tak wygląda obraz polskiej edukacji. Czy naprawdę państwo, które powinno szczególnie dbać o jakość kształcenia przyszłych pokoleń, może pozwolić sobie na działanie według zasady: „jakoś to będzie”?

Dane dotyczące braków kadrowych są alarmujące. W połowie wakacji w banku ofert pracy dla nauczycieli znajdowało się ponad 20 tysięcy ogłoszeń. Dyrektorzy szkół każdego dnia publikują kolejne oferty, próbując skompletować kadrę przed rozpoczęciem zajęć. Szkoły funkcjonują dzięki poświęceniu obecnych nauczycieli, którzy biorą dodatkowe godziny, oraz dzięki emerytom, których dyrektorzy proszą o powrót do pracy. To jednak nie jest strategia rozwoju edukacji. To metoda przetrwania.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję