Reklama

Kościół

Watykan: Papież rozmawiał o sytuacji na Kaukazie ze zwierzchnikiem Ormian

W dniu wybuchu walk między siłami Armenii i Azerbejdżanu o Górski Karabach papież Franciszek przyjął zwierzchnika Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego Karekina II. Niedzielna audiencja, planowana od dawna, nabrała dramatycznego znaczenia - mówią komentatorzy.

Copyright: Vatican Media

O porannej audiencji poinformowało watykańskie biuro prasowe, nie podając szczegółów.

Następnie w południe, w czasie spotkania z wiernymi na modlitwie Anioł Pański, papież wystosował ogólny apel o pokój na Kaukazie, nie wymieniając z nazwy stron konfliktu. Wezwał je do dialogu i negocjacji oraz zapewnił o swej modlitwie za ten region.

Reklama

Watykaniści podkreślają, że spotkanie papieża ze zwierzchnikiem Kościoła Ormiańskiego miało nadzwyczajny przebieg ze względu na wiadomości napływające z Armenii i Azerbejdżanu, które były tematem ich rozmowy.

Karekin II według mediów poprosił Watykan o pomoc i opisał sytuację w regionie.

W wywiadzie dla dziennika "Il Messaggero" powiedział, że papież wyraził ból z powodu tego, co dzieje się na pograniczu obu krajów. Jak dodał, powiedział Franciszkowi, że to Turcja wspiera Azerbejdżan, by "wywołał wojnę".

Reklama

"Celem jest umocnienie pozycji militarnej Turcji w regionie" - dodał duchowny. Podkreślił też: "Boimy się".

W niedzielę doszło do walk między siłami Azerbejdżanu i Armenii. Oba kraje oskarżają się nawzajem o eskalowanie sytuacji. (PAP)

sw/ akl/

2020-09-27 20:57

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Komentarz Ministra Edukacji i dotyczących nawoływania uczniów do udziału w protestach ulicznych

2020-10-28 16:28

[ TEMATY ]

Ministerstwo Edukacji

Przemysław Czarnek

PAP

- Docierają do nas sygnały, na szczęście z niewielu miejsc, ale jednak każdy sygnał jest ważny, że niekiedy nauczyciele zachęcają uczniów do udziału w wydarzeniach ulicznych, wprowadzając niepokój, wprowadzając pewien chaos.

Ale nade wszystko jest to postawa, którą należy nazwać postawą skrajnie nieodpowiedzialną – wskazuje minister edukacji i nauki.

Szef MEN wskazał, że wszelkie konsekwencję tego rodzaju postaw, niezgodnych z prawem i nieodpowiedzialnych, będą wyciągane wobec tych osób, które narażają dzieci, nie tylko na wojnę ideologiczną, ale na niebezpieczeństwo zdrowotne.

CZYTAJ DALEJ

Ukraina: bp J. Niemiec tuż przed śmiercią przypomniał wiernym o zbawczym wymiarze cierpienia

2020-10-29 17:48

[ TEMATY ]

cierpienie

śmierć

Ukraina

bp. Jan Nowak

archiwum prywatne

Wchodząc z wdzięcznością, świadomie i dobrowolnie w cierpienie z miłości, wchodzimy w obecność tajemnicy Pana Boga i świętych – tymi słowami biskup pomocniczy diecezji kamienieckopodolskiej na Ukrainie Jan Niemiec pożegnał się z tym światem. Wspomnienie o ostatnich dniach jego życia przekazał polski publicysta katolicki Grzegorz Górny, z którym zmarły 27 października hierarcha kontaktował się tuż przed swą śmiercią w szpitalu w Łańcucie.

Jan Niemiec, urodzony 14 marca 1958 w Kozłówku koło Strzyżowa na Podkarpaciu i wyświęcony na kapłana 24 czerwca 1987, w wieku 34 lat postanowił wyjechać ze swej archidiecezji przemyskiej na Ukrainę, która rok wcześniej ogłosiła niepodległość. Jak podkreślił Górny, jechali tam nie ci księża, którzy marzyli o karierze kościelnej, ale ci, ożywieni duchem wiary, która pozwalała im pokonywać największe trudności. 21 października 2006 Benedykt XVI mianował 48-letniego wówczas kapłana biskupem pomocniczym diecezji kamienieckopodolskiej (sakrę nominat przyjął 8 grudnia tegoż roku).

Dziennikarz przypomniał, że kilkanaście lat temu biskup ciężko zachorował na polineuropatię, która doprowadziła go do stopniowego zaniku mięśni i ostrej osteoporozy, powodując silne bóle. Od tamtego mógł wówczas zrezygnować z wielu dotychczasowych obowiązków, on jednak odkrył w sobie misję modlitwy i cierpienia w intencji swej diecezji. Przyjął swe cierpienie jako krzyż i często powtarzał, że nie ma innej drogi zbawienia niż przez krzyż, przywołując słowa Jezusa: „Kto nie bierze mego krzyża a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien“.

Nie oznaczało to, jak nieraz podkreślał bp Niemiec, że samemu trzeba szukać cierpienia, nikt jednak nie uniknie tego, co Bóg dopuszcza w naszym życiu. Cierpienie to można przyjąć lub odrzucić, to znaczy albo przyjąć od Jezusa krzyż, albo go odrzucić. Jeśli go przyjmiemy, wówczas nasze cierpienie może zmienić się w Przesławny Krzyż Zmartwychwstałego Chrystusa, nie ma bowiem chrześcijaństwa bez zgody na krzyż, będący wyrazem największej miłości Boga do człowieka – przypomniał Górny słowa bp. Niemca.

Wskazał następnie, że ciężko chory biskup zadzwonił do niego, zanim zabrano go do szpitala. „Poprosił, abym napisał i przekazał ludziom, że cierpienie ma zbawczy sens“ – wspomniał publicysta. Za hierarchą powtórzył, iż ludzie uciekają dzisiaj od cierpienia jak gdyby było to największe zło na świecie, nie dostrzegając w nim łaski, udzielonej nam przez Boga. „Jaką mają oni pewność, że nie jest to krzyż, o którego niesieniu mówił Jezus?“ – zapytał biskup z Kamieńca Podolskiego.

Według Górnego hierarcha dziwił się, że są katolicy, którzy mogą popierać przepisy zezwalające na aborcje dzieci niepełnosprawnych. Mówił on, że ludzie ci nie zrozumieli niczego z Ewangelii, nie zrozumieli tajemnicy krzyża, będącego centrum zbawienia. Ten, kto twierdzi, że nie można zadawać ludziom cierpienia dlatego, że urodzi się chore dziecko, nie myśli jak chrześcijanin, ale reprezentuje myślenie pogańskie – podkreślał biskup.

Pytał, kto dał człowiekowi prawo pozbawiania bliźniego możliwości przyjęcia chrztu od Jezusa. Jakie prawo ma katolik do dopuszczania samej możliwości pozbawienia kogoś chrztu, będącego jedyną drogą do zbawienia? Czy ten, kto nie dopuszcza tego, aby inny wziął swój krzyż, jest godny Chrystusa? Biskup zauważył, że jedyną alternatywą jest w tym wypadku grzech śmiertelny, pociągający za sobą ryzyko wiecznego potępienia. Zaznaczył, że aborcja często sprawia, iż serce człowieka kamienieje tak, że później nie może przyjąć łaski od Boga. I zapytał: czy ci ludzie nie rozumieją, że narażają innych na wieczne cierpienia w piekle tylko dlatego, że chcieli uniknąć cierpień tu, na ziemi? Według hierarchy, „każdy, kto twierdzi, iż Jezus zgodziłby się na przepisy, zezwalające na zabijanie poczętych dzieci tylko dlatego, że są chore, jest bluźniercą, a każdy, kto zgadza się z istnieniem takiego prawa, jest winny przed Bogiem“.

Górny przytoczył przesłane mu dwa fragmenty z „Dzienniczka“ św. Faustyny ze słowami Jezusa: „Córko Moja, wiedz o tym, że jeżeli ci daję odczuć i głębiej poznać Moje cierpienia, jest to łaska Moja; ale kiedy doznajesz zaćmienia umysłu, a cierpienia twoje są wielkie, wtenczas bierzesz żywy udział w Mojej męce i upodabniam cię zupełnie do siebie; twoją jest rzeczą poddawać się woli Mojej, więcej w tych właśnie chwilach aniżeli kiedykolwiek...“ (Dz 1697) oraz „Jedna jest cena, za którą się kupuje dusze – a tą jest cierpienie złączone z cierpieniem Moim na krzyżu. Miłość czysta rozumie te słowa, miłość cielesna nie pojmie ich nigdy“ (Dz 324). Jakie w świetle tych słów mamy prawo pozbawiać innego człowieka przyjęcia cierpienia, które może być ofiarowane za zbawienie innych? Z „Dzienniczka“ wiemy, że przyjmując krzyż, dany jej przez Boga, św. Faustyna uratowała wiele dusz od zagłady w piekle – zauważył biskup.

I przenosząc to na obecną sytuację zapytał: „Kto ma pewność, że dopuszczając grzech aborcji, nie pozbawia innych możliwości cierpienia wstawienniczego, to znaczy ratunku wielu ludzi od wiecznego zatracenia? Jeśli ktoś ma taką pewność, to odważa się uważać siebie za mądrzejszego od samego Boga“ – podkreślił bp Niemiec.

Jednocześnie miał on świadomość, że taka argumentacja nie trafi do niewierzących, toteż kierował ją do katolików. Wyraził przekonanie, że obecnie czeka nas prawdziwy, a nie teoretyczny egzamin z tego, czy jesteśmy godni Chrystusa. Nadszedł czas prawdziwego sprawdzianu. „Biskup Jan prosił mnie bardzo usilnie, aby wszystko to dokładnie zanotował i chciał, aby przeczytała to jak największa liczba katolików na Ukrainie i w Polsce – dodał G. Górny.

A po tej ostatniej, jak się miało później okazać, rozmowie umierający biskup przesłał mu sms-a następującej treści: „Wchodząc z wdzięcznością, świadomie i dobrowolnie w cierpienia z Miłości, wchodzimy w Obecność Tajemnicy Pana Boga i Świętych. Dziękuję wam, drogie dzieci Boże. Błogosławię i pamiętam w modlitwie“. Wkrótce potem bp Jan Niemiec odszedł z tego świata. Zmarł tak, jak żył, jak święty – napisał dziennikarz. „Nie wiem, w jakiej intencji ofiarował swe cierpienie przed śmiercią, ale domyślam się“ – dodał na zakończenie. I zaapelował „pokornie“ o wykonanie ostatniej woli zmarłego, to znaczy o rozesłanie tego tekstu do wszystkich wiernych w Polsce i na Ukrainie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję