Reklama

Współczesny patriotyzm

Niedziela rzeszowska 48/2010

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

11 listopada to dzień, w którym obchodzimy narodowe Święto Niepodległości. Wspominamy historię i myślimy o przyszłości.

Walka o Polskę wciąż trwa

11 listopada 1918 r. to dzień i symbol odrodzenia się państwa polskiego po 123 latach niewoli. Józef Piłsudski, Roman Dmowski, Ignacy Paderewski, gen. Haller, Korfanty, Wincenty Witos wykorzystali sprzyjający moment historii i zwieńczyli dzieło tych, którzy na sztandarach mieli wypisane słowa: Bóg-Honor-Ojczyzna. (…) Ich historia wypisana jest w kryptach, na grobach, pomnikach, w więziennych celach, w barakach obozowych i na syberyjskim śniegu. Dzisiaj gromadzimy się w świątyniach na modlitwie wdzięczności i prośby. (…) Pytamy, jak postępować, aby Polska nie zginęła, bo walka wciąż trwa. (…) W naszej Ojczyźnie ta walka dzisiaj nie toczy się na polach bitew, ale w parlamencie, najważniejszych urzędach państwowych, studiach telewizyjnych, na łamach gazet, w szkołach, uniwersytetach, sądach. Potrzebny jest Chrystus i Kościół. Miłość do Ojczyzny nakazuje nam troskę o nią. W czym wyraża się współczesny patriotyzm?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Potrzebna jest jedność narodu

Reklama

W szacunku dla narodowej historii, tradycji, języka, wiary, kultury. Kto kocha Polskę, nie może się godzić na to, aby była byle jaka, wyzuta z wartości takich jak miłość i sprawiedliwość, solidarność i prawda. Dlatego potrzebna jest modlitwa o mądrość i jedność naszego narodu. Bł. ks. Jerzy Popiełuszko w modlitwie za ojczyznę widział obowiązek patriotyczny i skuteczny sposób przeciwstawienia się złu, które niszczy Polskę. (…)
Aktualne są słowa poety K. Brodzińskiego skierowane do rodaków: „naszym powołaniem jest nie tylko żyć szlachetnością, ale szlachetność w uśpionych budzić”, i słowa Adama Mickiewicza, że każdy z nas w swej duszy ma ziarno przyszłych praw i że o tyle polepszymy nasze prawa, o ile polepszymy nasze dusze.
Musimy zapytać siebie, co znaczy dzisiaj - żyć szlachetnością i jak polepszyć duszę? (…) Dusze wielu ludzi zostały zatrute przez propagandę zła i umiejętnie sączony fałsz. Ośmieszono wiele wartości narodowych, a przeciwko Kościołowi, który przez wieki uczył, by Ojczyznę kochać jak Matkę, prowadzona jest medialna nagonka mająca na celu zagłuszenie jego głosu. (…)
Św. Urszula Ledóchowska pisała, że aby ocalić Ojczyznę, trzeba kochać Boga, Kościół i rodzinny polski próg. To jest fundament. Taka jest nauka historii. Polska potrzebuje wiary. Wiara zaś to uznanie za prawdę tego, co Bóg objawił, ale także zachowywanie przykazań. Przestrzegał nas Sługa Boży JP II przed zjawiskiem stopniowego „zeświecczenia zbawienia”, które polega na tym, że troskę o człowieka sprowadza się do wymiaru ziemskiego i kojarzy się z pomocą charytatywną. Dlatego Benedykt XVI powołał Kongregację ds. Nowej Ewangelizacji, bo Kościół ma obowiązek głosić Ewangelię Chrystusa „wszędzie i zawsze”, a nie „gdzieniegdzie i czasem”, może nawet „nigdzie i nigdy”. (…)

Katolik powinien bronić życia

Reklama

„Jestem katolikiem, dlatego jestem za in vitro”, kiedy słyszymy taką deklarację, to musimy przypomnieć, że nie wystarczy nazywać się katolikiem, ale trzeba pełnić wolę Boga, bo Chrystus powiedział, że Jego uczniem jest „nie ten, który mówi Panie, Panie, lecz ten, który zachowuje przykazania Ojca Mego”.
W świecie, w którym żyjemy, znosi się karę śmierci i nawet zbrodniarzy na nią się nie skazuje, a można zabijać bez żadnego powodu niewinne dzieci i nazywać to mianem postępu. Gdy słyszymy, że ekskomunika to jest coś przestarzałego, pytamy, czy również dzieciobójstwo jest czymś przestarzałym, czy człowiek może być sędzią prawa naturalnego i Prawa Bożego? Kto nie wierzy w to, co głosi” Kościół, sam się z niego wyłącza jak student, który nie zdaje egzaminów, sam się releguje z uczelni. Na tym polega ekskomunika ipso facto albo de iure i każdy katolik powinien o tym wiedzieć.
Autorka jednego z projektów ustawy o in vitro pytana o człowieczeństwo zarodków odpowiedziała: „ja nie wiem, czy to jest życie”. To trzeba się najpierw dowiedzieć, a potem brać się za stanowienie prawa. Jak dotąd nie było takiego ludzkiego zarodka, z którego wyrosłoby zwierzę. W dorosłym człowieku nie ma niczego, czego w zalążku nie miałby już zarodek. Prawa do życia się nie przyznaje, ale się je uznaje i to niezależnie od światopoglądu. Kiedy rodzice oczekują narodzin, lekarz wykonujący USG mówi o dziecku. Kiedy zaś ciąża jest niechciana, wówczas zmienia się język i mówi się o płodzie. Tymczasem to nie nasza opinia określa status człowieka, ale biologia i metafizyka. Ciało i duszę.

Kościół głosi naukę Chrystusa

Reklama

Kiedy słuchamy wypowiedzi, że politycy, którzy są wybierani przez ludzi, przed ludźmi odpowiadają, nie przed hierarchią kościelną, to zapytać trzeba, czy biskupi i wierni, których oni reprezentują, to nie są wyborcy? Trzeba dużej arogancji, aby tak powiedzieć, bo przecież głos Kościoła to nie jest inwencja prywatnych teologów, ale przypomnienie prawa natury, Prawa Bożego i nauki Chrystusa. Kto to lekceważy, objawia tylko skalę zaślepienia. Kiedy Apostołom zabroniono głosić Ewangelię Jezusa Chrystusa, Piotr odpowiedział, że „trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi”. Gdy Piłat broniąc Jezusa zapytał Żydów, czy ma ich Króla ukrzyżować, usłyszał odpowiedź: „nie mamy króla tylko cezara”. Odrzucenie Zbawiciela miało poważne konsekwencje dla całego narodu. Tak jest zawsze i warto o tym pamiętać!
Listy wysłane przez księży biskupów do najważniejszych osób w państwie w sprawie in vitro przypominają list biskupów polskich do niemieckich o przebaczeniu, który wywołał lawinę agresji i ataków na Kościół, a któremu historia dosyć szybko przyznała rację nie ze względów religijnych, ale politycznych. Mądry bp Tokarczuk nie pozwolił zamalować na domu biskupim w Przemyślu napisu „Zdrajcy”, mówiąc „… że wstydzić się go będą ci, co go napisali”. Trzeba dziękować księżom biskupom za ten list w obronie godności człowieka. Mądry i potrzebny. Czynimy to wobec obecnego Biskupa Ordynariusza, który jest jednym z sygnatariuszy listu.
Martwią się niektórzy, że wielu ludzi odejdzie od Kościoła, gdy on będzie wymagający. Tymczasem gdy Pan Jezus zapowiedział, że zostawi Ciało swoje na pokarm, wielu Go opuściło. Nie zatrzymywał ich, a apostołów zapytał: „czy i wy chcecie odejść?”. Bardzo pouczająca jest odpowiedź Piotra: „Panie, do kogo pójdziemy. Ty masz Słowa Życia wiecznego”. Taki jest wybór - albo iluzja albo słowa życia wiecznego. (…)

Prześladowania Kościoła w okresie PRL

Jeśli Kościół przestałby głosić Ewangelię, przestałby być Kościołem Jezusa Chrystusa i byłby niepotrzebny jak niepotrzebna jest zwietrzała sól.
W ramach propagandy antykościelnej obok spraw moralnych powtarza się do znudzenia o przekrętach z majątkiem Kościoła, aż się ludziom wyda, że to nie Kościołowi zabrano majątek, lecz że to on go ukradł. Państwo Polskie nigdy nie zdoła zadośćuczynić Kościołowi za prześladowania w okresie PRL, nigdy nie zwróci wszystkich zrabowanych dóbr, nie mówiąc o odszkodowaniach za uniemożliwienie działalności wielu zakonów i instytucji kościelnych, choćby Caritas. To co zwrócono Kościołowi w ramach Komisji majątkowej, to najwyżej od 20-30 % tego co zrabowano, a do tego należy dodać brutalny sposób wywłaszczenia i represje w rodzaju inwigilacji, prowokacji, oplecenia Kościoła siecią donosicieli po zabójstwa kapłanów. Przedstawiciele SLD są ostatnimi, którzy w tej sprawie powinni oskarżać, gdyż spis zwróconego majątku pokazuje rozmiar rabunku, jakiego dopuścili się ich polityczni poprzednicy.

Feministki zamiast pomagać wyśmiewają

Feministki walczą o godność kobiety, pytamy więc, dlaczego nie chcą pomagać matkom wielodzietnych rodzin, ale wyśmiewają je, dlaczego nie zabiegają o korzystne ustawy prorodzinne, dlaczego nie starają się o ułatwienie otrzymania mieszkania przez młode małżeństwa, dlaczego nie bronią dziewcząt stojących przy drogach wylotowych miast, które na pewno poniewierają swą godność? To są wielkie tereny pracy dla Ojczyzny.(…)

Relacje międzyludzkie nie naprawią się same

Są historycy, którzy mówią, że 11 listopada 2010 r. jest najsmutniejszym świętem od czasu odzyskania przez Polskę wolności. Podstawowy powód jest oczywisty. Ponieśliśmy ogromną stratę - zginął Prezydent Rzeczypospolitej Lech Kaczyński, który z wielką pasją reprezentował ideę niepodległości i liczna elita polityczna państwa. Ojczyzna została osierocona. Smutne jest tempo, sposób dochodzenia przyczyn dramatu i upamiętnienia tragedii. Arogancja i nienawiść sięgająca za grób jak śmiertelna choroba. Niespotykana i niezrozumiała prowadząca do mordów politycznych. Przypomnieć trzeba słowa Miłosza: „Nie bądź bezpieczny, poeta pamięta. Możesz go zabić, narodzi się nowy. Spisane będą czyny i rozmowy”.
Ten rok, który obfituje w różne kataklizmy, niespotykane powodzie, usuwanie się ziemi niszczące domy i drogi, wypadki drogowe z licznymi ofiarami każe się zapytać, czy to wszystko to tylko anomalie przyrody i zbiegi okoliczności? A może to są znaki Boga, aby Polacy się opamiętali, aby Polska była Polską. Ojczyzna, a w niej instytucje i prawa, relacje międzyludzkie nie naprawią się same, nie staną się lepsze bez naszego udziału. (…) Trzeba demaskować kłamstwo. Z brzydotą zła walczyć pięknem dobra. Zafałszowaną miłość oczyścić przez wierność i trwałość małżeństwa, aby twarzą Kościoła był Chrystus rozpoznawany w twarzy każdego z nas. Kiedy wyznajemy wiarę, bronimy życia, powstajemy z upadków, przebaczamy tym, którzy nas skrzywdzili, jesteśmy wierni do końca, modlimy się za Ojczyznę, wtedy ona jest bogata naszą uczciwością, silna naszą miłością i jednością, jest Królestwem Boga i domem człowieka, jest niepodległa.

(fragmenty kazania wygłoszonego w kościele farnym w Rzeszowie 11. 11. 2010 r., śródtytuły pochodzą od redakcji)

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zasłonięty krzyż - symbol żalu i pokuty grzesznika

Niedziela łowicka 11/2005

[ TEMATY ]

Niedziela

krzyż

Wielki Post

Karol Porwich/Niedziela

Wielki Post to czas, w którym Kościół szczególną uwagę zwraca na krzyż i dzieło zbawienia, jakiego na nim dokonał Jezus Chrystus. Krzyże z postacią Chrystusa znane są od średniowiecza (wcześniej były wysadzane drogimi kamieniami lub bez żadnych ozdób). Ukrzyżowanego pokazywano jednak inaczej niż obecnie. Jezus odziany był w szaty królewskie lub kapłańskie, posiadał koronę nie cierniową, ale królewską, i nie miał znamion śmierci i cierpień fizycznych (ta maniera zachowała się w tradycji Kościołów Wschodnich). W Wielkim Poście konieczne było zasłanianie takiego wizerunku (Chrystusa triumfującego), aby ułatwić wiernym skupienie na męce Zbawiciela. Do dzisiaj, mimo, iż Kościół zna figurę Chrystusa umęczonego, zachował się zwyczaj zasłaniania krzyży i obrazów. Współczesne przepisy kościelne z jednej strony postanawiają, aby na przyszłość nie stosować zasłaniania, z drugiej strony decyzję pozostawiają poszczególnym Konferencjom Episkopatu. Konferencja Episkopatu Polski postanowiła zachować ten zwyczaj od 5 Niedzieli Wielkiego Postu do uczczenia Krzyża w Wielki Piątek. Zwyczaj zasłaniania krzyża w Kościele w Wielkim Poście jest ściśle związany ze średniowiecznym zwyczajem zasłaniania ołtarza. Począwszy od XI wieku, wraz z rozpoczęciem okresu Wielkiego Postu, w kościołach zasłaniano ołtarze tzw. suknem postnym. Było to nawiązanie do wieków wcześniejszych, kiedy to nie pozwalano patrzeć na ołtarz i być blisko niego publicznym grzesznikom. Na początku Wielkiego Postu wszyscy uznawali prawdę o swojej grzeszności i podejmowali wysiłki pokutne, prowadzące do nawrócenia. Zasłonięte ołtarze, symbolizujące Chrystusa miały o tym ciągle przypominać i jednocześnie stanowiły post dla oczu. Można tu dopatrywać się pewnego rodzaju wykluczenia wiernych z wizualnego uczestnictwa we Mszy św. Zasłona zmuszała wiernych do przeżywania Mszy św. w atmosferze tajemniczości i ukrycia.
CZYTAJ DALEJ

Mocz w wodzie święconej: Ksiądz rozważa zamknięcie kościoła

2025-04-02 10:08

[ TEMATY ]

Niemcy

profanacja

edomor/fotolia.com

Nieznani ludzie oddają mocz za ołtarzem, załatwiają swoje „potrzeby” w kościele lub na jego terenie np. w chrzcielnicach. W Moguncji (Niemcy) wiele kościołów zmaga się z problemem wandalizmu.

Kapłan Thomas Winter, jest przerażony: „Naprawdę denerwuje mnie sposób, w jaki traktowane są kościoły w Moguncji!” 51-latek opiekuje się pięcioma parafiami w Moguncji: św. Ignacego, św. Piotra, św. Stefana, św. Kwintyna i parafią katedralną św. Marcina. Twierdzi, że wolałby całkowicie zamknąć kościoły na dwa tygodnie i otworzyć je wyłącznie na czas nabożeństw.
CZYTAJ DALEJ

Franciszek i s. Francesca - nieoczekiwane spotkanie papieża z 94-letnią zakonnicą

2025-04-06 17:32

[ TEMATY ]

spotkanie

Watykan

papież Franciszek

Bazylika św. Piotra

s. Francesca

Włodzimierz Rędzioch

Widok pustej Bazyliki św. Piotra robi duże wrażenie

Widok pustej Bazyliki św. Piotra robi duże wrażenie

Siostra Francesca Battiloro przeżyła największą niespodziankę swojego życia w wieku 94 lat, z których 75 lat spędziła jako wizytka za klauzurą. „Poprosiłam Boga: 'Chcę spotkać się z papieżem'. I tylko z Nim! Nikt inny... Myślałam, że to niemożliwe, ale to Papież przyszedł się ze mną spotkać. Wygląda na to, że kiedy Go o coś proszę, Pan zawsze mi to daje...”. Podczas pielgrzymki z grupą z Neapolu, s. Francesca Battiloro, siostra klauzurowa modliła się dzisiaj w Bazylice św. Piotra, gdy nagle spotkała papieża.

Zakonnica, która wstąpiła do klasztoru w wieku 8 lat, złożyła śluby w wieku 17 lat, w czasie, gdy jej życie było zagrożone z powodu niedrożności jelit. Dziś opuściła Neapol wczesnym rankiem z jednym pragnieniem: przeżyć Jubileusz Osób Chorych i Pracowników Służby Zdrowia w Watykanie. Wraz z nią przyjechała grupa przyjaciół i krewnych. Poruszająca się na wózku inwalidzkim i niedowidząca siostra Francesca - urodzona jako Rosaria, ale nosząca imię założyciela Zakonu Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny św. Franciszka Salezego, który, jak mówi, uzdrowił ją we śnie - chciała przejść przez Drzwi Święte Bazyliki św. Piotra. Biorąc pod uwagę jej słabą kondycję, pozwolono jej przeżyć ten moment całkowicie prywatnie, podczas gdy na Placu św. Piotra odprawiano Mszę św. z udziałem 20 000 wiernych.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję