Reklama

Lęk przed śmiercią

Im więcej czyni nauka w ratowaniu ludzkiego życia, im bardziej rozwija się medycyna, tym bardziej lękamy się śmierci, a nawet zaprzeczamy jej istnieniu

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Erich Fromm, słynny filozof, socjolog i psycholog niemiecki, autor znanej książki „O sztuce miłości” krótko przed swoją śmiercią w wywiadzie dla Telewizji Brytyjskiej wyznał: „Ludzie boją się śmierci. Sądzą, że strach przed śmiercią jest w dużej mierze spowodowany lękiem utraty tego, co się posiada. Niektórzy ludzie «żyją» w sercach innych, ponieważ tak bardzo zaznaczyli swoje «ja». Byli pełni życia. Dla osób, które mają trochę pieniędzy, lęk ten zastąpiony jest złudzeniem, iż będą mogli oni dysponować swoimi pieniędzmi po zgonie. Wielu ludzi jest po prostu zapomnianych bo nie zostawili nic do zapamiętania”.
Dziś śmierć dla większości ludzi zdaje się być jeszcze bardziej przerażająca, samotna, anonimowa, zmechanizowana i zdehumanizowana jak ludzkie życie.
Jeszcze tylko na wsi spotyka się wyprowadzenie zmarłego z jego rodzinnego domu. Jeszcze tu, w domu żałoby, odmawiany jest Różaniec. Tylko na wsi kondukt żałobny prowadzi długą drogą z miejsca zamieszkania lub spod wiejskiego krzyża do świątyni, a potem na cmentarz. Jeszcze tu wszyscy umieją uczestniczyć w żałobie najbliższej rodziny zmarłego. W aglomeracjach miejskich pogrzeby są szybkie, tak jak prędkie i nerwowe jest życie. Współczesny człowiek, lękając się śmierci, usiłuje zepchnąć umierającego do szpitala, zmarłego do kostnicy i tylko na teren cmentarza.
Dietrich Bonhoeffer (1906-45), ceniony teolog protestancki, tak wyjaśnia różnicę między umieraniem a śmiercią w „Listach więziennych”: „Czy nie przywiązujemy dzisiaj większej wagi do aktu umierania niż do samej śmierci? Dużo więcej troszczymy się o sprawę, jak sprostać umieraniu, niż odnieść zwycięstwo nad śmiercią. Sokrates okazał się mistrzem w sztuce umierania; Chrystus zwyciężył śmierć jako ostatniego nieprzyjaciela. Taka jest rzeczywista różnica między tymi sprawami. Pierwsza leży w zasięgu ludzkiej możliwości, druga - zakłada zmartwychwstanie. Po to, aby umocnić i oczyścić świat dzisiejszy, nie jest nam konieczna «ars moriendi», ale zmartwychwstanie Chrystusa”.
Katolicy muszą pamiętać, że śmierć biologiczna nie niszczy istoty niematerialnej człowieka, czyli jego nieśmiertelnej duszy. Śmierć jest progiem między życiem doczesnym, czyli materialnym a życiem wiecznym. Życie człowieka zmienia swoją postać, ale nie kończy się. Warto, abyśmy tak często spotykane na nagrobkach słowa Jezusa Chrystusa w pełni pojęli: „Jam jest zmartwychwstanie i życie”. Głęboka wiara w to zapewnienie Syna Bożego pozwoli nam nie bać się śmierci.
Oto tylko niektóre z tych wymownych wypowiedzi:
„Persowie mieli wyznaczony pewien dzień, w którym zabijali węże i wszystkie inne jadowite gady. Takim dniem będzie dla wiernego chrześcijanina dzień jego śmierci. Tego dnia w wierzącym człowieku umiera stary wąż, który go często kąsał w pokusach. Nigdy już więcej nie będzie on pysznym, nigdy już więcej nie będzie on zasmucał Chrystusa. Śmierć pogrzebie grzech, tę akuszerkę, która go przyniosła na ten świat” (Hubert Spencer, angielski filozof, 1820-1903).
„W Nowym Testamencie nie znajdziesz żadnego z tych strasznych obrazów śmierci, wynalezionych przez ludzi przedstawiających ją jako upiorny szkielet z kosą. Obrazy przedstawiające ją w Nowym Testamencie są zupełnie inne. Jeden z nich można by nazwać «Zasnąć w Jezusie». Gdy dziecko bawi się przez cały dzień i jest zmęczone, wtedy ku wieczorowi wraca do matki i w krótkim czasie zasypia na jej łonie z uśmiechem szczęścia na twarzy. Tak my zasypiamy w Jezusie. Dosyć długo bawiliśmy się w gry życia, nareszcie odczuwamy zbliżenie się śmierci. Jesteśmy zmęczeni i składamy nasze głowy na łonie Jezusa i spokojnie zasypiamy w Nim” (Beecher Stowe Harriet, pisarka amerykańska, 1811-96).
„Śmierć przychodzi na rozkaz Zbawiciela, by wezwać wiernego do Niego. I chociaż ona wygląda ponuro i okropnie, to jednak ona powinna być mile przyjętą, z wiadomością, którą przynosi. Śmierć przychodzi uwolnić ducha, i chociaż brutalną jest dłoń, która rozbija kajdany, i chociaż bolesnym jest sposób uwolnienia - co o to dba więzień, jeśli ma przez to uzyskać wolność i nowe życie? Śmierć wybija godzinę wiecznych zaślubin, i chociaż jej głos jest przykry, to co to szkodzi?... Dla zwykłego ucha może to być tylko dzwonieniem na śmierć, lecz dla ucha wiary, jest to wezwanie na zaślubiny” (Caird Edward, filozof angielski, 1835-1908).
„Dusza, która znalazła przebaczenie, nie potrzebuje się obawiać śmierci. Ten może radośnie patrzeć na śmierć, kto wierzy w odpuszczenie grzechów. Śmierć dla grzesznika, którego grzechy są odpuszczone, jest jak aresztowanie człowieka, którego dług został już spłacony. Śmierć może aresztować, lecz Chrystus pokaże księgę długu przekreśloną przez swoją śmierć” (John Watson, psycholog amerykański, 1878-1958).
W 1880 r. poeta amerykański Robert Louis Stevenson tak napisał do swego przyjaciela: „Gdy umrę, wtedy umieść na moim nagrobku taki napis: «Przechodniu, porzuć nienawiść, umiłuj uprzejmość, pamiętaj o wszystkich otrzymanych dobrodziejstwach i zapomnij o wszystkich obrazach. A gdy wrócisz z powrotem do żyjących, niechaj to będzie twoim pytaniem: czy mogę dzisiejszego dnia uczynić kogoś szczęśliwym, zanim się złożę do snu? Tak człowiek umarły przemawia do ciebie z prochu ziemi... nic więcej nie usłyszysz od niego»”.
„Czułam, że straciłam prawie zupełnie bojaźń śmierci, którą dawniej miałam bardzo wielką. Dziś dla duszy wiernie służącej Bogu śmierć wydaje się rzeczą najłatwiejszą na świecie, skoro przez nią dusza widzi siebie w jednej chwili wyzwoloną z tego więzienia i przeniesioną na odpocznienie” (św. Teresa z Ávila).
Sługa Boży prymas Tysiąclecia Stefan kard. Wyszyński powiedział: „Każdy z nas jest pouczony przez Kościół, że życie ludzkie tych, którzy wierzą w Boga, nawet przez śmierć nie ustaje, tylko się odmienia. Gdy nas zasmuca nieuchronna perspektywa odejścia z tej ziemi, pociesza nas to, że Bóg sam - jak zapewnił Chrystus - przygotowuje nam odwieczne mieszkanie w swojej Ojczyźnie. O tym musimy pamiętać w każdej sytuacji”.
W listopadzie, miesiącu szczególnej pamięci o tych, co odeszli i o śmierci, katolicy nie mogą ten temat omijać w swoich rozmowach, rozważaniach, lekturze i modlitwie. Przede wszystkim powinniśmy przestać bać się śmierci - bramy prowadzącej do spotkania z Bogiem, Celu naszej doczesnej wędrówki. Trzeba śmierć widzieć jako nigdy niegasnące Światło, do którego dusza ciągle dąży.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Modlitwa św. Jana Pawła II o pokój

Boże ojców naszych, wielki i miłosierny! Panie życia i pokoju, Ojcze wszystkich ludzi. Twoją wolą jest pokój, a nie udręczenie. Potęp wojny i obal pychę gwałtowników. Wysłałeś Syna swego Jezusa Chrystusa, aby głosił pokój bliskim i dalekim i zjednoczył w jedną rodzinę ludzi wszystkich ras i pokoleń.
CZYTAJ DALEJ

Zbliżająca się podróż Leona XIV do Francji zbiega się rocznicami wizyt jego poprzedników

2026-09-22 09:39

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

Leon XIV we Francji

Vatican Media

Zbliżająca się podróż Leona XIV do Francji zbiega się rocznicami wizyt jego poprzedników. 30 lat temu na terytorium francuskim ponownie gościł św. Jan Paweł II, a głównym motywem jego podróży była 1500. rocznica przyjęcia chrztu przez Chlodwiga. 22 września 1996 r. w Reims, gdzie znajduje się historyczne baptysterium i gdzie przez wieki koronowani byli królowie Francji, papież Polak zapraszał do wierności Chrystusowi i odpowiedzialności za chrześcijańskie dziedzictwo kraju i kontynentu.

Podróż św. Jana Pawła II do Francji w 1996 r. obfitowała w symboliczne dla kraju i jego Kościoła daty. Z jednej strony, 1500-lecie chrztu władcy Franków Chlodwiga, wydarzenia o przełomowym znaczeniu dla chrystianizacji ziem dzisiejszej Francji; z drugiej, rocznice śmierci francuskich świętych, którzy ukształtowali wiarę w kraju i poza nim: św. Marcina z Tours (397 r.) i św. Ludwika Grignon de Monfort (1716 r.).
CZYTAJ DALEJ

Maryja prosiła św. Katarzynę: wybij medalik według tego wzoru

2026-09-23 08:41

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Paweł Kłys

W Diecezjalnym Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia na łódzkich Chojnach uroczyście wprowadzono relikwie św. Katarzyny Labouré – Apostołki Cudownego Medalika

W Diecezjalnym Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia na łódzkich Chojnach uroczyście wprowadzono relikwie św. Katarzyny Labouré – Apostołki Cudownego Medalika

W Diecezjalnym Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia na łódzkich Chojnach uroczyście wprowadzono relikwie św. Katarzyny Labouré – Apostołki Cudownego Medalika. Uroczystość, która odbyła się w niedzielę 20 września, była okazją do przypomnienia historii objawień Maryi oraz przesłania, jakie przekazała francuskiej zakonnicy.

Do wydarzenia wierni przygotowywali się podczas niedzielnych Mszy św., w czasie których homilie głosił ks. dr Tomasz Falak, dyrektor Domu Księży Emerytów oraz diecezjalny ojciec duchowny księży. Podczas sumy ks. Falak uroczyście wprowadził do świątyni relikwie św. Katarzyny Labouré.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję