Reklama

Kraków zza oceanu

Niedziela małopolska 38/2010

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Agnieszka Konik-Korn: - Piotrze, jaki obraz zapisał Ci się najbardziej w pamięci z czasu, gdy opuszczałeś Kraków?

Piotr Jaskiernia: - Jedna ze scen, która wryła mi się w pamięć, to sobotni wieczór. Rodzice wysłali mnie po chleb na niedzielę. Nigdzie go wtedy nie było. Jedziłem maluchem mojego ojca po Krakowie i słuchałem radia, gdy nadano komunikat, że w „Jubilacie” można kupić chleb. Oczywiście, pojechałem tam. W sklepie było ciemno. Na półkach stał tylko ocet i herbata, nikłe światło świeciło się na środku sali. Przed sklepem - długa, smutna kolejka. Pamiętam bardzo ponury nastrój, nikt ze sobą nie rozmawiał. Każdy kupował po dwa bochenki i w milczeniu wychodził. Nikomu już nawet nie chciało się narzekać. To zapamiętałem, jak scenę z teatru Kantora...

- A dzisiaj? Jak odbierasz Polskę, Kraków?...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Dziś mam wrażenie, że niemal wszyscy narzekają. Równocześnie samochody nie mieszczą się na parkingach, półki sklepów i supermarketów uginają się pod ciężarem produktów. Po Krakowie jeżdzi tysiące dobrych aut, a ludzie narzekają, jak jest ciężko. Nie pamiętają już, jak to było. Te sceny jakoś zestawiają się w mojej głowie i rodzą się pytania.
Myślę też, że mamy do czynienia ze swoistym „syndromem pokolenia biblijnego”. Izraelici potrzebowali 40 lat, by wyrzucić Egipt ze swoich serc. Podobnie dzieje się u nas z pamiętającymi komunę - zapomina się o tym, co było złe. Jednak sądzę że coś się zmieni, ponieważ nowe pokolenie reprezentuje już inny sposób myślenia. Nie, że „coś się należy”, że coś „się załatwi”...

- Czy zastałeś Kraków odmieniony?

- Przez lata spędzane na emigracji obserwowałem ogromny i bardzo widoczny wzrost gospodarczy w Krakowie. Ale poza nim zmiany zachodziły o wiele wolniej. Dopiero teraz jakoś się to wyrównało. Kraków stał się żywym miastem, zwłaszcza w obrębie Rynku i Plant. Bardzo podobają mi się krakowskie tramwaje i autobusy. Pamiętam projekt tunelu pod Rondem Mogilskim, chyba jeszcze z czasów Gierka. Dziś obserwuję, że modernizacja następuje i bardzo mi się to podoba.

- Czy patrząc z dystansu, Polska to nadal biedny kraj?

- W naszej mentalności Polska funkcjonuje jako biedny kraj. Moim zdaniem nie odbiegamy zbyt daleko od krajów Europy zachodniej. Stany Zjednoczone często przedstawia się jako ziemię obiecaną, tymczasem tam także jest bieda. Są takie miasta i regiony, gdzie pomocy i wsparcia potrzeba niemalże non stop. Oglądam nieraz reklamy z prośbą o pomoc dla tych stanów, gdzie dzieciom podaje się na obiad zupę „ketchupową”, żeby zjadły cokolwiek ciepłego. W wielu stanach na południu i wśród Indian, czy imigrantów - domki na kołach, alkoholizm i zasiłki to codzienność.

- Jak Ci się wydaje, czy przez te 30 lat zmieniła się religijność Polaków?

Reklama

- Gdy wyjeżdżałem z Polski, nie zwracałem uwagi na rzeczy religijne. Nawrócenie przyszło później. W latach 80. religijność była dla mnie równoznaczna z „dokopaniem czerwonym”. To była de facto walka polityczna. Nie doświadczyłem indoktrynacji politycznej ze strony nauczycieli czy wychowawców. Wręcz odwrotnie, często to właśnie oni pokazywali nam inne wartości niż te „poprawne politycznie”. W tamtych czasach religia pełniła różne funkcje, była jedynym kanałem wolnego słowa. Dziś utwierdzam się w przekonaniu, że głównym zadaniem Kościoła jest ewangelizacja. Im skuteczniej Kościół będzie ewangelizować, tym większy wpływ będzie miał na ludzkie wybory. One biorą się z serca, a nie z politykowania. Kościół nie może utożsamiać się z żadną partią polityczną. Widzę także, że dawniej łatwiej było się przyznać do wiary. Teraz ludzie, którzy przyznają się do wiary, traktowani są z pogardą. Za „normalnych” uważa się przeciwników Kościoła. Zmieniły się czasy i zwyczaje, także traktowanie siebie nawzajem.

- Co podoba Ci się w amerykańskich kościołach?

- W niektórych amerykańskich kościołach przygotowuje się np. specjalne, odpowiednio nagłośnione pokoiki oddzielone szybą, gdzie podczas Mszy św. mogą przebywać rodzice z małymi dziećmi. Dorośli mogą słuchać, co się dzieje przy ołtarzu, a płacz i wybryki dzieci nikomu nie przeszkadzają, ponieważ salki te są wygłuszone. W naszej amerykańskiej parafii dzieci do 7. roku życia aż do Podniesienia przebywają wraz z katechetką w przykościelnej kaplicy. Tam uczestniczą w specjalnie przygotowanej katechezie dotyczącej niedzielnych czytań i Ewangelii. Dzięki temu są w stanie więcej zrozumieć, a rodzice spokojnie mogą wysłuchać Słowa Bożego oraz homilii. Takie praktyczne rozwiązania bardzo mi się podobają.

- A w Polsce?

- Kościoły w Polsce są inne - jest w nich cicho i ciemno. Czuje się atmosferę sacrum. W USA, niestety, przed i po Mszy św. nieraz panuje duży gwar. W Polsce podoba mi się, że jest tradycyjnie, Komunię św. wciąż przyjmuje się na kolanach albo w procesji. Te tradycyjne formy w USA powoli wracają. Także księża z młodego pokolenia są wyjątkowo gorliwi i kochający Pana Jezusa, co przekłada się na to, jak sprawują liturgię Mszy św., jak się modlą i w jaki sposób mówią o Bogu.

- Czy nadal postrzegasz Polskę jako kraj katolicki?

- Wydaje mi się, że dziś Polskę toczy rak w sferze duchowej. Tego nie leczy się plastrami i jodyną. Leczenie wymaga gruntownej i długotrwałej terapii. Wzrost dobrobytu stwarza moralne trudności i Pan Bóg przestaje być potrzebny. Społeczeństwo się spolaryzowało, wielu odeszło od wiary. Jednak prawda jest ważniejsza niż statystyki. Bóg pragnie, byśmy Go wybrali dobrowolnie, więc może ten proces ma sens... A my, katolicy, musimy dotrzeć do tych zagubionych braci, nie odtrącać ich. Wielka jest bowiem w Niebie radość z każdego nawróconego człowieka.

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jakub Starszy, apostoł z Composteli

Wśród wielu miejsc kultu Apostołów w Europie szczególne znaczenie ma sanktuarium św. Jakuba w Composteli. „Do grobu św. Jakuba w Santiago de Compostela zdążają ludzie zwłaszcza z najróżniejszych regionów Europy, by odnowić i umocnić swą wiarę” - napisał Benedykt XVI z okazji 119. Jubileuszowego Roku Świętego. „Droga ta, usiana tak licznymi świadectwami gorliwości, pokuty, gościnności, sztuki i kultury, opowiada wymownie o duchowych korzeniach Starego Kontynentu”.

Jakub zwany Większym lub Starszym, syn Zebedeusza i brat Jana, był - podobnie jak jego ojciec - galilejskim rybakiem. Jezus powołał Jakuba i jego brata do grona Dwunastu nad Jeziorem Genezaret (Mt 4, 21-22; Mk 1, 19-20; Łk 5, 10-11). Ewangelie wspominają o Jakubie osiemnaście razy. Tak jak św. Piotr i św. Jan również św. Jakub cieszył się szczególnym zaufaniem Pana Jezusa (Mk 5, 37; 9, 2; 14, 33). W pierwotnym Kościele odgrywał ważną rolę. Za Heroda Agryppy I (41-44), wnuka Heroda Wielkiego, zginął śmiercią męczeńską ścięty mieczem, co odnotowano w Dziejach Apostolskich (Dz 12, 2). Był więc drugim, po Szczepanie, wzmiankowanym męczennikiem Kościoła.
CZYTAJ DALEJ

Polska szkoła znalazła się pod ścianą. 20 tysięcy wakatów i rozpaczliwe łatanie systemu

2026-07-24 19:51

[ TEMATY ]

korepetycje z oświaty

Andrzej Sosnowski

Red.

Andrzej Sosnowski

Andrzej Sosnowski

Do rozpoczęcia roku szkolnego pozostało niewiele czasu, a polskie szkoły stają przed jednym z najpoważniejszych kryzysów kadrowych od lat. Tysiące wakatów, dyrektorzy rozpaczliwie poszukujący nauczycieli, ratowanie sytuacji emerytami i rosnąca liczba zgód na zatrudnianie osób bez pełnych kwalifikacji – tak wygląda obraz polskiej edukacji. Czy naprawdę państwo, które powinno szczególnie dbać o jakość kształcenia przyszłych pokoleń, może pozwolić sobie na działanie według zasady: „jakoś to będzie”?

Dane dotyczące braków kadrowych są alarmujące. W połowie wakacji w banku ofert pracy dla nauczycieli znajdowało się ponad 20 tysięcy ogłoszeń. Dyrektorzy szkół każdego dnia publikują kolejne oferty, próbując skompletować kadrę przed rozpoczęciem zajęć. Szkoły funkcjonują dzięki poświęceniu obecnych nauczycieli, którzy biorą dodatkowe godziny, oraz dzięki emerytom, których dyrektorzy proszą o powrót do pracy. To jednak nie jest strategia rozwoju edukacji. To metoda przetrwania.
CZYTAJ DALEJ

Święto św. Jakuba: Ponad pół miliona pielgrzymów na Camino de Santiago

2026-07-25 08:26

[ TEMATY ]

Hiszpania

Drogi św. Jakuba

pielgrzymi

Camino de Santiago

Adobe Stock

Jakubowy szlak

Jakubowy szlak

Camino de Santiago w Hiszpanii przez wieki było trzecim po Jerozolimie i Rzymie szlakiem pielgrzymkowym w Europie. W 2025 r. do sanktuarium św. Jakuba przybyło 530,9 tys. osób, w tym 8,3 tys. z Polski. Przez teren naszego kraju przebiegają 32 Drogi Jakubowe i wciąż powstają nowe.

W Kościele katolickim 25 lipca obchodzone jest święto św. Jakuba Apostoła. Do jego grobu w Santiago de Compostela w Hiszpanii rokrocznie pielgrzymują tysiące wierzących i agnostyków.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję