Reklama

Jego praca jest modlitwą

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Organistowanie to nie jest tylko zawód, ale rodzaj powołania życiowego.
Mieczysław Hutman wybierając ten zawód przed laty, nie wiedział, jak potoczą się jego losy, chciał być muzykiem w kościele. Urodził się w Jodłówce k. Pruchnika. Ukończył kurs organistów i w 1962 r. podjął swoją pierwszą pracę - organisty w kościele pw. Świętej Trójcy w Babicach nad Sanem. W 1969 r. z powodu przejęcia jego obowiązków przez siostry zakonne w tamtejszej parafii, został bez pracy. Założył już wtedy rodzinę, trzeba było więc szukać nowego miejsca. Dowiedział się, że proboszcz w Kopkach ks. Bolko Ludwik ma wolny etat dla organisty. Takim sposobem w grudniu 1969 r. pan Hutman z żoną spodziewającą się dziecka sprowadzili się do Kopek. Zamieszkali u Karoliny Kumięgowej, która wynajęła im część swojego domu. Po 10 latach udało im się uwić własne gniazdo i przeprowadzili się na swoje. Zmieniali się proboszczowie i księża katecheci w Kopkach, a pan Mieczysław dzielnie trwał na swoim stanowisku, bo wiedział, że tutaj znalazł swoje miejsce i pole do działania. Za swoją pełną poświęcenia pracę doczekał się pięknego jubileuszu i podziękowania ze strony proboszcza ks. Wiesława Stępnia, mieszkańców wioski i przyjaciół. W dzień imienin 1 stycznia, Ksiądz Proboszcz odprawił w jego intencji uroczystą Sumę. Piękny jubileusz i piękna praca, w którą pan Hutman wkłada całą swoją duszę. Nie ogranicza się tylko do obowiązków, za które otrzymuje wynagrodzenie. Skupił wokół siebie dzieci i młodzież i w 1977 r. założył scholę, którą opiekuje się do dziś. Najstarsi odchodzą, a najmłodsi ochotnicy wciąż garną się do śpiewu i występów. Uświetniają najważniejsze uroczystości kościelne: odpusty, uroczyste Msze św., przygotowują jasełka bożonarodzeniowe, dają koncerty z okazji Dnia Papieskiego. Wystawiają też program w rocznicę męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki, który w sposób szczególny zapisał się w karty historii parafii kopeckiej. Pan Hutman stara się zaszczepić w młodych umysłach miłość do muzyki, do śpiewu i jako gorący patriota miłość do Ojczyzny, również tej małej. Dlatego przygotowuje ze scholą programy patriotyczne na uroczystość 3 Maja, 11 listopada, w rocznicę mordu katyńskiego, a także program poświęcony Lwowskim Orlętom.
Na zaproszenie sąsiednich parafii często pan Hutman z młodzieżą wyjeżdża, aby pokazać swoją pracę innym - do Krzeszowa, Rudnika, Ulanowa, a nawet do Stalowej Woli.
W nagrodę za pracę i zaangażowanie organizuje członkom scholi wycieczki - pielgrzymki do znanych miejsc, np. do Kalwarii Pacławskiej, do sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w rodzinnej Jodłówce, do Niepokalanowa, Lichenia, nie zapominając po drodze złożyć kwiatów na grobie ks. Jerzego Popiełuszki.
Skąd tyle energii, chęci działania w tej skromnej postaci kopeckiego organisty?
Chyba opiekę roztoczyła nad jego działaniem św. Cecylia, patronka muzyki kościelnej grająca na portatywie.
Nie tylko muzyka i śpiew pochłaniają bez reszty pana Hutmana. Znajduje czas na przygotowanie szopki na Boże Narodzenie i grobu Pańskiego na Wielkanoc. Był inicjatorem i wykonawcą tablicy pamiątkowej po śmierci ks. Jerzego Popiełuszki oraz krzyża brzozowego przy grocie na placu przykościelnym ze zdjęciem męczennika i napisem „Prawda warta jest życia”. Jest wszędzie, gdzie czuje się potrzebny i wie, że może zrobić coś dobrego.
Wszystko dokumentuje i z przyjemnością można obejrzeć kronikę działalności scholi, którą prowadzi od 1999 r.
Praca i działalność Mieczysława Hutmana jest jedną wielką modlitwą.
To właśnie św. Paweł mówi o różnych rodzajach modlitwy i o tym, że musimy się modlić całym swoim życiem, wszystkim cokolwiek robimy w każdej chwili, bo cokolwiek robimy całym sercem i z miłością - to już jest modlitwa.

Oprac. Zygmunt Maria

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pan nadejdzie „w dniu, kiedy się nie spodziewacie”

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Adres listu wymienia obok Pawła Sostenesa - być może owego przełożonego synagogi, którego pobito przed trybunałem Galliona w Koryncie (Dz 18,17); jeśli to on, dawny reprezentant oskarżycieli pisze teraz jako „brat” i współnadawca. Sam Korynt tłumaczy wiele z dalszych rozdziałów: zburzony przez Rzymian, odbudowany jako kolonia z woli Cezara w 44 roku przed Chr., stał się stolicą prowincji Achai i miastem dwóch portów - Lechajon od zachodu i Kenchry od wschodu - węzłem handlu, migracji, kultów i ambicji ludzi, którzy dorobili się szybko i chcieli znaczyć. Do wspólnoty z takiego miasta Paweł pisze: „Kościołowi Bożemu, który jest w Koryncie, uświęconym w Chrystusie Jezusie, powołanym świętym” - świętość jest tu najpierw darem powołania, a dopiero potem zadaniem. Adres rozszerza się na „wszystkich, którzy na każdym miejscu wzywają imienia Pana naszego, Jezusa Chrystusa”: formuła „wzywać imienia Pana”, którą Joel odnosił do JHWH (Jl 3,5), zostaje przeniesiona na Jezusa - to jeden z najstarszych śladów kultu Chrystusa jako Pana i zarazem definicja chrześcijan w ogóle. Dziękczynienie jest kurtuazyjne i zarazem przenikliwe: Paweł dziękuje za ubogacenie „we wszelkie słowo i wszelkie poznanie” - logos i gnōsis to dokładnie te dary, które w Koryncie wybujały w powód podziałów i pychy; Apostoł najpierw za nie błogosławi, zanim zacznie je porządkować. Wspólnota „oczekuje objawienia się Pana” - życie chrześcijańskie ma horyzont adwentowy. A wszystko spina zdanie-kotwica: „wierny jest Bóg, który powołał was do współuczestnictwa (koinōnia) z Synem swoim”. Nadzieja Kościoła nie opiera się na jakości jego członków, lecz na wierności Tego, który powołał.
CZYTAJ DALEJ

Prymas Jasnogórski

Bł. kard. Wyszyński sam nazwał siebie Prymasem Jasnogórskim, bowiem całe jego życie upływało w łączności z Jasnogórską Maryją. Od ponad 40 lat na Jasnej Górze organizowane są z 27/28 każdego miesiąca czuwania z „bł. Prymasem w Domu Matki”. Dziś co miesięczną modlitwę rozpocznie Apel Jasnogórski, o g. 21.00 w Kaplicy Matki Bożej
CZYTAJ DALEJ

Z wielkim oddaniem służył Kościołowi

2026-08-27 21:42

[ TEMATY ]

br. Marian Markiewicz

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

- Będzie nam brakowało twojego uśmiechu, pogody ducha, twojej wiary i twojego Bożego optymizmu. Będzie nam brakowało twojej dobroci i przykładu pięknego, oddanego, zakonnego życia - powiedział ks. prał. Bogdan Bartołd, proboszcz Archikatedry Warszawskiej, w czasie Mszy św. żałobnej za duszę śp. br. Mariana Markiewicza CFCI.

Koncelebrowanej Eucharystii w Archikatedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie przewodniczył abp Adrian Galbas SAC, a koncelebrowali również bp Tadeusz Bronakowski, biskup pomocniczy Diecezji Łomżyńskiej, i liczne grono kapłanów.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję