Reklama

Polskie Termopile

Niedziela przemyska 37/2008

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Od kilku lat w połowie sierpnia do miejscowości Zadwórze na Ukrainie udają się delegacje organizacji młodzieżowych, aby uczcić pamięć poległych młodych ochotników w czasie wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r. Komendę Hufca ZHP im. Orląt Przemyskich w tym roku reprezentowała 21. PDH im. Szarych Szeregów z instruktorami dh hm Antoniną Dziumak i pwd Marcinem Czajkowskim, uczestniczył z nimi również nasz kapelan ks. hm Stanisław Czenczek.
W uroczystościach brały również udział: ZHR organizacja Strzelec oraz harcerze z Ukrainy. Po drodze do Zadwórza odwiedziliśmy Lwów. Na cmentarzu Orląt Lwowskich, na mogiłach poległych w 1918 r. młodych ochotników złożyliśmy kwiaty i zapaliliśmy znicze.
Po krótkiej podróży dotarliśmy do miejscowości Zadwórze. Jest to niewielka miejscowość, oddalona 33 km na północny-wschód od Lwowa. Tu w sierpniu 1920 r. do walki obronnej przeciwko nawale bolszewickiej stanęła, podobnie jak we Lwowie w 1918 r., głównie młodzież. Na czele ok. 320-osobowej grupy złożonej z gimnazjalistów i studentów stanął kpt. Bolesław Zajączkowski. Przed sobą miał regularną armię konną gen. Budionnego. Całodzienna walka okupiona ogromnymi ofiarami - poległo 318 ochotników - umożliwiała przegrupowanie się regularnej armii polskiej w obronie Lwowa.
W 1928 r. w pobliży stacji na usypanym kurhanie postawiono pomnik w kształcie słupa granicznego. Ufundował go Filip Howzan, kolejarz ze Stryja, którego syn poległ w walkach i spoczął w usypanym kurhanie. Ciało kpt. B. Zajączkowskiego zostało przeniesione do Lwowa na Cmentarz Orląt Lwowskich.
Obronę Zadwórza porównuje się do obrony wąwozu Termopile w starożytnej Grecji. Wojownicy greccy mieli wrócić z tarczą lub na tarczy. Młodzi obrońcy Zadwórza, co prawda, nie mieli tarczy, ale bronili się z kolei do ostatniego naboju. Do dzisiejszego dnia pociągi przejeżdżające koło kurhanu zwalniają i sygnałem dźwiękowym oddają hołd poległym.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

O. Marcin Ciechanowski: Kościół widzi w seansach spirytystycznych śmiertelne zagrożenie, ponieważ złe duchy to mistrzowie fałszu

2026-09-16 20:44

[ TEMATY ]

o. Marcin Ciechanowski

Karol Porwich/Niedziela

O. Marcin Ciechanowski

O. Marcin Ciechanowski

Dlaczego Kościół uznaje spirytyzm i wywoływanie duchów za tak niebezpieczne, nawet jeśli udział w seansie jest motywowany jedynie ciekawością?

Ludzka dusza jest jak dom, który nigdy nie pozostaje pusty. Jeśli nie zamieszkuje go Bóg, natychmiast wprowadzają się tam inni, mroczni lokatorzy. Spirytyzm i wywoływanie duchów – nawet motywowane jedynie dziecięcą ciekawością – są w rzeczywistości otwieraniem drzwi, przez które do wnętrza człowieka wślizguje się duch zamieszania.
CZYTAJ DALEJ

Ostatnie słowo należy do Jezusa

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pexels.com

Paweł „przypomina Ewangelię” i czyni to językiem, który dla prawnika brzmi znajomo: „przekazałem wam na początku to, co przejąłem” (gr. paredōka - parelabon; Wulgata: tradidi… quod et accepi). To techniczne słownictwo autoryzowanego przekazu. Tak rabini opisywali łańcuch tradycji, tak prawo rzymskie nazywało wydanie rzeczy, traditio. Apostoł pozostaje ogniwem tego przekazu. Wiara jest depozytem. „Strzeż depozytu” napisze Paweł Tymoteuszowi (1 Tm 6,20), a z tego depositum wyrośnie pojęcie depositum fidei, obecne w prawie Kościoła do dziś (por. kan. 750). Rzymski kontrakt depozytu miał jedną świętą regułę. Rzecz powierzoną oddaje się nienaruszoną. Trudno o lepszy obraz tego, czym jest przekaz wiary.
CZYTAJ DALEJ

Pielgrzym przemierzył Meksyk rowerem z Matką Bożą z Guadalupe... na plecach

2026-09-17 21:09

[ TEMATY ]

Matka Boża z Guadalupe

Źródło: dzięki uprzejmości zdjęć Tirando / Jorge Alberto Mercado Padill

Czasem zmęczony, ale zawsze pełen wdzięczności Santiago Caamal Beh przemierzył cały Meksyk na rowerze, niosąc na plecach wizerunek Matki Bożej z Guadalupe, aby ​​podziękować za zdrowie swojej matki.

Przed podróżą w życiu rodzinnym Caamala doszło do nieszczęśliwego wydarzenia. Jego mama doznała złamania stopy i kostki, w wyniku czego konieczna była operacja. Caamal obawiał się, że nie będzie w stanie zebrać potrzebnych pieniędzy na operację, dlatego poprosił Matkę Bożą o uzdrowienie swojej mamy. Jak informuje, tak też się stało – jego mama wróciła do zdrowia.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję