Zgromadzenie Sióstr św. Dominika w dniach 22 - 24 sierpnia br. w osobliwy sposób uczciło 170. rocznicę urodzin swojej założycielki Służebnicy Bożej Matki Kolumby Białeckiej (23. VIII 1838 - 18. III 1887), której proces beatyfikacyjny jest w toku. Zgromadzenie podjęło pielgrzymkę do miejsc związanych z jej życiem, znajdujących się obecnie w granicach Ukrainy, to jest do Jaśniszcz, Podkamienia, Lwowa.
Jaśniszcze - miejsce urodzenia Założycielki dominikanek - wioska w powiecie Brody, kiedyś własność Białeckich, gdzie mieli swój dwór z kaplicą domową. W okresie istnienia Związku Radzieckiego majątek Białeckich zamieniono na kołchoz, zbudowano ogromne stajnie dla krów, a dwór wraz z kaplicą rozebrano w latach 50. XX w.
Podkamień - kiedyś znane duże sanktuarium maryjne i klasztor dominikanów. To miejsce duchowych narodzin dominikanek, gdyż tam generał dominikanów Wincenty Jandel poradził 18-letniej wówczas Róży Białeckiej (późniejszej Matce Kolumbie), by udała się na formację do dominikanek do Francji, a po powrocie założyła podobne zgromadzenie w Polsce.
Lwów - tam Róża kształciła się w szkole sióstr Sacre Coeur, a później na terenie parafii św. Marii Magdaleny mieszkała jej matka.
W autokarowej pielgrzymce uczestniczyły przedstawicielki wszystkich domów Zgromadzenia z Polski i zagranicy wraz z przełożoną generalną, M. Julią Bakalarz, radnymi generalnymi, kapelanem pielgrzymki - ojcem Józefem Bakalarzem OP oraz postulatorem sprawy beatyfikacyjnej, ks. prał. Marianem Rolą z Warszawy.
23 sierpnia na polach jaśniszczańskich, gdzie kiedyś znajdował się dwór z kaplicą domową Białeckich, bp Leon Mały ze Lwowa odprawił Mszę św. dziękczynną za życie i dzieło Matki Kolumby. Razem z Księdzem Biskupem Mszę św. koncelebrowało trzech tamtejszych dziekanów i liczni kapłani obrządku rzymskokatolickiego i grekokatolickiego. Kazanie wygłosił ks. prał. Rola. Kaznodzieja przedstawił zebranym krótki życiorys Założycielki dominikanek. Zwrócił uwagę zebranych na wciąż aktualną postawę Służebnicy Bożej. Przełożona Generalna - Matka Julia Bakalarz wyraziła radość i wdzięczność Zgromadzenia wobec Boga, za to, że pozwolił siostrom Zgromadzenia uklęknąć na miejscu, gdzie kiedyś znajdowała się kaplica dworu Białeckich i uczestniczyć w Najświętszej Ofierze. We Mszy św., oprócz dominikanek, uczestniczyli licznie zgromadzeni mieszkańcy Jaśniszcz oraz pielgrzymi z okolicznych miejscowości.
Po Mszy św. i agapie Ksiądz Biskup, kapłani i siostry udali się do Podkamienia. Tam, na dziedzińcu świątyni, pod wysoką kolumną, na której wznosi się złota figura Matki Bożej, a która nienaruszona przetrwała wszystkie burze dziejowe, odprawione zostało dziękczynne nabożeństwo. Odśpiewano Nieszpory, a Przełożona Generalna zawierzyła wszystkie wspólnoty Zgromadzenia Maryi Niepokalanej. Przedstawicielki wspólnot otrzymały symboliczny „kamień z fundamentu” tego miejsca, gdzie duchowo zrodziło się Zgromadzenie, z napisem: „Fundamentu nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus” (1 Kor, 3, 11).
W niedzielę 24 sierpnia pielgrzymujące siostry udały się do Lwowa, najpierw na Mszę św. do kościoła św. Marii Magdaleny. Koncelebrowanej Eucharystii przewodniczył pasterz archidiecezji lwowskiej -. kard. Marian Jaworski. W kazaniu Ksiądz Kardynał podkreślił działanie Ducha Świętego, który na przestrzeni wieków powołuje świętych do realizacji wielkich dzieł. Taką osobą była Matka Kolumba. Ksiądz Kardynał zachęcał siostry dominikanki, by pozostały wierne charyzmatowi otrzymanemu przez Założycielkę i niosły światło prawdy potrzebującym. Wyraził także radość z obecności sióstr na Ukrainie. Przełożona Generalna dziękowała Bogu za cud Bożej Opatrzności, która pozwoliła Zgromadzeniu pielgrzymować do miejsc, „gdzie wszystko się zaczęło”.
Po obiedzie u Ojców Franciszkanów, siostry zwiedziły łacińską katedrę lwowską, Cmentarz Łyczakowski, gdzie modliły się na grobach rodziców i rodzonych sióstr Matki Kolumby, na grobach zmarłych tam dominikanek oraz na Polskim Cmentarzu Orląt Lwowskich. Na trasie pielgrzymowania dominikanek znalazł się również Jazłowiec z klasztorem i grobem bł. Matki Marceliny Darowskiej, założycielki sióstr niepokalanek, a także Rawa Ruska, gdzie dominikanki przed wojną miały duży klasztor i szkołę, i gdzie na cmentarzu są ich groby. Siostrom umożliwiono zwiedzenie ich dawnego klasztoru, w którym obecnie znajduje się jest szkoła, zaś kaplicę zamieniono na salę gimnastyczną.
Siostry odwiedziły również obecne miejsca apostolskiego posługiwania dominikanek na Ukrainie: Czortków i Żółkiew.
W ostatni dzień 43. Pieszej Pielgrzymki Rolników Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej na Jasną Górę doszło do przykrego zdarzenia.
Podziel się cytatem
– wyjaśnia kierownik pielgrzymki i duszpasterz rolników w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej ks. Paweł Mydłowski. Według relacji świadków, kobieta upadła na jezdnię i doznała jakiegoś uszczerbku, na pewno potłuczenia. Na miejsce natychmiast wezwano służby ratunkowe. Poszkodowanej pierwszej pomocy udzieliły pielęgniarki zabezpieczające pielgrzymkę, a następnie została ona przekazana zespołowi ratownictwa medycznego i przewieziona do szpitala, a następnie poddana odpowiednim badaniom. Tego samego dnia poszkodowana została wypisana ze szpitala i uczestniczyła we Mszy św. wieńczącej pielgrzymkę na Jasnej Górze. Groźnie wyglądające zdarzenie dzięki opiece Matki Bożej zakończyło się bez przykrych konsekwencji.
Szósty dzień zapowiadał się na bardzo intensywny. Widać było, że na pielgrzymów czeka trudny odcinek drogi. Rzeczywistość okazała się prawie inna, a na końcu padały słowa: “Jak było pięknie”.
Pierwsza część drogi przebiegała przez trzy miejscowości połączone ze sobą. W Gubbio znajduje się wiele kościołów, ale na trasie był tylko jeden, taki przy wejściu do parku. Widać, że miał swoją piękną historię, a jest także odwiedzany przez pielgrzymujących do Asyżu, o czym świadczą wpisy w księdze pamiątkowej. Zasadniczo mapa wskazywała, że nic szczególnego w tej części drogi nie miało być. W zasadzie nie było, oprócz tego, że na jednym wzniesieniu obok drzewa wisiała kartka w języku angielskim, aby w razie chęci na kawę, czy wodę zadzwonić w dzwonek. Mając świadomość drogi i dalszej leśnej drogi, nie było lepszej opcji jak skorzystać. Młody Włoch, prowadzący w tym miejscu dom agroturystyczny, z radością przygotował kawę, która dodała energii na dalszą drogę- ostro w górę. Na trasie, już poza cywilizacją, znajdował się Erem San Pietro in Vigneto. To było na 16 km. Bardzo piękne i gościnne miejsce, gdzie służbę dla pielgrzymów odbywają wolontariusze. Szef, pan Benedetto, na starcie częstuje zimną wodą i espresso. A w tym miejscu odpoczynku można było spotkać innych pielgrzymów m.in. z Chorwacji. Zaskoczyło mnie bardzo, gdy usłyszałem łamany język polski. Była to siostra zakonna, która wraz z grupą włoską podąża także do Asyżu. (Jeżeli dobrze zrozumiałem). Po krótkim odpoczynku przyszła pora na ostatni etap. Najtrudniejszy, ale bardzo malowniczy. Jezioro di Valfabbrica dodawało uroku pięknym, górskim widokom. Minusem było to, że ¾ tego etapu szło się ostro w górę. Pod koniec drogi czekała mnie miła niespodzianka. Wyczerpany kilkoma kilometrami w górę, nagle dotarłem do zabudowań. Starsze małżeństwo zaczęło machać do mnie, żebym usiadł i odpoczął. Skorzystałem z tego zaproszenia. Niestety niefortunnie promienie słoneczne, a było w tym momencie tylko 31 stopni, zaczęły nagrzewać moją sutannę, lecz udało mi się wygospodarować kawałek cienia pod parasolem. Pani gospodyni zaproponowała tradycyjną włoską kawę, z domu słychać było intro “Mody na sukces”, gospodarz wskazał mi źródełko z chłodną wodą dla pielgrzymów. Dowiedziałem się, że w ich parafii posługuje ksiądz z Polski, ksiądz Krzysztof i, że bardzo tego kapłana szanują, wręcz kochają. Miło słyszeć takie słowa. Nie można też nadużywać gościnności, więc po wypiciu kawy i krótkiej rozmowie poszedłem dalej, w górę, kończąc ten etap drogi. Na zakończenie dnia Eucharystia. Asyż coraz bliżej.
Szósty dzień zapowiadał się na bardzo intensywny. Widać było, że na pielgrzymów czeka trudny odcinek drogi. Rzeczywistość okazała się prawie inna, a na końcu padały słowa: “Jak było pięknie”.
Pierwsza część drogi przebiegała przez trzy miejscowości połączone ze sobą. W Gubbio znajduje się wiele kościołów, ale na trasie był tylko jeden, taki przy wejściu do parku. Widać, że miał swoją piękną historię, a jest także odwiedzany przez pielgrzymujących do Asyżu, o czym świadczą wpisy w księdze pamiątkowej. Zasadniczo mapa wskazywała, że nic szczególnego w tej części drogi nie miało być. W zasadzie nie było, oprócz tego, że na jednym wzniesieniu obok drzewa wisiała kartka w języku angielskim, aby w razie chęci na kawę, czy wodę zadzwonić w dzwonek. Mając świadomość drogi i dalszej leśnej drogi, nie było lepszej opcji jak skorzystać. Młody Włoch, prowadzący w tym miejscu dom agroturystyczny, z radością przygotował kawę, która dodała energii na dalszą drogę- ostro w górę. Na trasie, już poza cywilizacją, znajdował się Erem San Pietro in Vigneto. To było na 16 km. Bardzo piękne i gościnne miejsce, gdzie służbę dla pielgrzymów odbywają wolontariusze. Szef, pan Benedetto, na starcie częstuje zimną wodą i espresso. A w tym miejscu odpoczynku można było spotkać innych pielgrzymów m.in. z Chorwacji. Zaskoczyło mnie bardzo, gdy usłyszałem łamany język polski. Była to siostra zakonna, która wraz z grupą włoską podąża także do Asyżu. (Jeżeli dobrze zrozumiałem). Po krótkim odpoczynku przyszła pora na ostatni etap. Najtrudniejszy, ale bardzo malowniczy. Jezioro di Valfabbrica dodawało uroku pięknym, górskim widokom. Minusem było to, że ¾ tego etapu szło się ostro w górę. Pod koniec drogi czekała mnie miła niespodzianka. Wyczerpany kilkoma kilometrami w górę, nagle dotarłem do zabudowań. Starsze małżeństwo zaczęło machać do mnie, żebym usiadł i odpoczął. Skorzystałem z tego zaproszenia. Niestety niefortunnie promienie słoneczne, a było w tym momencie tylko 31 stopni, zaczęły nagrzewać moją sutannę, lecz udało mi się wygospodarować kawałek cienia pod parasolem. Pani gospodyni zaproponowała tradycyjną włoską kawę, z domu słychać było intro “Mody na sukces”, gospodarz wskazał mi źródełko z chłodną wodą dla pielgrzymów. Dowiedziałem się, że w ich parafii posługuje ksiądz z Polski, ksiądz Krzysztof i, że bardzo tego kapłana szanują, wręcz kochają. Miło słyszeć takie słowa. Nie można też nadużywać gościnności, więc po wypiciu kawy i krótkiej rozmowie poszedłem dalej, w górę, kończąc ten etap drogi. Na zakończenie dnia Eucharystia. Asyż coraz bliżej.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.