Reklama

Czas to miłość

O Teresie Łoś, drobnej i dziewczęcej matce szóstki dzieci, znajomi mówią: „Z każdym dzieckiem coraz młodsza, chyba lubi rodzić”. „Nie lubię - ucina Teresa - ale dzieci nigdy dość” - uśmiecha się. Jednak nie zawsze tak myślała

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jest rok 1990. Teresa z mężem mieszkają z dwoma synkami w małym pokoju, marna nadzieja na większe lokum. Kłopoty z pracą, pieniędzmi, żadnych perspektyw. Teresa na spacerach z dwójką dzieci, słyszy: „Szkoda, że nie więcej”. A ona jest właśnie w trzeciej ciąży. Przerażona. Nie chce już żyć. Przyjaciele radzą: „Usuń!”. Mąż decyzję zostawia jej. „Co krok widziałam anonse gabinetów ginekologicznych. Kiedyś, idąc po bułki, spotykam koleżankę. Ona mówi: Bóg daje dziecko, da i na dziecko. Pomyślałam: Co za bzdury! Ale pojechałam na Jasną Górę. Klęczałam przed obrazem Czarnej Madonny i płakałam. Jakoś ludzkie gadanie przestało mnie boleć, urodziłam syna. Był inny niż dwaj starsi: ciągle trzymał mnie za rękę, grzeczny, nigdy nie było z nim kłopotów. Jakby dziękował za życie” - opowiada Teresa.

Życiowy dar

Reklama

„Dziecko jest darem, nie przychodzi na świat z pustymi rękami” - twierdzi Bogusław Bernard z okolic Sosnowca. Ma na to dowody. Z własnego życia: przed 15 laty, kiedy urodziło się ich piąte dziecko, tracili właśnie dach nad głową, on stracił pracę. „Urodziłam i zaraz potem dostaliśmy mieszkanie spółdzielcze. Mąż znalazł mniej płatną, ale spokojniejszą pracę” - opowiada Bożena Bernard. „Są też przykłady znajomych: ktoś zrobił doktorat, dostał pracę, wygrał w totka, wyzdrowiał, pogodziła się rodzina. Dziś kolejne dziecko przytłacza mężczyznę - mówi Bernard. - Nie umie temu sprostać, więc uważa się za tchórza i nieudacznika. Chce być głową rodziny, ale dziki polski kapitalizm rzuca mu kłody pod nogi. Często mężczyzna ucieka od odpowiedzialności, odchodzi. Od podatku można odpisać panele, dziecka - nie”. „Kolejne dziecko zmienia perspektywę życia. Kiedy dzieci było dwoje, wystarczały dwie ręce, żeby trzymać je za rączki. Wtedy myślałam: Jestem panią swojego życia, poradzę sobie. Ale pięcioro to już jazda bez trzymanki. Nie ma wyjścia - śmieje się Bożena Bernard - trzeba zdać się na Tego, co to wszystko wymyślił. Małżonkowie zgodnie twierdzą, że zawierzenie Bogu życia swojego i swoich dzieci zmienia wszystko. W wielu rodzinach nawrócenie pojawiło się z którymś kolejnym dzieckiem. Może na początku z bezsilności, z wyczerpanych ludzkich sił.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Mądry luz

„Dzieci dają mi nieprawdopodobną siłę - mówi Teresa Łoś. - Początki zawsze są trudne. Przy czkawce pierwszego syna wzywała pogotowie pewna, że dziecko umiera. Bożena Bernard nie spuszczała pierworodnego z oka. Wychowywanie jedynaka kojarzy się matkom z nieprawdopodobnym lękiem. Pilnują, chuchają, zadręczają troską. Rodzice opowiadają: „Z każdym dzieckiem przeżywa się odrę i szczepienia, aparaty na zęby, pryszcze, rozbite nogi i szyte rany, rozczarowania pierwszych miłości, bójki, bunt. Ale z każdym następnym jest coraz łatwiej. Już wiadomo, że dwulatek walczy o swoje i jest egoistą, czterolatek klnie z zachwytem, żeby zwrócić na siebie uwagę, sześciolatek kradnie lalkę z przyjęcia urodzinowego. Przy trzecim, koszmar dojrzewania udaje się brać mniej serio”. Z każdym dzieckiem rodzice nabierają więcej mądrego luzu.
Bogusław Bernard zauważa:„ Moje dzieci są lepsze niż ja. Wolałem dostać niż zarobić. Jedynak zje sam całą czekoladę. U nas, jak który spróbowałby skryć się w kącie i wsunąć, nie ma szansy, wypatrzą i dostanie wciry. Nas też wychowują. Na początku nosiłem wokół głowy wielki autorytet ojcowski. Teraz już umiem przepraszać dzieciaki za swoje błędy. Jestem mocniejszy”. W ich domach panuje nieład artystyczny. „Miałam wybór, albo sprzątać, albo rozmawiać i bawić się z dziećmi - przyznaje Teresa Łoś. - Ale przed świętami robimy generalne porządki. Jak są małe dzieci, to masz brudne ściany, plamy na podłodze. Wyszczerbione kubki. Znikają twoje ulubione rzeczy i kosmetyki” - uśmiecha się. Kiedy ma dość, idzie do „normalnej” przyjaciółki. Posiedzi w wychuchanym mieszkaniu, zrelaksuje się. - I po dwóch godzinach biegnę do domu jak na skrzydłach. Dzieci stawiają sobie za punkt honoru zgodę między rodzicami. Matka i ojciec często mają inne zdania, a nieraz kłócą się całkiem głośno. Wtedy malcy płaczą. Starsi kupują rodzicom bilety do kina. Potomstwo solidarnie znika z domu. Żeby oni mieli czas tylko dla siebie.

Bardziej być niż mieć

„Wielodzietność uczy bardziej być niż mieć - mówi Małgosia Ledwoch. -To jest fajne. Dużo rozmawiamy, bo czas to nie pieniądz, czas to miłość. Nieraz, po prostu, nie ma pieniędzy i trzeba kombinować. Dzieci sięgają do zaskórniaków”. Judyta Łosiówna kwituje: „Można się załamać, albo dostosować. Gdy mamy dół finansowy, to co robić? Rodzice uważają, że jak jest mniej pieniędzy, świat mniej kusi”. „Odrobina biedy jest najlepszym wychowawcą - podchwytuje tata Wiesław. - W głowach się nie przewraca, przestają marudzić o colę i chipsy, a chleba nikt nie wyrzuca”. W ich domu, jak w wielu rodzinach wielodzietnych, drzwi zawsze są otwarte. „W gromadzie jest raźniej” - zgodnie twierdzą rodzice i dzieci.
U wielodzietnych rozwój dziecka ma tryb przyspieszony. Ledwo najmłodszy Łoś poszedł do szkoły, zaraz dostał uwagę: „Czyta za szybko”. Starsze rodzeństwo ślęczy nad książkami, młodsi papugują. Mają łatwy kontakt z ludźmi. Potrafią poprosić, albo zaoferować pomoc. Dorabianie na wakacje, na ekstraciuch, sprzęt komputerowy to dla nich norma. Są mistrzami logistyki. „Empatia jest konieczna, jeśli świat chce przetrwać” - mówi p. Bożena patrząc na dzieciaki. „Indywidualiści o wrażliwych sercach będą elitą przyszłości” - dodają górnolotnie Łosiowie. Wszystkie rodziny dumne są ze swoich latorośli. Teraz oni, a w przyszłości świat będzie miał z nich pożytek” - zaznaczają.

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ból i profanacja w Niestępowie. Z nekropolii zniknęły dziesiątki krzyży

2026-03-14 18:13

[ TEMATY ]

cmentarz

profanacja

red/gm. Żukowo

Mieszkańcy Niestępowa w gminie Żukowo (woj. pomorskie) przeżyli wstrząsający poranek. Na miejscowym cmentarzu parafialnym doszło do masowej kradzieży i dewastacji. Z blisko 60 nagrobków zniknęły krzyże, mosiężne litery oraz inne elementy zdobne. To bolesny cios nie tylko w pamięć o zmarłych, ale i w symbole naszej wiary.

Do zdarzenia doszło prawdopodobnie w nocy z czwartku na piątek (12/13 marca). Sprawcy działali pod osłoną nocy, skupiając się na kradzieży metalowych elementów. Jak informuje policja z Kartuz, wstępne ustalenia wskazują, że motywem sprawców był prawdopodobnie zysk – kradzież materiałów, które mogą trafić do punktów skupu złomu.
CZYTAJ DALEJ

Czas otworzyć oczy serca

2026-02-26 09:29

[ TEMATY ]

Wielki Post

Adobe Stock

Kto zgrzeszył? Kto zawinił? Dlaczego nie widzi? Czyja to wina? Takie pytania rodzą się w nas niemal odruchowo. Łatwo wtedy oskarżyć Boga. To niebezpieczna granica ludzkiego myślenia. Pytania często pozostają bez odpowiedzi. Jezus jednak patrzy inaczej.

ZOBACZ --> Czytania liturgiczne na 15 marca 2026; Rok A, II
CZYTAJ DALEJ

75 lat parafii NMP Matki Pocieszenia na wrocławskim Dąbiu [Zapowiedź]

2026-03-14 19:37

Marzena Cyfert

Kadr z wystawy jubileuszowej

Kadr z wystawy jubileuszowej

Główne obchody jubileuszowe odbędą się w niedzielę 15 marca. Parafia, która została erygowana 18 marca 1951 roku przy kościele redemptorystów, dziś dziękuje za dziesięciolecia duszpasterstwa, modlitwy i budowania wspólnoty.

Parafia została ustanowiona w miejscu, gdzie od 1918 r. posługiwali redemptoryści – najpierw niemieccy a od 1945 r. polscy. Jej terytorium wydzielono z parafii Świętej Rodziny na Sępolnie. Swym zasięgiem obejmowała tereny od ogrodu zoologicznego, przez część parku Szczytnickiego, aż po ul. Chełmońskiego i Kazimierską. Liczba wiernych wynosiła ok. 2800 osób. Pierwszym proboszczem został o. Stanisław Wójcik. W niedziele sprawowane były cztery Msze św., na które uczęszczało ok. 1200-1500 osób, w dni powszednie ok. 50. Katecheza dla dzieci szkolnych odbywała się w kościele. Uczęszczało na nią ok. 250 uczniów.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję