Reklama

Kult świętego patrona w parafii Szpaki

Idźcie do Józefa

Na kartach Ewangelii nie wypowiada ani jednego słowa. A wystarczy podpytać mieszkańców wioski, by zrozumieć, jak bardzo przykład Opiekuna przemienia życia...

Niedziela podlaska 15/2008

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Trzeba tylko mocno wierzyć i szczerze ufać! - potwierdzają szpakowianie. Początek kultu świętego Patrona nierozerwalnie wiąże się w ich świadomości z osobą ks. kan. Karola Harazina. „Idźcie do Józefa. On was wysłucha!” - wpajał im przez lata posługiwania, przekonując, że nie jest to czcza obietnica.

Niebo w źrenicach

Reklama

Kiedy na przełomie lat 50. i 60. wykańczano wnętrze budowanej w Szpakach świątyni, znajdujący się w głównym ołtarzu obraz Matki Bożej Częstochowskiej przykrywała zasłona z wizerunkiem św. Józefa Robotnika. Był to dar mieszkańców - imienników Świętego z całej wioski. W ślad za Patronem wkrótce miał przybyć jego wielki czciciel.
Ks. Harazin krzewił w parafii kult Świętego od początku posługi duszpasterskiej. Za jego przyczyną kolejne rodziny zawierzały się wstawiennictwu przemożnego Opiekuna, a marzeniem Księdza Proboszcza było, by wizerunek Patrona zdobił każde domostwo. I właśnie tym oraz odprawianą już wówczas przed uroczystością 19 marca nowenną argumentował prośbę do biskupa diecezji o wydanie dekretu, przyznającego parafii Szpaki odpust ku czci św. Józefa. Był 1980 r.
- Ksiądz bardzo lubił lilie, więc kobiety pielęgnowały je przez zimę, by podczas uroczystości razem ze świecami zdobiły ołtarz boczny. Autorem umieszczonego w nim obrazu był p. Owczarek z Kalisza - opowiada Zofia Czublun. Aneta Lewczuk wspomina, jak podczas nowennowego kazania Ksiądz Proboszcz siadał naprzeciwko wizerunku św. Józefa i, zasłuchany, milcząco kontemplował. Dziś wizerunek Patrona znajduje się na kościelnym chórze. Zaś ci, którzy mieli okazję przypatrzeć mu się z bliska, potwierdzają, że słowa pieśni o odbijającym się w jego źrenicach niebie to święta prawda! Podobne spostrzeżenia nasuwa widok figury Opiekuna. Trzeba tylko spojrzeć z odpowiedniego miejsca. Jednak z nią wiąże się odrębna historia.
- Ksiądz Kanonik sprowadził ją z, wtedy jeszcze, Czechosłowacji. Od zakonnic dowiedział się, że gdzieś na strychu stoi podobizna św. Józefa. Na metr czterdzieści wysoka, z wiśniowego drzewa... - wyjaśnia p. Zosia. I zdradza, że sposobem Księdza Karola na sprowadzenie szat liturgicznych czy monstrancji było „zaopatrzenie” ich w obrazek Patrona i westchnienie: „Św. Józefie, przewieź!”. Jak wracał, cieszył się, że mimo rewizji na granicy jego walizki nikt nie skontrolował. Podobnie było z figurą. Bezpiecznie przewieziona, trafiła do seminarium duchownego w Siedlcach. - A kiedy przenoszono je do Opola, ks. Harazin wychwycił moment i zabrał figurę św. Józefa do nas! - ten wątek przewija się w wielu rozmowach. W 1996 r. Ksiądz Kanonik ufundował jeszcze odsłaniany złocony ołtarz, którego poświęcenia 19 marca dokonał bp Jan Mazur, zaś we wrześniu tego samego roku odszedł do Boga.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Trwać w wierności

- Tłumaczył, że dla św. Józefa nie ma rzeczy niemożliwych, trzeba tylko uparcie pukać! On nauczył nas kochać tego Świętego tak po ludzku, zawierzając mu każdy dzień życia - tłumaczą parafianie. Na ich pamięć Ksiądz Proboszcz zasłużył także nauczaniem, iż królewską rzeczą jest dziękować! I trwać w wierności... Młode dziewczyny zachęcał do modlitwy o dobrego męża, a osoby starsze - w intencji spokojnej śmierci. Sam prosił o godnego kontynuatora dzieła. „Może ja nie doczekam, ale wy zobaczycie, że ten kult będzie się szerzył” - mawiał. Zdaniem szpakowian, owocem modlitw była osoba jego następcy.
Ks. Sylwester Ługowski, dokądkolwiek docierał ze swoimi rekolekcjami czy misjami, dawał wyraz synowskiego przywiązania do Patrona. I zapraszał do Szpaków! A zwłaszcza na nowennę. Dowodem zasianego ziarna był fakt, iż z roku na rok kościółek zaludniał się pielgrzymami z Kąkolewnicy, Radzynia Podlaskiego, Wiśniewa, Siemiatycz czy Siedlec... A to tylko niektóre z miejsc! Co roku przybywali też biskupi siedleccy. Był bp Antoni Dydycz z diecezji drohiczyńskiej, zaś kilka lat temu jednej z nowennowych uroczystości przewodniczył sam kard. Józef Glemp. „Idźcie do Józefa” - pod takim tytułem z inicjatywy Księdza Sylwestra w 1998 r. ukazał się modlitewnik ku czci Świętego ze śpiewaną w Szpakach litanią oraz ułożoną przez jego poprzednika koronką do prywatnego odmawiania na różańcu. Z czasem o miejscu kultu stało się głośno - za sprawą transmisji nabożeństw na antenie Katolickiego Radia Podlasie. „A my św. Józefowi pałac zbudujemy” - zapowiadał ks. Ługowski. Na przeszkodzie, w przededniu rozpoczęcia prac, stanęła nagła śmierć Księdza Proboszcza.

Umiłowanie milczącego pośrednika

- To taki szczególny czas - o nowennie mieszkańcy Szpaków mogą mówić godzinami. A każda kolejna skłania do tym głębszych refleksji... Z powodu przesunięć w kalendarzu liturgicznym tegoroczna nowenna rozpoczęła się już 6 marca. Do grona celebransów dołączyli księża z diecezji drohiczyńskiej, w tym przedstawiciele zakonów. Zaś celem spotkań było przypomnienie roli sakramentów świętych w życiu chrześcijan. Podpytywany, jak parafia czci swego Patrona na co dzień, proboszcz ks. Krzysztof Stepczuk wyjaśnia, iż w każdą niedzielę odsłaniana jest figura, a w środy odprawiana nowenna. W jej intencjach wierni modlą się też indywidualnie. A i każdą Mszę św. poprzedza odmawiana wspólnie Koronka do św. Józefa. - Szpaki to miejscowość licząca niecałe 900 osób - zastrzega duszpasterz. Zaś na poparcie tezy, iż osoba Opiekuna jest sercem życia społeczności, podpowiada, że nawet dzieci znają na pamięć teksty pieśni. - A dzięki internetowi można słuchać nas już na całym świecie - informuje z sugestią, że o sławie szpakowskiego Patrona świadczy również coraz większa liczba napływających próśb i podziękowań. - Bo kto uczestniczy raz, ten na pewno wróci. To oddolny kult - ocenia ks. Stepczuk, dodając, że dzięki św. Józefowi specyficzny jest też parafialny kościółek. - Panuje w nim klimat jedności, który przywodzi mi na myśl betlejemską szopkę - porównuje.
A czego on sam nauczył się od Patrona? - Pewności, że wszystko jest w rękach Boga, zaś święci są pośrednikami w drodze do Niego - podpowiada. I odwołuje się do teologii duchowości uczącej, że Stwórcy należy poszukiwać wciąż od nowa. - A ta milcząca postać - wskazuje na figurę - jest bardzo wymowna. Jako opiekun rodzin i ludzi pracy szczególnie bliski staje się w zdominowanej przez różnorakie kryzysy współczesności. Bez niego jako drogowskazu żyć byśmy nie umieli - wyznaje. Wystarczy spojrzenie na ołtarz, by wiedzieć, że ma rację.

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Leon XIV podsumował podróż apostolską: „Aby usłyszano ich głos”

2026-04-29 10:42

[ TEMATY ]

podsumowanie

podróż apostolska

Papież Leon XIV

Vatican Media

Podróż apostolska Papieża Leona XIV

Podróż apostolska Papieża Leona XIV

„Wizyta Papieża jest dla ludów afrykańskich okazją do tego, aby usłyszano ich głos, aby mogły wyrazić radość z bycia ludem Bożym oraz nadzieję na lepszą przyszłość” - powiedział Ojciec Święty. Podczas dzisiejszej audiencji ogólnej Leon XIV powiedział o swej podróży apostolskiej na ten kontynent, dziękując Panu Bogu za tę możliwość oraz za to, co w jej trakcie otrzymał od przyjmujących go narodów. Jak przyznał, "od samego początku pontyfikatu myślałem o podróży do Afryki".

Ojciec Święty przypomniał, że w dniach 13-23 kwietnia odbył podróż apostolską do Afryki, odwiedzając Algierię, Kamerun, Angolę i Gwineę Równikową. Wyznał, że było to dla niego ważne doświadczenie spotkania z Kościołem lokalnym oraz przesłanie pokoju w czasie naznaczonym konfliktami.
CZYTAJ DALEJ

Jezus jest cichy i pokorny sercem

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Pixabay.com

Pierwszy List Jana prowadzi do świadectwa apostolskiego. Apostołowie głoszą to, co usłyszeli, zobaczyli, oglądali własnymi oczami i czego dotykały ich ręce. Wiara wyrasta z Wcielonego Słowa życia. Ewangelia ma smak spotkania. Bóg wszedł w historię. Dał się usłyszeć. Dał się zobaczyć. Dał się dotknąć.
CZYTAJ DALEJ

Bp Ważny: Łukasz Litewka pokazał, że dobro nie potrzebuje haseł ani barw

2026-04-29 15:01

[ TEMATY ]

dobro

bp Artur Ważny

Łukasz Litewka

Sejm RP

Pogrzeb śp. Łukasza Litewki

Pogrzeb śp. Łukasza Litewki

Przyszliśmy pożegnać człowieka, który pokazał, że autentyczne dobro nie potrzebuje legitymacji, wielkich haseł ani określonych barw - powiedział w środę biskup sosnowiecki Artur Ważny w homilii podczas Mszy św. za zmarłego tragicznie posła Łukasza Litewkę.

Przewodniczący Mszy św. bp Ważny, witając zebranych, zaznaczył, że przynoszą oni złość, gniew, ból, bezradność do tego, który jako jedyny potrafi leczyć rany, jakie nie dają się zszywać słowami. Prosił, aby ta modlitwa była nie tylko pożegnaniem, ale czułym przytuleniem Boga do wszystkiego, co teraz płacze i nie rozumie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję