Reklama

Niedziela Sandomierska

Sandomierz: Muzeum Diecezjalne – Dom Jana Długosza otarte dla turystów

Od dziś turyści mogą zwiedzać sandomierskie Muzeum Diecezjalne – Dom Jana Długosza. Jednak w związku z trwającymi nadal obostrzeniami epidemiologicznymi wprowadzone zostały nowe zasady zwiedzania i została ograniczona ilość osób mogących jednocześnie przebywać w pomieszczeniach muzeum.

2020-05-07 17:06

[ TEMATY ]

Sandomierz

Jan Długosz

Muzeum Diecezjalne

TD

Wiślica, Dom Jana Długosza, jego fundacji

W siedmiu salach na stałej ekspozycji mogą przebywać jednocześnie 23 osoby. Natomiast w podziemiach na wystawie czasowej w trzech salach może znajdować się jednocześnie 16 zwiedzających. W sieni wejściowej, przy kasie mogą być dwie osoby. Zwiedzających obowiązuje noszenie maseczek ochronnych i rękawiczek oraz korzystanie ze środka dezynfekcyjnego umieszczonego przy wejściu do muzeum.

Turyści oczekujący na wejście do muzeum zapraszani są przez pracowników do zapoznania się z umieszczoną w ogrodzie wystawą na temat fundacji Jana Długosza oraz zwiedzanie urządzonego przy Domu Długosza „Ogrodu kanonika Marcina z Urzędowa”.

Historia sandomierskiego Muzeum Diecezjalnego sięga 1902 r. Powstało ono dzięki inicjatywie profesorów miejscowego Seminarium Duchownego. W 1937 r. uroczyście zostało otwarte w obecnej siedzibie w późnogotyckim Domu Jan Długosza pod nazwą Muzeum Diecezjalne Sztuki Kościelnej w Sandomierzu. Budynek wzniesiony został w latach 1476-1478. Do 1819 r. był w posiadaniu księży mansjonarzy.

Reklama

Muzeum jest jednym z najlepiej zachowanych budynków, którego mury mieszczą dziś bogate zbiory sakralne. Zwiedzać tu można m.in.: cenne przykłady rzeźby sakralnej, malarstwa, tkaniny jak również sztuki zdobniczej, ceramiki, kolekcji mebli itp.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Sandomierz: duchowni przekazali blisko 141 tys. zł na zakup sprzętu medycznego

[ TEMATY ]

pieniądze

Sandomierz

duchowni

sprzęt medyczny

Adobe Stock

Duchownym z diecezji sandomierskiej, którzy w ciągu dwóch tygodni przekazali ofiary pieniężne w kwocie blisko 141 tys. zł, podziękował bp Krzysztof Nitkiewicz 16 kwietnia w specjalnym piśmie. Pieniądze przekazane zostaną na zakup sprzętu medycznego – respiratora i pompy infuzyjnych.

Przez ostatnie dwa tygodnie duchowieństwo, uczestniczące wspólnie w zbiórce pieniędzy na zakup urządzeń medycznych w związku z panującą w Polsce i na świecie pandemią koronawirusa, przekazało 140 915,25 zł.
Zakupiony zostanie respirator do Szpitala Specjalistycznego Ducha Świętego w Sandomierzu oraz osiem pomp infuzyjnych do szpitala w Nisku.

„Ciesząc się z tego, że wzięło w niej udział wiele osób, pragnę wyrazić gorące podziękowanie Biskupowi Edwardowi i naszemu kochanemu Duchowieństwu. Do Kapłanów Diecezji Sandomierskiej dołączyli Księża Sercanie z parafii pw. św. Stanisława w Ostrowcu Świętokrzyskim, Księża Michalici z parafii pw. św. Wawrzyńca w Nowej Słupi, Siostry zakonne ze Zgromadzeń Córek św. Franciszka Serafickiego, Sióstr Imienia Jezus i Służek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej. Ofiarę złożyła Akcja Katolicka i niektórzy wierni świeccy. Wszystkim Ofiarodawcom z serca błogosławię, obejmując modlitwą Chorych, Lekarzy, Pielęgniarki, Ratowników Medycznych i całą Służbę Zdrowia” – napisał w podziękowaniu bp Krzysztof Nitkiewicz.

Inicjatywę zbiórki ofiar pieniężnych na zakup sprzętu medycznego podjęło 2 kwietnia kilku księży dziekanów. Natychmiast do akcji włączyli spontanicznie duchowni w diecezji. Koncepcję poparł bp Krzysztof Nitkiewicz, który osobiście włączył się w tę formę pomocy.

CZYTAJ DALEJ

Kuba Strzyczkowski nowym dyr. i red. naczelnym Programu Trzeciego Polskiego Radia

2020-05-25 14:46

www.polskieradio.pl

Pracujący od 1990 r. w Programie Trzecim Polskiego Radia dziennikarz i prowadzący audycje Kuba Strzyczkowski został w poniedziałek powołany na stanowisko dyrektora i redaktora naczelnego Programu Trzeciego Polskiego Radia. Na stanowisku tym zastąpił Tomasza Kowalczewskiego.

"W dniu 25 maja br. Tomasz Kowalczewski, dyrektor i redaktor naczelny Programu Trzeciego Polskiego Radia, zwrócił się do Zarządu Polskiego Radia S.A. z prośbą o przyjęcie jego rezygnacji z pełnionej funkcji. Zarząd przychylił się do tego wniosku" - poinformowała w poniedziałek PAP Monika Kuś z Biura Zarządu Polskiego Radia.

Jak wyjaśniła, "na stanowisko to z dniem 25 maja powołany został red. Jakub Strzyczkowski".

autor: Grzegorz Janikowski

gj/ krap/

CZYTAJ DALEJ

Małgorzata Manowska - I prezes Sądu Najwyższego (sylwetka)

Prezydent zdecydował o powołaniu Małgorzaty Manowskiej na I prezesa Sądu Najwyższego. Sądem tym pokieruje sędzia z 25-letnim stażem, była wiceminister sprawiedliwości, dotychczasowa dyrektor krajowej szkoły sędziów. Jest drugą kobietą na tym urzędzie w historii SN, po swojej poprzedniczce Małgorzacie Gersdorf.

Jeszcze w sobotę Manowska zapewniała podczas Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN, że sędziowie nie muszą obawiać się z jej strony jakiejkolwiek zemsty i odwetu.

"Chciałabym normalnie pracować, chciałabym zasypać ten dół między nami, a przynajmniej doprowadzić do wzajemnej tolerancji i poprawnej współpracy, dlatego że SN i ludzie na to zasługują" - mówiła wtedy sędzia. Wskazywała, że trzeba dążyć do zapewnienia harmonijnego funkcjonowania SN.

Jak sama siebie określiła jest człowiekiem, "który łączy ludzi w działaniu, a nie dzieli". "Nie jesteśmy żadną nadzwyczajną kastą. Powinniśmy ludziom służyć, a nie być ponad nimi" - mówiła ponadto podczas zgromadzenia SN.

Manowska została wybrana przez prezydenta na sześcioletnią kadencję spośród pięciorga kandydatów wyłonionych w głosowaniu przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN. Na Manowską głosowało 25 sędziów. Był to drugi wynik; największym poparciem zgromadzenia SN cieszył się Włodzimierz Wróbel, na którego głos oddało 50 z 95 sędziów biorących udział w głosowaniu.

Nowa I prezes SN posiada ponad 25-letnie doświadczenie sędziowskie zdobyte w sądach wszystkich szczebli. Po zdobyciu uprawnień sędziowskich orzekała w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Pragi. Karierę orzeczniczą kontynuowała następnie w warszawskim sądzie okręgowym. Przez niemal 14 lat orzekała także w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie.

Do Izby Cywilnej Sądu Najwyższego trafiła w październiku 2018 r. Prezydent Andrzej Duda powołał Manowską na sędziego SN po rekomendacji Krajowej Rady Sądownictwa. Z uwagi na - podnoszone przez część środowiska sędziowskiego i polityków - wątpliwości dotyczące prawidłowości powołania sędziowskich członków KRS przez Sejm, skuteczność nominacji Manowskiej do Sądu Najwyższego była kwestionowana.

Podczas sobotnich obrad zgromadzenia SN Manowska była również pytana, czy uważa się za sędziego SN. "Nie, nie uważam się. Ja jestem sędzią SN. Złożyłam ślubowanie przed prezydentem, objęłam obowiązki służbowe" - podkreśliła w odpowiedzi.

Jednocześnie mówiła, że nie podobał się jej "kształt poprzedniej KRS i nie podoba się kształt obecnej". "Moim zdaniem KRS powinna być wybierana w wyborach powszechnych sędziowskich, po to żeby nie było z jednej strony zarzutów, że jest zależna od władzy ustawodawczej, ale z drugiej strony, by nie było zarzutów działania tzw. spółdzielni, a to była powszechna opinia wśród sędziów, że grupy się wybierają" - zaznaczała podczas zgromadzenia SN.

Manowska przez ponad cztery lata - od stycznia 2016 r. - kierowała Krajową Szkołą Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie. Jak zapewniła podczas zgromadzenia SN, doświadczenie z zarzadzania tą instytucją zamierza przenieść do Sądu Najwyższego. Podkreśliła przy tym, że umiejętności zarządcze są jej atutem.

Jak mówiła, kiedy rozpoczęła zarządzanie tą szkołą, zderzyła się z mobbingiem. "Ja ten mobbing zlikwidowałam. Dla każdego człowieka, który chciał pracować znalazłam właściwe miejsce w krajowej szkole. Nie ma tu ludzi niepotrzebnych i wykluczonych" - wskazywała. Zwróciła też uwagę, że w czasie, gdy była dyrektorem krakowskiej szkoły, absolwenci tej placówki "wreszcie idą do służby po egzaminie sędziowskim". Do swoich sukcesów zarządczych zaliczyła także pozyskanie na rzecz szkoły dwóch nieruchomości.

W kwietniu, na niespełna miesiąc przed rozpoczęciem procedury wyboru kandydatów na I prezesa SN, media podały, że do internetu wyciekły dane tysięcy sędziów i prokuratorów, które miała w swoich zasobach krakowska szkoła. W sieci pojawiły się prywatne adresy mailowe, adresy zamieszkania, numery telefonów, a także hasła logowania.

Śledztwo w tej sprawie wszczęła lubelska prokuratura regionalna. W konsekwencji śledczy zatrzymali i postawili zarzuty pracownikowi spółki zewnętrznej zarządzającej serwerami szkoły. Manowska komentując tę sprawę mówiła, że prawdopodobne jest, że do wycieku danych osobowych doszło na skutek zaniedbania jednej z firm zarządzających danymi. W sobotę przed zgromadzeniem SN powiedziała, że "nie takim gigantom się to zdarzało". "Czy to był przypadek, to wykaże postępowanie" - dodała.

Manowska ma za sobą także okres pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości. W 2007 r. przez kilka miesięcy pełniła funkcję wiceministra w resorcie sprawiedliwości kierowanym wówczas przez Zbigniewa Ziobrę. Manowska zajmowała się wówczas w ministerstwie sądownictwem powszechnym. Odeszła z resortu po objęciu władzy przez PO-PSL.

Przez uczestników zgromadzenia sędziów wyłaniającego kandydatury na I prezesa SN była pytana - podobnie jak inni kandydaci - o związki z politykami i ich stosunek do polityki. "Miałam takie związki i nie jest to tajemnicą. W 2007 r. przez siedem miesięcy byłam podsekretarzem stanu w MS, ministrem był wtedy Zbigniew Ziobro, a podsekretarzem stanu obecny prezydent Andrzej Duda. (...) Ja się nie zapieram i nie wypieram tych znajomości" - mówiła sędzia Manowska.

Wskazywała jednocześnie, że "przez kilkanaście lat późniejszego orzekania nie wypowiadała się na temat polityki" i nigdy ani jej, ani żadnemu z jej orzeczeń nie został postawiony zarzut upolitycznienia. "Obiecuję, że będę strażnikiem niezawisłości. (...) Nigdy żaden polityk na mnie nie wywierał wpływu w sferze orzecznictwa, nawet nie próbował" - podkreślała.

Nowa I prezes SN jest warszawianką. W stolicy ukończyła też studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Na tej samej uczelni obroniła doktorat, a następnie uzyskała habilitację. Jest profesorem nadzwyczajnym Uczelni Łazarskiego, na której wykłada od 2013 r. Specjalizuje się w cywilnym prawie procesowym.(PAP)

autor: Mateusz Mikowski, Marcin Jabłoński

mm/ mja/ aj/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję