Reklama

Święta po polsku...

Niedziela amerykańska 12/2008

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

...tym, którzy pamiętają...
...tym, którzy chcą wiedzieć...

Moja babcia mawiała, że malowanie pisanek to „babska rzecz”. „Jak ziemia woskowi nie szkodzi, tak twoje oczy niech nie szkodzą pisankom” mawiały w dawnej Polsce niewiasty i wyrzucały z izby mężczyzn, by im w kraszeniu jaj nie przeszkadzały. Pisanki, kraszanki, oklejanki miały bowiem znaczenie symboliczne. Zaczynanie od nowa, powrotu do źródła życia - zmartwychwstanie. W Krakowskiem jeszcze w XIX w. mawiano, że Chrystus wstał z grobu, jak „z jaja kurcze”.
W dawnych czasach wierzono, iż jajko leczy choroby, chroni domostwa przed pożarem, daje siłę oseskom, potrafi nawet skłonić czyjeś oporne serce do miłości. Malowanie pisanek stawało się preludium radosnych Świąt Wielkanocnych. Gdy w Wielką Sobotę idzie się z koszykiem do świątyni, by jadło poświęcić, musi w nim znaleźć się reprezentacja wszystkiego, co stanowi świątecznego stołu ozdobę, ale nade wszystko - jajka. Do spożywanie w czasie świąt poświęconego jadła przywiązywano w Polsce tak duże znaczenie, iż do XIX w. kapłan objeżdżał wszystkie co znaczniejsze w parafii domy i skrapiał święconą wodą całe, obficie zastawione stoły. Dziś zwyczaj każe przychodzić z koszem do kościoła, a zawartość skonsumować dopiero w niedzielny poranek, po powrocie ze świątyni. Nic z tego co poświęcone nie może się zmarnować, nic nie wolno wyrzucić. Nawet skorupki pisanek należy spalić.
Nim jednak nastanie świąteczny niedzielny poranek w Wielką Sobotę odbywa się w polskich kościołach piękne nabożeństwo światła. W dawnych czasach gospodarze wygaszali wszelki ogień w obejściu, by po powrocie z modlitwy zapalić go od nowa, ogniem poświęconym w kościele. Cały dom skrapiano poświęconą wodą. Przygotowywano się w ten sposób do pełnego przeżycia nadchodzących świąt, do pełnej przemiany.
Tyle w sobotę. W niedzielę budził ludzi czysty i jasny dźwięk dzwonu wzywającego na Rezurekcję. Jego głos miał wyrzucać z ludzkich serc nienawiść. Do XVIII w. Rezurekcje odprawiane były o północy. Może jednak zwyczaj hałasowania jaki poprzedza Mszę św., to ciągle w Polsce celebrowane strzelanie z petard, kapiszonów, pistoletów i co tylko jest wstanie uczynić huk, spowodowało przeniesienie Mszy św. rezurekcyjnej na poranek. Oczywiście, to wytłumaczenie laika i zapewne istnieje jakiś poważny teologiczny powód owej zmiany.
Co następuje po powrocie z kościoła każdy Polak wie, ten mieszkający w Ameryce także. Uroczyste, rodzinne śniadanie w radosnej atmosferze. My, Polacy, lubimy biesiadować, a wielkanocne śniadanie jest do tego doskonałą okazją. Wśród bliskich, wspomnień, przekomarzań i śmiechu czas szybko płynie. Ci, którzy zwykli w ten dzień bawić dziatwę szukaniem pisanek po domu i ogrodzie mogą być pewni, że też kultywują rodzime tradycje. Zwyczaj „szukania zająca” znany był bowiem w Polsce od wieków, głównie na Śląsku i Pomorzu. Do dobrego tonu należy nadal w Polsce „odwiedzanie grobów”. Niektórzy idą wtedy na cmentarz i zostawiają na miejscu spoczynku swoich bliskich odrobinę świątecznego jadła, inni starym zwyczajem obchodzą, w wersji współczesnej objeżdżają, kilka kościołów, by podziwiać puste już Groby Chrystusa i pomodlić się przy każdym chwilę.
W Małopolsce, w noc z niedzieli na poniedziałek pojawiały się po wsiach dziady dyngusowe. Okropieństwo! Poobwijane w słomę stwory, którym wolno było tylko mruczeć i stękać, chodziły od domu do domu prosząc o jadło i napitek. Ten zabawny zwyczaj wziął się z mało zabawnego zdarzenia. Otóż w czasach najazdów tatarskich do jednej z góralskich wsi weszli jeńcy, uciekinierzy z niewoli tatarskiej, okrutnie poturbowani. Wyrwano im języki i zmasakrowano twarze. Górale nie przelękli się obcych. Opatrzyli im rany, nakarmili, napoili i dali dach nad głową. Ponoć od tego czasu ta wieś nazywa się Dobra. W innym regionie Polski, niedaleko Raciborza na Śląsku Opolskim, od 300 lat wyrusza spod kościoła w Pietrowicach Wielkich procesja 100 koni. Na jej czele proboszcz na koniu obok dwóch innych mężów, jeden z figurą Chrystusa Zmartwychwstałego, drugi z krzyżem. Za nimi konni w odświętnych strojach. Taka kawalkada wielkanocna zmierza do starego drewnianego kościołka, by tam sprawować Mszę św. Po niej ma miejsce szalony wyścig, ku radości gawiedzi, wyścig na cześć Jezusa, zwycięzcy śmierć.
Drugi dzień świąt, poniedziałek, zwany onegdaj żartobliwie „Dniem św. Lejka”, nie mógł przejść na sucho. Szczególnie ładnym pannom. Dziewczyna, która tego dnia nie spływała wodą, czuła się nawet tym faktem urażona. Skąd zwyczaj oblewania wodą bliźnich? Otóż z przebitego boku Chrystusa wypłynęły krew i woda. Oblewanie woda miało w tradycji ludowej proste nawiązanie do tego zdarzenia. W Polsce zwykło się sądzić, iż w sposób bezpardonowy lało się wodą jedynie chłopstwo, państwo czynili zadość zwyczajom bardziej elegancko. Tymczasem Jędrzej Kitowicz, dowcipny obserwator życia w Rzeczypospolitej szlacheckiej pisał, „gdy się rozswawoliła kompania, panowie, panie, panny, dworzanie nie czekając swego, lali jedni drugich wszelkimi statkami jakich dopaść mogli. Hajducy i lokaje donosili cebrami wodę o kompania dystyngowana, czerpiąc od nich, goniła się i oblewała od stóp do głów, tak iż wszyscy zmoczeni byli, jakby wyszli z jakiego potopu”. Do dziś w niektórych miejscach Polski chodzi się „z kurkiem”. Jest to wielkanocna wersja bożonarodzeniowych kolędników. Młodzi ludzie odwiedzali gospodarzy życząc im zdrowia i pomyślności w zamian za poczęstunek. Dawnymi czasy „kurkiem” był żywy kogut opity spirytusem, by był spokojny i głośno piał. Potem używano drewnianego ptaka sadzanego na wózku i wożonym po wsiach z pieśnią i radosnymi okrzykami. Na Śląsku Cieszyńskim ładne dziewczyny nie tylko oblewano woda, ale i suszono za pomocą wierzbowych witek. W Krakowie, na Kazimierzu, od wieków odbywa się przy klasztorze Norbertanek odpust Emaus, z którym wiąże się także zwyczaj zaczepiania ładnych dziewczyn rózgami i wołaniem za nimi „Cóż tak nieskoro idziesz na Emaus”. W tym samym królewskim grodzie już w poświąteczny wtorek zacni mieszczanie krakowski, dzierżąc w dłoniach kosze pełne resztek ze świątecznych stołów wybierali się na spacer ku wzgórzu na Krzemionkach, gdzie wedle legendy spoczywa założyciel miasta Krak. Do podnóża wzgórza zbiegała się wtedy z miasta cała czereda głodnych biedaków i studentów krakowskiej Alma Mater. Wiedzieli, że za chwile polecą z góry pierniki, orzechy, ciastka i smakowite kiełbasy.
Żyjąc z dala od kraju czasem zapominamy, jak bogata i wielowiekowa jest kultura kraju, z którego pochodzimy. Że nie mamy się czego wstydzić. Przeciwnie i zabiegać o to, by bogactwo naszej rodzimej kultury stanowiło nasz znak rozpoznawczy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rozważania na niedzielę: Dlaczego Bóg dopuścił do tej tragedii?

2026-08-21 08:45

[ TEMATY ]

rozważania

ks. Marek Studenski

Materiał prasowy

Trzy niezwykłe historie ludzi, których wiara została poddana radykalnej próbie. Pierwsza rozpoczyna się od niewyobrażalnej tragedii i pytania: „Jeśli Bóg jest dobry, dlaczego do tego dopuścił?” Druga pokazuje młodego człowieka piszącego z zachwytem o zjednoczeniu z Chrystusem — człowieka, który później stanie się jednym z największych przeciwników religii. Trzecia prowadzi nas na nocny spacer C.S. Lewisa z J.R.R. Tolkienem i do zaskakującej podróży, podczas której niewierzący pisarz odkrył, że… już wierzy.

Dlaczego św. Piotr rozpoznał w Jezusie Mesjasza, choć faryzeusze wiedzieli o religii znacznie więcej? Czy wiara jest rezultatem logicznego rozumowania, osobistej decyzji, a może darem, którego człowiek nie potrafi sam sobie zapewnić? I co zrobić, gdy czujemy, że nasze połączenie z Bogiem staje się coraz słabsze?
CZYTAJ DALEJ

Nowenna do Matki Bożej Częstochowskiej 2026

2026-08-17 07:24

[ TEMATY ]

Jasna Góra

nowenna

Agata Kowalska

Jasnogórskie Śluby Narodu Prymasa Tysiąclecia stały się tematem przewodnim duchowych przygotowań do obchodzonej 26 sierpnia uroczystości Matki Bożej Częstochowskiej. Od 17 sierpnia na Jasnej Górze przez dziewięć kolejnych dni o godz. 18.30 przed jasnogórskim szczytem sprawowane będą Msze św. ze specjalnymi rozważaniami, które poprowadzi paulin, o. dr Rafał Wilk. W sposób szczególny uczestniczyć w nich będą wierni z częstochowskich parafii.

Dla tych, którzy nie mogą osobiście przybyć na Jasną Górę Msza św. z rozważaniami nowennowymi sprawowana będzie także o godz. 7.00 w Kaplicy Cudownego Obrazu. Transmitować ją będzie Telewizja Polska.
CZYTAJ DALEJ

Zamość/ Syreny alarmowe zawyły przez pomyłkę podczas ćwiczeń

2026-08-23 10:02

[ TEMATY ]

bezpieczeństwo

pixabay.com

Alarm

Alarm

Zamiast testu cichego, został omyłkowo uruchomiony sygnał dźwiękowy. Był to trzyminutowy, jednostajny dźwięk, tj. odwołujący alarm – poinformował PAP w niedzielę rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz, odnosząc się do uruchomienia syreny alarmowej nad ranem w Zamościu.

O sytuacji poinformował zamojski ratusz w niedzielę na portalu społecznościowym. Kilkuminowy sygnał alarmowy było słychać ok. godz. 7.00. „Syreny zostały uruchomione przez Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego. Był to element zaplanowanych ćwiczeń” – podano we wpisie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję