Reklama

Sanktuarium w Bobolicach

Bobolice w krajobrazie wyróżniają się charakterystyczną dominantą, którą jest potężna bryłą kościoła z dwuwieżowym masywem zachodnim. „Biała Katedra”, „Biały kościół”, „Biała bazylika” to jedne z najpopularniejszych nazw zwyczajowych, które znane były jeszcze przed wojną pośród mieszkańców okolicznych miejscowości. Były to nazwy określające jaśniejący bielą kościół, widoczny z wielu odległych miejsc.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Bobolice to miejscowość o bardzo starej metryce, położona trzy kilometry na wschód od Ząbkowic Śląskich. Według legendy, założyć ją miał na „surowym korzeniu” niejaki Jakub pochodzący z Polski, który to tu w 1229 r. jako pierwszy pobudował swoje domostwo. Był to rok szczególny, ponieważ także w tym samym czasie w Świdnicy książę Bolko przystąpił do wznoszenia katedry świdnickiej. Jednak nie historia założenia osady - która w początkach była dwiema odrębnymi dobrami zwanymi Bobolice i Kubice - nie znamienne imię zasadźcy jednoznacznie kojarzące się z patronem światowego pielgrzymstwa stało się czymś, co rozsławiło miejscowość. Tym czymś szczególnym przez co osada zyskała rangę niezwykłego miejsca, stając się jednocześnie ważnym punktem na mapie szlaków pątniczych, była mała figura Matki Bożej.
Bobolice w krajobrazie wyróżniają się charakterystyczną dominantą, którą jest potężna bryłą kościoła z dwuwieżowym masywem zachodnim. „Biała Katedra”, „Biały kościół”, „Biała bazylika” to jedne z najpopularniejszych nazw zwyczajowych, które znane były jeszcze przed wojną pośród mieszkańców okolicznych miejscowości. Były to nazwy określające jaśniejący bielą kościół, widoczny z wielu odległych miejsc. Wszystkie prace na przestrzeni prawie siedmiu wieków, zmierzające do budowy i późniejszych rozbudów kościoła, a o które zabiegali wierni w biskupstwie, były następstwem kultu, adoracji i licznych pielgrzymek, których początki zaginęły w pomroce dziejów. Obiektem zawierzenia i uwielbienia tych wszystkich strapionych, chorych, ludzi zagubionych i pragnących pociechy duchowej, pielgrzymów przybywających do Bobolic, była łaskami słynąca figurka Piety. Według miejscowej tradycji przekazywanych ustnie od pokoleń, spisanych w późniejszych czasach, owa rzeźba Matki Bożej z martwym ciałem syna Chrystusa złożonego na matczynych kolanach pochodzi z początków XV wieku. Jak trafiła do Bobolic, czy był to wytwór natchnionego artysty z okolic, czy też import z któregoś z ośrodków europejskich dziś to nie wiadomo. Z podań dotyczących początków kultu, znane jest miejsce, w którym była wystawiona. Tradycja wskazuje na jedno z drzew w ogrodzie rodziny von Reibnitz, gdzie pomiędzy konarami „stała w ciszy, błogosławiąc przybywającym bez względu na stan, posiadanie i urodzenie”. Owe modlitwy składane do „Naszej Pani spod zielonego drzewa” - jak określano cudowną figurę w średniowiecznych regestach - i prośby o opiekę składane Matce Bożej Bolesnej, które nie pozostawały bez echa, przyczyniały się do rozwoju coraz to większego ruchu pątniczego zmierzającego do tego wyjątkowego miejsca. Wieści o łaskach spływających na pielgrzymów za Jej pośrednictwem, spowodowały, iż wzrastała liczba przybywających - nie tylko z Śląska, ale i z ziemi kłodzkiej i terenów bardziej odległych - by tu w tym „wybranym miejscu uklęknąć u stóp swej Orędowniczki, pod mocnym drzewem u stóp Świętej Pani”.
Łaski opieki i wstawiennictwa Matki Bożej, których doświadczali przybywający, oraz lęk przed pojawiającymi się mglistymi nocami raubritterami i innej maści rzezimieszkami były główną przyczyną wzniesienia kaplicy tego „godnego miejsca, w którym mogłaby pomieszkiwać w spokoju Nasza Orędowniczka, Matka Chrystusa wraz z Synem”. Owe obawy nie były czcze. Taboryci, bandy najemnych zbójów, odszczepieńcy, którzy nie mieli szacunku do nikogo i niczego, stanowili realne zagrożenie. Cudowna figura kilkakrotnie została skradziona, jednak wracała zawsze na swoje miejsce w stanie nienaruszonym, bowiem nawet husyci grasujący po ziemi ząbkowickiej, pozbawieni jakichkolwiek hamulców, nie odważyli się zniszczyć wizerunku. Lata dwudzieste XV wieku to apogeum - wzrastającego nieustannie od wczesnego średniowiecza w Europie - kultu Matki Bożej. W tym czasie, podczas obrad w katedrze kolońskiej skodyfikowano oficjalnie i wprowadzono do kalendarza kościelnego święto ku czci Matki Bożej Bolesnej, tożsame z cierpieniem Maryi dla zadośćuczynienia za postępki grzeszników.
Czasy gotyku odcisnęły swe piętno w strukturze architektonicznej świątyni w detalu rzeźbiarskim i masywnych przyporach okalających mury na zewnątrz. Ale owe pozostałości średniowiecza - wnioskując na podstawie zachowanych artefaktów - są elementami kościoła pobudowanego kolejny raz w tym miejscu. Pierwszy, częściowo drewniany, wzmiankowany jest w kontekście budowy lub przebudowy zleconej przez biskupa wrocławskiego Piotra Nowaka w 1447 r., a który miał być wymurowany „nie dalej, niż na rzut kamieniem od cudownej figury”. Prace prowadzono przez dziewięć lat, co wskazywać by mogło, iż kościół w tym czasie został rozbudowywany na większy i że owa „fabricca ecclesia” jednoznacznie dotyczyła już świątyni murowanej.
Kolejnym ważnym etapem z historii sanktuarium w Bobolicach jest rozbudowa istniejącego kościółka pielgrzymkowego. Wiąże się to z narastającą liczbą przybywających pątników, nawet z odległych terenów Czech i Niemiec, do których także docierają wieści o tym cudownym miejscu. Panowie na Kubicach, Krzysztof i Diprand Reibnitzowie, zwracają się do bp. Jana IV Rotha z prośbą, by wyraził on zgodę na „znaczną rozbudowę istniejącej świątyni, tak by mogła pomieścić wszystkich potrzebujących łaski”. W 1496 r. rozpoczęto prace, których zwieńczeniem było oddanie nowej świątyni wiernym w drugim dziesięcioleciu wieku XVI. Stan względnej stabilizacji nie trwał jednak długo, ponieważ wojna trzydziestoletnia wprowadziła na nieznaną dotychczas skalę falę terroru i prześladowań religijnych. Kościoły będące w wiekach poprzednich terenem neutralnym - w trakcie tej pożogi, która objęła niemal całą Europę - stały się celami ataków i zmasowanych rabunków przez protestanckich żołdaków. W czasie jednej z takich raubrriterskich rajz szwedzki oddział dociera do Bobolic, rabując z kościoła m.in. figurkę Piety. Żołdak nie mogąc zeskrobać nawet pozłoty z sukni Maryi, odsprzedaje Ją gospodarzowi domostwa, w którym zatrzymali się na nocleg. W krótkim czasie rozchodzi się wieść o figurze cudownej Piety, która czyni łaski, a „uwieziona z własnego domu zagościła w prostej chacie”. Peregrynacje Matki Bożej Bolesnej po ziemiach czeskich (Kolin) i śląskich (Bardo) zakończyły się przekazaniem Jej na powrót do Zwróconej i następnie do Bobolic. „Wyrwane serce bobolickiego sanktuarium” powraca na swe pierwotne miejsce w 1660 r., co jest przyczyną odrodzenia się tradycji pielgrzymowania do cudownego wizerunku Matki Bożej Bolesnej.
W 1720 r. posługę duszpasterską w Bobolicach rozpoczyna dr teologii Anton von Zinneburg - wykształcony w rzymskim Collegium Germanicum, wielki orędownik św. Ignacego Loyoli. Był on inicjatorem przebudowy kościoła w duchu rzymskiego baroku, który znał z autopsji, m.in. z najlepszych dzieł Guariniego i Borrominiego, a także z wiedeńskich transpozycji tychże mistrzów, mistrzów „sztuki tworzenia prawdziwej architektury”. Ten dientzenhofferowski kunszt barokowej architektury znany jest już w Ziębicach czy Świdnicy, Wrocławiu gdzie realizowany jest przez Krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą. Także muratorzy pracujący w Krzeszowie nieustannie podróżują po okolicach, wnosząc ożywcze prądy do często „zapóźnionej sztuki” śląskiej. Młody kapłan decyduje się na sprawdzone, najlepsze wzorce guariniowskie, których najbliższe analogie koncepcyjne - dla sanktuarium w Bobolicach - odnajdujemy w Legnickim Polu. Rozrys rzutu, elipsoidalne rozwiązanie przestrzeni, sposób artykulacji wiązek pilastrów, specyficzne gierowanie gzymsów, dzbanuszkowato modelowane kapitele czy wreszcie perfekcyjne rozgrywanie światła we wnętrzu to podstawowe cechy strzech dientzenhoferowskich, tak ojca, jak i syna.
We wnętrzach poczyniono szereg prac, które przekształciły gotycką trójnawową halę w jednonawowe, dwuprzęsłowe wnętrze z wpisanymi elipsami i dwuprzęsłowym prezbiterium Kolejnym etapem rozbudowy sanktuarium była rozbiórka przypór zachodnich i wzniesienie w 1780 r. monumentalnej dwuwieżowej fasady.
Niezwykle interesujące jest wyposażenie bobolickiego sanktuarium. Bogactwo późnobarokowych i rokokowych form snycerskich ukazuje nam się w kunszcie rzeźbiarzy, stiukatorów, pozłotników, artystów i rzemieślników innych profesji. W tym zwartym wyjątkowym majstersztyku wielu bezimiennych ludzi, w tej przepięknej oprawie tego niejako organicznego, żyjącego wnętrza, widzimy swoiste wotum, będące hołdem dla tej cudownej figury. Ołtarz główny stworzono jako dwuczłonowy, w którego części architektonicznej umieszczono figurkę Matki Bożej Bolesnej słynącej łaskami, a w części drugiej nadwieszonej umieszczono obraz „Zdjęcie z krzyża” F. A. Schefflera. Zadziwiające w swym kunszcie są także cztery ołtarze boczne, których pierwotnie miało być sześć i niezwykłe konfesjonały, których wysokość dekoracji rzeźbiarskiej sięga kilku metrów.
Samodzielna parafia w Bobolicach powstała 210 lat temu, wtedy też zmieniono pierwotne wezwanie z Najświętszej Maryi Panny, zawierzając się opiece Matce Bożej Bolesnej. W pierwszych latach po II wojnie światowej Kubice włączono w powierzchnię Bobolic, które przynależą do parafii w Zwróconej.
Dziś w tym wyjątkowym miejscu, w tym najstarszym śląskim sanktuarium maryjnym, powraca tradycja pielgrzymowania. Dawniejsze Kubice (Jakubice) dziś już tylko Bobolice ze swoim szczególnym sanktuarium są wyjątkowym miejscem na trasie szlaków pątniczych tak Dolnego Śląska, Polski, jak i Europy. Wszyscy idziemy z intencjami do Krzeszowa, Barda, Rud Wielkich czy Henrykowa, zapominając, że to tu się wszystko rodziło, to tu w doświadczanych łaskach pielgrzymi namacalnie doznali zbawczej śmierci Chrystusa i dostąpili poznania Marii z „Zielonego drzewa” z „Białej Katedry” i sanktuarium w Bobolicach. To w tym sanktuarium odnotowano ponad 1850 cudownych uzdrowień, których świadectwa zachowały się do dnia dzisiejszego.
To do niedawna niesłusznie zapomniane sanktuarium, dzięki staraniom proboszcza ks. Krzysztofa Ziobrowskiego, a także corocznemu wsparciu w modlitwie - dla przystających tu na odpoczynek pielgrzymów - udzielanego przez biskupa świdnickiego Ignacego Deca odradza się na nowo. W tych nowych czasach i dla nowych młodych ludzi, których modlitwa, gwar i śpiewy są obecne coraz bardziej licznie w tym ważnym punkcie na trasie pielgrzymki sierpniowej wskazują, że są wartości które pomimo przeciwności nigdy nie giną.
Powraca też żywy kult Matki Bożej Bolesnej w Bobolicach, który nigdy właściwie nie ustał i jest wciąż żywy. Mieszkańcy w intencji sanktuarium maryjnego i ożywieniu pielgrzymowania wznoszą modlitwę do swej Orędowniczki:

„Gwiazdo śliczna, wspaniała,
Bobolicka Maryjo,
Do Ciebie się uciekamy,
O Maryjo, Maryjo”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niedziela Palmowa

Szósta niedziela Wielkiego Postu nazywana jest Niedzielą Palmową, czyli Męki Pańskiej, i rozpoczyna obchody Wielkiego Tygodnia.

W ciągu wieków otrzymywała różne określenia: Dominica in palmis, Hebdomada VI die Dominica, Dominica indulgentiae, Dominica Hosanna, Mała Pascha, Dominica in autentica. Niemniej, była zawsze niedzielą przygotowującą do Paschy Pana. Liturgia Kościoła wspomina tego dnia uroczysty wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy, o którym mówią wszyscy czterej Ewangeliści ( por. Mt 21, 1-10; Mk 11, 1-11; Łk 19, 29-40; J 12, 12-19), a także rozważa Jego Mękę. To właśnie w Niedzielę Palmową ma miejsce obrzęd poświęcenia palm i uroczysta procesja do kościoła. Zwyczaj święcenia palm pojawił się ok. VII w. na terenach dzisiejszej Francji. Z kolei procesja wzięła swój początek z Ziemi Świętej. To właśnie Kościół w Jerozolimie starał się jak najdokładniej "powtarzać" wydarzenia z życia Pana Jezusa. W IV w. istniała już procesja z Betanii do Jerozolimy, co poświadcza Egeria. Według jej wspomnień patriarcha wsiadał na oślicę i wjeżdżał do Świętego Miasta, zaś zgromadzeni wierni, witając go w radości i w uniesieniu, ścielili przed nim swoje płaszcze i palmy. Następnie wszyscy udawali się do bazyliki Anastasis (Zmartwychwstania), gdzie sprawowano uroczystą liturgię. Owa procesja rozpowszechniła się w całym Kościele mniej więcej do XI w. W Rzymie szósta niedziela Przygotowania Paschalnego była początkowo wyłącznie Niedzielą Męki Pańskiej, kiedy to uroczyście śpiewano Pasję. Dopiero w IX w. do liturgii rzymskiej wszedł jerozolimski zwyczaj procesji upamiętniającej wjazd Pana Jezusa do Jerusalem. Obie tradycje szybko się połączyły, dając liturgii Niedzieli Palmowej podwójny charakter (wjazd i Męka) . Przy czym, w różnych Kościołach lokalnych owe procesje przyjmowały rozmaite formy: biskup szedł piechotą lub jechał na osiołku, niesiono ozdobiony palmami krzyż, księgę Ewangelii, a nawet i Najświętszy Sakrament. Pierwszą udokumentowaną wzmiankę o procesji w Niedzielę Palmową przekazuje nam Teodulf z Orleanu (+ 821). Niektóre też przekazy zaświadczają, że tego dnia biskupom przysługiwało prawo uwalniania więźniów (czyżby nawiązanie do gestu Piłata?). Dzisiaj odnowiona liturgia zaleca, aby wierni w Niedzielę Męki Pańskiej zgromadzili się przed kościołem (zaleca, nie nakazuje), gdzie powinno odbyć się poświęcenie palm, odczytanie perykopy ewangelicznej o wjeździe Pana Jezusa do Jerozolimy i uroczysta procesja do kościoła. Podczas każdej Mszy św., zgodnie z wielowiekową tradycją czyta się opis Męki Pańskiej (według relacji Mateusza, Marka lub Łukasza - Ewangelię św. Jana odczytuje się w Wielki Piątek). W Polsce istniał kiedyś zwyczaj, że kapłan idący na czele procesji trzykrotnie pukał do zamkniętych drzwi kościoła, aż mu otworzono. Miało to symbolizować, iż Męka Zbawiciela na krzyżu otwarła nam bramy nieba. Inne źródła przekazują, że celebrans uderzał poświęconą palmą leżący na ziemi w kościele krzyż, po czym unosił go do góry i śpiewał: "Witaj krzyżu, nadziejo nasza!". Niegdyś Niedzielę Palmową na naszych ziemiach nazywano Kwietnią. W Krakowie (od XVI w.) urządzano uroczystą centralną procesję do kościoła Mariackiego z figurką Pana Jezusa przymocowaną do osiołka. Oto jak wspomina to Mikołaj Rey: "W Kwietnią kto bagniątka (bazi) nie połknął, a będowego (dębowego) Chrystusa do miasta nie doprowadził, to już dusznego zbawienia nie otrzymał (...). Uderzano się także gałązkami palmowymi (wierzbowymi), by rozkwitająca, pulsująca życiem wiosny witka udzieliła mocy, siły i nowej młodości". Zresztą do dnia dzisiejszego najlepszym lekarstwem na wszelkie choroby gardła według naszych dziadków jest właśnie bazia z poświęconej palmy, którą należy połknąć. Owe poświęcone palmy zanoszą dziś wierni do domów i zawieszają najczęściej pod krzyżem. Ma to z jednej strony przypominać zwycięstwo Chrystusa, a z drugiej wypraszać Boże błogosławieństwo dla domowników. Popiół zaś z tych palm w następnym roku zostanie poświęcony i użyty w obrzędzie Środy Popielcowej. Niedziela Palmowa, czyli Męki Pańskiej, wprowadza nas coraz bardziej w nastrój Świąt Paschalnych. Kościół zachęca, aby nie ograniczać się tylko do radosnego wymachiwania palmami i krzyku: " Hosanna Synowi Dawidowemu!", ale wskazuje drogę jeszcze dalszą - ku Wieczernikowi, gdzie "chleb z nieba zstąpił". Potem wprowadza w ciemny ogród Getsemani, pozwala odczuć dramat Jezusa uwięzionego i opuszczonego, daje zasmakować Jego cierpienie w pretorium Piłata i odrzucenie przez człowieka. Wreszcie zachęca, aby pójść dalej, aż na sam szczyt Golgoty i wytrwać do końca. Chrześcijanin nie może obojętnie przejść wobec wiszącego na krzyżu Chrystusa, musi zostać do końca, aż się wszystko wypełni... Musi potem pomóc zdjąć Go z krzyża i mieć odwagę spojrzeć w oczy Matce trzymającej na rękach ciało Syna, by na końcu wreszcie zatoczyć ciężki kamień na Grób. A potem już tylko pozostaje mu czekać na tę Wielką Noc... To właśnie daje nam Wielki Tydzień, rozpoczynający się Niedzielą Palmową. Wejdźmy zatem uczciwie w Misterium naszego Pana Jezusa Chrystusa...
CZYTAJ DALEJ

Biskupi Hiszpanii po eutanazji 25-latki: To społeczna porażka

2026-03-29 09:57

[ TEMATY ]

Hiszpania

eutanazja

Adobe.Stock.pl

Odpowiedzią na ból życia nie może być skrócenie drogi, lecz oferowanie bliskości i wsparcia – piszą biskupi hiszpańscy w nocie dotyczącej tzw. wspomaganej śmierci 25-letniej Noelii Castillo Ramos z Barcelony.

„Chcemy podkreślić, że eutanazja i wspomagane samobójstwo nie są aktem medycznym, lecz celowym zerwaniem więzi opieki i stanowią społeczną porażkę, gdy przedstawia się je jako odpowiedź na ludzkie cierpienie” – napisali biskupi hiszpańscy w nocie opublikowanej na stronie Episkopatu tego kraju.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV: Chrystus woła z krzyża - odłóżcie broń!

2026-03-29 12:20

[ TEMATY ]

Niedziela Palmowa

Wielki Tydzień

Leon XIV

Vatican Media

W Jego ostatnim wołaniu skierowanym do Ojca słyszymy płacz tych, którzy są zdruzgotani, pozbawieni nadziei, chorzy i samotni. Przede wszystkim słyszymy jęk boleści wszystkich tych, którzy są uciskani przez przemoc oraz wszystkich ofiar wojny - powiedział Papież podczas Mszy św. sprawowanej na Placu św. Piotra. Ojciec Święty Leon XIV przewodniczył Eucharystii w Niedzielę Męki Pańskiej rozpoczynając – po raz pierwszy za swego pontyfikatu – obchody Wielkiego Tygodnia.

Papież wskazał, że kroczenie za Jezusem drogą krzyżową jest momentem kontemplacji Jego męki dla ludzkości, Jego zbolałego serca i życia, które staje się darem miłości.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję