Reklama

SMS od Biskupa

Porównywany jest często do Karola Wojtyły. I poprzez góralskie korzenie, i nieprzeciętne zdolności, a także doskonały kontakt z ludźmi. Obaj mieli po 38 lat, gdy przyjmowali sakrę biskupią. Abp Nycz nie ukrywa, że chce iść śladami swojego nauczyciela Jana Pawła II. Jaka będzie jego droga w Warszawie, przekonamy się już wkrótce. Którędy szedł do tej pory?

Niedziela warszawska 13/2007

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Nominacja na ordynariusza warszawskiego wkrótce po niedopełnionym ingresie poprzednika też została przez dziennikarzy zestawiona z konklawe po wyjątkowo krótkim pontyfikacie Jana Pawła I. Niektórzy zarzucają jednak abp. Nyczowi, że jest zbyt otwarty dla dziennikarzy. Pozwala się przepytywać i fotografować, a on otwarcie przyznaje: „liczę na nich”.
Odpowiada bezpośrednio na wszystkie pytania, sam odbiera telefony.
Kiedy nie mógł przyjść na umówiony wywiad z redakcją „Niedzieli”, a potem wyłączył telefon, bo trwało posiedzenie Konferencji Episkopatu, przysłał SMS-a, by poczekać na niego przy Skwerze Kardynała Wyszyńskiego.

Czy media nie zawrócą mu w głowie?

Reklama

Czy jednak media nie zawrócą w głowie nowemu Arcybiskupowi? Co stanie się przy okazji najmniejszej krytycznej uwagi pod ich adresem? Czy nie wykorzystają wtedy swojej siły przeciw niemu? - Lepiej jest zaczynać bez takiego szumu mediów - mówi bp Jan Szkodoń, który przez 16 lat pracował z nowym warszawskim arcybiskupem w Krakowie. - Dlatego myślę o tym z pewną troską. Liczę na jego otwartość i mądrość.
Biskup nie kryguje się jednak przed dziennikarzami. Kiedy trzeba, potrafi się nawet narazić. Podobno sam stwierdził kiedyś: - Przecież nie można do wszystkich stać przodem. Bo kiedy się stoi do jednych przodem, to do innych tyłem.
- Jest typem choleryka, a nie sangwinika - charakteryzuje go bp Szkodoń. - Trudno mówić o nim anegdoty. Ma zadaniowe podejście do życia. Jak ma coś zrobić, to robi i już.
Abp Nycz zdumiewa prostotą i pokorą. Wiadomość, że zostanie ordynariuszem warszawskim zastała go pod Ścianą Płaczu w Jerozolimie. Potem przyznał w wywiadzie dla Radia Watykańskiego, że wcale nie było mu łatwo odpowiedzieć „tak” na tę „niepojętą i trudną decyzję” Ojca Świętego. - To kwestia wyzwania, daru, który jest niewątpliwie wielki, ale dla mnie prostego, zwykłego biskupa zarazem bardzo niespodziewany i trudny - powiedział.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Dobrze chłopcy, że piszecie

Reklama

Do seminarium przyjmował go arcybiskup, a potem kardynał Wojtyła. On czuwał nad kapłańską formacją ks. Kazimierza, udzielał mu święceń w 1973 r. Jako neoprezbitera posłał go potem na dwa lata do Jaworzna Szczakowej. I wreszcie to Wojtyła dostrzegł nie tylko talent duszpasterski, ale i zdolności intelektualne młodego księdza, więc skierował go na studia. Po doktoracie z katechetyki na KUL-u ks. Nycz pełnił obowiązki wizytatora katechetycznego i wykładowcy w Papieskiej Akademii Teologicznej. Jednocześnie przez kilka lat pracował jako duszpasterz w parafii w Skawinie. - Ks. Nycz nakrył nas kiedyś, jak z kolegą na płocie blisko kościoła malowaliśmy słowa „Solidarność” - wspomina Paweł Pacut z TVP Kraków, który pochodzi ze Skawiny, z parafii ks. Nycza. - Jak nas zobaczył, powiedział: „Dobrze chłopcy, że piszecie, ale czy musicie to robić właśnie tu? I znowu będzie na mnie!”.
W czerwcu 1988 r. przyjął sakrę biskupią wraz innym profesorem PAT-u, wykładowcą teologii życia wewnętrznego ks. Janem Szkodoniem. Od tej pory przez 16 lat pracowali razem. Mieszkali obok siebie na Kanoniczej. Razem wizytowali parafie, bierzmowali, przyjmowali w Kurii. - W Krakowie potrafił przechodzić od jednej pracy do drugiej niemal bez chwili odpoczynku - wspomina bp Szkodoń. - Ma niezwykłe zdolności organizacyjne, talent przywódczy. A jednocześnie, co bywa rzadkie u takich osób, potrafił słuchać i szanować ludzi.
W trakcie pielgrzymki Jana Pawła II do Krakowa w 2002 r., jako odpowiedzialny za jej organizację, pomagał dziennikarzom dotrzeć w miejsca najbardziej niedostępne. - Jak bp Nycz powiedział, że Papież będzie w Tyńcu i na Bielanach, to wiedzieliśmy, że będzie - wspomina Alina Duda, dziennikarka z TVP Kraków. - Mogliśmy tam być wcześniej i przygotować się do relacjonowania spotkania. On rozumiał naszą pracę.

Jaki jest dzwon?

Abp Nycz jest kontynuatorem stylu posługi kapłańskiej i biskupiej, jaki był typowy dla Kurii krakowskiej za czasów kard. Wojtyły, a potem Macharskiego. - To jest wyjątkowy sposób pracy. Autentyczna służba i otwartość na wszystkich ludzi - mówi Alina Duda.
Kiedy wraz z dziennikarzami pytała kard. Macharskiego o to, jakim ordynariuszem będzie w Warszawie biskup Nycz, kardynał powiedział: „Ja wiem, jaki jest dzwon. Ale nie potrafię powiedzieć, jaki w konkretnej sytuacji ten dzwon wyda ton”.
Jaki jest ten „dzwon”? - pytamy panią Alinę. - To mądrość życiowa i ludzka wrażliwość - charakteryzuje Biskupa dziennikarka.
Franciszek Ziejka, były rektor UJ, ceni w Biskupie nie tylko talent organizacyjny, mądrość. Podkreśla przede wszystkim jego pogodę ducha: - Potrafi żartować, cieszyć się serdecznie i jest w tym bardzo autentyczny - mówi profesor.
Znajduje wspólny język ze wszystkimi. Czy to wierzącymi, czy nie. Nie przecenia kontaktów z politykami. Jest świadomy ich roli, chciałby nawet, by katolicy świeccy brali większą odpowiedzialność za losy kraju, ale wie, że polityka ma cele doraźne. Misja Kościoła jest ponadczasowa. - Jest człowiekiem dialogu. Buduje mosty zamiast murów - uważa ks. Robert Nęcek, rzecznik krakowskiej Kurii.

Jak każe sumienie

W 2000 r., gdy Papież Jan Paweł II był w niektórych kręgach krytykowany, że przeprasza za błędy popełnione przez Kościół, Biskup odpowiadał: - Ten akt ma nas doprowadzić do tego, byśmy zobaczyli swoje miejsce w Kościele i potrafili osobiście powiedzieć „przepraszam” Bogu i ludziom, których nie pociągnęliśmy do dobra - mówił.
Lustracji, która przetacza się przez Polski Kościół, nie obawia się nie tylko dlatego, że sam nigdy nie dał się zwerbować. Jest świadomy, że Kościół, choć to wspólnota grzeszników, jest święty świętością Boga. Chwalony w mediach za postawę wobec bezpieki, nie chciał się jednak pokazywać i udzielać komentarzy dziennikarzom. - Zapytaliśmy go dlaczego? Byliśmy zdumieni - wspomina Alina Duda. - On powiedział: a cóż ja wielkiego zrobiłem. Postępowałem, jak nakazywało mi sumienie.
Sam nieugięty i jednoznaczny w kontaktach z SB dziś rozumie dramat tych, którzy ulegli. - Osoby starsze... nie mogą zapomnieć, a młodzi muszą pamiętać, że był taki miażdżący okres terroru i przemocy, który wymagał heroizmu od ludzi - mówił w lutym tego roku jeszcze jako Biskup Koszalińsko-Kołobrzeski w swojej katedrze w Koszalinie. - Wierzyć się nie chce, że takie miażdżenie sumień i ludzi dokonywało się zaledwie 50 lat temu! - zastanawiał się bp Nycz, gdy pierwszy raz zobaczył film o Prymasie Tysiąclecia.
W diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej czuł się dobrze. W ciągu trzech miesięcy zdążył przeprowadzić wizytacje we wszystkich, czyli ok. 220 parafiach tej terytorialnie największej diecezji w Polsce. Przeprowadził rozmowę z każdym z księży. Skąd miał siły? Czy faktycznie nie potrzebuje wypoczynku, jak sądzono w Krakowie?
- Oczywiście, że był zmęczony i potrzebował odpocząć, jak każdy normalny człowiek - mówi ks. Kazimierz Klawczyński, sekretarz bp. Nycza w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. - Ale skoro postanowił to zrobić, to wykonał. Taki był jego priorytet: najpierw poznać dogłębnie autentyczne problemy diecezji - dodaje ks. Klawczyński.
I za tę wnikliwość i troskę Koszalin pokochał swojego Biskupa. W niespełna trzy lata dał się poznać jako człowiek wrażliwy na biedę i codzienne realne trudności ludzi, do których został posłany. Zorganizował program stypendiów dla młodzieży uczącej się pod nazwą „Koszalińska Barka”.
W święto chorych 11 lutego 2007 r., krótko przed nominacją do stolicy, odwiedził Szpital Wojewódzki w Koszalinie. - Nie może być tak, że nie macie czym leczyć, że bieda czy niegospodarność decydują o ludzkim życiu - mówił podczas odprawionej tam Mszy św. - Nie spychajmy jeden na drugiego odpowiedzialności za opiekę nad chorymi. Wszyscy jesteśmy zobowiązani do pomagania ludziom chorym w Kościele, w szpitalu, w społeczności ludzkiej - grzmiał.
Nawiązał też do orędzia Benedykta XVI, w którym Papież zachęcał do troski o ludzi chorych terminalnie: - Wszyscy jesteśmy w stanie terminalnym - przypomniał bp Nycz. - Nasza śmierć jest najbardziej pewną rzeczą na tym świecie. Ta perspektywa jest potrzebna, żeby nadać sens swojemu życiu, zwłaszcza wtedy, kiedy jesteśmy młodzi i nic nam nie dolega.

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przesłanie do każdego, kto słucha dzisiejszej Ewangelii: mamy oddawać Bogu cześć swoim życiem!

2026-03-03 16:37

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pexels.com

Ewangelista pisze, że Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle, tzn. usiadł przy studni. Zazwyczaj jest w drodze, przemieszcza się z miasta do miasta, z wioski do wioski. Tym razem usiadł.

Jezus przybył do miasta samarytańskiego zwanego Sychar, w pobliżu pola, które dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle. Było to około szóstej godziny. Wówczas nadeszła kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić!» Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta, by zakupić żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? » Żydzi bowiem i Samarytanie unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić”, to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej». Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię, i on sam z niej pił, i jego synowie, i jego bydło?» W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu». Rzekła do Niego kobieta: «Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać. Widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga». Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, nawet już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli szuka Ojciec. Bóg jest duchem; trzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie». Rzekła do Niego kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko». Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię». Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety. Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich został. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło dzięki Jego słowu, a do tej kobiety mówili: «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, usłyszeliśmy bowiem na własne uszy i wiemy, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata».
CZYTAJ DALEJ

NATO potępiło atak rakietowy Iranu na Turcję

2026-03-04 14:39

Adobe Stock

Rzeczniczka prasowa Sojuszu Północnoatlantyckiego Allison Hart w środę potępiła działania Iranu, który tego dnia wystrzelił pocisk balistyczny w kierunku przestrzeni powietrznej Turcji.

- Nasze odstraszanie i obrona pozostają silne we wszystkich obszarach, także jeśli chodzi o obronę przeciwlotniczą i przeciwrakietową – powiedziała rzeczniczka Sojuszu.
CZYTAJ DALEJ

NATO potępiło atak rakietowy Iranu na Turcję

2026-03-04 14:39

Adobe Stock

Rzeczniczka prasowa Sojuszu Północnoatlantyckiego Allison Hart w środę potępiła działania Iranu, który tego dnia wystrzelił pocisk balistyczny w kierunku przestrzeni powietrznej Turcji.

- Nasze odstraszanie i obrona pozostają silne we wszystkich obszarach, także jeśli chodzi o obronę przeciwlotniczą i przeciwrakietową – powiedziała rzeczniczka Sojuszu.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję