Reklama

Edukacja

Projekt NIE PRZEGRAJ MŁODOŚCI w blisko 30 000 szkołach w całej Polsce

Proces wychowania młodego pokolenia to prawdziwe wyzwanie dla rodziców, nauczycieli i wychowawców. Zdarza się, że może być on zagrożony. Do takich zagrożeń należą niewątpliwie wszelkie formy przestępczości. Aby jednak tak się nie stało, należy przeciwstawiać się ich przyczynom. Znaczną efektywnością odznaczają się działania, które są podejmowane wspólnie.

„Fundacja NIEDZIELA. Instytut Mediów” wspólnie z Młodzieżową Agencją Informacyjną MAIKA realizują właśnie wyjątkowy projekt „Nie przegraj młodości”, współfinansowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. Składają się na niego warsztaty dziennikarskie, teksty na łamach czasopism i na portalach internetowych oraz książka wraz z płytą DVD zawierającą materiały filmowe. Szczególnie istotny jest właśnie ten ostatni element projektu, który skierowany jest do grona pedagogicznego, rodziców oraz uczniów. Książka z płytą DVD została przekazana nieodpłatnie dzięki współpracy z MEN poprzez kuratoria oświaty do ok. 30 000 szkół podstawowych i średnich w całej Polsce.

Materiał jest podzielony na 3 części. Pierwsza i druga część są przeznaczone do wykorzystania w ramach zebrania z rodzicami prowadzonego przez wychowawcę. Jako pomoc w przeprowadzeniu tych spotkań przygotowano do wykorzystania przykładowy scenariusz ich przebiegu oraz materiał filmowy.

Tematami rozmów z rodzicami powinny być zdobycie umiejętności dostrzegania sygnałów, które mogą świadczyć o tym, że dziecko może wchodzić na drogę przestępczą lub mieć kontakt ze środowiskiem przestępczym oraz jak należy rozmawiać z dzieckiem i jak się do tej rozmowy przygotować, jeśli zauważyliśmy występowanie niepokojących sygnałów. Umiejętność przeprowadzenia rozmowy z dzieckiem jest bardzo ważna, a błędy w postępowaniu z dzieckiem mogą mieć negatywne skutki

Reklama

Trzecia część materiałów jest przeznaczona do wykorzystania z uczniami na lekcji wychowawczej. Materiał zniechęca do stawania się przestępcą, przekonuje do porzucenia takiego postępowania i zachęca do prowadzenia uczciwego życia. Oprócz filmu została przygotowana propozycja scenariusza lekcji wychowawczej.

Powyższe materiały filmowe są dostępne pod niżej zamieszczonymi adresami internetowymi – można je udostępniać i korzystać z nich nieodpłatnie na spotkaniach z rodzicami i uczniami.

· Zobacz lub:

· Część I -

· Część II -

· Część III -

Pomysłodawcy projektu mają świadomość, że jego treść i realizacja nie wyczerpują zagadnienia. Nie jest to materiał o charakterze naukowym, ale ma stanowić praktyczną pomoc w zaangażowaniu we wspólnym dziele grona pedagogicznego, rodziców i uczniów. Materiały zostały przygotowane we współpracy ze specjalistami – psychologami, pedagogami, kadrą naukową zajmującą się tematyką resocjalizacji i pedagogiki.

Projekt „Nie przegraj Młodości” wpisuje się doskonale w oczekiwania rodziców, którzy niejednokrotnie przeżywają obawy, z jakimi zagrożeniami ich dzieci mogą się zetknąć a z drugiej strony brak im sposobów, metod takiego pokierowania wychowaniem swych pociech, aby nie uległy propozycjom świata przestępczego.

Więcej informacji znajduje się na stronie projektu: nieprzegraj.pl

Projekt współfinansowano ze środków Funduszu Sprawiedliwości, którego dysponentem jest Minister Sprawiedliwości.

nieprzegraj.pl

2019-12-30 19:32

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Płock: pół tysiąca osób na XIII Biegu Niepodległości

Ponad pięćset osób wzięło udział w XIII Biegu Niepodległości, który odbył się 8 listopada w Płocku z okazji 101. rocznicy odzyskania jej przez Polskę. Uczestnikami biegu była m.in. młodzież szkolna i osoby niepełnosprawne z Płocka oraz okolicznych miejscowości. Bp Mirosław Milewski powiedział, że miłość do niepodległej Ojczyzny wyraża się także poprzez zmagania sportowe.

XIII Bieg Niepodległości rozpoczęto przy pomniku Marszałka Józefa Piłsudskiego, dokładnie o godzinie 11.11 - śpiewem hymnu narodowego. Potem odbył się koncert pieśni patriotycznych, w wykonaniu orkiestry dętej i uczniów Zespołu Szkół Technicznych w Płocku. Młodzież złożyła kwiaty i zapaliła znicze przy pomniku.

Uczestniczący w rozpoczęciu biegu bp Mirosław Milewski podziękował płocczanom za to, że od lat w przededniu Narodowego Święta Niepodległości organizują bieg, który ma ją uczcić. Jest to „przejaw szacunku do Ojczyzny i znak patriotyzmu”.

„Miłość do Ojczyzny można wyrażać w różny sposób, czego dobitnym przykładem jest płocki Bieg Niepodległości. Pamiętajmy, że wolność i niepodległość Polski, to nie jest rzeczywistość stała i niezmienna. Trzeba o nie wciąż i nieustannie zabiegać. Dzięki Bożej opatrzności naszej Ojczyzny od kilkudziesięciu lat nie dotknęła wojna” – podkreślił hierarcha.

Uczestnicy biegu wyruszyli spod pomnika Marszałka, pobiegli w okolicznościowych koszulkach, trzymając w dłoniach biało-czerwone flagi, w tym jedną, mającą kilkanaście metrów długości. Bieg miał charakter honorowy, bez rywalizacji sportowej, na dystansie około tysiąca metrów. 

Największą grupę uczestników stanowiła młodzież szkolna, ale biegli także jej opiekunowie i trenerzy oraz osoby niepełnosprawne. Na zakończenie biegu – również pod pomnikiem Marszałka Piłsudskiego, każda szkoła, która wyznaczyła do biegu uczniów, otrzymała dyplom i puchar za udział w biegu. Poza tym najsympatyczniejszy uczestnik z każdej drużyny otrzymał flagę narodową, którą ma przekazać swojej rodzinie.

Dla biegaczy przygotowano też grochówkę i gorącą herbatę.

W XIII Biegu Niepodległości oprócz płocczan uczestniczyły także drużyny z Gostynina, Wyszogrodu, Goślic oraz szkoły w Zakładzie Karnym w Płocku. "Z roku na rok obserwujemy, że uczestnicy coraz chętniej i godniej śpiewają hymn narodowy. Podczas biegu rozpoczęliśmy też akcję `Polska flaga w każdym domu`, zachęcając młodzież do jej wywieszania podczas ważnych świąt i rocznic narodowych" – komentował Leszek Brzeski, główny organizator biegu.

XIII Biegowi Niepodległości wsparcia udzielili: PKN Orlen i Urząd Miasta Płocka.

XIII Bieg Niepodległości w Płocku zorganizowali: Parafialno-Uczniowski Klub Sportowy „Viktoria” przy parafii św. Józefa w Płocku z prezesem Leszkiem Brzeskim i Zespół Szkół Technicznych w Płocku.

CZYTAJ DALEJ

Abby Johnson: przeraża mnie, że mamy całą masę katolików, popierających aborcję

2020-02-20 12:37

[ TEMATY ]

Abby Johnson

Twitter

Przeraża mnie fakt, że obecnie mamy całą masę katolików, którzy otwarcie popierają aborcję, a otrzymują komunię, choć księża znają ich poglądy. Można dostrzec ten problem również w Polsce – przyznała Abby Johnson, amerykańska działaczka antyaborcyjna w rozmowie z Pauliną Guzik w programach Między Ziemią a Niebem TVP1 i Okiem Wiary TVP Info.

Paulina Guzik: Abby, jak przyjęto Cię w Polsce?

Abby Johnson: Byłam bardzo podekscytowana perspektywą przyjazdu do Polski. Jestem katoliczką, więc przyjazd do katolickiego kraju wzbudzał emocje. Uderzyła mnie mocna wiara katolicka. To wyjątkowe miejsce z bardzo bogatą historią katolicyzmu i pięknymi katolicki świętymi. Polacy są wspaniałymi ludźmi. Jestem szczęśliwa, że mogę być z wami.

Z Krakowa wychodzi wyjątkowe przesłanie. Masz może jakieś szczególne przesłanie z tego miejsca dla świata czy dla Polski?

AJ: Gorliwie modliłam się o przesłanie przed moim przyjazdem do Polski. Nie jestem Polką, więc nie zamierzam udawać, że znam tutejszą kulturę. Jednak wiem, co wydarzyło się w Stanach Zjednoczonych. Dzieje się tak dlatego, że ludzie cały czas idą na kompromis ze złem. Drzwi kompromisu otworzyły się już w Polsce, jeśli chodzi o aborcję, zapłodnienie in vitro i inne poważne kwestie moralne. Kościół i ludzie relatywnie rzecz biorąc nie zabierają głosu. Kiedy dobrzy ludzie milczą, kiedy sami milczą, wówczas do głosu dochodzi zło. Właśnie coś takiego ma u was miejsce. Moje przesłanie do was brzmi: odrzućcie ten kompromis, który został zawarty. Chcę was również ostrzec, że to co obserwujemy obecnie w waszym kraju w sferze kultury aborcji i prawa aborcyjnego, zmierza w niebezpiecznym kierunku.

Co mogłoby wzmocnić w obecnej chwili ruch pro-life, nie tylko w Polsce, ale również w Stanach Zjednoczonych?

AJ: Według mnie musi być to Kościół. Ten impuls musi wyjść z Kościoła, zwłaszcza z Kościoła katolickiego, który od zawsze stawia kwestię ochrony życia na pierwszym miejscu. Niestety Kościół stał się relatywnie milczący, za bardzo się obawia, aby nie urazić innych. Oznacza to współpracę ze złem. Kościół nie mówi otwarcie, nie korzysta z prawa głosu, nie korzysta z władzy danej nam przez samego Chrystusa, kiedy ustanawiał Kościół katolicki. Zawiedliśmy Go, zawiedliśmy Chrystusa. Kościół to najpotężniejsza organizacja.

A więc uważasz, że Kościół w obecnych czasach nie wystarczająco głośno broni dzieci?

AJ: Niestety nie. Kościół za bardzo idzie na kompromis. Chcę podkreślić, że kocham moją wiarę, kocham Kościół katolicki. Zostałam katoliczką, bo właśnie tutaj mamy prawdę o Chrystusie. W Kościele katolickim mamy pełnię naszej wiary. Dlatego przeraża mnie fakt, że obecnie mamy całą masę katolików, którzy otwarcie popierają aborcję, a otrzymują komunię, choć księża znają ich poglądy. Można dostrzec ten problem również w Polsce. Zauważyłam, że Polacy nie mówią o tym głośno, bo żyją w przekonaniu, że w Polsce jest wielu katolików i tego typu problemy tutaj nie występują. Ale to nieprawda. Jak długo będziecie ignorować ten problem, to problem ten będzie narastał.

PG: Jakie są Twoje przewidywania? Co może się zdarzyć, jeśli nie zabierzemy głosu w kwestii aborcji?

AJ: Jeśli teraz nie zabierzecie głosu, to dojdzie do złagodzenia prawa aborcyjnego. Na początku będą to małe kroki, co już ma miejsce, czyli legalna aborcja w trzech przypadkach. Jednak widzimy, że lekarze już testują granice. Prawo jest obecnie nieprawidłowo interpretowane. Aborcja ma być przeprowadzana, kiedy życie kobiety jest w niebezpieczeństwie, bądź jeśli dziecko nie będzie mogło samodzielnie funkcjonować, co według mnie nie jest przesłanką do usunięcia ciąży. Jednak tak się nie dzieje. Kobiety nagminnie usuwają ciążę, gdy dziecko ma zespół Downa. A przecież te dzieci mogą prowadzić całkowicie normalne życie. Nawet obecnie obowiązujące prawo nie jest przestrzegane w takim stopniu, w jakim powinno być. Właśnie dlatego, że zawarto kompromis. Tak to właśnie wygląda. Kiedy zło przenika, to rośnie w siłę.

Ludzie o tym wiedzą. Mimo że o tym wiedzą, to zastanawiają się, co powinni z tym zrobić. A przecież powinni pójść do mediów, ujawnić ten proceder, szukać sprawiedliwości dla nienarodzonych dzieci i matek, które okłamano, którym powiedziano, że ich dzieci nie będą mogły prowadzić normalnego życia, a tymczasem rodzą się zupełnie zdrowe. Należy szukać sprawiedliwości. Nie można obawiać się skutków.

Ja sama nie miałam pojęcia, co się stanie, kiedy opuściłam klinikę Planned Parenthood. Nie wiedziałam, że znajdę się na sali sądowej naprzeciw jednej z największym organizacji na świecie. Nie miałam pojęcia. Jednak trzeba działać. Nawet jeśli się boimy. Nie jesteśmy powołani do strachu. Bóg nie daje nam ducha lęku i bojaźni, ale ducha siły i odwagi. Bojaźń i słaby głos są u was obecne.

Wydaje mi się, że katolicy w Polsce uważają, że nie jest tak źle, że to tylko tysiąc dzieci rocznie. A te tysiąc dzieci, to o tysiąc za dużo. Nawet jeśli byłoby to tylko jedno dziecko, to o jedno za dużo. Czas, by Polacy się przebudzili. Jeśli nie zaczniecie odpychać tego zła, jeśli nie zaczniecie krzyczeć na temat tego, co dzieje się obecnie w waszym kraju, wówczas dojdzie do liberalizacji aborcji. Staniecie się krajem, jakim są Stany Zjednoczone, gdzie można dokonywać aborcji przez dziewięć miesięcy ciąży z jakiegokolwiek powodu. Do tego dojdzie w waszym pięknym katolickim kraju, jeśli ludzie nie zaczną się sprzeciwiać.

PG: Co pomogło Ci zagoić rany, kiedy opuściłaś klinikę po tym, jak zdałaś sobie sprawę, czym jest aborcja i zdałaś sobie sprawę, co stało się z Twoimi własnymi dziećmi, bo sama dokonałaś dwóch aborcji?

AJ: Z pewnością dużą rolę odegrała moja wiara katolicka: sakramenty, spowiedź, Eucharystia. Jednak szczerze powiedziawszy potrzebowałam duchowego treningu. Każdego dnia budziłam się i musiałam podejmować decyzję, czy będę żyć przeszłością, której nie mogę zmienić i czy będę rozpaczać, smucić się, żałować, zamartwiać i odczuwać wstyd, czy może obudzę się i będę żyć teraźniejszością akceptując dar od Boga i pozwolę Mu działać w moim życiu.

Przez osiem lat pracując w klinice byłam z dala od Boga, więc może już najwyższy czas, żeby zacząć żyć dla Jego chwały. Jednego dnia obudziłam się i podjęłam złą decyzję. Kolejnego dnia obudziłam się użalając się przez cały dzień, pijąc zbyt dużo wina i litując się nad sobą. Jednak najczęściej budziłam się i decydowałam się żyć dla Chrystusa.

Pewnego dnia, kiedy takie zmagania trwały już od długiego czasu, obudziłam się i wiedziałam, że już nie muszę dokonywać takich wyborów. Wiedziałam już, jak ma wyglądać moje życie. Pomaga mi też dzielenie się moją historią z innymi, pomaganie innym ludziom, aby sprzeciwiali się tej niesprawiedliwości wiedząc, że dzięki temu ratuję im życie, bo Bóg może działać przeze mnie, przez moją przeszłość. Jednak uzdrowienie to podróż i ta podróż potrwa całe życie.

PG: Czy jest to też podróż miłosierdzia?

AJ: Jak najbardziej. Zdecydowanie. Bóg jest względem mnie niezwykle miłosierny. Nie zasługuję na to, co mam, nie zasługuję na te łaski, które od Niego otrzymuję, nie zasługuję na te wszystkie cudowne dzieci, którymi mnie obdarzył. Ale On jest właśnie tak dobry. To właśnie Bóg, to Jego miłosierdzie.

PG: Miłosierdzie działa także wobec byłych pracowników klinik aborcyjnych, którzy przeszli na stronę życia. O tym piszesz w swojej nowej książce, która właśnie ukazała się w Polsce. Możesz przytoczyć najbardziej uderzającą historię, jaką usłyszałaś od byłego pracownika kliniki aborcyjnej, które opisujesz w książce „Ściany będą wołać?”

AJ: W książce można przeczytać historię kobiety, która zabiegała o aborcję zdrowego dziecka przy pomocy litu. Dostała zastrzyk, który miał zabić jej dziecko. Po zastrzyku zmieniła zdanie, natychmiast pożałowała decyzji i chciała ocalić swoje dziecko. Tak naprawdę lekarz-aborter wymusił na niej przeprowadzenie aborcji. Ludziom trudno uwierzyć w tę historię. Nie mogą uwierzyć, że kobiety dostają środki uspokajające, a potem są zmuszane do zabicia własnego dziecka, kiedy próbują je ocalić. Ale tak właśnie się dzieje. Tak to wygląda na całym świecie. Takie rzeczy małą miejsce każdego dnia w Chinach, w Stanach Zjednoczonych, we wszystkich krajach. Jest to prawdziwy problem. Wydaje się to niewiarygodne, póki nie zaczniesz pracować w tym przemyśle. Wówczas przekonujesz się, że dzieje się to każdego dnia.

PG: Wiem, że bardzo kochasz Jana Pawła II. W tym roku obchodzimy stulecie jego urodzin. Jesteśmy w jednym z jego ulubionych miejsc, które tak naprawdę stworzył. W jaki sposób św. Jan Paweł II Cię inspiruje?

AJ: Przypisuję Matce Przenajświętszej i Janowi Pawłowi II nawrócenie mojej rodziny na wiarę katolicką. Mój mąż i ja byliśmy na początku bardzo sceptycznie nastawieni. Nie byliśmy pewni, wydawało nam się to czymś szalonym. Mój mąż przeczytał Teologię ciała i Humanae vitae. Zaczął też czytać pisma św. Jana Pawła II. Przyszedł do mnie pewnego dnia i powiedział, że przeczytał różne rzeczy napisane przez papieża i uważa, że on ma rację. Stwierdził, że skoro ma rację w tych kwestiach, to Kościół katolicki musi mieć rację we wszystkim. Podeszłam do tego sceptycznie i byłam cyniczna. Jednak skłoniło mnie to do sięgnięcia po dzieła Ojców Kościoła. Zaczęłam też czytać encykliki i listy św. Jana Pawła II. Tak naprawdę to mnie przekonało, że jesteśmy na właściwej drodze, że Kościół katolicki jest naszym domem, że Kościół katolicki jest domem dla wszystkich. To wspaniałe uczucie być w miejscu, gdzie przebywał, chodził, mieszkał i gdzie był biskupem. Dzisiaj skosztowałam kremówkę papieską.

PG: Smakowała?

AJ: O tak. Powiedziałam ks. Maciejowi, który mi towarzyszył, że chcę ją na śniadanie, obiad i kolację. To czas odnowy i dla mojej wiary, to że tutaj jestem, w miejscu, gdzie mieszkał tak niezwykły święty papież.

PG: Dziękuję za odnowienie również naszej wiary - potrzebujemy takiego głosu z zewnątrz, żeby odnowić naszą wiarę w Polce. Bardzo dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Biskupi potępiają ataki gazowe na cywilów w Zambii

2020-02-22 17:30

[ TEMATY ]

biskupi

Zambia

atak

źródło: vaticannews.va

Zambijscy biskupi potępili falę ataków gazowych na ludność cywilną w ich kraju, których dopuszczają się nieznane gangi przestępcze. Jak do tej pory miały one miejsce w pięciu prowincjach. Nieznana jest także dokładna liczba ofiar. Zambijska prasa pisze o setkach rannych i zabitych. Biskupi określili ataki jako „typowe akty terroryzmu” i wezwali do natychmiastowego ich przerwania. Policja poinformowała, że udało jej się aresztować osobę stojąca za atakami.

Zdaniem biskupów powodem działania przestępców może być desperacja wynikająca z warunków życia w Zambii, próba wzbudzenia strachu i podważenia istniejącego porządku społecznego. „Bezrobocie, głód, wysokie koszty utrzymania, spadek zaufania ludzi do policji i wojska – to wszystko przyczynia się do destabilizacji społecznej” – czytamy w liście.

Biskupi nazwali ataki „brakiem szacunku dla człowieczeństwa” i przyznali, że wyglądają one na dobrze zorganizowane i skoordynowane. „Wyrażamy naszą modlitewną bliskość z rodzinami, które straciły swoich ukochanych, a także z tymi, które nadal żyją w strachu, drżąc o swoje życie i mienie” – napisali.

Akty terroryzmu, które zdarzają się w Zambii od prawie dwóch miesięcy, doprowadziły do masowych protestów i samosądów nad podejrzanymi. Panikę podsycały posty umieszczane w mediach społecznościowych alarmujące o kolejnych przypadkach gazowania. W związku z niepokojami społecznymi prezydent kraju zdecydował o wyprowadzeniu wojska na ulice. Policja zapewnia, że zwiększyła ilość patroli rozmieszczonych na obszarach, na których zgłoszono przypadki domniemanego gazowania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję