Reklama

Dożynki

Plon niesiemy, plon

Dożynki, zwane też wyżynkami, obżynkami, okrężne (od obrzędowego okrążania pól), wieńcowe, wieńczyny (określenie pochodzące od dożynkowego wieńca), od wieków były we wsi wielkim wydarzeniem.

Niedziela lubelska 35/2006

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W XVIII i XIX w. niektórzy etnolodzy próbowali powiązać dożynki z pogańskimi świętami płodności i plonów, połączonymi z biesiadami i ofiarami z płodów ziemi. Jednak na potwierdzenie tej hipotezy nie ma wystarczających dowodów źródłowych. Bardziej prawdopodobne wydaje się to, że dożynki były uroczystością o wiele późniejszą i związaną z dworem i gospodarką folwarczną. A zatem zwyczaj ten mógł pojawić się w Polsce nie wcześniej niż w XVI w., chociaż w niektórych towarzyszących mu praktykach nie można wykluczyć naleciałości archaicznych związanych z wegetacją roślin, np. zwyczaje związane z ostatnimi kłosami. Dożynki urządzano pod koniec sierpnia lub na początku września, rzadko w święto Matki Bożej Zielnej. Chociaż obchodzono je na obszarze całej Polski, to niemal w każdej wsi zabawy dożynkowe wyglądały inaczej, każda wieś kultywowała swoje lokalne tradycje. Pomimo tej różnorodności, dożynki miały trzy wspólne elementy: obrzędowe ścięcie ostatnich kłosów, wicie wieńca dożynkowego zwanego plonem, i pochód z nim do dworu lub chaty, uczta i zabawy.
Szczególne znaczenie przywiązywano do ostatnich kłosów zboża. Zwano je różnie, w zależności od regionu. Na Mazowszu i Podlasiu najczęściej przepiórką, brodą, w Małopolsce kozą, w Wielkopolsce pępkiem, wiązką, wiązanką. Wierzono, że pozostawione na polu zapewnią ciągłość wegetacji rośliny i urodzaj. Ziemie wokół przepiórki starannie pielono i otaczano kamykami, aby w następnym roku chwasty nie zarastały pola. Przepiórkę ubierano we wstążki i kwiaty, pod nią kładziono kawałek chleba i sól, pod kamieniem chowano pieniądz. W zwyczajowo przyjętym terminie z zachowaniem odpowiedniego ceremoniału ścinano przepiórkę, a wyjęte z niej kłosy wkładano do wieńca dożynkowego, resztę przechowywano w domu i dodawano do ziarna siewnego.
Wieniec dożynkowy, żniwny, plon, to najważniejszy atrybut uroczystości dożynkowych, symbol płodów ziemi i ukoronowanie całorocznych prac rolniczych. Znaczenia wieńca było ogromne. W nim miały tkwić siły decydujące o wegetacji i urodzaju roślin. Wieniec splatano najczęściej z pszenicy i żyta, gdyż tym właśnie zbożom przypisywano właściwości magiczne. Pszenica miała mieć moc sprawczą. Uważano, że odpowiednio honorowana odwdzięczy się obfitością zbiorów. Żyto powiązane było ze światem duchów, np. obsypywano nim trumnę zmarłego, by ten, zajęty liczeniem ziaren, nie mógł w nocy straszyć domowników. Do wieńca wplatano również leszczynowe gałązki - symbol obfitości i błogosławieństwa Bożego, jarzębinę, sezonowe kwiaty, mirt, bukszpan, sitowie, jabłka itd. Wierzchołek koronowano różnymi pieczonymi figurkami, a wszystko to miało zapewnić urodzaj. Niekiedy przywiązywano do niego żywe ptaki, najczęściej koguta. Jeżeli ptak dziobał ziarno, a kogut piał, to wróżyło dobry urodzaj w przyszłym roku. Wicie wianka należało do żniwiarek, a zwłaszcza do przodownic. Po uwiciu wieńca formowano orszak, na którego czele stawali przodownice i przodownicy z wieńcem, kwartami orzechów, jabłkami, chlebem upieczonym z nowej mąki. W dalszej kolejności szli odświętnie ubrani żeńcy, z kosami i sierpami przystrojonymi w bukiety polnych kwiatów. Najpierw udawali się do kościoła, by podziękować Bogu za zebrane plony i poświęcić wieniec, a następnie cały orszak udawał się ze śpiewem do dworu. Naprzeciw nim wychodził dziedzic z rodziną i służbą dworską. Potem, z zachowaniem odpowiedniego ceremoniału, następowało przekazanie wieńca dziedzicowi, a następnie rozpoczynała się biesiada. Po uroczystościach wieniec dożynkowy był przechowywany w komorze aż do wiosennych siewów.
Na początku XX w., oprócz dożynek dworskich, bogatsi gospodarze organizowali swoje własne uroczystości. Chociaż były one skromniejsze od dworskich, przebiegały w podobny sposób. Po odzyskaniu niepodległości dożynki zaczęły stanowić święto stanu chłopskiego. Organizowano dożynki parafialne, gminne i powiatowe pod patronatem Kościoła, organizacji wiejskich i samorządowych. Zaczęto też utożsamiać dożynki ze świętem patronackim ruchu ludowego. W organizowanych dożynkach starano się zachować wiele elementów tradycyjnych, jak wieniec i orszak dożynkowy, przyśpiewki i oracje. W zależności od organizatora dożynek ich gospodarzem mógł być proboszcz, nauczyciel, sołtys, działacze ludowi, a na dożynkach gminnych i powiatowych - wójt i starosta. W czasach PRL-u zrobiono z dożynek ogólnopolskie święto plonów. Dla swoich pracowników urządzały je PGR-y, Zespoły Młodego Rolnika, wiejskie organizacje społeczne i polityczne. Obchodzono także oficjalne dożynki państwowe na różnych szczeblach, od gminnego na centralnym kończąc. Zachowywano w nich niektóre elementy tradycyjne, zwłaszcza pochody z wieńcem, które delegacje rolnicze wręczały przedstawicielom władzy. Organizowano przy tym imprezy towarzyszące, np. wystawy rolnicze, kiermasze, występy artystyczne, zawody sportowe. Rządzący Polską komuniści chcieli, by dożynki były świętem rolników, wyrażającym ich poparcie dla partii rządzącej i akceptujących politykę rolną.
Przełom dokonał się w początkach lat 80. XX w. Dożynki zyskały akcent religijny i stały się wyrazem kultu maryjnego, szczególnie żywego w środowisku wiejskim. Powrócono do tradycji dożynek parafialnych. Ich ukoronowaniem były i są odprawiane 26 sierpnia pod przewodnictwem Prymasa Polski ogólnopolskie uroczystości w sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2006-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Interwencja Rzecznika Praw Dziecka zakończyła się odebraniem dzieci rodzicom. Sąd nakazał ich powrót

2026-09-24 07:42

[ TEMATY ]

rzecznik praw dziecka

Autorstwa Polskie Radio RDC/pl.wikipedia.org

Monika Horna-Cieślak

Monika Horna-Cieślak

Dwoje małych dzieci z warszawskiej Białołęki trafiło do placówki opiekuńczo-wychowawczej po interwencji policji. Wcześniej zarówno policja, jak i kurator sądowy nie stwierdzili podstaw do ich natychmiastowego odebrania rodzicom. Sąd rodzinny, który następnie zajął się sprawą, nakazał niezwłoczne wydanie dzieci rodzicom. W uzasadnieniu zwrócił uwagę m.in. na nieproporcjonalność podjętych działań. Sprawę opisał portal Zero.pl.

Do zdarzenia doszło 14 sierpnia 2026 r. na warszawskiej Białołęce. Rzecznik Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak była świadkiem sytuacji, w której matka miała szarpnąć swoje dziecko i krzyczeć na nie. Kobieta odpowiedziała rzeczniczce wulgarnymi słowami.
CZYTAJ DALEJ

Jarosław: atak nożownika miał miejsce przed Mszą św., ks. Stanisław zmarł w szpitalu

2026-09-24 13:12

[ TEMATY ]

opactwo

atak nożownika

Diecezja Przemyska

Atak nożownika miał miejsce przed Mszą św., która miała być sprawowana w kościele rektoralnym św. Mikołaja i św. Stanisława Biskupa przy Ośrodku Formacji i Kultury Chrześcijańskiej. Ośrodek znajduje się na terenie Opactwa Benedyktynek w Jarosławiu - precyzuje w rozmowie z KAI s. Barbara Dendor OSB, przełożona jarosławskiej wspólnoty benedyktynek. Jeden z zaatakowanych duchownych - ks. Stanisław - zmarł w szpitalu.

- Wszystko wydarzyło się przed Mszą św., która miała być sprawowana w działającym przy ośrodku kościele rektoralnym pw. św. Mikołaja i św. Stanisława Biskupa - relacjonuje w rozmowie z KAI s. Barbara Dendor OSB. Na teren kościoła miał wtargnąć napastnik z 80 cm nożem. - Rozpoczął bójkę z jednym z kapłanów, którego ugodził - opowiada s. Dendor. - Zaatakowane zostały też kolejne osoby, w tym, ks. Stanisław, który zmarł w szpitalu. Jeden z kapłanów, ks. Marek, wyszedł z konfesjonału, próbując zaradzić sytuacji. Został również zaatakowany i przebywa w szpitalu stanie ciężkim.
CZYTAJ DALEJ

Gdyby bł. Fulton Sheen miał dziś smartfon

2026-09-24 20:50

[ TEMATY ]

Abp Fulton J. Sheen

Abp Fulton Sheen

fultonsheen.tv

Abp Fulton Sheen

Abp Fulton Sheen

Błogosławiony Fulton J. Sheen przez radio i telewizję docierał do milionów ludzi. Gdyby żył dzisiaj, zamiast mikrofonu i telewizyjnej kamery miałby smartfon, podcast, YouTube, Instagram i TikToka. Jak mógłby dziś wykorzystać współczesne media, aby dotrzeć do człowieka żyjącego w świecie nieustannego natłoku informacji?

Najpierw radio, później telewizja stały się dla niego przestrzenią ewangelizacji. Jego program „Life Is Worth Living” przyciągał miliony widzów. Nie potrzebował jednak spektakularnej scenografii. Biurko, książki, tablica i człowiek, który potrafił mówić o Bogu, wierze i ludzkich problemach w sposób zrozumiały dla szerokiego grona odbiorców – to wystarczyło.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję