Spotkanie z Księdzem Opiekunem i Zarządem Koła przebiegało w bardzo miłej atmosferze, a odbywało się w celu podsumowania i wymiany doświadczeń z obu stron. Wspólnie szukano odpowiedzi na zasadnicze pytania stawiane przez Księdza: Czy warto pielgrzymować? Jakie owoce przynosi ten wielki trud? Jak zachęcić inne schroniska do podobnych działań?!
Oto wypowiedzi kilku mieszkańców naszego Schroniska - tych, którzy pierwszy raz brali udział w pielgrzymce oraz „weteranów” (dwunastu naszych pielgrzymów zostało włączonych do trzech grup, całość pielgrzymki przemyskiej liczyła 1600 uczestników).
MAREK: Pieszą wędrówkę, na którą wyruszyłem po raz pierwszy trudno określić słowami. W grupie 4 osób bardzo myśmy się szanowali (dwóch Marków, Krzysiek i Marcin).
Słuchając konferencji, wiele można było się nauczyć i przeżyć. Bardzo ważne były modlitwy.
Gdyby codzienne życie wszystkich ludzi poza pielgrzymką tak wyglądało, byłoby wspaniale! Tyle zrozumienia, wrażliwości, pomocy i życzliwości...
Jak doczekam i dotrwam, to pójdę, bo do pielgrzymek się nie namawia.
KRZYSIEK - zadowolony, zmęczony, pozytywnie przeżył wsparcie kolegów: Kryzysy każdemu towarzyszą. Była zauważona atmosfera życzliwości, wsparcia i koleżeństwa. I to było wspaniałe!
Doznane przeżycia głęboko zapadły mi w serce. Na niektórych etapach pielgrzymów witają orkiestry w regionalnych strojach i bardzo dobrzy ludzie, aż łzy napływają do oczu...
ROBERT: Bardzo dobre przeżycie duchowe i wspaniałe przyjęcie pielgrzymów przez mieszkańców wsi i okolic.
Rekolekcje w drodze - to wypoczynek fizyczny i duchowy i jest to jakby próba sił.
Dojść przed cudowny Obraz, to znamienne zwycięstwo...
Bardzo miła atmosfera, w przyszłości poszedłbym jeszcze raz.
PIOTR: Negatywów żadnych, same pozytywy, w grupie duża pomoc, wspieranie się wzajemne. Miałem kryzys, zachorowałem. Ból głowy i temperatura, ale przeszło!
Jak mi się uda, to pójdę w przyszłym roku ponownie.
MAREK: Wszystko zostało powiedziane. Jak doczekam to na pewno pójdę... Tylko jeden dzień przeżywałem kryzys. Chciało mi się bardzo pić, chociaż napojów nie brakowało pielgrzymom.
Po to się szło na pielgrzymkę żeby się modlić, a przede wszystkim modliłem się za zmarłych rodziców. Ogólnie jestem zadowolony.
Lubiłem śpiewać, modlić się i słuchać pouczających konferencji. Można się bardzo dużo dowiedzieć.
MARCIN: Mam już zaliczone trzy pielgrzymki i będą dalsze...
Dla mnie zawsze są ciekawe zmiany - w każdym roku inne. Nie zauważam negatywów. Gdybym miał proponować kolegom pielgrzymowanie, to usilnie bym namawiał.
PAWEŁ: 10. raz pielgrzymuję. Najbardziej w pamięci utkwiła mi ósma. Dużo było wtedy religijnego muzykowania. I to bardzo mi się podobało. Bardzo ważne są wcześniej przygotowane intencje, które są włączane do modlitw nowennowych, zawsze rozpoczynających się w trzecim dniu pielgrzymowania. Intencje były napisane przez Towarzystwo, bo nie każdy potrafi je ułożyć. Będę dalej zachęcać innych do wędrowania.
Dużym przeżyciem dla mnie i pozostałych braci były tradycyjne odwiedziny Pani Prezes i członków Zarządu Koła na trasie z Borku Starego do Niechobrza. Radość tym większa, że była możliwość spożycia wspólnego śniadania.
TOMEK: cztery razy uczestniczyłem w pielgrzymce na Jasną Górę. Kryzys zaznaczył się u mnie w drugim dniu wędrowania z powodu silnego bólu nóg.
Każda pielgrzymka pogłębia moją wiarę i jest dla mnie dużym przeżyciem modlitewnym. Ciekawe konferencje pouczają i wychowują. Podpisałem duchową adopcję poczętego życia. Ogólnie jestem zadowolony i szczęśliwy z poczucia doznanego zwycięstwa własnych słabości.
Na pewno będę dalej apostołował i namawiał innych do wędrowania.
PIOTR - dziesiąty raz na pielgrzymce, odpowiedzialny za całą grupę naszych mieszkańców (kierownik Schroniska):
Nie mam zastrzeżeń i z zadowoleniem prowadzę naszych podopiecznych na szlak pielgrzymkowy. Dbam o zaopatrzenie mieszkańców schroniska i wszystkie ich potrzeby.
Widzę różne uzależnienia, nawet zdrowotne. Tu powinien pójść człowiek przygotowany.
Myślę, że każdy ma jakieś intencje, które zanosi do trony Matki Bożej i w ten sposób włącza się do korzystania z rekolekcji w drodze.
Tego roku z małą przerwą dotarłem do pielgrzymów. Zdrowie się załamało i na trzy dni musiałem przerwać pielgrzymowanie.
Bardzo budujące jest nastawienie ludzi, których się na trasie pielgrzymki spotyka. Są takie miejscowości, które przygotowują się świątecznie na przyjęcie pielgrzymów.
Staram się ludziom dziękować za ich serce i zaangażowanie. Piszę kartki z trasy i z okazji świąt i w ten sposób wyrażam swoją wdzięcność.
W podsumowaniu spotkania wszyscy uczestnicy tegorocznej pielgrzymki dziękowali Księdzu Opiekunowi za wsparcie finansowe, duchowe i organizacyjne oraz całemu Zarządowi Koła Przemyskiego za życzliwość i pomoc w organizacji. Na końcu usłyszeliśmy wypowiedź ks. prał. Bronisława Żołnierczyka, który z wielką uwagą i zainteresowaniem słuchał wypowiedzi pielgrzymów oraz serdecznie podziękował wszystkim uczestnikom, opiekunom i organizatorom za duże zaangażowanie, postawę i piękne wypowiedzi o przeżyciach w wędrówce do Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej.
Jak dożyjemy, to wyruszymy jeszcze raz, a wszystkich bliskich nam będziemy zachęcać, by się nie bali podjąć trudu pielgrzymowania, bo każda pielgrzymka procentuje w kolejnym dniu naszego życia i jest miła naszej Matce i Królowej.
Pomóż w rozwoju naszego portalu