Reklama

Walka postu z karnawałem

Życie „pod wspólnotę”

Pościć o chlebie i wodzie, zamiast obiadu czytać Pismo Święte, budzić się na nocną modlitwę i dawać jałmużnę potrafią nie tylko mnisi z zakonów kontemplacyjnych. Także dla wielu współczesnych świeckich są to sprawy bliskie. Niektórzy uczą się postu, modlitwy i jałmużny we wspólnotach Drogi neokatechumenalnej.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

- Nie jedząc i nie pijąc, nie zapełnia się swego żołądka, ale przygotowuje się miejsce w życiu dla Chrystusa - mówi Marek Juś, od prawie dwudziestu lat zaangażowany w neokatechumenat. Na co dzień tłumacz języka niemieckiego. Razem z żoną Dorotą wychowują siedmioro dzieci i są „głównymi odpowiedzialnymi”, tzn. koordynatorami we wspólnocie przy parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Gorzowie Wlkp.
Istotnie, sensem chrześcijańskiego postu jest doświadczenie, że „nie samym chlebem żyje człowiek” i że najważniejsze w życiu jest słowo Chrystusa. Ważna jest właśnie religijna motywacja, bez niej można by mówić jedynie o diecie. Członkowie wspólnot neokatechumenalnych przeżywają to namacalnie podczas tzw. konwiwencji, czyli regularnie organizowanych dni skupienia. Jeden dzień konwiwencji poświęcony jest na post.
- Wtedy na obiad jest Słowo Boże do jedzenia - żartuje Marek.
- Po prostu zamiast głównego posiłku dwie godziny medytujemy nad Pismem Świętym - wyjaśnia Maria Kasjan, nauczycielka matematyki w jednym z gorzowskich liceów. - Wieczorem jest liturgia pokutna, a po niej uroczysta kolacja, tzw. agapa. Wtedy post się kończy.
Post jednak to nie tylko powstrzymanie się od pokarmu. W szerszym znaczeniu obejmuje także innego rodzaju wyrzeczenie.
- Na konwiwencji to także milczenie. Staramy się być wtedy bardziej dla Pana - mówi Irena Gerlach, lekarz laryngolog. Na Drodze jest razem z mężem Aleksandrem. Ich dorosłe dzieci także zaangażowane są we wspólnotę.
Oprócz konwiwencji i tradycyjnych piątków „bracia” - jak mówią o sobie członkowie wspólnot - poszczą także w innych okolicznościach.
- Gdy głosimy katechezy wstępne dla nowych braci, staramy się pościć w intencji głoszących - objaśnia Maria Gontowicz-Szałas, olimpijka, wielokrotna medalistka mistrzostw świata i Europy w judo, dziś matka pięciorga dzieci.

Czekać na Paschę

W duchowości chrześcijańskiej od początku bardzo ważny był post paschalny. Trwa on od Wielkiego Piątku, przez Wielką Sobotę, aż do uroczystej Wigilii Paschalnej. To bezpośrednie przygotowanie do Wielkanocy. Wspólnoty neokatechumenalne przeżywają Paschę w zupełnie wyjątkowy sposób. Całą noc sprawują liturgię. Jest to dla nich rzeczywiście wigilia - noc czuwania. Wielu braci przed najważniejszą nocą w roku pości o chlebie i wodzie.
- Kiedyś próbowałem nawet nic nie pić, ale tak się nie da - mówi Marek ze śmiechem.
- Poświęcamy wtedy także więcej czasu dzieciom, a nie tylko porządkom. Odmawiamy im w tym czasie np. telewizji, aby uczyć je czekać na Paschę, na przejście Pana - tłumaczy Dorota, matka sześciu synów i jednej córki.
- W noc paschalną trzeba przyjąć inny pokarm: Słowo Boże i Eucharystię - wyjaśnia Anna Cichoń. Poznali się z mężem Arkadiuszem we wspólnocie czternaście lat temu. Od jedenastu lat są małżeństwem. Mają dwójkę dzieci.
- Gdy po ścisłym poście w noc paschalną spożywa się po raz pierwszy od wielu godzin Ciało i Krew Pana, to jest to coś wspaniałego - zauważa Zygmunt Hutnik. - Wydaje mi się - dodaje - że post otwiera mnie bardziej na ludzi.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Nawrócenie portfela

Reklama

Chrześcijański post nie istnieje bez modlitwy i jałmużny.
- Katechiści odpowiedzialni za naszą formację zawsze nas zapraszają, aby łączyć te trzy sprawy. Na pewnym etapie Drogi jesteśmy zachęcani, aby - wzorem wielu świętych - praktykować modlitwę w nocy. Dla mnie to mordercza walka, ale staramy się z mężem to robić - mówi Anna.
- Dla mnie jałmużna jest ważniejsza od postu. Jako biznesmena bardziej mnie to oczyszcza - wyznaje mąż Arkadiusz, właściciel firmy poligraficznej.
- Cieszę się, że na Drodze zwraca się uwagę na jałmużnę - dodaje Anna. - Trzeba dawać tak, by ten drugi nie miał szansy podziękować. Wkoło pełno jest ludzi, których Pan Bóg przysyła. Widzę w jałmużnie szkołę wolności dla siebie.
Droga przygotowuje do dawania jałmużny.
- Niektórzy czują to od razu, inni, tak jak ja, potrzebują więcej czasu. Do tego trzeba dojrzeć - wyznaje Aleksander Gerlach.
- Oczywiście, zawsze mamy wolność - dodaje żona Irena.
- Nawrócenie musi przejść przez umysł do serca i aż do portfela - obrazowo wyjaśnia Marek. - Chyba bp Paweł Socha powiedział kiedyś, że gdyby powstały w diecezji takie grupy, w których dziesięć osób robiłoby składkę i dawało ją jednej biedniejszej, to w diecezji nie byłoby ludzi żyjących w nędzy. Coś takiego dzieje się na Drodze. Są bracia, którzy otrzymują od wspólnot „rentę”. Chodzi o to, by kochać nie tylko słowami, ale także swoimi pieniędzmi.
Kto dzisiaj posiada wiele, sam kiedyś może być w potrzebie.
- Wtedy trzeba też umieć poprosić - mówi Teresa Poczobut.

Nie ma takiej Mszy

Chrześcijańska asceza polega na rezygnacji z jednej wartości, aby w ten sposób osiągnąć wartość wyższą. Co zabiera i co daje neokatechumenat?
Wspólnoty neokatechumenalne sprawują niedzielne Eucharystie w soboty wieczorem, po zapadnięciu zmroku. Taka praktyka jest zgodna z prawem kościelnym i chrześcijańską tradycją. Każdego tygodnia bracia przeżywają w ten sposób pamiątkę paschalnej nocy.
- Kiedyś w sobotę wieczorem oglądaliśmy filmy, czasem lepsze, czasem gorsze. Teraz nie oglądamy - śmieje się Marek. - W zamian otrzymujemy pokój, zadowolenie i sens życia.
- Byłam niedawno na imieninach u kolegi - wspomina Maria, nauczycielka. - Przyszłam po Eucharystii, było to już po dziesiątej wieczorem. Wszyscy się bawili i nikt mi nie chciał uwierzyć, że byłam w Kościele. Powiedzieli, że nie ma takiej Mszy, która zaczyna się o 20.00 i kończy o 22.00.
„Neony” - jak się często o nich mówi - sami przygotowują Eucharystię, czytania, komentarze, modlitwę powszechną etc. Ponadto w raz tygodniu sprawują Liturgię Słowa lub Nieszpory, które wcześniej przygotowują na specjalnych spotkaniach. Do tego dochodzą organizowane co kilka tygodni konwiwencje i zaangażowanie w parafię, np. jako animatorzy grup młodzieży przygotowującej się do bierzmowania. Wszystko to pochłania dużo czasu i energii. A przecież muszą pracować, wychowywać dzieci, znaleźć czas dla siebie.
- Często trzeba zrezygnować z wygody i z odpoczynku - mówi Dorota. - Ale Pan Bóg pomaga, gdy się modlę. Nie czuję, że czegoś mi brakuje. Życie układa się „pod wspólnotę”, nie odwrotnie. Nie czuję rozdźwięku i przeszkody.
- Wychodzę z domu, ale otrzymuję cierpliwość i miłość do dzieci - dodaje Maria, która kiedyś wyrabiała w sobie cierpliwość, trenując judo.
Maria, na co dzień ucząca matematyki, oświadcza: - Jeszcze nie było tak, abym wróciła z Eucharystii i nie była radosna.

Droga neokatechumenalna powstała w 1964 r. w slumsach na przedmieściach Madrytu (Hiszpania). Inicjatorami wspólnot są artysta malarz Kiko Argüello i Carmen Hernandez, absolwentka chemii i teologii. Powstałe wspólnoty zaaprobował i rozprzestrzenił w swej diecezji arcybiskup Madrytu Casimirio Morcillo.
Droga nawiązuje do katechumenatu, tj. długiego okresu przygotowania dorosłych do chrztu św. praktykowanego w pierwotnym Kościele. Dziś wspólnoty realizują jego nową (gr. neo) formę - katechumenat pochrzcielny. Celem jest doprowadzenie ochrzczonych w dzieciństwie do „wiary dojrzałej”. Charakterystyczny dla wspólnot jest sposób głoszenia słowa Bożego i sprawowanej liturgii.
Dziś Droga neokatechumenalna znana jest na całym świecie. W diecezji zielonogórsko-gorzowskiej wspólnoty istnieją w Zielonej Górze, Gorzowie Wlkp., Głogowie, Nowej Soli i Sulęcinie.

2006-12-31 00:00

Oceń: +4 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niedziela Boża i nasza. Sztafeta pokoleń redakcyjnych

2026-09-16 11:32

[ TEMATY ]

sztafeta

Red.

Osoby związane z Tygodnikiem Katolickim "Niedziela"

Osoby związane z Tygodnikiem Katolickim Niedziela

Nasza historia tworzy naszą tożsamość. Dotyczy to szeroko pojętych dziejów państw i narodów, a także konkretnych instytucji czy wydarzeń, które zaistniały w pamięci zbiorowej, obejmującej różne przestrzenie – kulturową, społeczną czy polityczną – i przeszły próbę czasu, a ich jubileusze czy rocznice są okazją do wspomnień i ubogacania twórczego dziedzictwa. Wśród jubilatów znalazł się zasłużony tygodnik katolicki „Niedziela”, który w 2026 r. świętuje setną rocznicę swojego powstania. Z tej okazji proponuję spojrzeć na medialny fenomen u stóp Jasnej Góry przez twarze ludzi związanych z „Niedzielą” w najnowszym okresie działalności tygodnika, czyli od jego wznowienia po 28 latach milczenia wymuszonego przez represyjne władze komunistyczne, które przez kilka dekad zniewalały Polskę, walczyły z Kościołem i kneblowały dostęp do prawdy. Ludzie „Niedzieli”, czyli przede wszystkim kolejni redaktorzy naczelni ze swoimi zespołami redakcyjnymi, a także dziennikarze, publicyści, przyjaciele tygodnika kształtowali i nadal kształtują jego tożsamość.

Każdy numer tygodnika, od jego powrotu do czytelników w 1981 r., jest niejako przypieczętowany medalionem z obliczem Matki Bożej Jasnogórskiej, która została uznana przez zespół redakcyjny za Główną Redaktorkę „Niedzieli”.
CZYTAJ DALEJ

Świdnica. Pożegnano Ewę Urszulę Dziedzic. Żyła dla rodziny, Kościoła i drugiego człowieka

2026-09-22 15:26

[ TEMATY ]

pogrzeb

Świdnica

ks. Rafał Kozłowski

Archiwum prywatne

Obrzęd ostatniego pożegnania Ewy Urszuli Dziedzic

Obrzęd ostatniego pożegnania Ewy Urszuli Dziedzic

Była żoną, matką i babcią, osobą głębokiej wiary, zaangażowaną w życie Kościoła, szkoły oraz lokalnej społeczności. Ewę Urszulę Dziedzic, która zmarła 16 września w wieku 60 lat, pożegnała rodzina, przyjaciele, duchowni i liczne grono osób wdzięcznych za dobro, które pozostawiła.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się 22 września w kościele Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Świdnicy. Mszy św. przewodniczył ks. prał. Rafał Kozłowski. W koncelebrze uczestniczyli ks. kan. Mirosław Rakoczy, ks. Jan Rudnicki i ks. Paweł Baczmański.
CZYTAJ DALEJ

Wędrująca kaucja

2026-09-23 07:52

[ TEMATY ]

kaucja

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Kiedy w wywiadzie w kanale Zero red. Robert Mazurek zadał minister klimatu i środowiska proste pytanie o to, gdzie trafia nasze 50 groszy z butelki, która nie trafi do automatu — uświadomił „haczyk” i skalę drenażu kieszeni, o którym Paulina Hennig-Kloska i generalnie rządzący mówić nie chcą. A nie jest tak, że zieloni ideolodzy na tym nie zarabiają, ani że firmy, które są udziałowcami „operatorów” systemu kaucyjnego, są organizacjami charytatywnymi. Czyjeś kieszenie są opróżniane, by zapychane mogły być inne.

Pięćdziesiąt groszy to „mało”, dopóki nie patrzymy na pełną skalę. Jedna cola. Druga. Zgrzewka wody do domu. Sok dla dziecka. W bloku, w którym i tak już płaci się za worki, za zsyp, za wywóz i za to, że ktoś inny nie segreguje. Do tej opłaty doszła nowa: kaucja. Oficjalnie zwrotna. W praktyce – zawsze ze stratą dla biedniejszego. Wychodzi ze sklepu w cenie napoju i nie wraca, jeśli butelka wyląduje w koszu pod zlewem albo w żółtym worku na klatce.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję