Reklama

Refleksje chicagowskie

Słowo - Matka

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Na katechezie o matce ksiądz wyjaśniał dzieciom na podstawie liter wchodzących w skład słowa „matka”, co to znaczy być prawdziwą matką.
M - miłość
A - adoracja
T - troska
K - krzyż
A - amen
Było to w maju, kiedy obchodzimy Dzień Matki. „Miesiąc ten jest szczególnie poświecony najwspanialszej ze wszystkich matek - Maryi” - powiedział ksiądz. I wyjaśniał, że Maryja była najdoskonalszą Matką i od Niej powinny uczyć się wszystkie inne mamy. Jedna z uczennic powiedziała: „Wobec tego, proszę księdza, czy można powiedzieć, że Maryja była najlepszą Matką i Nauczycielką zarazem, bo uczyła Jezusa, a potem Jego uczniów o Panu Bogu?”. „Tak, z pewnością - odpowiedział ksiądz. - Maryja była i jest rzeczywiście najlepszą Nauczycielką. Co więcej Maryja była również najlepszą uczennicą w szkole Jezusa”. Aby udowodnić to twierdzenie ksiądz odwołał się do encykliki Jana Pawła II: Redemptoris Mater, w której Ojciec Święty pisał, że Maryja jest pierwszą pośród tych, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je. Już przy Zwiastowaniu przyjęła Słowo Boże i uwierzyła w nie. Przez wiarę Maryja stała się Rodzicielką Syna, którego dał Jej Ojciec w mocy Ducha Świętego. W tej samej wierze Maryja odnalazła inny wymiar macierzyństwa, który Jej Syn objawił. Otwierała się jako Matka na samoobjawienie się Boga żywego w Jezusie Jej Synu. Ci, którzy słuchają i zachowują Słowo Boże są prawdziwymi uczniami. Maryja słuchając od początku Słowa Bożego, jako najlepsza uczennica Boga rozważała i wypełniała to Słowo. Stawała się w ten sposób pierwszą „uczennicą” swego Syna, pierwsza - jak mówi Papież - do której On zdawał się mówić „pójdź za mną”, wcześniej niż wypowiedział to wezwanie do Apostołów, czy kogokolwiek innego. Jak głębokie zrozumienie istniało między Jezusem, a Jego Matka świadczy wydarzenie w Kanie. Ten nowy wymiar duchowej jedności między mistrzem a uczniem przejawia się w trosce Maryi o ludzi, w wychodzeniu im naprzeciw. W Kanie ukazana została jedna forma niedostatku, która symbolicznie oznacza wszelkie ludzkie niedostatki, którym moc Jezusa może zaradzić. Wszystkie one przechodzą przez ręce Maryi. Ona jest świadoma, że ma prawo powiedzieć Synowi o potrzebach ludzi i wstawia się za nimi wierząc, że objawi się nad nimi moc zbawcza Jej Syna. Ze strony ludzi potrzebna jest odpowiednia postawa: „Zróbcie wszystko cokolwiek wam powie”. W Kanie, jak mówi Jan Paweł II, Maryja jawi się jako „wierząca w Jezusa”. Jej wiara sprowadza pierwszy „znak” i przyczynia się do wzbudzenia wiary w uczniach. Macierzyńska troska Maryi nie umniejsza jedynemu pośrednictwu Chrystusowemu, lecz ukazuje Jego moc. Ona wskazuje zawsze na Jezusa, bo tylko On ma moc zaradzić potrzebom człowieka. Kościół widział zawsze w Maryi swoją Matkę, odwołując się do słów Jezusa na krzyżu: „oto Matka twoja (...) oto Syn twój” (por. J 19, 26-27). Od tej pory rozpoczęło się macierzyństwo Maryi wobec Kościoła. Jezus bowiem żyje w swoim Kościele, który jest Jego Mistycznym Ciałem. Jesteśmy zatem wszyscy dziećmi Maryi w Chrystusie. Tradycja wiary w Jej żywą obecność w Kościele obdarzała Maryję różnymi tytułami. Litania Loretańska zawiera wszystkie zatwierdzone przez Kościół Jej tytuły. W zależności od natchnień Ducha Świętego, każdy chrześcijanin może obdarzyć Maryję jeszcze innym własnym słowem. Słyszałem kiedyś kapłana witającego obraz Matki Bożej Częstochowskiej słowami „Mamusiu kochana”. Taka czuła postawa wobec Maryi nie jest przecież czczym sentymentem, ale wyraża autentyzm wiary w Jej żywą obecność. Nie wstydźmy się dziecięcych uczuć wobec Matki Bożej. Bo dla Niej zawsze pozostaniemy dziećmi, niezależnie od wieku. W słowie „Matka” oddajemy Jej nie tylko szacunek i hołd, ale także dziecięce przywiązanie i miłość, na którą Ona czeka. Przy koronowaniu Jej wizerunków, jako wyraz wdzięczności często mówi się: „W ręce koronatora złóżcie najświętsze uczucia waszych dusz. Będziemy koronować Matkę Bożą naszym hołdem ufności w Jej orędownictwo, którego dziś zwłaszcza tak nam potrzeba”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Białoruś: ksiądz oskarżony o „zdradę państwa” już od 200 dni w areszcie. Nie wiadomo, czy zapadł wyrok

W Mińsku rozpoczął się proces karny przeciwko ks. Anatolowi Parachniewiczowi, proboszczowi parafii w Olkowiczach w rejonie wilejskim, w archidiecezji mińsko-mohylewskiej - informuje portal katolik.life. Duchowny od ponad pół roku przebywa w areszcie. Rozprawa odbywa się za zamkniętymi drzwiami, a władze nie przekazały oficjalnie żadnych informacji o sprawie.

O toczącym się procesie poinformowali białoruscy katolicy. Ks. Parachniewicz został zatrzymany w połowie marca i od ponad 200 dni przebywa w areszcie. W tym czasie obchodził 66. urodziny oraz 31. rocznicę święceń kapłańskich.
CZYTAJ DALEJ

Ostatni romantyk nie zmieścił się w kadrze. O kinowej „Lalce” Macieja Kawalskiego

2026-10-06 12:30

[ TEMATY ]

film

felieton

Kino Świat

Kinowa „Lalka” Macieja Kawalskiego ma rozmach, piękne kostiumy i znakomitych aktorów. Zabrakło w niej jednak sceny, w której Prus zawarł być może swoje najważniejsze przesłanie: śmierci Ignacego Rzeckiego – ostatniego romantyka – i trzech łacińskich słów odnalezionych w jego kieszeni.

Podziel się cytatem W końcowym, powieściowym wątku „Lalki” Prusa doktor Szuman wypowiada do Ignacego Rzeckiego, wciąż czekającego na powrót Napoleona i Wokulskiego, znamienne słowa: „Romantycy muszą wyginąć, to darmo: dzisiejszy świat nie dla nich….Powszechna jawność sprawia to, że już nie wierzymy ani w anielskość kobiet, ani w możliwość ideałów. Kto tego nie rozumie, musi zginąć albo dobrowolnie sam ustąpić…”. Rzecki zostaje potem sam. Wkrótce umiera. W jego pokoju - z okrągłym stołem z czarnym kałamarzem, ćwierćwiekową pajęczyną i ćwierćwiekową firanką - gromadzą się dawni znajomi. Na koniec zostają tylko Szuman i Ochocki. „Przypatrz mu się pan - mówi doktor Szuman - ostatni to romantyk! Jak oni się wynoszą… Jak oni się wynoszą….”. Ochocki pochyla się, by ująć „zimną już rękę Rzeckiego”, gdy nagle w bocznej kieszeni zmarłego dostrzega list Węgiełka z nakreśloną strofą Horacego: Non omnis moriar (Nie wszystek umrę).
CZYTAJ DALEJ

„Nietykalni” na Camino? 500 tys. pielgrzymów i film o spotkaniu, które zmienia wszystko

2026-10-07 13:45

[ TEMATY ]

film

Rafael

Camino de Santiago

Materiał prasowy

Camino de Santiago przyciąga co roku setki tysięcy osób z całego świata. W 2026 roku liczba pielgrzymów, którzy dotarli do Santiago de Compostela, ponownie przekroczyła 500 tys. Fenomen tej drogi coraz częściej trafia także do kina. 30 października do polskich kin wejdzie „Camino dla opornych” („Compostelle”) w reżyserii Yanna Samuella — film, którego osią jest spotkanie dwojga pozornie niedopasowanych ludzi.

Fred i Adam wyruszają razem na Camino de Santiago, choć początkowo niewiele ich łączy. Ona próbuje uporządkować swoje życie, on mierzy się z poczuciem odrzucenia i własnymi problemami. Droga stopniowo zmienia ich relację.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję