Reklama

Rycerze Jezusa

Niedziela częstochowska 12/2005

ks. Paweł Maciaszek

Dla wychowanków domu dla chłopców św. Stanisława Kostki w Częstochowie, służba przy ołtarzu to szczególne wyróżnienie

Dla wychowanków domu dla chłopców św. Stanisława Kostki w Częstochowie, służba przy ołtarzu to szczególne wyróżnienie

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Rycerze Jezusa Chrystusa

Reklama

Łaciński termin ministrare w języku polskim oznacza „służyć, pomagać”. Dlatego ministrantami nazywa się tych, którzy pomagają kapłanom w sprawowaniu Mszy św. i nabożeństw przez przygotowywanie i podawanie określonych przedmiotów niezbędnych w liturgii, za pomocą których przedstawiana jest rzeczywistość duchowa. Służba ołtarza przyczynia się do piękna liturgii, o której wystrój już w Starym Testamencie dbało pokolenie Lewiego. O tym, że realizacja powołania do bliskości z Jezusem przez bliskość z ołtarzem Pańskim nie jest łatwa, świadczą składane przez chłopców przyrzeczenia: służby z wiarą, radością i sumiennością; pamiętania o szacunku i modlitwie za Ojczyznę, rodziców, nauczycieli i księży; bycia pilnym uczniem i dobrym kolegą; odważnego mówienia o Chrystusie, by inni wierzyli i kochali Go jeszcze bardziej; wyrzekania się alkoholu i palenia papierosów do 18 roku życia. Ministranci i lektorzy przez czytanie Słowa Bożego i pomoc przy Mszy św. świadczą o istotnej prawdzie, że tajemnice wiary dokonujące się w kościołach nie są jedynie sprawą kapłana, lecz całej wspólnoty parafialnej, wszystkich wiernych. Uczestniczenie w nich polega na współtworzeniu, a nie słuchaniu, oglądaniu czy ocenianiu.
Przynależność do liturgicznej służby ołtarza nie jest łatwa, wymaga wielu wyrzeczeń. Jako przykład można podać Msze św. odprawiane w języku łacińskim. Zapewne starsi pamiętają jeszcze czasy, kiedy kapłan był odwrócony tyłem do ludzi, a służyło mu tylko dwóch ministrantów. Musieli oni bardzo dobrze znać części liturgii po łacinie. Kościół zawsze kierował się troską o należyte przygotowanie ministrantów do wykonywania swoich funkcji. Obecnie bieganie na dyżury, systematyczne uczestnictwo w zbiórkach formacyjnych, a przede wszystkim sprostanie wymaganiom wyboru na ministranta czy lektora wymaga poświęcenia. Ale jest możliwe, jeśli się pamięta, że jest to służba Bogu, a także ludziom. Z jednej strony dzwonienie dzwonkami, podawanie wody i wina, trzymanie pateny to czynności proste, z drugiej jednak jest to niezwykłe przeżycie, gdyż przebywa tak blisko Chrystusa. Dlatego określone zostały zasady mówiące o tym, że ministrant kocha Boga i dla Jego chwały wzorowo spełnia swoje obowiązki: służy Chrystusowi w ludziach, zwalcza swoje wady i pracuje nad charakterem, rozwija w sobie życie Boże, poznaje liturgię i żyje nią, wznosi wszędzie prawdziwą radość, przeżywa Boga w przyrodzie, zdobywa kolegów dla Chrystusa, jest pilny i sumienny, modli się za Ojczyznę i służy jej rzetelną pracą.
O tym, co młodzi chłopcy, ubrani w komżę lub albę, noszą w swym sercu, mówi hymn, od którego pierwszych słów zaczerpnięte zostało ministranckie pozdrowienie: „Króluj nam, Chryste!”. W kolejnych zwrotkach jest mowa o tym, co stanowi drogę do radości i świętości rycerzy Chrystusa: „Naprzód przebojem, młodzi rycerze, do walki z grzechem swej duszy, wodzem nam Jezus w Hostii ukryty, z Nim w bój nasz zastęp wyruszy”.

Służba, która kształtuje

Reklama

Stanisław - 19-letni lektor z parafii św. Wawrzyńca w Borownie - został ministrantem w wieku 7 lat. O swojej przygodzie z Panem Jezusem jako Jego ministrant opowiada: „Do służby przy ołtarzu zachęciła mnie babcia i zgodziłem się. Podobała mi się komża i możliwość przebywania przy ołtarzu bliżej niż moi koledzy. Z biegiem czasu tak bardzo zacząłem przeżywać pełnienie tej funkcji, że po przygotowaniu przyjąłem posługę lektora. Z pewnością służba ta przybliża mnie do Boga i sprawia, że staram się być jak najlepszym człowiekiem. Pomaga w pokonywaniu codziennych kłopotów. Czytanie Pisma Świętego kształtuje moje wnętrze oraz doskonali duchowo. Służąc przy ołtarzu, czuję się szczęśliwy i odczytuję to jako wyróżnienie i przywilej”.
Jego młodszy kolega - Łukasz, wyznaje: „Mam 16 lat, od 8 lat jestem ministrantem. Do ministrantury namówił mnie kuzyn Stanisław. Podjętej wówczas decyzji nigdy nie żałowałem. Służby uczyłem się ok. 5 tygodni i - co ważne - bardzo szybko otrzymałem komżę. Na początku byłem nie tylko nieśmiały, lecz nawet wystraszony, a teraz, kiedy uczę młodszych kolegów, z uśmiechem podchodzę do ich tremy. Do moich obowiązków należy także sprzedawanie Niedzieli po każdej Mszy św. Kiedy Ksiądz Proboszcz podczas ogłoszeń duszpasterskich zachęca do kupienia najnowszego numeru pisma, ja stoję już przed kościołem, gotowy do rozprowadzania”.
Mateusz ma dopiero 10 lat i jako kandydat pilnie przypatruje się ministranckiej służbie starszych kolegów. Nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, dlaczego uczy się tej posługi. Wie natomiast, że chce służyć przy ołtarzu: „W ub.r., po I Komunii św. zrodziła się we mnie myśl, by zapisać się do ministrantów. Pomagania księdzu przy ołtarzu uczę się już od pół roku i wszystkiego jeszcze nie umiem. Myślę, że najlepszy jestem w «gongu» (to łatwe do zapamiętania), a najbardziej boję się dzwonków (czasem trudno jest zadzwonić w odpowiednim momencie). Ale do czasu, kiedy otrzymam strój ministrancki, wszystkiego się nauczę. Staram się regularnie przychodzić na dyżury (3 razy w tygodniu). Wszystko mi się podoba, więc pewnie będę służył wiele lat”.
Są też i tacy, którzy w liturgicznej służbie ołtarza odnaleźli się już w wieku dorosłym. Pan Adam, lektor z parafii św. Jakuba Apostoła w Częstochowie, został ministrantem i zaczął czytać Pismo Święte w czasie Eucharystii, mając 22 lata. Jak sam mówi, „było to realizowanie pragnienia służby Chrystusowi, które zrodziło się jako konsekwencja ożywienia miłości do Jezusa”. I tak trwa to już 20 lat. Teraz, jako ojciec, próbuje namawiać swoich synów - Michała i Tobiasza, aby rozmiłowali się w ministranckiej służbie. Jest przekonany, że właśnie taka formacja sprawi, iż dziecięco-młodzieńcze lata będą pełne niezapomnianych przygód i radości.
Ks. Marek, opiekun ministrantów i lektorów w parafii bł. Michała Kozala w Działoszynie, opowiada o cotygodniowych spotkaniach formacyjnych jako o czasie przeznaczonym na poznawanie liturgii, co pozwala na lepszą służbę. Dzięki spotkaniom można wyeliminować niedoskonałości i bezbłędnie przygotować oprawę liturgiczną na wyjątkowo bogatą w symbole i treść liturgię Triduum Paschalnego.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Wzorem naszych patronów

Ministranci i lektorzy mają swoich patronów, którzy stanowią wzór osiągnięcia świętości mimo młodego wieku. Są to: św. Dominik Savio (przeżył 15 lat), św. Stanisław Kostka (18 lat), św. Jan Berchmans (22 lata), św. Alojzy Gonzaga (23 lata), św. Tarsycjusz (zmarł jako młodzieniec).
O św. Dominiku Savio warto przypomnieć, że rósł pod czułą i troskliwą opieką rodziców, którzy uczyli go, że Bóg jest dobrym i kochającym Ojcem. Chłopiec był niezwykle inteligentny i szybko pojmował prawdy wiary. Nic więc dziwnego, że w wieku 7 lat przystąpił do Pierwszej Komunii św. (wówczas dzieci przyjmowały Pana Jezusa w wieku 12 lat). Tego ważnego dnia Dominik zapisał w swoim modlitewniku następujące postanowienia: „Będę często przystępował do spowiedzi i Komunii św., pragnę dni święte święcić, moimi przyjaciółmi będą Jezus i Maryja, raczej śmierć wybiorę niż grzech”.
Św. Stanisław Kostka zadziwił wszystkich konsekwentnym realizowaniem w życiu hasła: „Do wyższych rzeczy jestem stworzony”. Zawsze myślał o tym, by podobać się Bogu i innych do Niego przyprowadzać.
Zasady życia według św. Jana Berchmansa są następujące: „Serce moje jedynie bezpiecznym żyć może, gdy wytrwa w szczerej, dziecięcej miłości ku Matce Bożej. Mało mówić, dużo czynić. Wielce sobie ważyć drobne sprawy. Jeśli nie dojdę do świętości za młodu, nigdy nie będę świętym. Myśl, żebyś Panu Bogu się podobał, a Pan Bóg o tobie myśleć będzie. Sumiennie dopilnuję punktualnego rannego wstawania. Kto nie docenia modlitwy, nie wytrwa w pobożności. Wszystko, co czynisz, czyń z wielką starannością. Cierpliwość koroną wszelkich cnót. Nie czyń nigdy tego, co Ci się w drugich nie podoba; ale to, co się w nich podoba”.
Św. Tarsycjusz miał być akolitą Kościoła rzymskiego. Jest to jedno ze święceń niższych, które dawało klerykom prawo usługiwania do Mszy św., a więc do zaszczytnej funkcji, którą obecnie pełnią ministranci. Przypuszcza się, że św. Tarsycjusz poniósł śmierć męczeńską za panowania cesarza Decjusza (lata 249-51 po narodzeniu Chrystusa). Było to jedno z najkrwawszych prześladowań. Chrześcijanie chętnie ginęli za Chrystusa. Ich największym pragnieniem było posilenie się Chlebem Eucharystii na drogę do wieczności. Zanoszono im więc potajemnie Komunię św. do więzień. Św. Tarsycjusz wyróżniał się gorliwością w posłudze świętym męczennikom. Pewnego dnia, gdy niósł na sercu Wiatyk do więzienia, spotkał rówieśników bawiących się na jednym z placów rzymskich. Pogańscy chłopcy wołali Tarsycjusza, by do nich się przyłączył. Kiedy ten zaczął uciekać, gonili go, a spostrzegłszy, że przyciska coś do piersi, chcieli wydrzeć mu to siłą. Bohaterski chłopiec bronił swego skarbu. Wówczas zgraja przewróciła go na ziemię, skopała, zbiła i obrzuciła kamieniami. Dopiero przypadkowo przechodzący żołnierz, także chrześcijanin, uwolnił chłopca i zaniósł go do domu, gdzie niebawem zmarł. Najświętszy Sakrament ze czcią odniesiono do kapłana katolickiego.
Św. Alojzy Gonzaga tak mocno pragnął służyć Bogu, że wbrew woli ojca, który przeznaczył go do kariery wojskowej, rozpoczął nowicjat u Ojców Jezuitów w Rzymie. Zmarł podczas panującej w Rzymie zarazy, niosąc pomoc potrzebującym.

Modlitwa do św. Tarsycjusza

Święty Tarsycjuszu, Patronie i wzorze nasz, Ty niosłeś Jezusa na sercu i w sercu jako największy swój skarb. Cześć i miłość Jezusa promieniowały z Twego oblicza i dla Niego oddałeś radośnie swe młode życie. I my zawsze chcemy nosić Jezusa w swym sercu, chcemy ze skupieniem, z czcią i miłością chodzić wokół Jego ołtarza. Chcemy nieść Jezusa do domu, do szkoły i wszędzie przez dobry przykład. Pomóż nam i spraw, abyśmy całym życiem tylko Jemu służyli i do Niego należeli teraz i na wieki. Amen

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Perełki” z nauczania św. Józefa Sebastiana Pelczara

Św. Józef Sebastian Pelczar pozostawił po sobie wiele dzieł będących niezwykłą spuścizną literatury religijnej. W roku poświęconym temu Świętemu warto pochylić się nad jego myślami i wyłowić „perełki” z Jego nauczania, czyli piękne fragmenty, które można potraktować jako swoistego rodzaju komentarz do czytań poszczególnych niedziel roku liturgicznego.

I niedziela Adwentu, rok „C” - Jr 33,14-16; 1 Tes 3,12 - 4,2; Łk 21,25 - 28. 34 - 36 „Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie” (Łk 21, 27-28). Zbawiciel przypominał nieraz ludziom śmierć i wieczność, już to wskrzeszając zmarłych, jak Łazarza, młodzieńca z Naim i córkę Jaira, już to opowiadając w przypowieściach, że śmierć jest pewną i bliską, ale jej godzina jest niepewną. Mianowicie przyrównał Siebie do gospodarza, który odjeżdża w dalekie strony i nie wie kiedy wróci, człowieka zaś każdego do sługi, któremu straż domu została powierzona; z czego wysnuł naukę: Czuwajcie tedy, bo nie wiecie, kiedy Pan domu przyjdzie, czy z wieczora, albo w północy, albo gdy kury pieją, albo z poranku, by z prędka przyszedłszy, nie znalazł was śpiących (Mar. XIII, 34-37). Tę samą prawdę wypowiedział Pan Jezus w przypowieści o dziesięciu pannach. Wszystkie miały lampy, to jest, wiarę, i wszystkie zasnęły, oczekując przyjścia oblubieńca, to jest, śmierci i sądu; ale pięć mądrych przechowało w lampach oliwę utrzymującą światło, to jest, miłość Bożą, podczas gdy pięciu głupim oliwy i światła zabrakło, bo nieszczęsne popadły w grzech śmiertelny i nie zgładziły go pokutą. Wtedy właśnie i to niespodzianie przyszedł Oblubieniec; za Nim też panny mądre weszły na gody do Jego pałacu, którego drzwi tylko miłość otwiera; natomiast panny głupie odtrącone zostały od bram nieba. I tę przypowieść zakończył Pan słowy: „Czuwajcież tedy, bo nie znacie dnia ani godziny” (Mt 25, 13); co i kiedy indziej powtórzył: „A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o jakiej porze nocy nadejdzie złodziej, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie (Mt 24, 43-44). (...) Zbawiciel daje ludziom ostrzeżenie w przypowieściach. Mianowicie, w przypowieści o włodarzu uczy, że On, jako Gospodarz i Pan wszechświata, będzie żądał od każdego człowieka, który jest tylko chwilowym włodarzem dóbr Bożych, ścisłego rachunku z użycia tych dóbr. Biada człowiekowi, który tego rachunku nie złoży i nie uczyni sobie przyjaciół z mamony niesprawiedliwości, mianowicie przez chętną jałmużnę, bo go nie przyjmą do przybytków wiecznych (Łk 16, 1-9) (...) Sąd ten nie nastąpi jednak, dopóki się nie spełnią przepowiednie Boże. I tak, Ewangelia będzie głoszona po całym świecie (Mt 24, 14), tak że wszystkie ludy będą mogły poznać naukę Chrystusową. (...) Ci którzy uwierzą, utworzą jedną owczarnię pod jednym pasterzem (J 10, 16); ale wielu będzie niewierzących, i rozmnoży się nieprawość. (Łk 18, 8; Mt 24, 12; 2 Tes 2, 13). (...) Powstaną fałszywi Chrystusowie i fałszywi prorocy, i czynić będą znaki wielkie (Mt 24, 24); wystąpi nawet na widownię świata antychryst, który się poda za Chrystusa i z pomocą czarta dokonywać będzie pozornych cudów (2 Tes 2, 9; Ap 20, 3-9); ale Chrystus Pan zabije go duchem ust swoich, to jest, wyrokiem potępienia (2 Tes 2, 8). (...) Nim przyjdzie dzień Pański, wrócą na ziemię Henoch i Eliasz, by nawoływać ludzi, a w szczególności Żydów do wiary i pokuty (Mal 4, 5-6; Mt 17, 11; Ap 11, 3-11). A na ostatku dni także i Żydzi uwierzą w Chrystusa Pana (Oz 3, 4-5). Wreszcie przyjdą ciężkie klęski na ziemię, tak jak przy zburzeniu Jerozolimy, której koniec w opowiadaniu Chrystusowym jest obrazem końca świata. Mianowicie, powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciwko królestwu i będą mory i głody i drżenia ziemi po miejscach. Ukażą się też znaki straszne na niebie, tak że słońce się zaćmi i księżyc nie da światłości swojej, a gwiazdy będą padać z nieba i mocy niebieskie poruszone będą (Mt 24, 7 i 29). Sąd ostateczny przyjdzie niespodziewanie, jak błyskawica i jak złodziej i jak potop za czasów Noego (Mt 24, Łk 18). Najprzód powstaną z martwych wszyscy umarli, dobrzy czy źli, i to prędko we mgnieniu oka (1 Kor 15, 52), na głos trąby anielskiej, tak atoli, że ciała jednych będą jaśniejące, drugich odrażające. A gdy się wszyscy zgromadzą, ukaże się na niebie znak Syna człowieczego, to jest, krzyż otoczony jasnością; a następnie sam Sędzia Chrystus zstąpi z nieba, pełen mocy i majestatu, w orszaku wszystkich Aniołów. (...) U stóp Sędziego staną wszystkie narody, a On je odłączy jedne od drugich, jak pasterz odłącza owce od kozłów i postawi owce po prawicy swojej, a kozły po lewicy (Mt 25, 32-33). Rozdział ten zapowiedział Chrystus Pan w przypowieści o pszenicy i kąkolu, a widzialną tegoż figurą są dwaj łotrzy na Kalwarii. (...) Nastąpi wyjawienie czynów ludzkich, dobrych i złych. Pismo Święte mówi, że otworzone będą księgi, w których zapisano te czyny; ale jest to tylko obrazowym wyrażeniem tej myśli, że w świetle Bożym okaże się wszystko, co ludzie dobrego lub złego dobrowolnie pomyśleli, wymówili lub uczynili (Łk 8,17) stąd sprawiedliwi będą mieli chwałę, a potępieni hańbę (...) Po tym błyskawicznym wykryciu najskrytszych nawet spraw ludzkich wyda Sędzia wyrok (Mt 25, 34, 41).
CZYTAJ DALEJ

Bliskość z Nim porządkuje pobożność i uczy wolności serca

2026-01-09 19:19

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Agata Kowalska

Opowiadanie stoi w samym środku dramatu posłuszeństwa. Samuel przychodzi do Saula z twardym słowem Pana. W tle pozostaje wojna z Amalekitami i nakaz objęcia ich „klątwą” (ḥerem), czyli oddaniem wszystkiego Bogu bez prawa do łupu. Saul zachował to, co wyglądało na rozsądny zysk i pobożny zamiar. W perykopie słychać inne kryterium. Samuel zaczyna od znaku słyszalnego: odgłosu owiec i bydła. Zewnętrzny hałas ujawnia wybór serca. Potem pada zdanie-klucz całego wydarzenia: Pan ma upodobanie w posłuszeństwie. Hebrajskie (šāma‘) znaczy „słuchać” i niesie sens „być posłusznym”. Saul słyszy rozkaz, a układa własne usprawiedliwienia. Chce złożyć ofiarę z najlepszego łupu. Samuel widzi w tym odwrócenie porządku. Ofiara wyrasta z przymierza, a przymierze żyje ze słuchania. Prorok nazywa bunt grzechem wróżbiarstwa, a upór winą bałwochwalstwa. To porównania z obszaru praktyk, które obiecują kontrolę i bezpieczeństwo. Serce upierające się przy swoim planie przenosi tę samą postawę na relację z Bogiem. Na końcu brzmi wyrok: odrzucenie słowa Pana prowadzi do odrzucenia króla. W Izraelu władza królewska pozostaje służbą poddającą się Słowu. Tekst dotyka też religijnej pokusy. Człowiek potrafi mnożyć gesty pobożności, a równocześnie omijać posłuszeństwo. Słowo Boga przenika takie zasłony i wzywa do prostoty serca. W starożytnym kulcie tłuszcz ofiary uchodził za część najcenniejszą. Samuel przypomina, że nawet to, co najlepsze, nie zastąpi słuchania. Posłuszeństwo otwiera drogę błogosławieństwu i chroni przed duchowym rozproszeniem. Samuel nie prowadzi sporu o strategię wojny. On odsłania relację króla z Bogiem, która stoi u źródeł decyzji.
CZYTAJ DALEJ

Papież do fińskiej delegacji ekumenicznej: Nieście światło i nadzieję

2026-01-19 12:15

Vatican Media

Mamy istotną misję jako chrześcijańscy posłańcy nadziei, aby nieść światło Pana do najciemniejszych zakątków naszego świata - mówił Leon XIV do przedstawicieli fińskiej delegacji ekumenicznej, którą przyjął na audiencji w Tygodniu Modlitw o Jedność Chrześcijan.

Delegacja z Finlandii przybyła do Rzymu w ramach tradycyjnej pielgrzymki ekumenicznej w dniu wspomnienia św. Henryka - patrona kraju. Jej wizyta zbiega się także z Tygodniem Modlitw o Jedność Chrześcijan, którego hasłem są słowa z Listu do Efezjan: „Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję