Reklama

Bić czy nie bić?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Pisząc ten artykuł, zdawałam sobie sprawę, że może wywołać kontrowersje wśród czytających rodziców. Zadaniem jego jest jednak skłonienie do refleksji nad pytaniem: „Bić czy nie bić?”. Każdy bowiem rodzic sam wybiera taką metodę wychowawczą, jaka według niego jest właściwa dla dziecka.
Bicie dzieci jest mocno zakorzenione w naszej obyczajowości. Rodzice nierzadko traktują dzieci jako swoją własność. Wydaje im się, że mają nad nimi całkowitą władzę, że mogą z nimi zrobić, co zechcą, zmuszać do łez albo do milczenia. A dziecko jest takim samym członkiem rodziny, tylko słabszym, mniej doświadczonym, ale tak samo ważnym jak mama i tata. Toteż rodzice postarajcie się czasem spojrzeć na świat z perspektywy dziecka. Ten świat widziany jego oczami jest dobry, nowy, zagadkowy. Dużo rzeczy robi z niewiedzy. Rodzicielski dom daje dziecku najlepsze, najpewniejsze schronienie, emanuje największym ciepłem. W tych warunkach wszystko, co dobre, może się pięknie i prawidłowo rozwijać. Pamiętajmy, że to rodzice modelują sylwetkę psychiczną swojego dziecka.
Zmęczeni codziennymi kłopotami, znużeni i zapracowani chcielibyśmy, aby dzieci doceniały nasze starania zaspokajające ich potrzeby. Oczekujemy od nich w zamian sukcesów w szkole, nienagannego zachowania, a przynajmniej tego, że nie będą przysparzać nam zmartwień. Tymczasem codzienność odległa jest od naszych oczekiwań. Z byle powodu sięgamy po najprostszy sposób rozwiązania problemów - pas, klaps. Rodzice twierdzą, że muszą spuścić dziecku lanie, gdy inne metody wychowawcze nie skutkują. Tak naprawdę to na inne metody wychowawcze często nie znajdujemy czasu, ani nie mamy ochoty. Wielu rodziców uważa, że mocny klaps rozwiązuje najszybciej i najskuteczniej wszystkie problemy. Jest to jednak bardzo złudne przeświadczenie. Bicie hamuje jeden konkretny rodzaj zachowania, ale nie zmienia sposobu reagowania dziecka.
Bijemy nasze dzieci ze zdenerwowania, zmęczenia, z poczucia bezradności, a także z braku czasu i z żalu za szare życie, za niewykonanie poleceń, a ponadto za zniszczone ubranie, niepowodzenia szkolne itp. Nie zmienia to jednak prawdy, że każdy klaps jest naszą porażką. Zmęczonym i sfrustrowanym rodzicom, którzy mówią, że nie mają siły i cierpliwości, radzę, aby starali się odnaleźć siłę i sens życia w pomocy małemu człowiekowi, którego przecież bardzo kochają. Uśmiech dziecka może rodzicom dodać siły i radości życia, płacz nie. Na pewno powstrzymanie się od bicia nie jest równoznaczne z niekaraniem. Karą dla dziecka może być brak nagrody, okazanie niezadowolenia. Oto mama się nie uśmiecha, nie pozwala obejrzeć w telewizji ulubionego programu, ogranicza kieszonkowe…
Myślę, że rodzice nie sięgaliby tak pochopnie po pasek, gdyby częściej zastanawiali się nad tym, co przeżywa ich dziecko, co dzieje się w jego wnętrzu, dlaczego tak, a nie inaczej postępuje, czego pragnie i potrzebuje, jakie ma problemy i kłopoty.
Można, choć często jest to trudne, zamiast lania powiedzieć dziecku o wszystkim, co się do niego czuje w danej chwili, o tym, co wzbudza jego zachowanie. Można, a czasem nawet warto powiedzieć np. o swojej bezradności, która najchętniej objawiałaby się laniem i o przyczynach rezygnacji z takiej metody wychowawczej. Jeśli już zdarzy się nam uderzyć dziecko ze zdenerwowania, bo nie jest ono w stanie zrozumieć grożącego mu np. niebezpieczeństwa, mamy moralny obowiązek przeprosić je, wytłumaczyć powód zdenerwowania. Jeżeli przełamujemy opór dziecka siłą, osiągamy tylko powierzchowny efekt. A skutki bicia bardzo mocno rzutują na rozwój psychiczny dziecka.
Dorośli bijąc dziecko dają mu tym dowód na dwie antywychowawcze tezy: że można bić człowieka i że można bić słabszego od siebie. Dziecko wzorując się na postępowaniu dorosłych też bije słabszego - rodzeństwo, kolegę. Dzieci agresywne umieszczane przez sąd w zakładach wychowawczych, to z reguły dzieci bite w domu. Kary fizyczne wpływają na występowanie trudności szkolnych, a także różnorodnych zaburzeń w zachowaniach społecznych? Nie wiemy, ile dzieci cierpi na nerwicę spowodowaną lękiem przed biciem i ile próbowało z tego powodu targnąć się na życie. Skutki bicia mają często charakter wielopokoleniowy: dzieci bite, gdy dorosną, biją własne dzieci.
Niedawno byłam świadkiem następującego zdarzenia. Mały chłopiec na placu zabaw rozwijał swoje umiejętności w skoku w dal. Dał z siebie wszystko. Tylko mama pozwalając mu na ten wyczyn nie przewidziała, że w piaskownicy będzie błoto. Nie opiszę wyglądu tego wystraszonego dziecka. Ale może warto przy tym temacie zwrócić uwagę na zachowanie mamy. Nad chłopcem uniosła się ręka, która uderzała w głowę, plecy, szarpała. Ręka, która powinna uspokoić płaczące dziecko i chronić przed niebezpieczeństwem, wymierzała uderzenia. Kobieta krzyczała na chłopca, że zniszczył nową kurtkę i książki w tornistrze. Ale czy on chciał to zrobić? Kiedy podeszłam do zdenerwowanej matki, chwyciła chłopca za rękę i pogroziła mu palcem mówiąc: „Czekaj, jak ojciec wróci, to dostaniesz!”. Jakże często dzieci słyszą tę psychiczną formę znęcania się nad nimi. Na powrót taty czekają z bijącym sercem, niekiedy kulą się ze strachu na odgłos jego kroków. Czy kochającemu ojcu może zależeć, by jego powrót do domu wywoływał takie uczucie?
Kilka tygodni temu Rada Ministrów przyjęła zmiany w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy wobec małoletnich. Czy sama ustawa zmieni sposób karania dzieci? Większość rodziców opiera się przede wszystkim na swoich własnych reakcjach emocjonalnych wobec syna czy córki.
Pamiętajmy, naszemu dziecku potrzebne jest życzliwe, bliskie serce oraz opiekuńcza przyjazna dłoń. Nie traćmy wrażliwości na nasze własne uczucia wobec dzieci oraz rozsądnej odpowiedzialności za wychowanie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nowenna do św. Małgorzaty-Marii Alacoque [Treść pochodzi z roku 1946]

[ TEMATY ]

nowenna

św. Małgorzata Maria Alacoque

Adobe Stock

Święta Małgorzata Maria Alacoque

Święta Małgorzata Maria Alacoque

Nowenna rozpoczyna się od 5 października.

CZYTAJ DALEJ

Święty z plecakiem

Carlo Acutis żył zaledwie 15 lat. Na jego pogrzeb przyszło tak dużo ludzi, że nie zmieścili się w kościele. Żegnali go rodzina, przyjaciele, koledzy, ale również żebracy, bezdomni i uchodźcy, którym pomagał. 7 września 2025 r. został kanonizowany w Watykanie przez papieża Leona XIV.

Szanował każdego spotkanego człowieka. Nie lubił, jak ktoś źle mówił o innych. Po wyjściu z domu zawsze pozdrawiał dozorcę i osoby, które na ulicy prosiły o finansowe wsparcie. Swoje kieszonkowe przeznaczał dla najbardziej potrzebujących. Z ojcami kapucynami rozdawał posiłki tym, którzy spali na ulicy. Pocieszał chorych. Był wesołym, uśmiechniętym chłopcem, który codziennie uczestniczył we Mszy św. i przyjmował Komunię św. Często adorował Najświętszy Sakrament, odmawiał Różaniec, a kiedy przechodził koło jakiegoś kościoła, to zawsze do niego wstępował. Mówił, że Eucharystia to jego autostrada do nieba. Przygotowywał wystawy i strony internetowe, np. o cudach eucharystycznych, dzięki którym ewangelizował ludzi w różnych krajach świata. Tak najkrócej można scharakteryzować młodego świętego – włoskiego chłopca Carla Acutisa.
CZYTAJ DALEJ

Ewangelizacja bez Internetu. Jak bł. Honorat Koźmiński docierał do ludzi?

2026-10-12 20:35

[ TEMATY ]

bł. Honorat Koźmiński

diecezja.waw.pl

Bł. Honorat Koźmiński

Bł. Honorat Koźmiński

Dziś, aby podzielić się treścią religijną, wystarczy nagrać krótki film, opublikować post albo przygotować podcast. Internet daje możliwości, o których jeszcze kilkadziesiąt lat temu trudno było marzyć. Ewangelizacja nie zaczęła się jednak wraz z rozwojem nowych technologii. W XIX wieku, w zupełnie innych warunkach, swoją misję prowadził bł. Honorat Koźmiński. Nie miał do dyspozycji mediów społecznościowych, a mimo to potrafił docierać do ludzi i pomagać im odkrywać powołanie.

Działalność Honorata przypadła na czas zaborów, kiedy władze carskie ograniczały swobodę życia religijnego, a po kasacie wielu klasztorów życie zakonne w Królestwie Polskim znalazło się w trudnej sytuacji. W takich okolicznościach kapucyn szukał sposobów, by nadal służyć ludziom.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję