W warszawskim Teatrze Wielkim odbyła się niezwykła premiera. W 100-lecie urodzin wybitnego choreografa George’a Balanchine’a wystawiono widowisko Balanchine i muzy, złożone z dwóch baletów.
Balanchin, Rosjanin gruzińskiego pochodzenia, był jednym z największych choreografów ubiegłego wieku. Karierę zaczynał w słynnych baletach rosyjskich Diagilewa, zaś po osiedleniu się w Nowym Jorku
stworzył podstawy nowoczesnego baletu amerykańskiego, w którym połączył technikę tańca klasycznego z poszukiwaniami współczesnymi. Teatr Wielki włączył się do obchodów rocznicy stulecia urodzin Balanchine’a.
W ramach specjalnego wieczoru oglądamy dwa balety.
Pierwszą część wypełnia Serenada, balet do muzyki Piotra Czajkowskiego, zrealizowany przez rosyjskiego artystę w 1934 r. w Nowym Jorku. Przedstawienie to odtworzyła według oryginalnej wersji
Susan Pilarre, była asystentka mistrza. W drugiej części wieczoru oglądamy balet Musagete, stworzony do muzyki Jana Sebastiana Bacha i Piotra Czajkowskiego przez Borisa Ejfmana, wybitnego choreografa
z Petersburga, przyjaciela warszawskiego Teatru Wielkiego. Ejfman złożył tym przedstawieniem, którego premiera odbyła się na wiosnę w New York City Ballet, hołd wielkiemu choreografowi. Ten dwuczęściowy
spektakl wchodzi do repertuaru Teatru Wielkiego.
Jeremiasz kieruje te słowa do ludu naznaczonego niewiernością. Mimo to Pan woła: „Wróćcie, synowie odstępni”. Hebrajskie szûb oznacza powrót całym życiem: ponowne wejście pod panowanie Boga. Obietnica zebrania „jednego z miasta i dwóch z rodu” wskazuje drogę Reszty. Odnowa zaczyna się skromnie: Pan gromadzi tych, którzy odpowiadają na wezwanie, choćby byli nieliczni.
Dalej pojawia się obietnica pasterzy według serca Boga. Pasterz oznacza w Biblii przywódcę, sędziego i nauczyciela; lud potrzebuje przewodników, którzy karmią wiedzą i roztropnością. Prorok zapowiada jednak coś jeszcze większego. Arka Przymierza przestanie być ośrodkiem pamięci: nie będzie się o niej mówić z dawną tęsknotą ani nie sporządzi się nowej. To zapowiedź niezwykła - uwaga przenosi się ze świętego przedmiotu na samego Pana. Jerozolima stanie się „tronem Pana”, a narody będą się tam gromadzić. Odnowa Izraela otwiera się na ludy. Koniec fragmentu wskazuje przeszkodę zasadniczą: upór złego serca. Dlatego nawrócenie pozostaje konieczne. Bóg podnosi swój lud z ruiny. Zbiera go, daje mu pasterzy i prowadzi ku obecności głębszej niż dawne znaki.
„Naprawdę wytrzymasz cały sierpień bez kieliszka?" — to pytanie słyszy co roku niemal każdy, kto decyduje się na sierpniową abstynencję. Pobrzmiewa w nim zwykle lekkie powątpiewanie, czasem drwina. A przecież dobrowolne odstawienie alkoholu na miesiąc to ani dziwactwo, ani przesadna dewocja. To jedna z najstarszych i najbardziej praktycznych form chrześcijańskiej miłości bliźniego.
Zacznijmy od tego, czym miesiąc trzeźwości nie jest. Katechizm potępia pijaństwo i nadużywanie, a nie kieliszek wina do obiadu. Sierpniowa abstynencja nie jest więc żadnym zakazem, którego trzeba przestrzegać pod grzechem — sam Chrystus przemienił przecież wodę w wino na weselu w Kanie Galilejskiej.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.