Reklama

Bez tej miłości można żyć

Niedziela w Chicago 43/2004

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Tęsknota za Ojczyzną - to temat stale powracający w rozmowach emigrantów. Czy tęsknisz i jak tęsknisz? Brzmi to trochę tak: powiedz mi, jak tęsknisz, a powiem ci, kim jesteś...
W Ameryce żyje się lepiej niż w Polsce, wygodniej, bezpieczniej finansowo, barwniej, ciekawiej. Ameryka daje szansę na niemal świetlaną przyszłość naszym dzieciom, a nam samym gwarantuje spokojną i dostatnią starość. No, a jeśli tak naprawdę boleśnie dopiecze „tęsknica” za ojcowizną - przeniesiemy się z amerykańską emeryturą do kraju ojców i dopiero wtedy poszalejemy...
Nim jednak nastąpi zmierzch życia, trzeba jakoś poradzić sobie z tym nieco wstydliwym uczuciem, tak trudnym do sprecyzowania, boleśnie niejednoznacznym, trochę infantylnym, żeby nie powiedzieć po babsku łzawym... Bo za czym się tęskni? Bądźmy szczerzy... Za krajobrazem malowanym „zbożem rozmaitym”? Za płaczącą Chopinowską wierzbą na miedzy? Za swoim miasteczkiem czy wioską tonącą w jesiennym błocie? Nie, nie - wołają wszyscy. Jak powszechnie wiadomo, tęskni się nie za miejscem, ale wyłącznie za ludźmi, za bliskimi, kochanymi, za przyjaciółmi, za rodziną. Oj, oj - nie zawsze i nie wszyscy.

Czuć ziemię pod stopami

Reklama

Stanisław, wysoki, szpakowaty, znak firmowy: ujmujący uśmiech, od lat mieszkający w USA. Po latach ciężkiej pracy i poświęceń sprowadził wreszcie do siebie całą rodzinę. W tzw. międzyczasie udało mu się ulokować w kraju wuja Sama, a także paru najbliższych przyjaciół. Starali się zamieszkać blisko siebie, odwiedzać, wspierać w trudnych chwilach, być dla siebie nawzajem podporą. Mówili do siebie wyłącznie po polsku, kultywowali rodzime tradycje, starali się, zapewne nieświadomie, stworzyć sobie w Ameryce jakąś namiastkę raju - bo w ich wspólnym mniemaniu raj to było miejsce, gdzie miesza się trochę zamożnego, bezpiecznego USA i trochę romantycznej, z fantazją ułańską Polski. Gdy dzieci dorosły, wyfrunęły z rodzinnego domu i ku zdumieniu niektórych - wróciły do Polski... Co prawda jako pracownicy prestiżowych firm, nauczyciele angielskiego, przedstawiciele handlowi, ale jednak wrócili. A za nimi ten, od którego wszystko się zaczęło. Stanisław. Może nie na stałe i nie na zawsze, ale na długo. Gdy zapytać go, kiedy wraca do USA, nawet po minie widać, że nieprędko... Znajomi Amerykanie dziwili się niepomiernie: po to sprowadziłeś do Ameryki wszystkich tych ludzi z Polski, żeby ich teraz zostawić i wracać nad Wisłę. Stanisław nie umiał wytłumaczyć im, czym jest tęsknota za krajem niewidzianym od lat, z którego kiedyś uciekło się, ryzykując życie. Jak nieracjonalna jest tęsknota za miejscem, które można co roku odwiedzać w czasie wakacji i świąt? Czy to nie dziwne? Trochę tak, trochę nie. Pamiętam wzruszającą opowieść o człowieku, który żyjąc w dobrobycie na Florydzie, stale miał nad biurkiem pocztówkę z rodzinnego Kutna. Zabierał ją w każdą podróż, do każdego hotelu. Były na niej jakieś kamieniczki, kościół, pomnik - nic pięknego, a on ją niemal na sercu nosił. Wpatrywał się w nią. Mówiono wtedy, że to kwestia wieku. Że młodym mniej żal przeszłości. Stanisław lubi powtarzać, że on tylko w Polsce czuje ziemię pod stopami...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Spełnione marzenia

Tomasz, na przykład, nie tęskni. Ma około 40, słowiańską urodę i własną, nieźle prosperującą firmę. To znaczy tęskni wybiórczo, chwilowo. To raczej kwestia nastroju, złego dnia niż forma stałego uczucia. Tęskni z racji świąt Bożego Narodzenia albo 1 listopada, gdy nie ma do kogo pojechać ze zniczem. Czasem, gdy spadnie duży śnieg i z okna widzi zasypane domki jak z bajek dla dzieci, przypomina mu się dom dziadków i podobny widok z okna. Do kraju jeździ raz w roku i z przyjemnością wraca na swoje „amerykańskie śmieci”, bo one już oswojone, własne. Stany Zjednoczone błogosławi każdego poranka. Ten kraj dał mu bowiem coś, czego nie zapewniła Ojczyzna. Spokój, poczucie bezpieczeństwa, także tego finansowego. Tu poznał dziewczynę, w której zakochał się bez pamięci. Tutaj założył rodzinę i urodzili się jego synowie. W Polsce zostawił dzieciństwo i kawałek młodości, z Chicago związał natomiast swoje życie. I nie żałuje. Chciał z Polski wyjechać, odkąd skończył 12 lat. Nie uśmiechało mu się 20 lat czekać na mieszkanie, jeździć na wczasy zakładowe i pracować na trzy zmiany w jakieś fabryce traktorów, bo to był jedyny duży zakład pracy w okolicy. Nie wstydzi się mówić, że wyjazd do USA był spełnieniem marzeń. - Życie - mówi Tomek - jest po to, by marzyć...

Raz tu, raz tam...

Maria, zadbana pani w średnim wieku, wraca do Stanów systematycznie od lat. Trochę tu, trochę tam. Mówi ze śmiechem, że gdy jest w Polsce, tęskni za Chicago, a gdy jest w Chicago, już chciałaby pakować walizki i wracać do ukochanego Krakowa. Swojej córce posłała fotografię z podpisem „uśmiech przez łzy”. Kiedy lata temu wyjechała „za chlebem” do Ameryki, w kraju zostawiła małą Anię. Rozłąka trwała dłużej, niż obie mogły znieść. Marii skomplikowało się życie prywatne na tyle, że nim zorientowała się, co i jak, została sama. Dzisiaj nie warto nawet dociekać, po czyjej stronie była wina. Tego już żaden ziemski sąd nie osądzi. Efektem był rozpad małżeństwa i utrata dobrego kontaktu z córką. Ania wolała zostać z ojcem w kraju. Dla Marii tęsknota za Ojczyzną stała się więc bolesną tęsknotą za córką. Długim czasem, gdy odzyskiwała jej miłość i zaufanie. A dzieci potrafią wystawić cierpliwość dorosłych na próbę. Jeśli mnie kochasz naprawdę - wytrzymasz.
Maria kursuje dziś przez Atlantyk jak w zegarku. Czasem z wnuczką, czasem z córką czy zięciem. Dla niej sprawa tęsknoty nie jest kwestią geografii tylko konkretnych ludzi. Ze swoją rodziną mogłaby mieszkać na dalekiej północy, chociaż nie znosi zimna.

Puenta niepuenta

Tęsknota za Ojczyzną to nie zawsze tylko nostalgia czy melancholia - to uczucie, które towarzyszy emigrantom od wieków. Dotyka zarówno zrównoważonych i chłodnych uczuciowo ludzi Północy i tych z Południa, obdarzonych ponoć krewkim temperamentem. Zresztą, czy można inaczej? Czy komuś udaje się tak bezrefleksyjnie zapatrzeć w teraźniejszość, by wymazać z pamięci i serca przeszłość i kraj ojczysty? Dla jakich korzyści wymiernych czy niewymiernych tak zubażać własne wnętrze, ograniczać doświadczenia, pozbawiać się piękna wspomnień? Podobno łatwiej żyć wyłącznie w perspektywie opartej na filozofii „najważniejsze jest tu i teraz”, łatwiej pragmatycznie ustalać kolejne rozsądne kroki. Przekonywano mnie o tym po wielokroć i nigdy nie przekonano do końca. Bo choć - jak napisała niegdyś Kazimiera Iłłakowiczówna: „Bez tej miłości można żyć, mieć serce puste jak orzeszek”... - natura Polaka rzadko dopuszcza taką możliwość.

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ania Golędzinowska: Pustka w sercu glamour. Od kariery modelki do opętania i egzorcyzmów

2026-02-24 21:34

[ TEMATY ]

Ania Golędzinowska

Mat.prasowa/Esprit

Ania Golędzinowska

Ania Golędzinowska

Żyła w blasku fleszy. Mediolan był sceną jej kariery: czerwone dywany, okładki gazet, narzeczony – siostrzeniec Berlusconiego. A jednak za pozorem sukcesu kryła się samotność, której nie goił żaden aplauz. Zanim trafiła do świata mody, Ania Golędzinowska padła ofiarą handlu ludźmi – uwięziona, zmuszana do pracy w nocnym klubie, upokorzona. Uciekła. Lecz prawdziwe wyzwolenie przyszło dopiero później.

O Medjugorje usłyszała od jednego z dziennikarzy. Pojechała na pielgrzymkę z ciekawości, ale też z nadzieją, i wtedy zaczęło się coś, czego nie sposób było zignorować: bluźniercze głosy, niewidzialny opór, nocne zmagania.
CZYTAJ DALEJ

84-letni kapłan z Polski wystartował w zawodach narciarskich

2026-02-23 17:09

[ TEMATY ]

narciarstwo

diecezja.bielsko.pl

Ks. Władysław Nowobilski

Ks. Władysław Nowobilski

Były proboszcz parafii św. Maksymiliana w Ciścu, budowniczy „kościoła jednej doby”, 84-letni ks. Władysław Nowobilski, rodem z Białki Tatrzańskiej, oraz liczne grono górali w strojach regionalnych wzięli udział w 41. Otwartych Zawodach Narciarskich o Puchar Przechodni Związku Podhalan. Wydarzenie odbyło się 22 lutego 2026 r. na stoku „Na Zadziale” w Nowym Targu. Zanim rozpoczęto sportową rywalizację, uczestnicy zgromadzili się na polowej Mszy św., której przewodniczył ks. Nowobilski.

Kapłan był także jednym z zawodników. Podkreślał wdzięczność Bogu za możliwość ponownego startu na nartach, mimo wieku. Silną grupę stanowili górale z Nowego Targu. Wystartowali m.in. Andrzej Rajski i Danuta Rajska-Hajnos, którzy z humorem komentowali swoje szanse w poszczególnych kategoriach wiekowych. Z kolei emerytowany kapitan PLL LOT Józef Wójtowicz żartował, że zamienił stery boeinga na narciarskie kijki. Wsparcie dla zawodników zapewniała grupa kibiców z góralskimi dzwonkami. Uczestnicy mogli skosztować regionalnych potraw, m.in. moskoli oraz chleba ze smalcem.
CZYTAJ DALEJ

Nowi biskupi pomocniczy diecezji rzymskiej

2026-02-25 12:06

[ TEMATY ]

Włochy

pexels.com

W dniu dzisiejszym Ojciec Święty Leon XIV mianował czterech nowych biskupów pomocniczych dla swojej diecezji. Każdemu z nich powierzony zostanie jeden z sektorów, na które podzielona jest papieska diecezja.

Od 1966 roku diecezja rzymska podzielona jest na pięć sektorów (centralny, północny, zachodni, południowy i wschodni) zarządzanych przez biskupów pomocniczych. Cztery z nich od ponad roku pozostawały wakujące, po tym jak papież Franciszek powierzył dotychczasowym biskupom inne zadania.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję