Reklama

Duchowość filozoficzna

Kłamstwo

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jeden z bohaterów Hamleta Williama Shakespeare’a stwierdza: „Nie wiem, co z tym czynić, Panie mój”, a Hamlet odpowiada: „Jest to proste jak kłamstwo”. Niezwykłe porównanie. Rzeczywiście, dla wielu z nas kłamstwo jest czymś nadzwyczaj łatwym. Na szczęście, mimo powszechności tego zjawiska, znam ludzi, którzy nie potrafią kłamać - spojrzeć komuś w twarz i zmyślać na poczekaniu. Istnieją poza tym sytuacje, które ze swej natury są „chronione” przed kłamstwem. Rzeczą niezwykle trudną czy wręcz niemożliwą jest np. okłamywanie osoby, którą autentycznie i szczerze kochamy. Prawdomówność jest jednym z podstawowych znaków dojrzałej miłości. Odkrycie nawet drobnego kłamstwa jest bolesne i grozi utratą zaufania, które jest fundamentem miłości.
Motywy kłamstwa są różne. W czasie zajęć z młodzieżą poprosiłem, aby każdy przypomniał sobie jedno z ostatnich swoich kłamstw (zakładałem, że nikt nie musi sięgać pamięcią w odległą przeszłość) i napisał, oczywiście anonimowo, dlaczego skłamał. Z wypowiedzi wynikało, że najczęstszym motywem takiego postępowania był, oczywiście, strach przed konsekwencjami. („Jak prawda wyjdzie na jaw, to posypią się słowa krytyki, będę musiał ponieść karę” itp.). Następnym wymienianym powodem kłamstwa był lęk przed odrzuceniem, przed zburzeniem pozytywnego obrazu samego siebie w oczach innych (jak inni dowiedzą się prawdy, to mnie nie zaakceptują, wyśmieją itp.). Innym motywem kłamstwa był po prostu żart (miało służyć rozbawieniu innych). Wielokrotnie wymienianą przyczyną była troska o czyjeś dobro („Nie mogę powiedzieć prawdy drugiej osobie, ponieważ byłaby ona dla niej zbyt bolesna”). Motywem kłamstwa może być również lenistwo („Nie mogę po południu odrabiać z tobą lekcji, bo jestem zajęty”, chociaż w rzeczywistości mam czas, ale nie chce mi się siedzieć nad zeszytami.). Młodzież jako przykład wymieniała także „kłamstwo na odczepnego” („Słuchaj, ja już mam chłopaka, więc daj mi święty spokój” - napisała jedna z dziewczyn o swoim kłamstwie, gdy chciała pozbyć się uciążliwego zalotnika). Wreszcie ostatni motyw pojawiający się u młodzieży to „kłamstwo złośliwe” (aby komuś dokuczyć, poniżyć, zadać dotkliwy ból); w tym przypadku mamy do czynienia z oszczerstwem, plotką, paszkwilem.
Większości z nas kłamstwo z pewnością kojarzy się jako przeciwieństwo prawdy. Otóż nie do końca jest to poprawne. Dla Arystotelesa przeciwieństwem kłamstwa jest prawdomówność, a nie kłamstwo. Bo kłamać można, mówiąc… prawdę, np. niepełną. Przypuśćmy, że wypowiadamy zdanie, które samo w sobie jest prawdziwe, ale pewne czynniki spowodują (o czym dobrze wiemy), że odbiorca tego zdania zrozumie je całkowicie inaczej. Dla ilustracji opowieść z mojego dzieciństwa. Razem z bratem mieliśmy przydzielone dyżury w wynoszeniu śmieci. Nie przepadałem za tą czynnością i starałem się od niej wykręcać. Pewnego dnia, kiedy przypadał mój nieszczęsny dyżur, mama po powrocie z pracy, zanim dokonała weryfikacji stanu kosza na śmieci, zadała proste pytanie: „Wyniosłeś śmieci?”. A ja na to: „Przecież wiesz, że we wtorki to ja wynoszę śmieci”. Oczywiście, nie wyniosłem ich, ale czy wypowiedziane przez mnie zdanie było prawdziwe? Jak najbardziej! A co pomyślała moja mama? Że śmieci są wyniesione. Doskonale wiedziałem, co sobie pomyśli. Dlatego też wypowiadając zdanie prawdziwe, skłamałem, bo celowo wprowadziłem ją w błąd, manipulując prawdą. Jakże często wykorzystujemy różne sytuacje, balansując na granicy prawdy i kłamstwa, zręcznie posługując się prawdą, półsłówkami czy niedopowiedzeniami. Niby jesteśmy w porządku, sumienie mamy czyściutkie, bo przecież nie powiedzieliśmy fałszu, ale tak naprawdę to „kłamaliśmy jak z nut”.
Kłamstwo pociąga za sobą kłamstwo. Nie można raz skłamać. Kłamstwo trzeba ciągle powtarzać, bo inaczej zostanie szybko zdemaskowane. Niewątpliwie, jak powtarzał Michał Montaigne, warunkiem kłamstwa jest dobra pamięć. Jednak ta lawinowa struktura kłamstwa powoduje, że nie da się wszystkiego zapamiętać i w końcu, prędzej czy później, gdzieś się „wsypiemy”.
Czym jest kłamstwo? Otóż jest świadomym podaniem fałszu za prawdę lub prawdy niepełnej w celu wprowadzenia kogoś w błąd dla uzyskania pewnych korzyści. Co to oznacza? Kłamstwo musi być świadome. Kłamać może tylko ten, kto zna prawdę, czyli jest świadomy właściwego stanu rzeczy. Jeśli nie znam prawdy, nie jestem w stanie kłamać. Popełniam wówczas błąd, mówię nieprawdę, fałsz, ale… nie kłamię. Kiedy ktoś zapyta mnie np. gdzie jest najbliższa poczta, a ja mu powiem, że musi iść prosto, a następnie w prawo, bo tak byłem przekonany, choć w rzeczywistości należało skręcić w lewo, to nie okłamałem, lecz popełniłem błąd, pomyliłem się. Kłamstwo miałoby miejsce w sytuacji, gdybym dobrze wiedział, gdzie jest poczta, a w złośliwości swojej skierował pytającego w przeciwną stronę.
Kłamstwo podaje fałsz lub niepełną prawdę. Jest tym doskonalsze (skuteczniejsze), im bardziej zbliżone do prawdy. Nie wykręcę się, np. od obowiązkowych zajęć, mówiąc, iż „nie mam czasu, bo po południu lecę na małą przejażdżkę na Księżyc”, lecz szukam takiego kłamstwa, które byłoby najbardziej wiarygodne, przekonywujące, a więc najbardziej podobne do faktycznego stanu rzeczy. Co więcej, kłamać można nie tylko słowem, lecz również swoim zachowaniem, gestem, postawą. Możemy posługiwać się przy tym pewnym kontekstem sytuacyjnym, skojarzeniami, dosłownie wszystkim. Zawsze jednak w sytuacji, kiedy świadomie wprowadzamy drugą osobę w błąd, mamy do czynienia z fałszem albo niepełną prawdą.
Kłamstwo zawsze wprowadza kogoś w błąd. Czy można jednak okłamać samego siebie? Samookłamywanie się nie jest „klasycznym” kłamstwem, bo w tym wypadku my nie chcemy dopuścić prawdy do siebie. Kłamca zaś powinien dokładnie znać prawdę. W przypadku samozakłamania bardzo często przeczuwamy prawdę, jednak brakuje nam pełnej świadomości stanu faktycznego. Za wszelką cenę staramy się nie dopuścić do siebie tej prawdy, nawet jeśli ona przebłyskuje w nas. Mówimy sobie, że może i tak jest, ale pewnie nie do końca. Z takiego zakłamania czasami bardzo trudno się „wydostać”, bo w samozakłamaniu po prostu nie chcemy znać prawdy.
Kłamiemy w celu osiągnięcia jakiś korzyści. Motywy naszych kłamstw pokazują, że najczęściej są to korzyści krótkowzroczne i egoistyczne. Sprawa jest bardziej skomplikowana w przypadku kłamstwa dla dobra drugiej osoby. Czy można jednak w takiej sytuacji usprawiedliwić kłamstwo? Czy można je nazwać dobrym i koniecznym? Przeanalizujmy kilka przykładów. 1) Lekarz okłamuje swojego przyjaciela, nie mówiąc mu o śmiertelnej chorobie, ponieważ boi się, że prawda mogłaby tylko pogorszyć sytuację i przyspieszyć jego zgon.
2) Mąż opiekuje się chorą żoną, wykonując przy tym wiele przykrych czynności, które wywołują w nim fizyczne obrzydzenie. Zapytany jednak o to przez żonę, zaprzecza. 3) W czasie okupacji mieszkańcy pewnej wioski nie chcą zdradzić okupantowi miejsca pobytu partyzantów, kłamiąc, że o niczym nie wiedzą. W rezultacie cała wioska zostaje spalona. I co o tym sądzić? Kłamstwo czy heroizm?
Zawsze w takiej sytuacji mimo wszystko dobrze jest zapytać się, czy nie było innego wyjścia. 1) Czy przyjaciel nie będzie miał kiedyś żalu, że nie został poinformowany o stanie swego zdrowia? Może, gdyby znał prawdę, byłby w stanie lepiej przygotować się do śmierci i odpowiednio pożegnać z najbliższymi?
2) Czy żona nie będzie wyczuwała kłamstwa? A czy mąż nie może wytłumaczyć żonie, że faktycznie niektóre czynności budzą w nim obrzydzenie, jednak nie ma to wpływu na jego stosunek do żony? Powiedzieć, że wciąż jest ona dla niego najwspanialszą osobą, którą kocha i którą zawsze chce się opiekować. Czyni to z wielką radością, wbrew wszelkim odruchom. Czy kochająca żona nie zrozumiałaby takiego wyznania? 3) Pamiętajmy, że nie mamy obowiązku powiedzenia prawdy każdemu i o wszystkim. Człowiek ma prawo do tajemnicy. Wyjściem z sytuacji, w której jesteśmy „przypierani do muru”, jest nie kłamstwo, lecz powiedzenie prawdy o tym, że ktoś… nie ma prawa do tej prawdy. Taka postawa jest czasami o wiele trudniejsza niż łatwe i szybkie kłamstwo. Jednak w niektórych sytuacjach odmowa powiedzenia prawdy bywa jednoznacznym potwierdzeniem wątpliwości pytającego w myśl zasady: „Jeśli nie chcesz mi odpowiedzieć, to znaczy, że mam rację w swoich przypuszczeniach”.
Św. Tomasz mówi o roztropnym ukryciu prawdy. Wypowiadając prawdę, musimy uwzględnić, na ile drugi człowiek w danym momencie jest w stanie ją przyjąć. Lekarz ukrywający przed pacjentem stan jego zdrowia, wprowadza go w błąd, jednak czyni to, mając na uwadze jego dobro, bo w tym momencie chory nie jest w stanie przyjąć prawdy. Można więc uznać, że po pierwsze - informacja nie jest całkowicie fałszywa. Po drugie - kłamstwo dokonuje się w imię szacunku dla tej osoby. Po trzecie - zakładamy, że lekarz powie pacjentowi prawdę, gdy tylko uzna, że chory jest w stanie ją przyjąć. Mamy tu do czynienia z szacunkiem dla osoby. Ukrycie prawdy na jakiś czas zawiera w sobie otwartość na całą prawdę i szacunek dla człowieka, czego absolutnie nie ma w przypadku kłamstwa.
Dlatego też św. Tomasz nie mówi o dopuszczalnym kłamstwie czy kłamstwie z konieczności, lecz jedynie o ukryciu prawdy. Kłamstwo dla św. Tomasza nie znajduje usprawiedliwienia, gdyż budować można tylko na prawdzie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Maryja była szczęśliwa, bo przyjęła Słowo

[ TEMATY ]

Ewangelia

rozważania

październik

ks. Mariusz Słupczyński

Joanna Popławska/Niedziela

Rozważanie do Ewangelii Łk 11, 27-28

Czytania liturgiczne na 10 października 2026;
CZYTAJ DALEJ

Policja: skontrolowano blisko 35 tys. placówek; zatrzymano 59 osób

2026-10-09 19:11

[ TEMATY ]

policja

szkoły

Adobe Stock

W celu zapewnienia bezpieczeństwa dzieciom, młodzieży oraz wszystkim pracownikom placówek oświatowych policja skontrolowała blisko 35 tys. placówek. Zatrzymano 59 osób w całym kraju.

W piątek 24 tys. policjantów wspieranych przez straże miejskie monitorowało szkoły i ich otoczenie. Z kolei CBZC we współpracy z ABW monitorowało sytuację w internecie.
CZYTAJ DALEJ

Beatyfikacja Matki Isacchi. Ideał świętości wprowadziła w życie

2026-10-10 16:07

[ TEMATY ]

Włochy

Maria Ignacja Isacchi

Vatican Media

Przekształciła ideał świętości w rzeczywistość życia – mówił kard. Marcello Semeraro o Matce Marii Ignazii Isacchi podczas jej Mszy św. beatyfikacyjnej 10 października. Prefekt Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych wskazał, że założycielka Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Najświętszego Serca Jezusa z Asoli miała dar przekazywania pobośności ludziom młodym.

Uroczystość beatyfikacyjna odbyła się 10 października w Mantui. Jak mówił kard. Semeraro podczas Mszy św. beatyfikacyjnej, Kościół celebruje Matkę Marię Ignazję Isacchi, z domu Angelę Caterinę, zwaną Ancillą, „nie dlatego, że dokonała czegoś nadzwyczajnego w oczach świata, ale dlatego, że pozwoliła, by Ewangelia przeniknęła do konkretów jej życia i stopniowo je przemieniała, czyniąc z niego świetlane świadectwo Chrystusa”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję