Reklama

O Krośnie subiektywnie

Smutny krajobraz

Do Krosna nad Odrą - taką bowiem nazwę nosiło Krosno Odrzańskie w pierwszych powojennych latach - przybyłem wiosną 1946 r. Jak z perspektywy minionych lat widziałem to miasto i okoliczne wioski wówczas, a jak postrzegam je dziś?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Było pięknie…

Reklama

Od ostatniego mostu na odrzańskim kanale aż do rzeki Odry, czyli całe przedwojenne śródmieście Krosna leżało w gruzach. Dzieła zniszczenia dokonali - dziś można to powiedzieć z niemal całkowitą pewnością - Rosjanie, którzy tę część miasta po prostu spalili. Także kilka budynków położonych na prawym brzegu Odry nie ostało się pożodze.
Pozostała dolna część miasta, jak i niemal wszystkie ulice położone na „górce”, prezentowały się okazale. Piękne architektonicznie i w bardzo dobrym stanie budynki przykuwały oko przybyłych z różnych stron Polaków - osadników. Dziś te same budynki - od lat nie poddawane renowacji - są smutne i szare, i tylko w niewielkim stopniu przypominają te sprzed lat. Czy kiedykolwiek powrócą do dawnej świetności?
Nie istnieją już podziwiane przez miejscowych i przybyszów romantyczne mostki na odrzańskich kanałach, a przepływająca pod nimi czysta jak łza woda, w której była obfitość ryb i raków - to dziś tylko wspomnienie. O ich istnieniu przypominają jedynie bajorka.
W niewielkim, bo liczącym wówczas ok. trzech tysięcy mieszkańców, Krośnie i w położonych w pobliżu wioskach można było zauważyć stada pasących się krów, koni, owiec i kóz. Wielu Krośnian chowało trzodę i ptactwo domowe. W cenie było siano, zbierane, gdzie się tylko dało. Dziś, w liczącym ponad trzynaście tysięcy ludzi mieście zwierząt tych się nie spotyka. Niewiele pozostało ich także w okolicznych wioskach, w których rodziny utrzymujące się z tego, co urodzi matka ziemia, można policzyć na palcach jednej ręki. Siana nikt dziś nie potrzebuje nawet za darmo.

Wojskowe miasto

Wojskowe koszary z wyjątkiem tych, w których stacjonowały Wojska Ochrony Pogranicza, nie były przez kilka powojennych lat zagospodarowane. W pierwszej połowie lat pięćdziesiątych pojawiły się w nich jednostki wojskowe podległe Ministerstwu Obrony Narodowej i miasto zaczęło żyć wojskiem, z wojska i dla wojska, a zielone mundury zdominowały nadodrzański krajobraz. Dziś z tego krajobrazu pozostało niewiele, a „wojskowe” miasto, jak było postrzegane Krosno, przestało nim być. Mundury można dostrzec jedynie okazjonalnie. Część koszar zionie pustką, a w kilku budynkach można zauważyć jedynie powybijane szyby. Nieużywane mostowe akcesoria dotknęła wszechobecna rdza, a w miejscach ich stacjonowania rosną niekoszone od lat chaszcze. Nieciekawie prezentuje się zarastający chwastami poligon. Setki hektarów ćwiczebnych terenów opustoszało. Ze smutkiem oglądam zielone opuszczone i zaniedbane tereny. Przecież mogłyby się tu paść tysiące bydła. Swoją drogą ciekawe czy, kiedy, w jaki sposób i kto zechce te setki hektarów poligonowych pól zagospodarować?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Wiejski pejzaż

Krośnieńska wieś, w której młodzież dziś tylko mieszka, a starsi po oddaniu państwu ziemi korzystają z „dobrodziejstw” niewielkich emerytur, nie przedstawia budującego obrazu. Budynki zarówno mieszkalne, jak i gospodarskie są w jeszcze gorszym stanie aniżeli te w mieście. Za kilka lat staną się ruiną i znikną w ogóle z wiejskiego krajobrazu. Jeszcze gorszy widok przedstawiają obiekty dawnych Państwowych Gospodarstw Rolnych i spółdzielni produkcyjnych. Na tysiącach hektarów pól miast żyta, pszenicy i ziemniaków rosną... chwasty, które stają się niemal symbolem naszych czasów.

Cywilizacyjna zapaść

Przedstawienie w tym tekście jedynie ciemnych stron nie wyczerpuje naturalnie tematu. Wydarzyło się przecież wiele pozytywnych rzeczy. Z uwagi jednak na czas, jaki upłynął od zakończenia II wojny światowej, działań pozytywnych - głównie na zachodnich rubieżach Rzeczypospolitej - było stanowczo za mało. W porównaniu np. do krajów, które korzystały z dobrodziejstw Planu Marshalla. Sowiecka dominacja i tzw. realny socjalizm, który został nam narzucony, i to niestety - co tu dużo mówić - za przyzwoleniem zachodnich mocarstw, spowodował wieloletnie cywilizacyjne opóźnienie. Także zakorzeniona w tych latach w naszych umysłach mentalność - i to moim zdaniem chyba najważniejsze - nie sprzyja szybkiemu odrobieniu powstałych opóźnień. Nawet nasz akces do
Unii Europejskiej, która wedle niektórych ma być „antidotum” na wszelkie nasze bolączki, na niewiele się zda, jeżeli sami nie zrozumiemy, że to tylko od nas zależy nasz byt. Ten z pewnością będzie lepszy, gdy z mozołem i nie oglądając się na nikogo, zabierzemy się po prostu do... pracy.

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Na tej skale zbuduję mój Kościół”

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

commons.wikimedia.org

Wyrocznia przenosi nas na dwór jerozolimski czasów Ezechiasza. Urząd, o który chodzi - „ten, który jest nad domem” (ašer al-habbajit) - odpowiadał majordomowi pałacu: człowiek ten czuwał nad dostępem do króla, nad sprawami dworu i państwa (por. 1 Krl 4,6; 18,3). Bezpośrednio wcześniej prorok wypowiedział przeciw piastującemu go Szebnie jedną z najostrzejszych inwektyw księgi: dostojnik kuł sobie okazały grobowiec w skale i obnosił się ze wspaniałymi rydwanami - urząd stał się sceną prywatnej chwały. Ta kariera zostaje przerwana: „strącę cię z twego urzędu”. Na miejsce Szebny zostaje powołany Eliakim, syn Chilkiasza. Opis inwestytury wylicza insygnia: tunika, pas, władza przekazana w ręce - a nade wszystko „klucz domu Dawidowego, położony na jego ramieniu”: „gdy on otworzy, nikt nie zamknie, gdy on zamknie, nikt nie otworzy”. Klucz noszony publicznie mówi o realnej i jawnej odpowiedzialności. Nowy zarządca ma być „ojcem dla mieszkańców Jeruzalem i dla domu Judy” - władza w zamyśle Boga osłania i porządkuje, nie eksploatuje. Obraz kołka wbitego w pewnym miejscu dopowiada resztę: na takim kołku dom wieszał naczynia i sprzęty - urząd istnieje po to, by inni mieli się na czym oprzeć. Dalszy ciąg wyroczni, już poza lekcjonarzem, zawiera przestrogę: i ten kołek kiedyś się obluzuje - żaden ludzki urząd nie jest absolutny. Trwałe okaże się dopiero to, co Apokalipsa powie o Chrystusie „mającym klucz Dawida” (Ap 3,7) - i to zestawienie tłumaczy, dlaczego liturgia kładzie dziś ten tekst przed Ewangelią o kluczach powierzonych Piotrowi.
CZYTAJ DALEJ

Rozważania na niedzielę: Dlaczego Bóg dopuścił do tej tragedii?

2026-08-21 08:45

[ TEMATY ]

rozważania

ks. Marek Studenski

Materiał prasowy

Trzy niezwykłe historie ludzi, których wiara została poddana radykalnej próbie. Pierwsza rozpoczyna się od niewyobrażalnej tragedii i pytania: „Jeśli Bóg jest dobry, dlaczego do tego dopuścił?” Druga pokazuje młodego człowieka piszącego z zachwytem o zjednoczeniu z Chrystusem — człowieka, który później stanie się jednym z największych przeciwników religii. Trzecia prowadzi nas na nocny spacer C.S. Lewisa z J.R.R. Tolkienem i do zaskakującej podróży, podczas której niewierzący pisarz odkrył, że… już wierzy.

Dlaczego św. Piotr rozpoznał w Jezusie Mesjasza, choć faryzeusze wiedzieli o religii znacznie więcej? Czy wiara jest rezultatem logicznego rozumowania, osobistej decyzji, a może darem, którego człowiek nie potrafi sam sobie zapewnić? I co zrobić, gdy czujemy, że nasze połączenie z Bogiem staje się coraz słabsze?
CZYTAJ DALEJ

Wchodzą w życie przepisy zakazujące patostreamingu

2026-08-23 07:12

[ TEMATY ]

internet

Adobe Stock

Przewiduje do trzech lat więzienia za rozpowszechnianie w sieci treści przedstawiających m.in. przemoc wobec zwierzęcia lub poniżające traktowanie innej osoby. Jeżeli treści te będą przedstawiały dziecko, kara może wynieść do pięciu lat.

Wejście w życie przepisów kryminalizujących patostreaming w ramach nowelizacji Kodeksu karnego oznacza, że za rozpowszechnianie w internecie treści, których wspólnym mianownikiem jest promowanie zachowań szkodliwych społecznie, niezgodnych z prawem, nierzadko także z elementami pornografii czy pełnych wulgaryzmów, będzie można trafić do więzienia. Maksymalny wymiar kary to pięć lat pozbawienia wolności.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję