Reklama

Kościół w dziejach Rzeszowa

Prezentki

Niedziela rzeszowska 29/2004

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jedną z ważnych dziedzin apostolskiej działalności Kościoła jest aktywność na polu nauki. W ciągu dziejów uwidaczniało się to nie tylko w naukowym zaangażowaniu osób duchownych, ale także w tworzeniu i prowadzeniu przez nich licznych placówek dydaktyczno-wychowawczych. Co więcej, przez wiele stuleci niemal całe szkolnictwo, począwszy od szczebla podstawowego, a na wyższym kończąc, funkcjonowało głównie w oparciu o struktury kościelne. Niejako konsekwencją tego było tworzenie osobnych rodzin zakonnych, zajmujących się przede wszystkim edukacją młodzieży. Jednym z nich było powstałe 31 maja 1627 r. w Krakowie z inicjatywy Zofii z Maciejowskich Czeskiej (obecnie kandydatki na ołtarze) Zgromadzenie Panien Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny (z łac. „Congregatio Virginum a Praesentatione Beatae Mariae Virginis”), zwane popularnie Zgromadzeniem Prezentek. Siostry z tego Zgromadzenia od blisko 35 lat aktywnie uczestniczą w życiu Kościoła rzeszowskiego.
Pierwsza placówka prezentek w Rzeszowie powstała 24 listopada 1969 r. przy parafii Księży Saletynów. Inicjatorem jej utworzenia był ówczesny proboszcz tej parafii ks. Bronisław Młynarski. Trzeba tu zaznaczyć, iż była to dopiero druga placówka zakonna powstała w Rzeszowie w okresie komunistycznym. Trudności lokalowe sprawiły, iż przez kilkanaście lata siostry mieszkały w domach prywatnych, najpierw przy ul. Poznańskiej 24 (w latach 1969-1973), a później przy ul. Wincentego Pola 14 a. Dopiero w 1980 r. zamieszkały w przeznaczonej dla nich części Domu Zakonnego Saletynów. Siostry zaangażowane zostały głównie do pracy parafialnej. Zajmowały się więc katechizacją, prowadzeniem kancelarii i zakrystii oraz działalnością charytatywną. Przez pewien okres tę ostatnią formę aktywności realizowały przy pomocy grupy dobroczynnej zwanej „Nie jesteś sam”, która później stała się zalążkiem parafialnego koła Caritas. W drugiej połowie lat 90. minionego stulecia na tej placówce zamieszkały siostry oddelegowane przez władze zakonne do utworzenia i prowadzenia w mieście pierwszego liceum katolickiego. Z tym właśnie zadaniem wiążą się początki dwóch kolejnych domów prezentek w Rzeszowie.
Inicjatywa utworzenia katolickiej szkoły średniej w Rzeszowie i powierzenie jej prowadzenia siostrom prezentkom wyszła od bp. Kazimierza Górnego. Wsparły ją ówczesne władze miasta, czego materialnym dowodem była decyzja prezydenta Mieczysława Janowskiego z 30 grudnia 1996 r. powołująca do istnienia w mieście nową placówkę edukacyjną. Po kilku miesiącach prac przygotowawczych, 31 sierpnia 1997 r., nastąpiło uroczyste otwarcie szkoły. Tymczasowo funkcjonowała ona w Domu Katechetycznym przy rzeszowskiej parafii farnej. Należało więc podjąć starania o pozyskanie odpowiedniego obiektu na szkołę oraz na internat. Starania te uwieńczone zostały pełnym sukcesem. Najpierw za symboliczną cenę siostry zakupiły od miasta jednopiętrowy budynek przy ul. ks. Jałowego 26, gdzie 1września 1998 r. utworzyły swój dom zakonny i umiejscowiły internat dla dziewcząt. Nieco później odzyskały zabrany rzeszowskiej wspólnocie kościelnej w czasach komunistycznych obiekt dawnej bursy gimnazjalnej im ks. Feliksa Dymnickiego. Tam umieściły swoją szkołę, a 16 lutego 2004 r. utworzyły przy nim swój dom zakonny. Te dwie wspólnoty sióstr prezentek zajmują się głównie pracą dla szkoły. Siostry posługują zarówno w charakterze pracownic administracji szkolnej i nauczycielek, jak też w charakterze wychowawczyń internatu.
Te dwie nowe placówki zakonne w Rzeszowie oraz związane z nimi prace mocno zaangażowały kadrowo Zgromadzenie Prezentek, liczyły bowiem wspólnie od 8-10 sióstr. Stwarzało to dla władz Zgromadzenia znaczne kłopoty personalne. Toteż, gdy w 2002 r. Misjonarze Saletyni podjęli zamiar sprowadzenia do swojej parafii sióstr saletynek, prezentki skorzystały ze sprzyjającej okoliczności i 31 maja 2002 r. zlikwidowały tamtejszą placówkę.
Prezentki pracują w Rzeszowie już blisko 35 lat. Początkowo swoją posługą uzupełniały pracę duszpasterską Księży Saletynów. Z czasem jednak podjęły realizację podstawowego zadania swego Zgromadzenia, czyli nauczanie oraz wychowanie dzieci i młodzieży. Utworzyły też w mieście dwie własne placówki, przy internacie i przy szkole katolickiej. Swoją działalnością pozytywnie wpisują się w dzieje Rzeszowa, a zwłaszcza w dzieje szkolnictwa rzeszowskiego.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Świadectwo: Jestem "kierowcą Matki Bożej". Jak prowadzi się samochód, w którym jedzie Maryja?

2026-03-22 20:15

[ TEMATY ]

peregrynacja

Peregrynacja Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej

Diecezja sosnowiecka

Ojciec Karol Bilicz

Ojciec Karol Bilicz

W diecezji sosnowieckiej trwa peregrynacja obrazu Matki Bożej. Jest samochód, jest trasa, są godziny co do minuty. Ale to wszystko przestaje mieć znaczenie w jednej chwili. Kiedy obraz jest wnoszony. Kiedy ludzie milką. I kiedy – bez żadnego sygnału – zaczynają klękać. O tej drodze, która nie jest tylko przejazdem, opowiada ojciec Karol Bilicz, paulin, jeden z dwóch „kierowców Maryi” w Polsce. Rozmawia Dominika Bem.

Zacznijmy od rzeczy, która brzmi niemal jak metafora, a przecież jest bardzo konkretna. Ojciec jest „kierowcą Matki Bożej”. Kim właściwie jest kierowca Maryi?
CZYTAJ DALEJ

Dlaczego cierpią i umierają ci, co zaufali Bogu?

2026-03-19 13:48

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pixabay.com

Wiara uczy, że Bóg zawsze nas wysłuchuje: jednak nie zawsze spełnia nasze prośby, ale swoje obietnice. Bywa, że nie wiemy, o co prosić. Nie mając pełnej wiedzy – która przychodzi z czasem – modlimy się, ale nasze prośby są połowiczne, zawężone do momentu ich wypowiadania. Bóg tymczasem widzi szerzej, widzi nasze wczoraj, nasze dziś i wie, jakie będzie nasze jutro.

Był pewien chory, Łazarz z Betanii, ze wsi Marii i jej siostry, Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi. Jej to brat, Łazarz, chorował. Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus, usłyszawszy to, rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą». A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do Judei». Rzekli do Niego uczniowie: «Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz?» Jezus im odpowiedział: «Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeśli ktoś chodzi za dnia, nie potyka się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła». To powiedział, a następnie rzekł do nich: «Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę go obudzić». Uczniowie rzekli do Niego: «Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje». Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o zwyczajnym śnie. Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: «Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do niego». A Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: «Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć». Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie. A Betania była oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów. I wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po utracie brata. Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga». Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie». Marta Mu odrzekła: «Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym». Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?» Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat». Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała ukradkiem swoją siostrę, mówiąc: «Nauczyciel tu jest i woła cię». Skoro zaś tamta to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego. Jezus zaś nie przybył jeszcze do wsi, lecz był wciąż w tym miejscu, gdzie Marta wyszła Mu na spotkanie. Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani, że idzie do grobu, aby tam płakać. A gdy Maria przyszła na miejsce, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go, padła Mu do nóg i rzekła do Niego: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł». Gdy więc Jezus zobaczył ją płaczącą i płaczących Żydów, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go położyliście?» Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!» Jezus zapłakał. Żydzi więc mówili: «Oto jak go miłował!» Niektórzy zaś z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?» A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus powiedział: «Usuńcie kamień!» Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie». Jezus rzekł do niej: «Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?» Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze, dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie tłum to powiedziałem, aby uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś». To powiedziawszy, zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce przewiązane opaskami, a twarz jego była owinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić». Wielu zatem spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.
CZYTAJ DALEJ

Wystawiono chustę św. Weroniki w Watykanie

2026-03-22 20:01

[ TEMATY ]

Chusta św. Weroniki

Vatican Media

Chusta św. Weroniki

Chusta św. Weroniki

W piątą niedzielę Wielkiego Postu wystawiono jedną z najcenniejszych relikwii Bazyliki św. Piotra - chustę św. Weroniki. Zgodnie z tradycją przekazywaną w związku z Drogą Krzyżową, kobieta otarła chustą twarz Jezusa, a na płótnie pozostało odbicie jego twarzy i ślady krwi - relacjonuje Vatican News.

W niedzielę uroczystemu nabożeństwu przewodniczył archiprezbiter Bazyliki św. Piotra kard. Mauro Gambetti. Kanonicy bazyliki oraz inni duchowni wraz z osobami życia konsekrowanego i wiernymi zgromadzili się przy grobie świętego Piotra. Po obrzędach wstępnych przeszli przez bazylikę w procesji, śpiewając Litanię do Wszystkich Świętych, aż doszli logii św. Weroniki znajdującej się nad jej posągiem. Następnie w tej loggii ukazano chustę św. Weroniki. W tym czasie biły dzwony, a wystawienie odbyło się w atmosferze modlitewnej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję