Reklama

Duszne pogawędki

Radość nawrócenia

Niedziela rzeszowska 27/2004

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dlaczego Ewangelia jest Ewangelią? Może nieco inaczej sformułuję to pytanie, aby łatwiej można było zrozumieć, o co w nim chodzi. Słowo pochodzenia greckiego „ewangelia” może być przetłumaczone na język polski jako „dobra nowina”. To właśnie dlatego niektóre tłumaczenia Ewangelii św. Marka rozpoczynają się od słów: „Dobra Nowina o Jezusie Chrystusie Synu Bożym”; inne używają po prostu zwrotu „Ewangelia o Jezusie Chrystusie”.
Teraz mogę jeszcze raz postawić pytanie - dlaczego Ewangelia jest dobrą nowiną? Jakąż to dobrą nowinę zawiera, czy może nawet jaką jest Dobrą Nowiną? Odpowiadać na pewno można na wiele sposobów. Wydaje mi się jednak, iż tą najwspanialszą wiadomością daną nam przez Ewangelie jest ta, że Bóg posłał swego Syna, a Ten odkupił nas i nasze grzechy, dzięki czemu mamy możliwość pojednania z Bogiem. Inaczej mówiąc - nie ma już żadnej nieprzebytej przeszkody pomiędzy słabym i grzesznym człowiekiem, a Wszechmogącym Bogiem. Powrót syna marnotrawnego jest możliwy, grzesznicy i celnicy mogą dostąpić odpuszczenia grzechów, bo to właśnie dla ich nawrócenia Syn Boży stał się człowiekiem; to dla nich przyszedł, „bo nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają”. Z tej dobrej nowiny wypływają wszystkie pozostałe.
Jak więc łatwo zauważyć, chrześcijaństwo jest radosną religią, bo jej naczelnym motywem jest możliwość naprawienia tego, co z różnych przyczyn się popsuło. W naszej doczesności nie zawsze jest to możliwe; nierzadko zdarza się tak, że raz popełnione błędy wywierają wpływ na całe późniejsze życie człowieka. U Boga jest inaczej; choćby - jak pisze prorok - nasze grzechy były jak szkarłat, nad śnieg wybieleją. Bóg przebacza i zapomina, i ciągle daje możliwość rozpoczynania wszystkiego na nowo.
Syn marnotrawny odchodzi, ale zrozumiawszy swój błąd, wraca i okazuje się, że jest bliżej ojca niż starszy brat, który przecież z domu ojca nigdy nie odszedł. Grzeszna kobieta łzami obmywa stopy Jezusa, ociera je włosami i namaszcza olejkiem; znowu okazuje się, że jest bliżej Boga niż faryzeusz, w którego domu wszystko się dzieje. Ten bowiem gorszy się nie tylko jej zachowaniem, ale nawet samą jej obecnością. Jezus chwali tego z synów gospodarza winnicy, który najpierw wprawdzie zbuntował się przeciw ojcu, potem jednak idzie pracować posłuszny nakazowi. Nie ma się więc co dziwić, że wreszcie Jezus powie, iż w niebie większa jest radość z jednego grzesznika, który się nawraca niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.
Ludzie uwikłani w grzechy i pragnący poprawy bezbłędnie potrafią zrozumieć sens nauczania Jezusa. Potrafią dostrzec, jak dobra jest nowina, którą przynosi. Są jednak i tacy, którzy tę dobroć Boga chcą wykorzystać do swych niecnych planów. Chcą korzystać z Bożego miłosierdzia, ale bynajmniej nie z chęci nawrócenia. Chcą nadużyć przebaczającej dobroci Boga. To tacy, którzy mówią - najpierw nagrzeszę, bym potem miał się z czego nawracać; najpierw będę czerpał rozkosz z grzesznych przyjemności, a potem sprawię Bogu większą radość niż dziewięćdziesięciu dziewięciu, którzy cały czas byli święci. Popełnię grzech, a Pan Bóg i tak mi przecież wybaczy. To dopiero przewrotność, to dopiero zuchwałe korzystanie z miłosierdzia, to dopiero kpina z Bożego przebaczenia.
Najpierw musimy pamiętać, dlaczego Jezus tak chętnie przebywał wśród celników i grzeszników. Wcale nie dlatego, że byli z dala od Boga. Oni tylko pozornie byli daleko; co prawda popełnili grzechy, ale ich wola była skierowana ku Bogu, ku nawróceniu. To właśnie sprawiało, że byli bliżsi Chrystusowi niż faryzeusze - pozornie wypełniający przepisy Prawa, a w rzeczywistości odlegli przez przewrotność swych serc. Człowiek zuchwale liczący na Boże miłosierdzie, popełniający grzech w nadziei przebaczenia jest najdalej od Boga, jak to tylko możliwe. Nie tylko bowiem lekceważy przykazania, ale pragnie oszukać miłosiernego Ojca, mając Go za tak naiwnego, że uwierzy we wszystko. To dopiero faryzeizm.
Radujmy się z możliwości nawrócenia. Dziękujmy Bogu za tę prawdziwie dobrą nowinę, a jednocześnie strzeżmy się przewrotności i zuchwalstwa. Bądźmy stale jak najbliżej Boga przez święte życie i serdeczne pragnienie bycia z Nim na zawsze.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ołówek w ręku Boga

Niedziela Ogólnopolska 6/2022, str. 24-25

[ TEMATY ]

św. Matka Teresa z Kalkuty

Grzegorz Gałązka

Gdy mówiono ojej sukcesach, powtarzała skromnie, że jest tylko „ołówkiem w ręku Boga”.

Gdy mówiono ojej sukcesach, powtarzała skromnie, że jest tylko „ołówkiem w ręku Boga”.

Nie zabiegała o sławę. Chciała czynić dobro bez rozgłosu, ale stała się jedną z najbardziej znanych świętych w historii świata. Założyła Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Miłości, uhonorowano ją Pokojową Nagrodą Nobla. Poniżej publikujemy fragment wywiadu z kard. Stanisławem Dziwiszem.

Krzysztof Tadej: Jaka była Matka Teresa z Kalkuty? Kard. Stanisław Dziwisz: Cechowała ją wielka prostota. Nigdy nie sprawiała żadnych trudności. Była zwyczajna i konkretna. Kiedy spotykała się z Janem Pawłem II, nie mówiła zbyt dużo. Przechodziła od razu do tego, co istotne.
CZYTAJ DALEJ

Matka Teresa z Kalkuty – dar dla Kościoła i świata

[ TEMATY ]

św. Matka Teresa z Kalkuty

Grzegorz Gałązka

W kalendarzu liturgicznym Kościół wspomina 5 września świętą Matkę Teresę z Kalkuty (1910-1997). Do historii przeszła jako „matka ubogich”. Za swoje zaangażowanie na rzecz biednych, bezdomnych, chorych i umierających założycielka zgromadzenia zakonnego i laureatka Pokojowej Nagrody Nobla stała się niezapomnianą postacią. 4 września 2016 kanonizował ją papież Franciszek. W drodze ze swego miejsca urodzenia – Skopje w dzisiejszej Macedonii – do chwały ołtarzy Agnes Gonxha Bojaxhiu (takie nazwisko nosiła w świecie) przeżyła wiele etapów życia, które prowadziły ją przez niemal wszystkie kraje świata.

Agnes Gonxha Bojaxhiu urodziła się 26 sierpnia 1910 roku jako trzecie dziecko w rodzinie albańskiej w wówczas osmańskim Skopje. Została ochrzczona następnego dnia. Dzień swego chrztu uważała za swoją właściwą datę urodzin. Jako dziecko uczyła się języka serbochorwackiego i albańskiego, grała na mandolinie i inscenizowała małe przedstawienia teatralne. W żyjącej w dostatku rodzinie udzielanie pomocy potrzebującym było czymś ogólnie przyjętym. Ojciec Mikołaj, kupiec i polityk zasiadający we władzach miejskich, zmarł w 1919 roku, gdy Agnes miała osiem lat.
CZYTAJ DALEJ

Węgry: Wypadek polskiego autokaru; sześć osób doznało lekkich obrażeń

2026-09-05 16:03

[ TEMATY ]

Węgry

polski autokar

Adobe Stock

Sześć osób doznało lekkich obrażeń w wypadku polskiego autokaru z pielgrzymami w Zalaloevoe w zachodniej części Węgier – poinformował w sobotę węgierski portal Blikk.

Według węgierskiej policji do wypadku doszło o godz. 1 w nocy z piątku na sobotę na autostradzie 86, w pobliżu granic ze Słowenią i Austrią.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję