Reklama

Na szlaku pielgrzymki śladami św. Jana i św. Pawła w Turcji (7)

W starożytnym Hierapolis

Niedziela toruńska 19/2004

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Znowu opuszczamy tradycyjne miejsca znane z Dziejów Apostolskich, naznaczone obecnością św. Pawła i św. Jana. Tym razem podążamy do miejsca męczeństwa innego Apostoła, św. Filipa, który według tradycji zginął śmiercią męczeńską w Hierapolis.
Początki Hierapolis sięgają II w. przed Chr., kiedy odkryto lecznicze właściwości wody wypływającej z głębi ziemi. Wielką popularnością miejsce to cieszyło się zwłaszcza w czasach Bizancjum. Istniała tutaj znaczna gmina żydowska, co spowodowało szybki rozwój chrześcijaństwa na tych ziemiach. Niestety, kilkakrotne trzęsienia ziemi całkowicie zniszczyły miasto i do dzisiaj pozostały z niego tylko ruiny. Turyści, którzy przyjeżdżają do Hierapolis, wolą raczej odwiedzać basen Kleopatry i słynne bawełniane wzgórza utworzone przez wieki przez wodę termalną.
My zwiedzanie rozpoczynamy od spaceru po starożytnej nekropolii, której ruiny grobów jeszcze dzisiaj świadczą o bogactwie mieszkających tutaj przed wiekami ludzi. W starożytności centrum miasta stanowił słynny święty basen, który dzisiaj jest częścią basenu Kleopatry. Zachowały się także częściowo rzymskie łaźnie oraz ruiny świątyni Apollina. Niegdyś istniało tutaj święte źródło, podobne do tych w Didymie i Delfach. Miało ono wydzielać opary śmiertelne dla wszystkich oprócz pracujących przy nim kapłanów. W doskonałym stanie zachował się także rzymski teatr, który może pomieścić 12 tys. widzów. Został on wzniesiony przez cesarzy Hadriana i Septyniusza Sewera. Odbywający się tutaj Festiwal Pammukale do dzisiaj ściąga rzesze turystów.
Najbardziej wytrwali docierają na wzgórze, gdzie według tradycji męczeńską śmierć poniósł św. Filip Apostoł. Martyrium św. Filipa zostało wybudowane w ośmiokątnym kształcie. Na łukach ośmiu kaplic umieszczono krzyże. Z góry rozpościera się piękny widok na okolicę. Właśnie w Martyrium mamy czas na chwilę zadumy i refleksji z dala od tłumu turystów, którzy przybywają tutaj przede wszystkim, by wypocząć w ciepłych wodach Pammukale.
Po opuszczeniu Martyrium i my idziemy w kierunku Bawełnianego Wzgórza, które góruje nad całą okolicą. Podziwiamy zachodzące słońce i wędrujemy w strugach ciepłej wapiennej wody, która płynie z ziemi. Trudno się dziwić, że tak wielu ludzi przybywało do tego miejsca w poszukiwaniu wytchnienia.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

40 pytań Jezusa: "Dlaczego złe myśli nurtują w waszych sercach?"

Każdego dnia Wielkiego Postu podamy Ci jedno konkretne pytanie, które Jezus zadaje w Ewangeliach (np. „Czy wierzysz?”, „Czego szukacie?”, „Czy miłujesz Mnie?”). Bez moralizowania. Niech to będzie zaproszenie do osobistej konfrontacji i zmierzenie się z własnymi trudnościami w czasie tegorocznej wielkopostnej drogi.

Bóg patrzy głębiej niż czyny. Intencje kształtują nasze relacje i wybory.
CZYTAJ DALEJ

Jest strażnikiem progu i tabernakulum

2026-02-26 22:17

archiwum organizatorów

– Zakrystia to przedsionek nieba, a nie magazyn – przypominał ks. Zdzisław Płuska, sercanin.

W dniach 23- 25 lutego w Kalwarii Zebrzydowskiej zakrystianie i kościelni Archidiecezji Krakowskiej odprawiali swe doroczne rekolekcje wielkopostne. W tym roku prowadził je ks. Zdzisław Płuska SCJ, dyrektor grupy misjonarzy krajowych.
CZYTAJ DALEJ

Świadectwo z Jasnej Góry: "Zostałam uzdrowiona. Te kule chcę zostawić Matce Bożej". Później do kul doszła jeszcze biała laska

2026-02-27 21:12

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Matka Boża Częstochowska

świadectwo

Karol Porwich/Niedziela

Zawieszone na ścianach wota. Laski niewidomych, kule niepełnosprawnych i ortopedyczne podpórki. Każde z wotów to albo znak prośby, albo dowód wdzięczności wobec Maryi za okazaną pomoc

Zawieszone na ścianach wota. Laski niewidomych, kule niepełnosprawnych i ortopedyczne podpórki. Każde z wotów to albo znak prośby, albo dowód wdzięczności wobec Maryi za okazaną pomoc

Tamtego momentu, kiedy matka ułożyła ją na torach i przywiązała do szyn, nie pamięta. Za mała była. I dobrze, że nie pamięta. Matka już nie żyje, o zmarłych źle się nie mówi, a ją przecież dróżnik znalazł. Co za szczęście, że akurat po tych torach szedł! Takie rzeczy zdarzają się tylko na filmach, czyż nie? No więc miała już swój happy end. Wychowali ją dziadkowie.

WIĘCEJ ŚWIADECTW W KSIĄŻCE: ksiegarnia.niedziela.pl. DO KUPIENIA W NASZEJ KSIĘGARNI!
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję