Reklama

Pokój i Dobro

Błękitne granie na 98, 6 FM

Niedziela łódzka 17/2004

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

O błękitnej muzyce zapewne słyszeli ci, którzy słuchają Radia Niepokalanów pomiędzy Warszawą a Łodzią na częstotliwości 102, 7 FM. W samej Łodzi tylko nieliczni do tej pory odbierali tę falę. Dzisiaj chcemy powitać naszych słuchaczy na nowej, łódzkiej częstotliwości 98, 6 FM, dzięki której obejmujemy nie tylko samą Łódź, ale również okolice sięgając pod Sieradz, Tomaszów Mazowiecki i Rawę. Przesył sygnału radiowego odbywa się za pomocą systemu satelitarnego firmy Telbank. Jesteśmy na satelicie Syriusz 2. Poza tym można nas słuchać w Internecie na stronach www.rn.com.pl.
Dlaczego błękit? Bo to kolor Maryi Niepokalanej - tej, dla której św. Maksymilian w 1927 r. założył Niepokalanów położony ok. 40 km od Warszawy.
Wtedy była to maleńka osada, do której przybyło kilku zakonników, by rozpocząć budowę pomieszczeń klasztornych. Zaczęli od postawienia ok. 90 cm figury Matki Bożej, która w geście wyciągniętych rąk witała wszystkich przyjeżdżających do Jej „zagrody”. Właśnie w tym miejscu o. Kolbe zaczął zdobywać świat. Obiecał to przecież Maryi. W jaki sposób? Przez prasę, radio, a nawet telewizję, co na tamte czasy było przedsięwzięciem, co najmniej niezrozumiałym, a jednak w liście do o. Floriana Koziury w 1931 r. pisał: „Zdaje mi się, że w każdym kraju powinien powstać Niepokalanów, w którym i przez który ma rządzić Niepokalana wszelkimi, najnowszymi nawet środkami, bo przecież wynalazki naprzód powinny służyć Jej, a potem dopiero do handlu, przemysłu, sportu itd. Więc prasa, a teraz i radio nadawcze, filmy i w ogóle co jeszcze się kiedykolwiek wymyśli w kierunku oświecenia umysłów i zapalania serc. Taki Niepokalanów może i sam też nowsze sposoby skuteczne wynajdować i stosować (...)”.
W dynamiczny sposób następowała więc rozbudowa wydawnictwa (zbudowano własną kolejkę wąskotorową łączącą wydawnictwo ze stacją kolejową), własny tartak oraz własną elektrownię. Zaczęto sprowadzać coraz bardziej nowoczesne maszyny drukarskie z zagranicy. Z okazji dziesięciolecia Niepokalanowa o. Maksymilian przemawiał w Polskim Radiu. Ponieważ coraz trudniej było otrzymać pozwolenie na kolejne „wejście antenowe”, o. Kolbe postanowił uruchomić własną radiostację. 8 grudnia 1938 r. nadano próbną audycję na falach krótkich z nowo uruchomionego nadajnika SP3 - RN (Stacja Polska 3 - Radio Niepokalanów). Niestety wojna przerwała plany budowy właściwej radiostacji.
Dopiero 1 marca 1995 r. sygnałem,Po górach dolinach Radio Niepokalanów wznowiło swą działalność budząc się w nowej rzeczywistości i chcąc odnaleźć we współczesnym świecie.
Pomimo dość dużego zagęszczenia na rynku medialnym, RN znalazło swoje miejsce w zmaterializowanym świecie. Odbiorcami błękitnych fal są ludzie z każdym wykształceniem w wieku 30 - 50 lat, ale nie tylko. Znajdą tutaj swoje ulubione programy również dzieci, młodzież i słuchacze powyżej 50 roku życia.
Błękit - to kolor nieba, ale tego wiosennego, którego wyczekujemy z tęsknotą po smutnej, szarej zimie. Błękit towarzyszy pięknej pogodzie dającej optymizm i nadzieję na lepsze jutro. Takie jest nasze radio: nasze programy i nasza muzyka - głównie polska, w której słuchacze odnajdą dobrą treść i profesjonalną linię melodyczną. Jest to więc muzyka lat 60., 70. i 80., ale również najnowsze przeboje oraz muzyka chrześcijańska.
Taki jest również cel Radia Niepokalanów: by wśród wielu trosk, kłopotów i zabiegania wskazać przystań, w której nasi słuchacze odnajdą trochę ciszy, spokoju, modlitwy (każdy dzień zaczynamy i kończymy modlitwą franciszkańską, o godz. 11.00 w dni powszednie, a o godz. 8.30 w święta łączymy się z naszą bazyliką, skąd transmitujemy Mszę św., razem z braćmi zakonnymi modlimy się o godz. 15.00 Koronką do Miłosierdzia Bożego, a o godz. 20.30 odmawiamy Różaniec, wreszcie o 21.00 łączymy się z Jasną Górą, skąd transmitujemy Apel Jasnogórski). Nasze radio zapewnia dobrą, obiektywną informację - w serwisach ogólnopolskich (o pełnych godzinach), wiadomościach z życia Kościoła (Magazyn duchowy - codziennie o godz. 21.30), a także informacjach regionalnych (codziennie po godz. 9.00, 10.00, 13.00 i 14.00). Codziennie zaglądamy do prasy ogólnopolskiej (o godz.7.15 i 8.15) i regionalnej (godz. 9.15). Każdy znajdzie na „Błękitnej fali” chwilę refleksji, możliwość poznania ciekawych ludzi i rozmowy z nimi (Ludzie z pasją - czwartki o godz. 10.15, powt. godz. 17.30, Porady zdrowotne Ojców Bonifratrów - wtorki godz. 10.15, powt. o godz.17.30, Wieczorne rozmowy Ojca Krzysztofa Oniszczuka - piątki godz. 21.20).
W weekendowe dni w naszym radiu program prowadzą seminarzyści z Wyższego Seminarium Duchownego z Łodzi - Łagiewnik. Oprócz swojej wiedzy wnoszą jeszcze franciszkańską radość, pokój i dobro, które obecnie są na wagę złota nie tylko w naszym regionie, kraju, ale na całym świecie. W poniedziałki i środy o godz. 15.30 swoje programy mają Siostry Niepokalanki (Pokochać życie i W ogrodzie poezji).
W błękicie znajdziesz wiele, może nawet to, czego szukasz, albo to, czego jeszcze nie poznałeś, o czym nie wiedziałeś, że istnieje. Poszukaj go na 102, 7 FM i 98, 6 FM w Łodzi.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przebaczyć trzeba „z serca”

2026-08-18 10:57

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Mędrzec Syracydes pisze o gniewie językiem diagnosty: „złość i gniew są obrzydliwością, a człowiek grzeszny się w nich kocha”. Gniew przechowywany staje się zapalczywością, zapalczywość pomstą, a mściwy sam wchodzi w tryby, które go zmiażdżą: „tego, kto się mści, spotka pomsta od Pana”. Ben Syrach odsłania mechanizm, który każda kultura zna aż nadto dobrze. Zemsta rodzi zemstę i nie ma w sobie żadnego punktu zatrzymania.
CZYTAJ DALEJ

Święty Jan Chryzostom

[ TEMATY ]

święty

Jan z Antiochii, nazywany Chryzostomem, czyli „Złotoustym”, z racji swej wymowy, jest nadal żywy, również ze względu na swoje dzieła. Anonimowy kopista napisał, że jego dzieła „przemierzają cały świat jak świetliste błyskawice”. Pozwalają również nam, podobnie jak wierzącym jego czasów, których okresowo opuszczał z powodu skazania na wygnanie, żyć treścią jego ksiąg mimo jego nieobecności. On sam sugerował to z wygnania w jednym z listów (por. Do Olimpiady, List 8, 45).

Urodził się około 349 r. w Antiochii w Syrii (dzisiaj Antakya na południu Turcji), tam też podejmował posługę kapłańską przez około 11 lat, aż do 397 r., gdy został mianowany biskupem Konstantynopola. W stolicy cesarstwa pełnił posługę biskupią do czasu dwóch wygnań, które nastąpiły krótko po sobie - między 403 a 407 r. Dzisiaj ograniczymy się do spojrzenia na lata antiocheńskie Chryzostoma. W młodym wieku stracił ojca i żył z matką Antuzą, która przekazała mu niezwykłą wrażliwość ludzką oraz głęboką wiarę chrześcijańską. Odbył niższe oraz wyższe studia, uwieńczone kursami filozofii oraz retoryki. Jako mistrza miał Libaniusza, poganina, najsłynniejszego retora tego czasu. W jego szkole Jan stał się wielkim mówcą późnej starożytności greckiej. Ochrzczony w 368 r. i przygotowany do życia kościelnego przez biskupa Melecjusza, przez niego też został ustanowiony lektorem w 371 r. Ten fakt oznaczał oficjalne przystąpienie Chryzostoma do kursu eklezjalnego. Uczęszczał w latach 367-372 do swego rodzaju seminarium w Antiochii, razem z grupą młodych. Niektórzy z nich zostali później biskupami, pod kierownictwem słynnego egzegety Diodora z Tarsu, który wprowadzał Jana w egzegezę historyczno-literacką, charakterystyczną dla tradycji antiocheńskiej. Później udał się wraz z eremitami na pobliską górę Sylpio. Przebywał tam przez kolejne dwa lata, przeżyte samotnie w grocie pod przewodnictwem pewnego „starszego”. W tym okresie poświęcił się całkowicie medytacji „praw Chrystusa”, Ewangelii, a zwłaszcza Listów św. Pawła. Gdy zachorował, nie mógł się leczyć sam i musiał powrócić do wspólnoty chrześcijańskiej w Antiochii (por. Palladiusz, „Życie”, 5). Pan - wyjaśnia jego biograf - interweniował przez chorobę we właściwym momencie, aby pozwolić Janowi iść za swoim prawdziwym powołaniem. W rzeczywistości, napisze on sam, postawiony wobec alternatywy wyboru między trudnościami rządzenia Kościołem a spokojem życia monastycznego, tysiąckroć wolałby służbę duszpasterską (por. „O kapłaństwie”, 6, 7), gdyż do tego właśnie Chryzostom czuł się powołany. I tutaj nastąpił decydujący przełom w historii jego powołania: został pasterzem dusz w pełnym wymiarze! Zażyłość ze Słowem Bożym, pielęgnowana podczas lat życia eremickiego, spowodowała dojrzewanie w nim silnej konieczności przepowiadania Ewangelii, dawania innym tego, co sam otrzymał podczas lat medytacji. Ideał misyjny ukierunkował go, płonącą duszę, na troskę pasterską. Między 378 a 379 r. powrócił do miasta. Został diakonem w 381 r., zaś kapłanem - w 386 r.; stał się słynnym mówcą w kościołach swego miasta. Wygłaszał homilie przeciwko arianom, następnie homilie na wspomnienie męczenników antiocheńskich oraz na najważniejsze święta liturgiczne. Mamy tutaj do czynienia z wielkim nauczaniem wiary w Chrystusa, również w świetle Jego świętych. Rok 387 był „rokiem heroicznym” dla Jana, czasem tzw. przewracania posągów. Lud obalił posągi cesarza, na znak protestu przeciwko podwyższeniu podatków. W owych dniach Wielkiego Postu, jak i wielkiej goryczy z powodu ogromnych kar ze strony cesarza, wygłosił on 22 gorące „Homilie o posągach”, ukierunkowane na pokutę i nawrócenie. Potem przyszedł okres spokojnej pracy pasterskiej (387-397). Chryzostom należy do Ojców najbardziej twórczych: dotarło do nas jego 17 traktatów, ponad 700 autentycznych homilii, komentarze do Ewangelii Mateusza i Listów Pawłowych (Listy do Rzymian, Koryntian, Efezjan i Hebrajczyków) oraz 241 listów. Nie uprawiał teologii spekulatywnej, ale przekazywał tradycyjną i pewną naukę Kościoła w czasach sporów teologicznych, spowodowanych przede wszystkim przez arianizm, czyli zaprzeczenie boskości Chrystusa. Jest też ważnym świadkiem rozwoju dogmatycznego, osiągniętego przez Kościół w IV-V wieku. Jego teologia jest wyłącznie duszpasterska, towarzyszy jej nieustanna troska o współbrzmienie między myśleniem wyrażonym słowami a przeżyciem egzystencjalnym. Jest to przewodnia myśl wspaniałych katechez, przez które przygotowywał katechumenów na przyjęcie chrztu. Tuż przed śmiercią napisał, że wartość człowieka leży w „dokładnym poznaniu prawdziwej doktryny oraz w uczciwości życia” („List z wygnania”). Te sprawy, poznanie prawdy i uczciwość życia, muszą iść razem: poznanie musi się przekładać na życie. Każda jego mowa była zawsze ukierunkowana na rozwijanie w wierzących wysiłku umysłowego, autentycznego myślenia, celem zrozumienia i wprowadzenia w praktykę wymagań moralnych i duchowych wiary. Jan Chryzostom troszczył się, aby służyć swoimi pismami integralnemu rozwojowi osoby, w wymiarach fizycznym, intelektualnym i religijnym. Różne fazy wzrostu są porównane do licznych mórz ogromnego oceanu: „Pierwszym z tych mórz jest dzieciństwo” (Homilia 81, 5 o Ewangelii Mateusza). Rzeczywiście, „właśnie w tym pierwszym okresie objawiają się skłonności do wad albo do cnoty”. Dlatego też prawo Boże powinno być już od początku wyciśnięte na duszy, „jak na woskowej tabliczce” (Homilia 3, 1 do Ewangelii Jana): w istocie jest to wiek najważniejszy. Musimy brać pod uwagę, jak ważne jest, aby w tym pierwszym etapie życia człowiek posiadł naprawdę te wielkie ukierunkowania, które dają właściwą perspektywę życiu. Dlatego też Chryzostom zaleca: „Już od najwcześniejszego wieku uzbrajajcie dzieci bronią duchową i uczcie je czynić ręką znak krzyża na czole” (Homilia 12, 7 do Pierwszego Listu do Koryntian). Później przychodzi okres dziecięcy oraz młodość: „Po okresie niemowlęcym przychodzi morze okresu dziecięcego, gdzie wieją gwałtowne wichury (…), rośnie w nas bowiem pożądliwość…” (Homilia 81, 5 do Ewangelii Mateusza). Potem jest narzeczeństwo i małżeństwo: „Po młodości przychodzi wiek dojrzały, związany z obowiązkami rodzinnymi: jest to czas szukania współmałżonka” (tamże). Przypomina on cele małżeństwa, ubogacając je - z odniesieniem do cnoty łagodności - bogatą gamą relacji osobowych. Dobrze przygotowani małżonkowie zagradzają w ten sposób drogę rozwodowi: wszystko dzieje się z radością i można wychowywać dzieci w cnocie. Gdy rodzi się pierwsze dziecko, jest ono „jak most; tych troje staje się jednym ciałem, gdyż dziecko łączy obie części” (Homilia 12, 5 do Listu do Kolosan); tych troje stanowi „jedną rodzinę, mały Kościół” (Homilia 20, 6 do Listu do Efezjan). Przepowiadanie Chryzostoma dokonywało się zazwyczaj podczas liturgii, w „miejscu”, w którym wspólnota buduje się Słowem i Eucharystią. Tutaj zgromadzona wspólnota wyraża jeden Kościół (Homilia 8, 7 do Listu do Rzymian), to samo słowo jest skierowane w każdym miejscu do wszystkich (Homilia 24, 2 do Pierwszego Listu do Koryntian), zaś komunia Eucharystyczna staje się skutecznym znakiem jedności (Homilia 32, 7 do Ewangelii Mateusza). Jego plan duszpasterski był włączony w życie Kościoła, w którym wierni świeccy przez fakt chrztu podejmują zadania kapłańskie, królewskie i prorockie. Do wierzącego laika mówi: „Również ciebie chrzest czyni królem, kapłanem i prorokiem” (Homilia 3, 5 do Drugiego Listu do Koryntian). Stąd też rodzi się fundamentalny obowiązek misyjny, gdyż każdy w jakiejś mierze jest odpowiedzialny za zbawienie innych: „Jest to zasada naszego życia społecznego (…) żeby nie interesować się tylko sobą” (Homilia 9, 2 do Księgi Rodzaju). Wszystko dokonuje się między dwoma biegunami, wielkim Kościołem oraz „małym Kościołem” - rodziną - we wzajemnych relacjach. Jak możecie zauważyć, Drodzy Bracia i Siostry, ta lekcja Chryzostoma o autentycznej obecności chrześcijańskiej wiernych świeckich w rodzinie oraz w społeczności pozostaje również dziś jak najbardziej aktualna. Módlmy się do Pana, aby uczynił nas wrażliwymi na nauczanie tego wielkiego Nauczyciela Wiary.
CZYTAJ DALEJ

Człowiek budujący mosty

2026-09-13 15:07

Ks. Wojciech Kania/Niedziela

W Hucie Komorowskiej zorganizowane zostały XIX Dni Kardynała Adama Kozłowieckiego SJ, poświęcone pamięci wybitnego jezuity, misjonarza i pierwszego arcybiskupa metropolity Lusaki.

Głównym punktem obchodów była uroczysta Eucharystia sprawowana w dawnym parku dworskim, przy Muzeum Kardynała Adama Kozłowieckiego SJ. Mszy św. przewodniczył biskup sandomierski Krzysztof Nitkiewicz. Eucharystię koncelebrowali biskup pomocniczy senior Edward Frankowski oraz przybyli kapłani, wśród nich o. Mateusz Janyga SJ, prowincjał Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego, który również wygłosił homilię. W uroczystości uczestniczyli przedstawiciele władz samorządowych, członkowie Fundacji im. Księdza Kardynała Adama Kozłowieckiego „Serce bez granic”, poczty sztandarowe, zaproszeni goście oraz wierni.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję