Reklama

Z Ostrowa do Rzymu

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jesienny dzień 22 września br. powitał nas piękną, słoneczną pogodą. Właśnie w tym dniu członkowie chóru parafialnego „Ostrovia Regine Poloniae” z Ostrowa k. Radymna udawali się w długą, niezwykłą podróż, której celem było Wieczne Miasto - Rzym i Watykan, Stolica Apostolska, gdzie dwadzieścia pięć lat nieprzerwanie na piotrowym tronie zasiada nasz niezwykły rodak - Ojciec Święty Jan Paweł II.
Pielgrzymowanie ostrowskiego chóru rozpoczęło się Mszą św. w parafialnej świątyni pw. Matki Bożej Królowej Polski, którą celebrował udający się razem na pielgrzymi szlak ostrowski rodak o. Zdzisław Szymczycha ze Zgromadzenia Najświętszych Serc Jezusa i Maryi oraz Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu Ołtarza. Słowa psalmu: „Powierz Panu swą drogę i zaufaj mu: On sam będzie działał” (Ps 37, 4-5) były przewodnim hasłem w momencie, gdy udawaliśmy się w długą drogę. Zaufaliśmy Panu do końca i wierzyliśmy, że nas szczęśliwie poprowadzi. O. Zdzisław zachęcił chóralną wspólnotę, której przewodził kierownik i zarazem dyrygent chóru Edward Kość, by od momentu wyruszenia w drogę bardziej dbać o innych niż o samych siebie, gdyż taka właśnie jest idea pielgrzymowania. Zaszczepieni tą ideą i z wiarą, że będziemy ją wcielać w życie na pielgrzymim szlaku, pieśnią Pod Twą obronę powierzyliśmy nasz los w ręce najlepszego Boga. Żegnani przez najbliższych zajęliśmy swoje miejsca w autokarze. Długo jeszcze drżały serca z powodu niedowierzania, że to właśnie Rzym jest celem tej pielgrzymki. Większość jechała tam pierwszy raz.
Długa droga, trwająca prawie 36 godzin, to czas modlitwy różańcowej, śpiewania Godzinek o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny, odmawiania Koronki do Bożego Miłosierdzia oraz śpiewu pieśni kościelnych, patriotycznych i pielgrzymkowych. W tych ostatnich prym wiodła nasza przewspaniała młodzież od gimnazjalistów do studentów włącznie.
Poranek następnego dnia powitał nas już wśród austriackich Alp. W dalszą drogę do ziemi włoskiej wprowadziła pielgrzymów pieśń: Ty tylko mnie prowadź. Po kilku godzinach z wielką radością dotarliśmy do Padwy, gdzie w Bazylice św. Antoniego znajduje się grób otoczony rzeźbami przedstawiającymi sceny cudów, które miały miejsce za pośrednictwem Świętego. W czasie Mszy św., sprawowanej w Bazylice o. Zdzisław zachęcił do budowania w pielgrzymim trudzie „Domu Bożego” w sercach wszystkich uczestników oraz w ich otoczeniu i wszędzie tam, gdziekolwiek się znajdą. W tym budowaniu wesprze nas sam Bóg, gdy będziemy się podnosić z naszych życiowych upadków przez korzystanie z sakramentów św. - pokuty i Eucharystii, przez żarliwą modlitwę. Pomoże nam również to, gdy w pielgrzymkowej wspólnocie będziemy po prostu jedni dla drugich. Tą jedność mamy wypracować w chórze, w otoczeniu, gdzie jednoczą się pokolenia, jak w rodzinie, gdzie najmłodsi, to piętnastoletnie gimnazjalistki, a najstarsi - to już dziadkowie po sześćdziesiątce.
Relikwie św. Antoniego, które mieliśmy okazję uczcić w tym niezwykłym miejscu w postaci aparatu głosowego, to również okazja do refleksji nad samym sobą, nad tym, czy potrafimy dziś właściwie korzystać z tego daru, jakim nas Bóg obdarzył - z umiejętności mowy. O. Zdzisław przypomniał, że język jest po to, by szanować i budować jedni drugich dobrym słowem. Tak czynił św. Antoni i św. o. Pio, a my mamy z nich brać przykład. Kolejne godziny pielgrzymowania, to kontynuacja modlitw i rozważań. Nasz drugi dzień zakończył Apel Jasnogórski i zawierzenie Matce Bożej.
Środa - to dzień wyjątkowy. Ten poranek każdy pielgrzym poświęcił na przygotowanie na niezwykłe spotkanie duchowe z Ojcem Świętym. W drodze do Watykanu o. Zdzisław przybliżył postać Ojca Świętego i Jego związki z Wiecznym Miastem zanim jeszcze został papieżem. Przez fragmenty Daru i tajemnicy pielgrzymi przybliżyli sobie również postać św. Piotra, zrozumieli słowa „wypłyń na głębię” oraz odwołanie do cudownego połowu ryb: „nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił”. Każda minuta, sekunda przybliżała pielgrzymów do Placu Św. Piotra. W momencie, gdy znaleźliśmy się na Placu okazało się, że niestety stan zdrowia Ojca Świętego nie pozwoli nam z nim się spotkać. Trochę zawiedzeni, a mimo to szczęśliwi, że przecież jest tu, wśród nas. Chyba bardziej żal było samemu Ojcu Świętemu, który nie mógł spotkać się osobiście z 300-tysięczną rzeszą pielgrzymów zebranych na Placu Św. Piotra (tak pisała prasa włoska w następnym dniu).
Nawiedzenie Bazyliki św. Piotra i grobu pierwszego Apostoła, grobów papieży - poprzedników naszego rodaka, Jana Pawła II było pewną rekompensatą w tym dniu. W dziękczynieniu za łaskę bycia na świętym miejscu chór „Ostrovia Regine Poloniae” odśpiewał na Placu św. Piotra Gaude Mater, O Panno Święta do Twych stóp oraz Nie rzucim ziemi. To, że mieliśmy możliwość zaśpiewania właśnie na Placu św. Piotra, to wielkie szczęście i przeżycie dla chórzystów i dyrygenta. Odnieśliśmy wrażenie, że jesteśmy tu mile widziani i słuchani przez pielgrzymów niemal z całego świata. Świadczyły o tym niezliczone ilości kamer i aparatów fotograficznych skierowanych w naszą stronę. Byliśmy dumni, że mogliśmy rozsławiać pieśnią imię naszej Ojczyzny.
Godzina 15.00 zmobilizowała pielgrzymów do odmówienia Koronki do Bożego Miłosierdzia. W tym rozmodleniu z przykrością opuściliśmy to niezwykłe miejsce i udaliśmy się w kierunku Monte Cassino. Tuż przy wejściu na cmentarz w oczy pielgrzymów rzucił się napis: „Przechodniu, powiedz Polsce...”. Tuż zaraz, na Cmentarzu Poległych w bitwie o Monte Cassino rozpoczęła się Msza św., którą przerwała burza, odbyła się tylko liturgia Słowa. Nadchodził zmierzch, więc jeszcze pamiątkowa fotografia i piosenka związana z tym historycznym dla Polaków miejscem Czerwone maki na Monte Cassino, po czym wróciliśmy do hotelu w Piglio, gdzie późnym wieczorem sprawowana była Msza św.
Dni pielgrzymowania to również spotkania z rodakami z różnych stron Polski, których pielgrzymi szlak również przywiódł do Świętego Miasta - Rzymu. To również niezwykłe wrażenia z powodu bycia w jednym czasie i w jednym miejscu ludzi o wszystkich kolorach skóry.
Msza św. o 6.30 w czwartek rozpoczęła dzień, którego celem było zwiedzanie Rzymu. W Rzymie przesiedliśmy się z autokaru do metra, którym dojechaliśmy do Bazyliki św. Pawła. Piękno tego miejsca sprawiło, że chwilami zapierało nam dech w piersiach. Uwagę zwracały 263 medaliony z podobiznami papieży do tej pory zasiadających na tronie Stolicy Piotrowej wraz z obecnym Janem Pawłem II i kilka pustych miejsc na następne pontyfikaty. Miejsce Bazyliki św. Pawła, to również miejsce szczególne ze względu na św. Brygidę - założycielkę zakonu Brygidek, mającą wielką miłość do Męki naszego Pana. Tu również jest miejsce, gdzie przed wizerunkiem Madonny modlił się św. Ignacy Loyola - założyciel zakonu Jezuitów.
Następnie na szlaku naszego pieszego wędrowania po Rzymie, któremu przewodził mgr Leszek Gołuch z Przemyśla, była Bazylika św. Jana na Lateranie, Bazylika Matki Bożej Większej oraz kościół św. Andrzeja na Kwirynale. W kościele o kształcie elipsy znajduje się sarkofag św. St. Kostki, patrona naszego parafialnego kościoła w Ostrowie. Tam pielgrzymi mogli wejść do komnaty, o której tak pisał nasz poeta C. K. Norwid:

W komnacie, gdzie Stanisław
Święty zasnął w Bogu
Na miejscu łoże jego stoi
Grób z marmuru taki, że
Widz niechcący wstrzymuje się w progu
Myśląc, że święty we śnie (...)
Nad łożem tym i grobem
świeci wizerunek Królowej Nieba,
Która z świętych chórem schodzi
i tron opuszcza, nędzy
spiesząc na ratunek. (...)

Marmurowa płyta z powyższą treścią znalazła się tam w 1960 r. staraniem Solidacji Mariańskiej, PAP, Kolegium Polskiego, ofiarnością polskich, żeńskich zgromadzeń zakonnych w Rzymie. W tym miejscu najżarliwiej modliła się nasza młodzież.
Następnie pielgrzymie kroki skierowaliśmy w kierunku Kapitolu, m.in. do Ołtarza Ojczyzny, następnie do ruin Starego Rzymu - Forum Romanum, Panteonu - świątyni bóstw oraz słynnej Fontanny di Trevi, do której każdy starał się wrzucić przysłowiowy grosik z wiarą, że wróci tu ponownie. Schody Hiszpańskie były ostatnim zwiedzanym miejscem w tym dniu, z którego wróciliśmy na zasłużony odpoczynek. W hotelu „Punta Del Sud” w Piglio był czas jeszcze na wrażenia, na dzielenie się słowem, uśmiechem, przyjaznym gestem.
Tuż po śniadaniu w piątek autokar wyruszył w kierunku Asyżu - miasta św. Franciszka. Przy grobie Świętego cała grupa znalazła się w południe. Kulminacyjnym momentem była Msza św. odprawiona w bazylice dolnej. W homilii o. Zdzisław nawiązał do trzęsienia ziemi, które niedawno nawiedziło to miejsce, a skutki widoczne są do dziś. Tak, jak remontowane są mury świątyni, tak każdy pielgrzym powinien remontować swoją duszę, naprawiać co się da we wspólnotach, rodzinach. Tak, jak powstały zarysowania na murach w wyniku trzęsienia ziemi i na duszy każdego z nas pojawiają się rysy, które są skutkiem naszych słabości, naszych grzechów. Musimy robić wszystko, aby naprawiać to wszystko, co się da. Powracać ze złej drogi przez sakrament pokuty, Eucharystię. Budować ciągle od nowa swoje wnętrze, by kiedyś osiągnąć nagrodę w niebie, jak św. Franciszek.
Asyż, to również miejsce, gdzie czci się duchową siostrę św. Franciszka - św. Klarę. Św. Klara była założycielką zgromadzenia zwanego drugim zakonem św. Franciszka (Klarysek) i wielu innych klasztorów. Pokłoniwszy się w krypcie św. Klary powoli opuszczaliśmy Asyż. Z autokaru mogliśmy jeszcze zobaczyć bazylikę Matki Bożej Anielskiej.
Z każdą chwilą, z każdym następnym kilometrem oddalaliśmy się od Wiecznego Miasta i tych miejsc, które na zawsze pozostaną w pamięci pielgrzymów.
Ostatni ranek na włoskiej ziemi powitaliśmy nad brzegiem Adriatyku, gdzie chętni zażywali rzeźwiącej kąpieli, spaceru po plaży. Piękne muszle wyrzucane przez fale nęciły, by je pozbierać na pamiątkę. Wenecja zakończyła pielgrzymkowy szlak. Kiedy tramwaj wodny dopłynął do Placu św. Marka, oczom pielgrzymów ukazał się widok Pałacu Dożów. Następnie zwiedziliśmy Bazylikę św. Marka, w której została odprawiona Msza św. O. Zdzisław zachęcił pielgrzymów do dawania świadectwa po powrocie do domu, wszędzie tam, gdziekolwiek i kogokolwiek spotkają, a w naszym parafialnym chórze „Ostrovia Regine Poloniae” - szczególnie.
Spacer wąskimi uliczkami i mostkami Wenecji zakończył wędrówkę. Jeszcze tylko na parkingu słowa pożegnań, podziękowań, stworzenie wspólnego kręgu i przekazanie sobie wzajemnego znaku pokoju przy akompaniamencie piosenki pielgrzymkowej, i autokar wyruszył w kierunku Polski. Tradycyjnie nie brakło modlitw, pieśni, piosenek i pięknej, radosnej, wspólnotowej atmosfery.
W niedzielę ostatnia na tej pielgrzymce pożegnalna Msza św. została odprawiona w parafii pw. Narodzenia Jana Chrzciciela w Cielmicach na Śląsku, gdzie ksiądz proboszcz tamtejszej parafii obdarował chór pamiątkową monetą wybitą z okazji 25-lecia pontyfikatu Ojca Świętego Jana Pawła II. Z wielkim żalem i nadzieją na kolejne spotkanie pożegnaliśmy przed dworcem w Katowicach naszego duchowego przewodnika o. Zdzisława, który wracał do swojego zgromadzenia we Wrocławiu. Witani przez bliskich i znajomych, przed parafialną świątynią w Ostrowie cichą modlitwą podziękowaliśmy za łaskę pielgrzymki i szczęśliwego powrotu do domu.
Bóg zapłać za wszelkie dobro ludziom składa chór „Ostrovia Regine Poloniae” z Ostrowa k. Radymna.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pogodny święty

Niedziela Ogólnopolska 2/2021, str. VIII

[ TEMATY ]

święci

św Hilary z Poitiers

wikipedia.org

Św Hilary z Poitiers, biskup i doktor Kościoła

Św Hilary z Poitiers, biskup i doktor Kościoła

Taką osobą był francuski biskup – św. Hilary z Poitiers, który żył w IV wieku. Z poganina stał się chrześcijaninem, kontemplując starotestamentowe imię Boga – „Jestem, który jestem”. Jego wspomnienie przypada 13 stycznia.

Przyszły doktor Kościoła (ten zaszczytny tytuł przyznał mu w 1851 r. bł. Pius IX) pogodę ducha zawdzięczał chyba swojemu imieniu, które zarówno w języku greckim, jak i łacińskim oznacza: pogodny, radosny, uśmiechnięty. W każdym razie na pewno lektura Starego Testamentu, a konkretnie Księgi Wyjścia, oraz nowotestamentowych Ewangelii według św. Mateusza i św. Jana kompletnie zmieniły jego podejście do życia. Święty Hilary wprost zachwycił się treścią zawartą w Bożym imieniu (JHWH), a także osobą Bożego Syna – Jezusa z Nazaretu, którego bóstwa bronił potem przed herezją ariańską. Doprowadziło to do tego, że jako wszechstronnie wykształcony retor ochrzcił się w 345 r. Mało tego, po kilku latach został biskupem rodzinnego Pictavium (Poitiers). Chociaż był żonaty – córka Abra też została świętą – objął ten urząd, ponieważ w tamtych czasach praktyka celibatu duchownych nie była jeszcze kanonicznie usankcjonowana. Z powodu tego, że bronił prawdy wiary o bóstwie Chrystusa (przeciwko herezji arian), został zesłany przez władze rzymskie do Frygii (obecna Turcja).
CZYTAJ DALEJ

Błogosławiona augustianka

Nauczyła się czytać i pisać, dopiero gdy wstąpiła do klasztoru. Była mistyczką, otrzymała dar łez i ekstaz. Upominała papieża Aleksandra VI.

Giovanna Negroni, znana wszystkim jako Nina, pochodziła z bardzo biednej, wieśniaczej rodziny Zanina i Giacominy Negroni. W Żywotach świętych z 1937 r. czytamy: „Rodzice jej, ludzie pobożni i cnotliwi, byli tak ubodzy, że nie mogli Weroniki posyłać do szkoły, tak że nie nauczyła się czytać ani pisać. Nie przeszkadzało jej to jednak nauczyć się od rodziców cnotliwości i gorącej miłości Pana Boga”. Nina zapragnęła życia zakonnego. W wieku 18 lat zapukała do drzwi surowego mediolańskiego klasztoru Sióstr Augustianek św. Marty, ale jej nie przyjęto. Giovanna Negroni nie zrezygnowała jednak ze swoich marzeń. W 1466 r., już jako 22-letnia dziewczyna, wstąpiła do klasztoru, gdzie pozostała do śmierci. Po przyjęciu otrzymała imię Weronika i powierzono jej najprostsze zadania. Opiekowała się portiernią, ogrodem i kurnikiem. Dla Weroniki najważniejsze były sprawy Boże i zjednoczenie się z Oblubieńcem. Dużo się modliła, podejmowała posty i pokutę. Została mistyczką. W kontemplacji osiągnęła taki stopień zaawansowania, że otrzymała dar łez, a nawet ekstaz. Otrzymała również dar proroctwa i czytania w ludzkich sercach. Bardzo intensywnie odczuwała swój stan jako grzeszny. Często rozważała Mękę Pańską. Gdy ze względu na jej słabe zdrowie proszono ją, by się oszczędzała, mówiła: „Chcę pracować, póki mam czas”. Ilekroć rozmyślała nad życiem Chrystusa i Jego cierpieniami, otrzymywała mistyczne wizje. Dopiero w klasztorze nauczyła się czytać i pisać. „Przez modlitwę i rozmyślanie rosła w niej znajomość rzeczy Boskich i w cnotach wielkie czyniła postępy” – czytamy w Żywotach świętych.
CZYTAJ DALEJ

Ktoś podszywa się pod dominikanów w sieci. Przeor wydaje komunikat

2026-01-12 20:17

[ TEMATY ]

Warszawa

dominikanie

Klasztor św. Józefa

o. Krzysztof Pałys OP

powolania.dominikanie.pl

Dominikanie z Klasztoru św. Józefa w Warszawie poinformowali, że ktoś bez ich zgody i wiedzy publikuje kazania o. Krzystofa Pałysa OP oraz innych braci w internecie. Ostrzegają także, że w sieci pojawiły się fałszywe konta podszywające się pod zakonników.

12 stycznia przeor Klasztoru - o. Lucjan Sobkowicz OP napisał na profilu warszawskich dominikanów w mediach społecznościowych, że ktoś z premedytacją próbuje wykorzystać wizerunek jednego z duchownych:
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję