„Dobry wieczór Państwu, a więc tak, te oto osoby odegrają dla Was historię Antygony. Antygona to ta mała chuderlawa, która siedzi tam i nic nie mówi...”. Tymi słowami
przywitał publiczność Michał Kula grający jednoosobowy chór w tragedii Antygona J. Anouilh’a w reżyserii Bogdana Toszy. Premiera tragedii odbyła się 18 października w Teatrze
im. A. Mickiewicza w Częstochowie. Widzowie doskonale znający Sofoklejską historię kobiety uwikłanej w trudne wybory z uwagą śledzili grę aktorów, wzmocnioną konwencją
„teatru w teatrze”, gdzie wszystkie tajemnice klasycznego dramatu zostają bezlitośnie zdemaskowane. Ten chwyt inscenizacyjny sprawia, że dystans istniejący między rzeczywistością
i grą zostaje pokonany. Antygona żyje wśród nas, walczy, cierpi i umiera. Gdzie? W wielu miejscach na świecie, szczególnie na terenach ogarniętych wojną. Każdego dnia
jakaś Antygona decyduje o tym, które prawa są ważniejsze - ludzkie czy boskie?
Tych, którzy nie boją się trudnych decyzji i umieją walczyć z tym, co w naszym świecie jest złe, zachęcam do uczestniczenia w spektaklu, ponieważ widz nie
pozostaje w tej sztuce biernym odbiorcą. Przy okazji można zobaczyć naprawdę ciekawe kreacje aktorskie: Marty Ojrzyńskiej, Teresy Dzielskiej, Czesławy Monczki, Jacka Wytrzymałego, Adama Hutyry,
Antoniego Rota, Waldemara Cudzika, Roberta Rutkowskiego, Marii Bakuły, Wojtka Rota czy Marka Ślosarskiego w roli Kreona.
Przygotowany dla uczczenia Jubileuszu 25-lecia Pontyfikatu Jana Pawła II spektakl w częstochowskim Teatrze oglądają koneserzy sztuki i młodzież pragnąca lepiej odczytać
dramat wolności i wyboru tak aktualny dzisiaj.
Bilety w cenie: 24 zł (indywidualne dla dorosłych) i grupowe - 20 zł (dla dorosłych), 14 zł (szkolne) można zamawiać w kasie Teatru: ul. Kilińskiego, tel. 366-98-54.
Ezechiel przemawia do wygnańców w Babilonii. Wśród nich krąży przysłowie: „Ojcowie jedli cierpkie grona, a synom cierpnieją zęby” (Ez 18,2). Rozdział 18 prostuje takie myślenie i mówi o odpowiedzialności osoby. Po utracie ziemi i świątyni łatwo uznać los za przesądzony. Prorok otwiera drogę nowego początku. W tej perykopie powraca hebrajskie (šûb), „zawrócić”. Nawrócenie zostaje opisane w kategoriach czynów: odejście od występków oraz zachowywanie „prawa i sprawiedliwości”. Bóg ogłasza, że dawne grzechy nie staną jako oskarżenie. To język sądowy. Wspominanie win utrzymywało oskarżenie w mocy, a przebaczenie usuwało je z pola widzenia. Formuła „będzie żył, a nie umrze” brzmi jak wyrok uniewinniający ogłoszony nad człowiekiem, który zmienił drogę. Prorok opisuje Boga, który przyjmuje zawrócenie jako nowy kierunek życia, a nie jako chwilowy zryw. Równie mocno brzmi druga strona obrazu - odejście od dobra ku nieprawości. Tekst mówi o utracie życia przez sprawiedliwego, który porzuca prawo. Nie ma tu zgody na religijną pewność siebie. W tle słychać spór o „drogę” (derek). Izraelici zarzucają Panu brak sprawiedliwości, a Ezechiel odsłania nierówność ludzkiego postępowania. Najbardziej wyraziste zdanie odsłania wolę Boga. On nie chce śmierci grzesznika. Wezwanie do zawrócenia ma charakter ratunkowy i zakłada realną możliwość zmiany. „Życie” oznacza trwanie w Bożej opiece i wśród ludzi, „śmierć” oznacza wejście w konsekwencje czynów, które niszczą relacje i wspólnotę.
To jest coś, co przeszywa duszę – tak pielgrzymi z Polski opowiadali Vatican News o emocjach związanych z oddaniem czci i modlitwie przy doczesnych szczątkach św. Franciszka, wystawionych w Asyżu w 800 lat po jego śmierci. Przybyliśmy prosić, aby sprowadzał na nas Boże błogosławieństwo pokoju - mówią pielgrzymi.
Rześki poranek w lutym na dziedzińcu przed dolną bazyliką w Asyżu. W skupieniu i z cierpliwością około stuosobowe grupy oczekują na swoją kolej do wejścia do Bazyliki, aby ujrzeć i oddać cześć szczątkom św. Franciszka z Asyżu. Po raz pierwszy w historii, właśnie w 800 lat po śmierci Biedaczyny z Asyżu, jego szczątki zostały na 30 dni wystawione publicznie, do oddawania czci przez wiernych.
Ten polski obraz okazał się „strategiczny”. Uznali dzieło sztuki za tak groźne, że wyznaczono za nie nagrodę wartą fortunę - i grozili śmiercią za samo ukrywanie. Na szczęście obraz został zwinięty w rulon, przewieziona w tajemnicy i zakopany tak, by nikt go nie znalazł. Dlaczego? Bo nawet wrogowie wiedzieli, że pewne obrazy podnoszą naród z kolan.
I właśnie od tego przechodzę do Góry Tabor. Jezus też daje swoim uczniom „obraz”, po to, by umieli przejść przez noc krzyża. Nie na pokaz. Nie dla sensacji. Dla wierności.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.