Reklama

Jaka katecheza w szkole

Niedziela warszawska 35/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Miarą sukcesów pedagogicznych mogą być nie tylko klerycy w seminariach, ale mężczyźni i kobiety, którzy założyli rodziny i są dobrymi katolikami

Rozmowa z ks. dr. Piotrem Tomasikiem, wykładowcą uniwersyteckim i koordynatorem Biura Programowania Katechezy przy Komisji Wychowania Episkopatu Polski

Jan Ośko: - Jest takie powiedzenie, czy raczej przekleństwo - Obyś cudze dzieci uczył. Ksiądz ma spore doświadczenie pracy nauczyciela, czy to się potwierdza?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Ks. dr Piotr Tomasik: - Myślę, że to przekleństwo dotyczy nie tylko nauczycieli religii, ale wszystkich nauczycieli. I w dzisiejszych czasach nauczanie jest coraz trudniejsze, z rozmaitych powodów. Szkoła boryka się z coraz większymi problemami. W tym trudzie szkoły uczestniczą nauczyciele religii. Jednak im trudniej jest dzieci uczyć, tym bardziej jest to potrzebne.

- Gdy kilkanaście lat temu religia wracała do szkół, pojawiało się wiele głosów krytycznych, protestowano przeciwko obecności księży w szkołach.

Reklama

- Krytyków można było podzielić na dwa obozy. Po pierwsze, mówiono, co wynikało z pobudek ideologicznych, o państwie wyznaniowym. Wysuwane były argumenty, które wskazywały na to, że nauczanie religii nie ma prawa wstępu do szkoły, że religijny wymiar edukacji jest zupełnie niedopuszczalny. Natomiast drugi obóz stanowiły osoby, które chciały zachować tożsamość katechezy, uważały że dużo lepiej się dzieje, gdy odbywa się ona w ramach parafii. Była to właściwie obrona katechezy przed szkołą. Nie szkoły przed katechezą, ale katechezy przed szkołą. Wydaje mi się, że ani jeden ani drugi obóz nie miał racji. W rzeczywistości nauczanie religii bardzo wzbogaciło wychowawczą ofertę szkoły, a jednocześnie dzięki nauczaniu religii przekaz ewangelizacyjny trafia do dużo szerszej grupy osób. Niekiedy to, co mówi nauczyciel religii, i to, co jest napisane w podręcznikach katechetycznych, jest jedynym głosem Kościoła, który dociera do ochrzczonych uczniów.
Spotykam się z takimi oto opiniami, że religia wróciła do szkoły, i teraz mamy mało dzieci i młodzieży przychodzących do kościoła. Jest to pomieszanie dwóch płaszczyzn. To prawda, że religia wróciła do szkoły, i prawdą jest, że mniej jest młodych ludzi w kościele. Pojawia się jednak pytanie, czy rzeczywiście powodem zmniejszenia uczestnictwa w niedzielnych Mszach św. jest powrót religii do szkoły? Formowanie takich opinii zakłada, że działamy w próżni społecznej, i że nie działają inne czynniki. Socjologowie religii zauważają, że sekularyzacja właściwa dla demokratycznych społeczeństw współczesnego Zachodu dotyka także Polskę. Być może, gdyby religii w szkole nie było, przychodzących do kościoła byłoby jeszcze mniej.
Druga sprawa, to, że rodzice dzisiejszych dzieci i młodzieży ukończyli naukę religii w ramach katechezy parafialnej i to, że właśnie oni rzadziej przychodzą z dziećmi na Msze św. jest tego wynikiem. Ta sytuacja jakoś odsłania niedoskonałość dawnej katechezy parafialnej. Nie chcę tutaj uogólniać, nie chcę powiedzieć, że cała katecheza parafialna była do niczego. Trzeba wskazać jednak, że katecheza parafialna nie była doskonałym lekarstwem na wszystko.

- Czy religia nie stała się jednym z wielu przedmiotów, którego trzeba się nauczyć, aby zdać, a potem zapomnieć. Czy nauka religii nie straciła na autentyczności?

Reklama

- Po pierwsze - powrót religii do szkoły zwiększył jej systematyczność. Ja sam uczyłem się religii w systemie parafialnym i mimo, że była to jedna z parafii warszawskich, to z systematycznością różnie bywało. Po drugie - prawdziwe jest stwierdzenie, że katecheza w parafii może mieć charakter głębszy. W ostatnich dokumentach Kościoła w Polsce, wyraźnie zarysowany jest program zmierzający do tego, by nauczaniu religii w szkole towarzyszyła katecheza parafialna, mająca charakter masowy i przygotowująca do sakramentów. W naturalny sposób te wysiłki dotyczą przygotowania do Pierwszej Komunii i spowiedzi, do bierzmowania i małżeństwa. W tym roku ogólnopolskie sympozjum wykładowców katechetyki, które odbędzie się we wrześniu w Częstochowie zajmie się opracowaniem konkretnego programu dla katechezy parafialnej. Nie można religii zamknąć tylko w szkole, musi to być także katecheza parafialna.
Jest tu także jeszcze jeden problem - czy lekcja religii jest takim samym przedmiotem jak inne? Gdy słyszę tego rodzaju argument, to jest on rozumiany w taki sposób, żeby to była lekcja „luzu”. Pytanie czy nie jest to strata czasu? Lekcja religii powinna być taką samą lekcją jak wszystkie inne, plus jeszcze coś więcej. Są natomiast niekiedy oczekiwania, żeby to było mniej niż normalna lekcja. A powinna być to lekcja z prawdziwym wymiarem wychowawczym. Zresztą sądzę, że każdy dobry nauczyciel tak widzi swoją lekcję, polonista, historyk czy matematyk.

- Jednak lekcje religii nie są obowiązkowe, trudno postawić dwóję lub pałę.

Reklama

- Lekcja religii są poniekąd obowiązkowe, dlatego, że z chwilą kiedy rodzice, bądź sami uczniowie wybiorą tę lekcję, ona staje się dla nich obowiązkowa. Nauczyciel religii może skorzystać z każdej oceny ze skali ocen, łącznie z oceną niedostateczną czy celującą. Na cenzurce jest rubryka z przedmiotu religia\\etyka i w tej rubryce może być postawiona każda z sześciu ocen. Oczywiście, oceny skrajne powinny być bardzo rzadkie, zwłaszcza oceny niedostateczne. Myślę jednak, że nie o to chodzi, aby całą sprawę sprowadzić do obowiązkowości tej lekcji. Kiedy uczniowie zobaczą, że o religii, o Panu Bogu mówi się ciekawie, a jednocześnie nauczyciel ma wyraźnie określony cel i podejmuje dialog z uczniami i rzeczywiście chce czegoś nauczyć i przekazać coś ważnego, to mimo trudności związanych często z wiekiem, z zachowaniem, ze środowiskiem kulturowym uczniów, to lekcja nie będzie przez uczniów odczytywana jak strata czasu. Oczywiście, na każdego nauczyciela religii można narzekać, jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził. Nawet bardzo dobry nauczyciel religii też może spotkać grono osób uważających, że nie powinien wymagać. Ale gdy wymagania są jasne i nie są to wymagania ponad siły i przestrzega się ich konsekwentnie, to w obecnym systemie szkolnym można dobrze uczyć religii. Co więcej, szkoła jakoś to wspomaga, dlatego, że większość szkół chce, żeby uczniowie byli obowiązkowi. Gdy dyrekcja widzi, że nauczyciel poważnie traktuje swój przedmiot, i gdy widzą to rodzice i uczniowie, to wówczas sami będą ten przedmiot traktować poważnie.
Sądzę, że niewłaściwe potraktowanie religii w szkole to nie jest tylko wina ciemnych sił wrogich Kościołowi katolickiemu, to nie jest też wina dzieci, które bywają niegrzeczne lub pochodzą z rodzin zlaicyzowanych. To bardzo często, choć nie zawsze, jest problem tego, czy nauczyciel religii traktuje swoją misję poważnie, i z pokorą, czy jest konsekwentny, czy czuje powagę Prawdy, której służy.

- I także czy jest kompetentny.

- Jeżeli czuje powagę Prawdy to na pewno będzie się dokształcał. Nie będzie zostawiał rzuconych przez uczniów pytań gdzieś tam w niebyt, tylko będzie się starał na nie odpowiedzieć.

- Pamiętam ze swojego uczniowskiego doświadczenia, że znaczna część religii to były pytania i odpowiedzi. Często padały pytania podstawowe, np. o dowody na istnienie Boga. Czy ciągle padają takie same pytania?

Reklama

- Podzieliłbym pytania stawiane przez uczniów na dwie części, które są właściwe nie tylko dla religii, ale dla wszystkich innych przedmiotów. Pierwszy rodzaj pytań to pytania mniej poważne, które mają na celu sprawdzenie nauczyciela, sprawdzenie jego poczucia humoru, wytrzymałości. Jest to taka strategia uczniowska, żeby sobie „poradzić” z nauczycielem. Gdy sprawa jest poważna, to nauczyciel powinien odpowiadać poważnie, ale także powinien zdawać sobie sprawę, na ile jest naciągany. Natomiast druga grupa pytań to pytania mające charakter egzystencjalny, dotyczący sensu życia, jak i charakter moralny. Niekiedy te kwestie wywoływane są jakąś dyskusją prasową, telewizyjną, niekiedy są to tematy zastępcze.
Na pewno lekcja religii nie może przerodzić się w konferencję prasową. Nie może też być tak, że jakaś z prawd wiary podczas nauczania nie została poruszona. Nie może być tak, że np. absolwenci szkoły nie wiedzą, kim jest Trójca Święta. Materiał przekazywany musi być w sposób systematyczny. Pytania uczniowskie mają często charakter chaotyczny i jeżeli nauczyciel decyduje się, że odpowiada na pytania w ramach danego tematu to wszystko jest w porządku. Jeżeli uczniowie chcą poszerzyć nieco tematykę, to można zastosować metodę taką: zadajcie kilka pytań, a ja w ciągu najbliższych lekcji na nie odpowiem. Nie może to przerodzić się w ring, klasa kontra nauczyciel postawiony pod ścianą. A nawet gdy jest życzliwa atmosfera, to i tak dla uczniów nic z tego dobrego nie wynika. Dialog ma służyć uczciwemu poszukiwaniu prawdy. Domaga się to systematyczności w poszukiwaniu.

- Przez lata pracy w szkole były sukcesy i porażki pedagogiczne. Czy jakiś uczeń poszedł Księdza śladem i wstąpił do seminarium?

- Kilku moich wychowanków jest w seminarium, niektórzy już je skończyli. Piętnaście lat jestem księdzem. Miarą sukcesów pedagogicznych mogą być nie tylko klerycy w seminariach, ale mężczyźni i kobiety, którzy założyli rodziny i są dobrymi katolikami. Natomiast tak to już jest w pracy nauczycielskiej, o sukcesach jak i porażkach dowiadujemy się całkiem nieoczekiwanie. Czasem po wielu latach. Te 15 lat to jest dużo, a jednocześnie mało. Mam nadzieję, że o wielu takich sukcesach za parę lat będę się dowiadywał. Obawiam się, że również będę się dowiadywał o porażkach. Oby było ich jak najmniej.

- Dziękuję za rozmowę.

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Depresja u najmłodszych: eksperci alarmują o skali problemu

2026-02-23 17:17

[ TEMATY ]

depresja

Adobe Stock

W Ogólnopolskim Dniu Walki z Depresją przedstawiono dane obrazujące skalę kryzysów psychicznych wśród najmłodszych. Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży 116 111, prowadzony przez Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, w minionym roku odebrał 79 062 kontakty, a w 1 432 przypadkach konieczna była interwencja w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia.

Jak wynika z analiz specjalistów, dzieci i nastolatki szukają wsparcia z powodu długotrwałego obniżenia nastroju, stanów lękowych, depresyjnych, przemocy rówieśniczej, trudności rodzinnych oraz myśli samobójczych. W rozmowach powraca temat przeciążenia szkolnego i społecznego oraz braku bezpiecznego miejsca, w którym młoda osoba mogłaby otwarcie mówić o swoich emocjach.
CZYTAJ DALEJ

Bp Milewski: w „Dzienniczku” św. Faustyna zostawiła najlepszy program na przeżycie Wielkiego Postu

2026-02-23 08:04

[ TEMATY ]

bp Mirosław Milewski

św. Faustyna Kowalska

Karol Porwich/Niedziela

Bp Mirosław Milewski

Bp Mirosław Milewski

U progu Wielkiego Postu św. Faustyna Kowalska uczy nas swoim życiem i zapiskami z „Dzienniczka”, jak dobrze przeżyć czterdzieści dni pokuty i nawrócenia. Przybliżała się do Jezusa trzema drogami: modlitwą, postem i jałmużną - powiedział bp Mirosław Milewski podczas wprowadzenia relikwii Apostołki Bożego Miłosierdzia w swojej rodzinnej parafii św. Franciszka z Asyżu w Ciechanowie.

Uroczystość odbyła się 22 lutego, w 95. rocznicę pierwszego objawienia Jezusa Miłosiernego w Płocku. Wspólnota parafii, w której - jak podkreślał biskup - kult Bożego Miłosierdzia jest żywy od lat, przyjęła relikwie jako dar i zobowiązanie. W parafii od dekady działa Bractwo Miłosierdzia, codziennie odmawiana jest Koronka do Miłosierdzia Bożego, a każdego 22. dnia miesiąca trwa adoracja Najświętszego Sakramentu. - Relikwie są znakiem obecności świętych pośród nas. To szczególna pamiątka po osobie, która heroicznie odpowiedziała na Boże wezwanie - mówił bp Milewski, wskazując, że przyjęcie relikwii u progu Wielkiego Postu ma głęboką wymowę.
CZYTAJ DALEJ

40 pytań Jezusa: "Dlaczego zwątpiłeś?"

2026-02-23 21:05

[ TEMATY ]

Niezbędnik Wielkopostny 2026

40 pytań Jezusa

Adobe Stock

Każdego dnia Wielkiego Postu podamy Ci jedno konkretne pytanie, które Jezus zadaje w Ewangeliach (np. „Czy wierzysz?”, „Czego szukacie?”, „Czy miłujesz Mnie?”). Bez moralizowania. Niech to będzie zaproszenie do osobistej konfrontacji i zmierzenie się z własnymi trudnościami w czasie tegorocznej wielkopostnej drogi.

Piotr zaczął tonąć, gdy skupił się na falach. Zwątpienie często rodzi się z nadmiaru bodźców i braku skupienia na Bogu. Najważniejsze też dla nas, uwierzyć w Syna Bożego, w Jego boską moc, w Jego obecność, która oznacza zbawienny ratunek. Doświadczenie mocy Jezusa i Jego zbawczego działania jest uwarunkowane naszą wiarą. Piotr szedł po jeziorze, ale uląkł się i zwątpił w pomoc Jezusa. Trzeba bardziej zaprosić Go do łodzi swojego życia, mieć z Nim osobistą relację wiary i miłości. Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję