Reklama

Wiara

Muzyka, która porusza serca

Na scenie są ich setki. Mali i duzi. Jedni dopiero uczą się pierwszych dźwięków na skrzypcach, inni mają już za sobą dziesiątki koncertów w największych halach i sanktuariach Polski. Łączy ich jedno – radość z grania.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Patrząc na nich i słuchając ich, ma się przekonanie, że muzyka może prowadzić człowieka do Boga. Mała Armia Janosika od lat zachwyca nie tylko poziomem artystycznym, ale przede wszystkim atmosferą, która panuje między jej członkami. Nieprzypadkowo najczęściej powtarzanym podczas naszej rozmowy słowem była... rodzina.

Boży dar

Reklama

– Bardzo się cieszymy, że możemy uczestniczyć w wydarzeniach ewangelizacyjnych – mówi Paulina Gibadło, mama dwóch dziewczynek śpiewających w zespole. – To nie są dla nas tylko zwykłe występy. Wiemy, że tym śpiewem i grą pomagamy innym. Pokazujemy naszym dzieciom, że warto angażować się w dobre dzieła i że talent jest darem, którym należy się dzielić. Jak podkreśla, rodzice starają się wychowywać dzieci na wartościach, które sami wynieśli z domu. – Dziś świat bardzo często podpowiada młodym ludziom, że liczą się rozpoznawalność, sukces czy szybki pieniądz wynikający z popularności. My chcemy pokazać coś zupełnie innego. Chcemy, aby dzieci wiedziały, że najważniejsze są dobroć, uczciwość, wiara i drugi człowiek obok nas. W Małej Armii Janosika nikt nie oczekuje błyskawicznej kariery. Tutaj liczy się rozwój. Dzieci zaczynają od śpiewu, potem uczą się sceny, współpracy i odpowiedzialności. Z czasem przychodzą też gra na instrumentach i kolejne wyzwania. Dzięki temu dojrzewają nie tylko muzycznie, ale także jako ludzie – opowiada pani Paulina. To właśnie ten spokój i cierpliwość sprawiają, że młodzi artyści wychodzą na scenę z uśmiechem, a nie ze stresem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Zespół

Historie dzieci pokazują, że do Małej Armii Janosika prowadzą bardzo różne drogi. Liliana Łopata miała zaledwie 4 lata, gdy zobaczyła nagrania swojej kuzynki występującej w zespole. – Pomyślałam wtedy, że też chcę tam być. Dziś jestem tutaj już szósty rok i ani przez chwilę tego nie żałowałam. Przyznaje, że egzaminy bywają stresujące. – Ale później zostaje już tylko radość.

Reklama

Za każdym koncertem stoją także rodzice. To oni pakują instrumenty, szykują stroje, pokonują setki kilometrów i czuwają nad tym, aby niczego nie zabrakło. – Można powiedzieć, że mamy już wprawę – śmieje się Gabriel Klesiewicz, tata Maurycego. – Dzień przed wyjazdem wszystko jest dokładnie sprawdzane. Strój musi być przygotowany, instrument zabezpieczony. Potem zbiórka, próba i koncert. Jeszcze kilka lat temu wraz z żoną i dzieckiem oglądał występy jako widz. – Podczas jednego z takich oglądanych koncertów żona powiedziała, że byłoby pięknie, gdyby nasz syn kiedyś też znalazł się na scenie. Odbył się nabór. Dziś jesteśmy bardzo dumni, że syn jest częścią tej wielkiej muzycznej rodziny. Rodziny, bo w Małej Armii Janosika spotykają się i dzieci, i młodzież, rodzice i seniorzy. Najstarszy z muzyków ma ponad 70 lat. – Na początku wiadomo, każdy jest trochę nieśmiały – przyznaje basista Mateusz Worwa. – Ale bardzo szybko okazuje się, że wszyscy sobie pomagamy. Młodsi uczą się od starszych, starsi troszczą się o tych młodszych. To naprawdę przypomina rodzinę. Ta wielopokoleniowość jest jedną z największych sił zespołu. Dzieci uczą się szacunku wobec starszych, a dorośli zarażają się młodzieńczą energią.

Rodzina

Choć koncertów jest bardzo dużo, młodzi muzycy nie zapominają o codziennych obowiązkach. – Wszystko zależy od dobrej organizacji – mówi Zuzanna Misterka, która gra na kilku instrumentach i śpiewa w zespole. – Pracuję też zawodowo, koncertuję i nadal mam czas dla rodziny oraz przyjaciół. Trzeba po prostu dobrze zarządzać swoim czasem. Czy wyobraża sobie życie bez Małej Armii Janosika? – Mam nadzieję, że ta przygoda będzie trwała jeszcze bardzo długo – mówi. Z kolei dla Kingi Węglarz udział w zespole to misja. – Dzięki naszej muzyce możemy pokazywać całej Polsce piękno podhalańskiej tradycji i naszej kultury. Ale przede wszystkim przekazujemy ludziom naszą radość.

I wzruszenie zwłaszcza za przyczyną Barki. – Za każdym razem, gdy ją wykonujemy, ze sceny widzimy tysiące świateł od telefonów. Wyglądają one jak rozgwieżdżone niebo. Czuję wtedy, że św. Jan Paweł II jest z nami. Wtedy też koncert zamienia się we wspólną modlitwę – przyznaje skrzypaczka Milena Flak.

Słuchając tych młodych ludzi, trudno oprzeć się wrażeniu, że ich największym sukcesem nie są kolejne koncerty ani miliony odsłon w internecie. Choć i to mają. Największym osiągnięciem jest jednak stworzona przez nich wspólnota, zespół jak rodzina, która wychowuje kolejne pokolenia do odpowiedzialności, wiary i służby drugiemu człowiekowi. Bo kiedy talent spotyka się z pokorą, a muzyka staje się modlitwą, wtedy koncert przestaje być tylko wydarzeniem artystycznym. Staje się świadectwem. I właśnie takie świadectwo od lat daje Mała Armia Janosika.?

2026-08-18 14:23

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wezwał go alarm do ostatniej akcji

Niedziela bielsko-żywiecka 14/2016, str. 4-5

[ TEMATY ]

świadectwo

Archiwum Teresy Kowalczyk

Teresa z Bogdanem w procesji z darami w Go´rce Klasztornej w 1997 r.

Teresa z Bogdanem w procesji z darami w Go´rce Klasztornej w 1997 r.

Słonecznie niedzielne popołudnie. Niedziela Bożego Miłosierdzia. Nagle w Skoczowie słychać głos syreny strażackiej. Strażacy ruszają na akcję i wkrótce znajdują się na ul. Strażackiej w Ochabach, na skrzyżowaniu z ul. św. Marcina, nieopodal kościoła św. Marcina. Jadą przez Ochaby gasić palącą się trawę w Kiczycach. Nagle strażacki wóz zjeżdża z drogi i uderza w skrzynki na listy. Kierowca traci przytomność. Zawał serca! Jest Godzina Miłosierdzia...

W święto Bożego Miłosierdzia 19 kwietnia 2009 r. jedliśmy uroczysty świąteczny obiad z przyjaciółmi – bardzo wierzącą rodziną z pięciorgiem dzieci. Ok. godz. 14, gdy zawyła syrena w mieście, Bogdan zostawił jedzenie i popędził do akcji. To on był kierowcą wozu bojowego... Zbliżała się Godzina Miłosierdzia. Nagle otrzymaliśmy wiadomość przez telefon, że coś niedobrego dzieje się w Ochabach, że Bogdan zasłabł za kierownicą... – wspomina żona Bogdana Kowalczyka, Teresa. Kobieta na co dzień prowadzi mały sklep w Skoczowie. A jej mąż był naczelnikiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Skoczowie. – Mój mąż był oddany służbie w OSP. Bez względu na samopoczucie i zdrowie ruszał do akcji – mówi Teresa.
CZYTAJ DALEJ

Odmawiam różaniec, ale myślę o wszystkim oprócz różańca

2026-10-05 20:45

[ TEMATY ]

rożaniec

Wiara (nie)oderwana od życia

Karol Porwich/Niedziela

W odmawianiu Różańca jest nasza siła

W odmawianiu Różańca jest nasza siła

Przy pierwszym „Zdrowaś Maryjo” jeszcze wiemy, po co się modlimy. Przy drugim przypominamy sobie, że mieliśmy odpisać na wiadomość. Przy trzecim myślimy o jutrze. Przy czwartym wraca rozmowa sprzed kilku dni. Przy piątym zastanawiamy się, czy o czymś ważnym nie zapomnieliśmy. I nagle orientujemy się, że właśnie skończyliśmy dziesiątkę. Chyba wielu z nas zna ten moment.

Bierzemy różaniec do ręki. Siadamy albo wychodzimy na spacer. Chcemy się pomodlić. Naprawdę chcemy. Przez chwilę jesteśmy skupieni, a potem myśli zaczynają biec w zupełnie inną stronę. Praca, zakupy, wiadomość, na którą wciąż nie odpisaliśmy. Ktoś, kto nas zranił. Ktoś, za kim tęsknimy. Sprawa, którą odkładamy od kilku tygodni. Coś, co wydarzyło się dzisiaj. Coś, co może wydarzyć się jutro. Czasem można odnieść wrażenie, że właśnie podczas różańca przypominamy sobie o wszystkim. I wtedy pojawia się myśl: „Przecież ja się w ogóle nie modlę”. Ale może nie do końca tak jest.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Parolin: nie do przyjęcia jest robienie ze śmierci widowiska

2026-10-11 09:43

[ TEMATY ]

kara śmierci

kard. Parolin

Vatican Media

Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin

Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin

Watykański sekretarz stanu kard. Pietro Parolin skomentował decyzję Pentagonu o transmitowaniu na żywo w internecie egzekucji przez rozstrzelanie Nidala Hasana. „Stanowisko Kościoła jest całkowicie przeciwne karze śmierci” – przypomniał hierarcha. Odnosząc się do Pokojowej Nagrody Nobla przyznanej Navi Pillay, stwierdził, że walka o prawa człowieka jest czymś pozytywnym.

„To naprawdę niezrozumiałe, dlaczego w dzisiejszych czasach ktoś chce korzystać z takiej formy przekazu – nie wiem, w jakim celu. Z pewnością nie do przyjęcia jest robienie ze śmierci widowiska, nawet jeśli, rzecz jasna, dana osoba jest winna. Istnieją jednak inne rozwiązania” – tymi słowami kard. Pietro Parolin skomentował decyzję Pentagonu o przeprowadzeniu transmisji na żywo w internecie egzekucji przez rozstrzelanie Nidala Hasana, byłego majora armii amerykańskiej, skazanego za masakrę w Fort Hood w 2009 roku.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję